N. Friedman - US Cruisers
Autor: Maciej Chodnicki
czwartek, 21 kwietnia 2011 09:45

Jest to książka o konstrukcji i historii powstania okrętów klasy krążownik w US Navy. Losy poszczególnych jednostek zostały potraktowane po macoszemu. W większości wypadków na temat losów okrętów nie ma nic. Także osoby zainteresowane przebiegiem służby jednostek, niech omijają tą książkę z daleka. Ale osoby zainteresowane konstrukcją, gorąco namawiam do przeczytania tego tomu. Naprawdę warto.
Również dla tych którzy interesują się wyłącznie pancernikami. Mamy tu krążowniki liniowe i projekty okrętów powstałe w wyniku poznania przez ekspertów z USA planów Hood'a. Jak dla mnie projekty te zdecydowanie bardziej pasują do domu o pancernikach, ale cóż jak ktoś jest formalistą.... (choć osobiście podejrzewam autora o chęć zarobienia większej ilości pieniędzy, w końcu żeby poczytać o wszystkich pancernikach US Navy trzeba kupić dwa tomy a nie jeden, co zresztą jest podkreślone w obydwu tomach, ale może jestem nie sprawiedliwy ;)) Tak czy inaczej warto kupić obydwa tomy. I następne też, o tym później.
Znalazł się jednak w książce śmieszny błąd (wydanie z 1984 roku, może w późniejszym go poprawiono) dotyczący krążowników typu Brooklyn. Otóż dwie ostatnie jednostki (Helena i St. Louis) były mocno zmodyfikowane względem swoich siedmiu poprzedników. Największe zmiany dotyczyły wnętrza (naprzemienny układ siłowni zamiast linearnego), ale na zewnątrz też były różnice. Między innymi jako ciężką artylerię przeciwlotniczą zastosowano na nich 8 dział 127mm C38 w czterech dwulufowych "wieżach";. Poprzednicy mieli 8 dział starszego modelu C25 na otwartych pojedynczych podstawach. Wszystko to jest pięknie opisane w książce. Nawet jest rysunek z przekrojem podłużnym obydwu wersji okrętu. Niestety rysunek sylwetki i rzut z góry okrętu USS Helena przedstawia sobą krążownik ciężki typu Baltimore a nie wymieniony krążownik lekki. I do tego umieszczony jest wspólnie na jednej stronie z jednostką typu Brooklyn żeby można było sobie porównać sylwetkę. Jest to trochę śmieszny błąd, gdyż podpis jest jak najbardziej prawdziwy i faktycznie była jednostka typu Baltimore nosząca taką nazwę. Otóż amerykanie mieli zwyczaj nadawać nowo budowanym jednostkom nazwy okrętów utraconych w boju. W miejsce Heleny zatopionej przez japońskie niszczyciele wszedł do służby krążownik typu Baltimore. Przez dziwny zbieg okoliczności w książce o krążownikach mamy dwie sylwetki krążowników typu Baltimore -dwóch jednostek niewiele się od siebie różniących - i ani jednej typu - zmodyfikowany Brooklyn: (zwanego często typem St. Louis). Raczej nie był to efekt zamierzony. Widać, że autor starał się by każdy z omawianych typów miał swoją ilustrację. Jak widać takie nazewnictwo potrafi zmylić najlepszych.
Ale mimo wszystko książkę gorąco polecam. Ilustracje bardzo dobre (choć na plany modelarskie to się nie nadają) zarówno rzut z góry jak i z boku, przekroje podłużne. Dokładny opis konstrukcji z rozplanowaniem opancerzenia, podziałem mas itd.
Dodatkowo pisana w miarę obiektywnie bez napominania co dwa zdania o wyższości amerykańskiej techniki. Jak coś było u amerykanów lepsze to napisano to. Jak coś było gorsze to autor nie ukrywa wad. Rzadkość wśród autorów zza oceanu.
|
Autor: Norman Friedman
|
Autor:
Maciej Chodnicki













