R. Grodzki - Wojna gruzińsko-rosyjska 2008. Przyczyny - przebieg - skutki
Autor: Artur Micek
niedziela, 01 stycznia 2012 17:28

8 sierpnia 2008 r. miał przejść do historii świata jako dzień najbardziej spektakularnej imprezy otwierającej Igrzyska Olimpijskie w Chinach. Ogromne starania medialne Chińczyków, wydane miliony dolarów na oprawę wizualną transmisji nadawanej na cały świat miały zaowocować ogólnoświatową pozytywną promocją Chin. Tak się jednak nie stało, gdyż w nocy z 7 na 8 sierpnia 2008 r. ryknęły dziesiątki dział i moździerzy na Kaukazie początkując intensywną kilkudniową wojnę między Gruzją, a jej zbuntowanymi prowincjami i Rosją.
Konflikt zbrojny między Abchazją, Osetią Południową, Gruzją i Rosją wisiał w powietrzu już od marca 2008 r. Rosnące nadgraniczne incydenty zbrojne, napięcie dyplomatyczne i wojna gospodarcza stały się elementem poprzedzającym ostatecznie starcie między tymi stronami jakie nastąpiło w sierpniu 2008 r. Wojna na Kaukazie rozpoczęła się w środku nocy z 7 na 8 sierpnia od rozpoczęcia zmasowanej ofensywy przez armię gruzińską, która w ciągu jednego dnia dzięki taktyce zmasowanego ataku i zaskoczenia wroga rozmachem operacji zdobyła prawie całą stolicę Osetii Południowej. Równomiernie z tym atakiem na obszar Osetii Południowej zaczęły wkraczać od północy rosyjskie kolumny pancerno-zmechanizowane z 58. Armii wspierane od rana 8 sierpnia intensywnymi atakami lotniczymi, które nie ograniczył się do samej Osetii Południowej, ale całej Gruzji. W taki sposób rozpoczęły się kilkudniowe zaciekle walki między Gruzją, a z drugiej strony Rosją, Osetią Południową i Abchazją. Walki prowadzono w miastach, lasach, górach, na morzu, w powietrzu, środkach przekazu telewizyjnego i informatycznego oraz gabinetach polityków całej Europy. Osamotniona Gruzja ostatecznie po ciężkiej walce uległa wielokrotnie silniejszemu wrogowi tracąc na dobre swe ziemie w postaci Abchazji i Osetii Południowej, gdzie obecnie znajdują się silne bazy wojsk rosyjskich. Rys tego konfliktu zbrojnego przedstawia nam w książce pt. Wojna gruzińsko-rosyjska 2008 – Przyczyny - przebieg - skutki politolog Radosław Grodzki.
Radosław Grodzki urodził się w 1969 r. Z wykształcenia jest politologiem specjalizującym się w zakresie międzynarodowych stosunków politycznych. Studia zakończył na kierunku Stosunki Międzynarodowe w Instytucje Nauk Politycznych i Dziennikarstwa na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu im. Adana Mickiewicza w Poznaniu. Swoją działalność naukową rozpoczął w 1995 r. w Instytucje Zachodnim w Poznaniu, a następnie od 2008 r. jako adiunkt w Zakładzie Strategii i Bezpieczeństwa Europejskiego w Instytucje Politologii i Europeistyki Uniwersytetu Szczecińskiego. Radosław Grodzki jest pracownikiem Wyższej Szkoły Gospodarki Krajowej w Kutnie. Jest autorem książki pt. Polska polityka zagraniczna w XX i XXI wieku. Główne Kierunki – fakty – ludzie – wydarzenia.
Książka pt. Wojna gruzińsko-rosyjska 2008. Przyczyny – przebieg – skutki ukazała się dzięki Wydawnictwu Replika. Publikacja Radosława Grodzkiego oprawiona jest w miękką okładkę, na której znajduje się zdjęcie kolumny rosyjskich pojazdów w tym czterech samobieżnych armato-haubic 2S3 Akacja jadących drogą prowadzącą z tunelu Rokijskiego do Cchinwali. W tle mamy piękną panoramę gór kaukaskich. Na okładce znajduje się również ostrzeżenie informujące czytelnia, iż w środku znajdują się „wyjątkowe materiał zdjęciowe”. Studium ukazało się w małym formacie. Książka zbudowana jest z delikatnie pożółkłego papieru oraz trzech kredowych wstawek z ilustracjami, czasem wyjątkowo drastycznymi (jak np. zdjęcie urwanej stopy). Kartki papieru złączone są samym klejem, czego osobiście nie lubię, ale póki co książka trzyma się solidnie. Tekst ma odpowiednią tj. przyjemną dla Czytelnika czcionkę, interlinie oraz widoczny podział na rozdziały i podrozdziały. I na tym kończą się plusy, a zaczynają minusy, których jest bardzo dużo.
Nie do przyjęcia jest brak jakiejkolwiek mapy przedstawiającej głównie kierunki ataków wojsk gruzińskich, rosyjskich itd., dyslokacji wojsk stron walczących, czy też miejsc bombardowanych przez lotnictwo rosyjskie. Stworzenie takich map nie przysporzyłoby autorowi żadnych problemów, ponieważ od końca 2008 r. w Internecie, jak i nawet krajowych publikacjach w np. Nowej Technice Wojskowej, czy WTO Raport było bardzo wiele odpowiednich map. Sam z nich korzystałem pisząc już kilka tygodni po tym konflikcie całkiem duży i przyzwoity artykuł. Nie do przyjęcia jest również to, że autor serwuje nam tylko dwie ogólne mapy Gruzji – jedna z podziałem na granicę regionów administracyjnych, gdzie nawet nie naniesiono przybliżonej granicy Osetii Południowej, a drugą z dyslokacją najważniejszych miast Gruzji. Osoba która nie wie jak wygląda na mapie Osetia Południowa, siłą rzeczy z tej książki tego się nie dowie, a powinna być to fundamentalna podstawa do opisu sytuacji geopolitycznej w regionie, jak i późniejszych walk.
Osobiście również nie pasuje mi forma strony tytułowej, gdzie tytuł jest podniesiony maksymalnie do góry strony, a mógłby wizualnie ładnie wyglądać gdyby był umiejscowiony w jej środku. W książce poza kilkoma linkami nie istnieje również baza przypisowa. Jest też sporo literówek i zbędnych powtórzeń takich jak występowanie 12 razy słowa kuter na stronie 89 i 90, a wystarczyłby tylko trzy takie słowa. Analiza bibliografii w której są literówki i błędy w mojej ocenie pokazuję, że autor pisał książkę w niesamowitym pośpiechu nie marnując czasu na kwerendę. Pisał ją jakby na kolanie. Jeśli ktoś szuka w tej książce rozbudowanych wątków typowo wojskowych, bitewnych itp. to nie warto nawet sięgać po tą publikację, ponieważ takie same informację bez masy błędów znajdzie w Internecie.
Publikacja Radosława Grodzkiego to typowa książka na temat współczesny – tak można przynajmniej wywnioskować po tytule książki. W środku jednak prawie połowa tekstu to omówienie spraw historycznych, gospodarczych, demograficznych, ustrojowych i szeroko pojętego tła wybuchu wojny. Pominę już pewne błędy, które popełnił autor. Rodzi się pytanie – po co to wszystko jest potrzebne, skoro publikację na temat historii itp. są już dostępne. Czy lepszym pomysłem nie było głównie skupienie się na konflikcie zbrojnym i ich skutkach? Każdy Czytelnik po lekturze niech sobie sam odpowie na to pytanie.
Książka Radosława Grodzkiego składa się z 12 rozdziałów i liczy 199 stron tekstu głównego, a ogólnie 224. Nie jest to więc rozbudowane studium. Na bazę publikacji składa się głównie zarys geograficzny i historyczny Gruzji, złożone przyczyny wojny w Gruzji, opis potencjału militarnego stron, faza zbrojna konfliktu, działania dyplomacji Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, stan po wojnie i perspektywy dla stabilizacji. W książce poczytamy też o lodowcach, pogodzie i rzekach w Gruzji, co jest według mnie całkowicie zbędne i ma charakter encyklopedyczny. Lepiej byłoby szerzej opisać wątek potencjału zbrojnego, dokładniej przedstawić historii dotacji Stanów Zjednoczonych, Turcji i NATO dla modernizacji armii gruzińskiej, czy też szerzej opisać wątek gospodarki gruzińskiej.
Autor serwuje nam różne smaczki już na początku książki jak powoływanie się w danych statystycznych na Wikipedię, czy też pisanie o narodzie w odniesieniu do epoki paleolitu, choć ten uformował się głównie w XIX w. o czym mowa jest na uczelniach politologicznych. W historii Gruzji również wątek poświecony Osetii i Abchazji praktycznie nie istnieje. Nie ma dobrej wykładni relacji na linii mieszkańcy Gruzji, a dwóch obecnie zbuntowanych prowincji. Nie istnieją historyczne uwarunkowania wojny z 2008 r. Cała historii Gruzji do momentu upadku ZSRR budzi wielkie kontrowersje, które dokładnie w swej recenzji wylicza Kamil Janicki z zawodu historyk, były redaktor naczelny „Histmag.org”, główny autor i redaktor naukowy książki Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych, a także autor ok. 700 artykułów – dziennikarskich, popularnonaukowych i naukowych, publikowanych zarówno w Internecie, jak i drukiem. Jego recenzja książki Radosława Grodzkiego jest wręcz miażdżącym uderzeniem opartym o solidne podstawy literackie. Z tego powodu umówię dokładnie to, czego nie poruszył Kamil Janicki – a wiec wątek potencjału zbrojnego walczących stron.
Wątek ten rozpoczyna się na 87 stronie. O ile liczebność armii gruzińskiej jest prawidłowo przedstawiona, o tyle wyliczenie jednostek wojskowych budzi niesmak, ponieważ autor przedstawia tylko bardzo ogólne wyliczenie bez podania numerów taktycznych, czy też dyslokacji w okresie pokoju. A wystarczyło zerknąć do artykułu: Szulca T., Zakłamana wojna, „WTO Raport”, nr. 9., wrzesień 2008. Następnie mowa jest tylko w jednym zdaniu o programie szkoleniowym Train and Equip (trenuj i wyposażaj). Nie ma żadnych szczegółowych informacji o wspomnianym programie GTEP (Georgia Train and Equip Program – taka była jego prawidłowa nazwa) realizowanego w latach 2004-1005, a następnie programu GSSOP (Georgia Sustainment and Stability Operacions Program I i II) w ramach którego głównie wojska amerykańskie od 2005 r. szkoliły wojska gruzińskie do walki w górach, działań połączonych rodzajów wojsk oraz z aspektów logistycznych i operacyjnych. Duży nacisk nałożono na szkolenie sił specjalnych, które trenowały również w samych Stanach Zjednoczonych, o czym dokładnie mowa jest w artykule: M., Gawęda, Wojska gruzińskie w wojnie z Rosją, „Nowa Technika Wojskowa”, nr. 11., listopad 2008.
W książce nie ma również ani słowa o tym, że Gruzja otrzymała od USA pomoc finansową dla wojska -w sumie ponad 260 mln dolarów, a od Turcji 45 mln dolarów. Nie ma również nic o szkoleniu gruzińskich komandosów przez izraelskich specjalistów, dzięki czemu udało się w czasie wojny praktycznie rozbić kolumnę sztabową rosyjskiej 58. Armii rosyjskiej.
Przejdźmy więc do liczb, a raczej wyliczenia sprzętu armii gruzińskiej w przededniu wojny. Radosław Grodzki powołuje się na według niego świetne opracowanie Ireneusza Topolskiego - Pozycja militarna państw Zakaukazia znajdującego się w książce Region Kaukazu w stosunkach międzynarodowych wydanej w 2008 r. Mam duże wątpliwości do tego, czy jest to świetne opracowanie. Przeanalizujmy kilka pierwszych danych liczbowych:
W książce Grodzkiego mowa jest o tym, że Gruzja miała tylko 86 czołgów, w tym 31 T-72 dopancerzonych w Polsce i 55 czołgów T-54/55. Liczby te pochodzą chyba z kosmosu. Gruzja miała realnie na wyposażeniu ok. 80 czołgów niezmodernizowanych typu T-72B/BW lub T-72B1/B1W i być może wersje T-72M/M1 oraz 120 zmodernizowanych wersji T-72 SIM-1. Na wyposażeniu znajdowało się również 56 czołgów T-55AM, choć niektóre źródła podawały jednak 30, lub też 40 czołgów T-55AM i dodatkowe ok. 10-20 czołgów T-72 niewiadomej wersji. Różne źródła podają nam inną liczbę czołgów:
- Szulc T., Zakłamana wojna…, s. 8. (205-235 czołgów T-72 i T-55 z czego 165-169 zmodernizowanych do wariantu T-72 SIM-1).
- Gawęda M., Wojska gruzińskie w wojnie z Rosją…, s. 52. (liczba według Rosjan: 210 T-72 ( z czego w wariancje B-1 59 maszyn, M/M1 – 75 maszyn, AW – 71 [a gdzie jest 5 czołgów T-72?) oraz 35 T-55AM (z czego 15 przeznaczonych do wycofania)).
- Woroncow S., Osetia 2008, „Wydawnictwo Militaria”, nr. 310., Warszawa 2008, s. 14-15. 191 czołgów T-72 (120 T-72AW SIM-1) i 56 T-55AM oraz 6 T-72 wycofanych do modernizacji).
- Buslik M., Kaukaska wojna pięciodniowa, „IMW Armia”, nr. 10, październik 2008, s. 38. (183 czołgi wszelkiego typu).
Następnie autor piszę, że Gruzja miała 89 pojazdów BMP-1/2 oraz BRM-1K. W rzeczywistości Gruzja posiadała 80 BMP-1 (BWU-1) z tego 15 BMP-1U ze zestawem Szkwał, 66-74 BMP-2 i 11 pojazdów dowodzenia BMP-1K. Również liczba pojazdów rodziny BRT nie jest ścisła. Różne źródła podają nam inną liczbę tych pojazdów; Szulc T., Zakłamana wojna…, s. 8. (45-60 BMP-1, 66-74 BMP-2, 40-50 BRT-80, 40-100 Otokar Cobra). Gawęda M., Wojska gruzińskie w wojnie z Rosją…, s. 52. (Wedle Rosjan : 45 (lub nawet 80) BMP-1, 74 (lub nawet 120) BMP-2, 50 (lub nawet 75) BRT-80, 20 (lub nawet 64) MLTB ). Buslik M., Kaukaska wojna pięciodniowa…, s. 38. (134 wszelkiego typu (bez Cobry)).
Liczba środków artyleryjskich jest również bardzo dyskusyjna, a na pewno dużo większa niż to podaję Radosław Grodzki. Według moich ustaleń Gruzja posiadała nie 109 wszystkich systemów artyleryjskich w tym tylko 2 dział samobieżnych, ale 3-12 dział 152,4 mm 2A36 Hiacynt, 10-15 dział 152,4 mm 2A65 Msta, 70-120 dział 122 mm D-30, 80 moździerzy 120 mm i 150 moździerzy 82 mm. Wsparcie artylerią mobilną zapewniało: 5-20 sztuk 152,4 mm 2S3M Akacja, 8-14 sztuk artylerii samobieżnej 203 mm 2S7 Piorun, 7-10 pojazdów 122 mm 2S1 Goździk, 18-25 pojazdów 152 mm Dana, 14-16 pojazdów MLRS 122 mm BM-21 Grad oraz 6 wyrzutni 122 mm RM-70 (lub też 4 wyrzutnie kalibru 262 mm M-82 Orkan, 12 wyrzutnie M-63 Plamen 128 mm i 4 wyrzutnie LAR 160 kalibru 160 mm).
Można byłoby tak jeszcze przez co najmniej dwie strony wyliczać błędy autora, jak i skandalicznie chude opisanie sił rosyjskich, osetyjskich i abchaskich, ale nie ma to w tym miejscu sensu. Na zakończenie warto omówić bardzo krótko wątek typowo wojenny. I tutaj przychodzi następne rozczarowanie dla miłośnika opisów kampanii pod względem militarnym. Więcej informacji o rozwoju sytuacji na froncie znajdziemy nawet na Wikipedii. W tekście nie ma ani słowa np. o ataku gruzińskich komandosów na kolumnę sztabową 58. Armii rosyjskiej! Liczba opracowań w połowie 2009 r. pozwalała znacznie szerzej opisać wątek walk na froncie. Bardzo mocno rozczarowałem się wątkiem samej wojny. Brakuje również odważnych koncepcji politologicznych, aczkolwiek wielkim plusem jest opisanie wydarzeń politycznych wtedy mających miejsce. I to jest najmocniejszy element tej książki.
Publikację Radosława Grodzkiego polecam jako tylko taką małą podstawę zarysu historii tego konfliktu, a sam tekst często warto traktować z przymrużeniem oka. Dla osoby ciekawej rozgrywek politycznych w 2008 r. książka ta jest nawet dobrym kompendium wiedzy (choć wszystko to można bez problemu szybko znaleźć w Internecie), ale osoba która chce poszerzyć swą wiedzę o typowo militarne aspekty tylko zmarnuje pieniądze kupując książkę. Mimo to, należy pochwalić jednak autora za to, że jako pierwszy opisał ten konflikt, choć zrobił to nie najlepiej. Miejmy nadzieje, że autor postara się i niedługo wyda poprawioną oraz znacznie rozbudowaną wersję tej książki w której nie będzie tylu błędów, niedomówień czy przemilczeń różnych tematów.
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2009
ISBN: 978-83-7674-027-0
Liczba stron: 224
Oprawa: Miękka













