Men of War Oddział Szturmowy


mowos

 

 

Czołgi, tłumy piechoty, artyleria i Ty, który nad tym wszystkim panujesz. Zapewne wielu z was chciało kiedyś pokierować losami prawdziwej bitwy. Jest to pozycja przygotowana specjalnie dla domorosłych generałów, jedna z nielicznych zachowujących poziom w swojej kategorii.

 

Jak to drzewiej było?


 

Wielu z was zapewne kojarzy grę Soldiers: Ludzie Honoru, była ona pierwszą z serii gier taktycznych ukraińskiego studia Best Way. Gra zapewniała świetną bazą dla modderów (bo na wschodnich wydawców zbytnio nie można liczyć), którzy ją poprawili poprzez dodanie nowych modeli pojazdów i zwiększając realizm rozgrywki. W wersję podstawową w zasadzie nie grał nikt, bo i po co. Gracze byli podzieleni na mody BTRH, SOE i GSM. Trzy ekipy ostro ze sobą rywalizowały, dochodziło do kradzieży modeli/pomysłów, ale przeciętnego gracza nie obchodziło to w najmniejszym stopniu, bo bawił się przednio. I tak minęło kilka lat… Po sukcesie części pierwszej nadszedł czas na Faces of War. Gra wniosła wiele zmian do serii, nową oprawę graficzną i... wiele problemów. W porównaniu do poprzedniczki, nowa gra została zaprojektowana bardzo źle i jedynie modyfikacje utrzymywały ją jako tako przy życiu.

 

mowas

 

Ładnych parę lat później, chodząc po empiku zauważyłem Men of War na półce. Cena była akceptowalna, bo akurat tyle miałem w kieszeni, więc gra trafiła do koszyka. Wszystko zaczęło się od nowa. Magia, jaka otacza tą serię jest nie do opisania. Szybko jednak doszedłem do wniosku, że wschodni bracia jak nie radzili sobie z odpowiedzialnością, jaka spoczywa na nich po wypuszczeniu gry, tak zostało. Szybko odkryłem masę bugów, które skutecznie zniechęcały do rozgrywki, patche z Bożej łaski oraz dziwne sytuacje zdarzające się tylko w trakcie gry z Rosjanami (czytaj oszukiwanie, które nigdy nie zostało potwierdzone, twórcy gry nadal twierdzą, że nie ma takiej możliwości). Wciąż jednak było to lepsze, niż to, co mają do zaoferowania inne gry z przedziału taktyczno-strategicznego (jeśli chodzi o tematykę II-wojenną). Tym razem mamy do czynienia z grą stworzoną na potrzeby graczy zachodnich, którzy dbają o wiele bardziej o szczegółowość, wyżej wymieniony realizm a przede wszystkim, SUPPORT! Men of War: Assault Squad to czwarta, pełnoprawna część tej serii, stworzona na mocno zmodyfikowanym silniku MoW-a (GEM2) przez naszych niemieckich sąsiadów z Digitalmindsoft.

 

Muszę powiedzieć, że nowa gra przyniosła nową jakość do serii. Gracz nie czuje się już ignorowany przez studio. Poprzednia część wydawana jeszcze przez Ukraińców była mocno niedopracowana. Gra wręcz kwiliła o patche niczym poirytowany prosiak domagający się jedzenia. Jeśli już zdecydowali się wydawać jakąś łatkę, to kończyło się to zazwyczaj jeszcze większym workiem niedociągnięć. Tymczasem AS od czasu wydania (25 luty) zaliczył już kilka łat i teraz uwaga; Faktycznie poprawiły grę (No, może nie licząc ostatniej wpadki ze spadkiem wydajności, ale zdarza się). DMS systematycznie wprowadza w nich nowe modele broni i pojazdów, poprawki w kodzie, zmiany w systemie kosztowym w multiplayerze... Na pochwałę zasługuje również połączenie gry z platformą Steam, która może nieco irytować, gdy chce się pograć bez dostępu do internetu, ale zmusza do spatchowania gry do najnowszej wersji, co niweluje problem bajzlu z wersjami gry na multiplayerze, obecny od początku serii.

scr_7


No dobrze, ale co to jest ten Assault Squad?

 

 

Jest to gra taktyczna pozwalająca nam na pokierowanie jedną z pięciu nacji (USA, Niemcy, ZSRR, Brytyjska Wspólnota Narodów oraz Imperium Japońskie) i zniszczenie przeciwnika w sposoby ograniczone tylko przez arsenał i wyobraźnie gracza. Assault Squad umożliwia bowiem całkowitą demolkę otoczenia. Zaczynając od pocisków tworzących kratery w ziemi, poprzez drzewa zawalające się pod gąsienicami czołgów, stopniowo rozpadających się budynkach od pocisków wybuchowych, aż do spektakularnych pożarów wywołanych czy to miotaczem ognia, czy eksplozją naszego czołgu. Cieszy również fakt, że twórcy nie powielają stereotypowych opinii o poszczególnych pojazdach. Każdy zapewne słyszał o tych strasznych, złych Tygrysach. Tutaj jest to zwyczajny ciężki czołg, nie jest to młot Thora niszczący wszystko na swojej drodze. Jest wręcz… Średni, a nawet kiepski, jeśli postawi się go naprzeciw innym pancernym bestiom.

scr_15

 

 

W grze nie występuje też klasyczny pasek życia (jedynie w przypadku piechoty zastosowano coś na jego wzór). Każdy pojazd ma określone strefy zniszczenia (takie jak kadłub, wieża, działo, gąsienice, koła, silnik), które po trafieniu pociskiem mogą zostać uszkodzone, zniszczone, lub pozostać zupełnie sprawne. Nie uświadczymy tutaj widoków takich jak w Company of Heroes, gdzie Sherman strzelający odpowiednio długo w przedni pancerz Tygrysa niszczył go; oj nie. Tutaj jest do wzięcia pod uwagę wiele innych czynników. Mamy przebijalność działa, jego kaliber, grubość pancerza, do którego strzelamy i jego pochylenie, czy kąt, z jakiego oddajemy strzał. Piechota zaś nie ma żadnych specjalnych zdolności, a tylko sprzęt, jakim się posługuje, amunicje, oraz ogólne pojęcie w posługiwaniu się danym typem broni (Wiadomo, że elitarna piechota lepiej sobie poradzi z obsługą karabinu, niż ledwo przeszkolony rekrut) Ponadto, seria ta szczyci się wprowadzeniem genialnego systemu Direct Control, gdzie przejmujemy kontrolę bezpośrednią nad wybranym pojazdem/żołnierzem i możemy siać zniszczenie we własnej osobie. Nie trzeba oddawać losów bitwy komputerowi, który nie potrafi wykorzystywać słabych punktów wrogich czołgów (ale gdyby umiał, to ta gra byłaby za łatwa). Nie ma nic zabawniejszego niż wzięcie w swoje ręce czołgu i bezlitosne znęcanie się nad wrogiem. Zaczynając np. od zepsucia mu gąsienic, aby nie mógł się poruszać, następnie zniszczeniu działa, aby nie mógł odpowiedzieć ogniem i na detonacji amunicji strzałem w tył wieży kończąc, podziwiając jak kawałki tego, co jeszcze przed chwilą było pojazdem bojowym rozsypują się po okolicy. Ale dość już tych ogólników.

 

Pierwsze wrażenia – Oskórowanie potwora z pudełka


 

Przyznam szczerze, że pudełko mnie zaskoczyło. Stwierdziłem, że jest to warte poświęcenia osobnego działu recenzji. Szata graficzna całkiem przyjemna dla oka, elementem rzucającym się w oczy jest żołnierz – zabieg ten towarzyszy od początku serii. W samym centrum wielgachny napis Men of War Oddział Szturmowy oraz hasła mające zachęcić nas do zakupu „Strategia Realna Jak Wojna, GWARACNJA REALIZMU” itp.. Z drugiej strony wszystko wygląda jak w każdym innym opakowaniu. Krótki opis (w zasadzie to dopuścili się w nim małego kłamstewka. Japonia nie została przedstawiona pierwszy raz w Oddziale Szturmowym. W Zwykłym Men of War również można było nimi pograć. Byli oni co prawda troszkę niedopracowani, ale wciąż byli…), parę podkoloryzowanych screenów, wymagania sprzętowe i więcej sloganów. Ot, taki standard. Jednak co wywarło na mnie największe wrażenie. Tylna część tekturowego pudełka otwiera się. Wewnątrz jeszcze więcej screenów (w sumie, to chciałbym, żeby ta gra tak wyglądała na moim komputerze i miała wydajność na poziomie dostatecznym) i jeszcze więcej haseł, dla mnie dość oczywistych, a nawet troszkę naiwnych. Najbardziej spodobał mi się ten „Japońskie czołgi są dużo słabsze od niemieckich”. Ja bym powiedział, że ocenianie słabości czołgów zależy raczej od sytuacji. Ale idźmy dalej. W tekturowej okładce mamy już właściwe pudełko wykonane z plastiku, z tą samą grafiką, jaką widzieliśmy parę sekund wcześniej. Niestety, to pudełko jest już kompletnie mainstreemowe i nie ma takich gadżetów, jak zamykanie na rzep widziane w tekturce. Po otworzeniu uderza w nas zapach kiepskiego plastiku, a naszym oczom ukazuje się płytka z grą oraz „instrukcja”. Z żalem stwierdzam, że czasy, w których instrukcja do gry miała ładnych kilkadziesiąt stron i wtajemniczała w grę, podczas, gdy my z rumieńcami na policzkach czekaliśmy na zakończenie instalacji dawno minęły. Tutaj mamy aż całe 8 stron, z których dowiemy się w zasadzie tyle, co nic. Jedyna przydatna rzecz, to CD-KEY z okładki.

scr_4

Tak jakby singleplayer - Skirmish

 

Nie ma się co łudzić, że AS to gra singleplayer. Jest to gra właściwie w całości poświęcona aspekcie multiplayerowym i tego się trzymajmy. Nawet Skirmish, bo tradycyjnej kampanii ze scenariuszem tutaj nie uświadczymy, jest ciężki do ogarnięcia samemu na poziomie wyższym niż normalny. Skirmishe to scenariusze luźno bazowane na historii. Przedstawiane są w nich co bardziej epickie bitwy o miasto, wyspę, itp. Gra zaczyna się w naszym przyczółku na jednym krańcu mapy. Dostajemy kilku żołnierzy i rosnących z czasem zasobów, za które kupujemy kolejne jednostki, a naszym celem jest przegonienie przeciwnika z punktów kontrolnych mapy.

scr_21

 

Brzmi prosto? Wcale tak nie jest. AI nie jest już żałosnym workiem do bicia.. Mimo, że wciąż poziom trudności ustalany jest poprzez rzucanie nam co raz to trudniejszych przeciwników w co raz to większej ilości (np. w poziomie łatwym poczynając od Panzerów III – lekko opancerzonych czołgach, do Tygrysów i Panther na poziomie Bardzo Trudnym), to widać, że komputer jednak trochę myśli i potrafi zaskakiwać. Ponadto w miarę zdobywania przez nas punktów komputer będzie coraz agresywniejszy. Umocnienia obrońcy za każdym razem są trochę inne. Działo, które widzieliśmy w krzakach w ostatniej grze może być schowane za drugim razem czy to przy budynku, czy w zupełnie innym miejscu. Wprowadza to pewną dozę świeżości. Kto chciałby widzieć i robić za każdym razem to samo? No, ale idąc dalej…

 

Za zdobycie punktu kontrolnego (flagi) dostajemy jakąś nową jednostkę (czołg, piechotę, działo), bądź wsparcie w postaci samolotu (albo szarży dzikiej, żądnej krwi, radzieckiej piechoty w przypadku ZSRR), który możemy wezwać co pewien czas, aby zrobił naszym wrogom z tyłków „Forsowanie Odry Wałem Pomorskim" we wskazanym przez nas miejscu.

 

Jeśli gramy w ten tryb z przyjaciółmi, to wszystko jest dokładnie takie samo tylko, że jednostki, które kupujemy są rozdzielane wszystkim graczom a poziom trudności dostosowany jest do większej liczby graczy. DMS spełnił również prośby graczy, w ostatnim DLC (niestety płatnym) wprowadzili scenariusze, w którym to MY bronimy się przed inwazją. Niestety nie było mi dane sprawdzenie ich na własnej klawiaturze, jestem typem człowieka, dla którego płacenie za DLC to zbrodnia przeciw ludzkości.

 

Proszę, tylko nie wychodź! - Multiplayer

 

 

Tryb multiplayer już na wstępie prosi nas, abyśmy zarejestrowali się na GameSpy. Jakby Steam nie wystarczał, ale skoro tak już musi być, trudno. Po zalogowaniu się widzimy poprawione lobby z MoW-a. Możemy w nim ustalić kryteria wyszukiwarki gier, dodać kogoś do znajomych, czy do „Znajomych Inaczej” – a ta funkcja zapewne będzie częściej używana. Mamy do wyboru kilka trybów gry:

scr_32

Skirmish – omówiony wyżej, w którym rozgrywamy scenariusze z gry pojedynczej wspólnie z znajomymi, Assault Zones – najpopularniejszy i chyba sprawiający najwięcej frajdy tryb.

 

Combat – chyba najgorszy, brak postawionych strategicznych celów, musimy po prostu zniszczyć przeciwnika. Można powiedzieć, że jest to coś w rodzaju deathmatchu jaki znamy z gier FPS.

 

Frontlines – całkiem fajny tryb, rozgrywany w kilku rundach. Jest to scenariusz Obrońca- Atakujący. Obrońcy dostają chwilkę czasu na rozstawienie worków, czy min. Mają ograniczone fundusze, ale za to wspaniałe pozycje do obrony. Zasoby atakujących odnawiają się, mają trochę lepszy sprzęt do dyspozycji, ale muszą zająć linię frontu przed upłynięciem limitu czasowego. Po ukończonym scenariuszu gracze zamieniają się rolami.

 

Day of Victory - coś w rodzaju króla góry. Musimy przejąć flagę w centralnym punkcie mapy, otoczonej niezniszczalnymi betonowymi barierami, aby dać troszkę nienaruszalnej osłony dla gracza, który zdołał na chwilę wyrwać punkt z rąk przeciwnika.

scr_33

 

Assault Zones - jest rdzeniem multiplayera, gdy reszta trybów to tylko dodatki. Świadczy o tym ilość ludzi grających w ten tryb. Dwie drużyny zaczynają na przeciwnych krańcach mapy, na której poustawiane są flagi, które trzeba przejąć i bronić. Daje to możliwość bycia atakującym i obrońcą równocześnie; w tym trybie nie można się nudzić. Gwarantuję to wam. Na sam początek dostajemy trochę punktów, za które można kupić skład piechoty lub jakiś lekki pojazd. Punkty będą rosnąć, aż nie osiągną granicy wyznaczonej przez hosta, oraz odnawiać się, jeśli jakaś z naszych jednostek zginie. Dostajemy też 10 punktów bohaterów, za które możemy kupić jednostki specjalne. W nich – zależnie od nacji, jaką gramy, znajdują się snajperzy weterani, działa szturmowe, Sherman Zippo, czy kamikaze. Mapy są zróżnicowane. Walczymy w miastach, lasach, na polach uprawnych. Wszędzie.

 

Niestety dość częstym procederem podczas gier wieloosobowych jest tak zwane quittowanie - wychodzenie z gry przed jej zakończeniem. Wielu ludzi nie potrafi wytrzymać frustracji spowodowanej tym, że przegrywają i zamiast przyjąć baty jak na mężczyznę przystało, wychodzą z gry psując zabawę innym. Ostatnimi czasy zauważalny jest również proceder drophackingu. Dotyka on większość nowszych gier. Zły i niedobry pan robi jakieś czary mary przy swoim komputerze, nasze połączenie internetowe tego nie wytrzymuje i zostajemy rozłączeni z grą. No cóż…

Kamień! Papier! Panzer IV! – Kim by tu grać?

 

 

Każdą z nacji gra się trochę inaczej. Ale to chyba oczywiste. Każda z nich ma swoje mocne i słabe strony oraz charakterystyczne dla nich wyposażenie.

scr_39

Niemcy - Klasyczny przykład przedkładania jakości nad ilością. Ich jednostki są z reguły droższe od odpowiedników innych nacji, ale za to skuteczniejsze. Dobrym przykładem może być zwykła piechota. Co bardziej elitarne składy są wyposażone w Panzerfausty, jeden MG-42 może powstrzymać całe natarcie, no i oczywiście Panzergranadierzy, większość uzbrojona w jedyny w ówczesnym świecie karabin szturmowy STG44. Ich czołgi należą do jednych z najciężej opancerzonych, a działo 88 mm sieje postrach wśród wrogiej pancerki.

 

Japonia – choć siły pancernej nie ma właściwie żadnej (czołgi mają pancerz tak gruby, że można go porównać z orgiami…), to nadrabiają to piechotą i niekonwencjonalnymi działaniami. Ich spadochroniarze wyposażeni w miny przeciwpiechotne, Kamikaze, czy 200 mm moździerz rakietowy sprawiają, że wróg nie będzie miał z nimi łatwo. Kto lubi siedzieć w krzakach i nie boi się poświęcić kilku ludzi ku chwale Cesarza, ten z pewnością ich polubi.

 

Rosjanie – nacja, gdzie ilość to siła. Za punkty bohaterów możemy sobie nawet kupić tłum ledwo wyszkolonych strzelców poganianych przez karabin maszynowy Maxima (nie przypomina wam to „Wroga u Bram”?) i oczywiście pobawić się w „Czterech Pancernych bez Psa”(no niestety, nie wprowadzono psów bojowych, ale kto wie… Może kiedyś).

 

Amerykanie – Ot, tacy Alianci z „Szeregowca Ryana”. Jako ich silny plus można uznać dostęp do 40mm działka p-lot Bofors które to niszczy nawet średnie czołgi (teraz również w wersji podwójnej i na gąsienicach! – M19) oraz szybkich i tanich niszczycieli czołgów. Nieszczególnie przypadli mi do gustu, może, dlatego, że zawsze wolałem tych złych.

 

I ostatni, choć nie najgorsi:

 

Brytyjczycy – solidna mieszanka mocnego pancerza i dobrej siły przebicia. Niestety, wszystkiego na raz mieć nie można. Mocne czołgi Churchill w wielu wariantach oraz 3.7 calowe działo przeciwlotnicze, (co nie przeszkadza mu w niszczeniu czołgów) w połączeniu świetnie się uzupełniają. Komandosi uzbrojeni w wyciszaną broń i SAS z każdym możliwym typem broni targanym na plecach (Karabiny maszynowe i Thompsony nie wystarczą, skąd… Jeszcze granatniki PIAT i gratis karabiny przeciwpancerne). Grając nimi polecam mieć pod ręką kubek herbaty z mlekiem, aby wczuć się bardziej w rolę.

 

Wszystkie nacje mają jednak jedną wspólną cechę. Rozpiskę piechoty. Wszyscy mają odpowiednio:

 

  • - Ledwo wyszkolonych biedaków… Czytaj mięso armatnie.
  • - Piechotę zwykła ( w większości strzelców oraz jednego operatora karabinu maszynowego) i Szturmową (uzbrojoną do walki na bliskich odległościach, czyli przewaga PM-ów i dodatki w stylu dużej ilości granatów dymnych)
  • - Elitarna Piechota do walki na dużych odległościach. Uzbrojona w karabiny półautomatyczne i karabiny maszynowe.
  • - Elitarna Piechota 2, ludzie wyposażeni w najlepszy możliwy sprzęt, najlepiej wyszkoleni i najtwardsi ze wszystkich. Występują również w wariancie zmechanizowanym, czyli na transporterze opancerzonym.

scr_10

Zrób to sam!

 

Gra oferuje także możliwość tworzenia własnych scenariuszy i misji poprzez wbudowany w grę edytor map. Jest to świetna zabawa, szczególnie, gdy mamy syndrom niespełnionego reżysera. Miło jest stworzyć sobie piękne miasto a później rozegrać nad nim bitwę powietrzną tylko, by podziwiać zniszczenia wywołane przez spadające samoloty. Edytor naprawdę daje możliwość wyżycia się artystycznie. Niestety jego obsługa jest straszliwie toporna i potrafi mocno zniechęcić do działań. Jeśli jednak człowiek da się już wciągnąć w tą magię tworzenia, to przezwycięży nawet to.



 

 

Wschód vs Zachód

 

Konfrontując Assault Squad bezpośrednio z Men Of War możemy się troszkę rozczarować. Wgryzając się dogłębnie w obie gry, możemy dojść do wniosku, że niemieckie studio stworzyło rozbudowaną modyfikację tylko usprawniającą rozgrywkę. Większość aspektów gry pozostała taka sama, grafika została usprawniona, bitwy mają dużo większy rozmach, mamy nowe modele rozgrywki, wsparcie twórców(chyba najważniejsze) i w zasadzie to by było na tyle. Nie jest to kamień milowy w postępie gier PC. Sądzę jednak, że bardziej warto wydać swoje pieniądze na Assault Squad niż na podstawowego Men of War. Cena nie różni się zbyt mocno, a kupując to pierwsze kupujemy pełnoprawną grę stworzoną przez ludzi, którzy rozumieją odpowiedzialność spoczywającą na ich barkach, naprawiają swoje błędy i starają się usprawnić swój produkt. Z drugiej strony mamy podupadającą już pozycję, wydaną i niemal pozostawionej sobie samą. Stereotypy na temat obu stron same aż się cisną na usta.

 

Podsumowanie

 

Men of War Assault Squad to świetna gra, mająca multum plusów. Większość rzeczy denerwujących w poprzednich częściach zostało poprawionych. Każdy, kto szuka wrażeń i chce się nagłowić przy graniu z pewnością ją pokocha. Jest to również wspaniała propozycja dla ludzi interesujących się II-Wojennym uzbrojeniem. Wymienione modele są bardzo dokładne i możliwość pobawienia się swoim ulubionym czołgiem też jest kusząca. Jedyne, co mogłem zarzucić kreacji DMS-u w zasadzie poszło w drzazgi. Z początku cena gry nie zachęcała. Było to bodajże 39,99 Euro, co w przeliczeniu na złotówki dawało nieciekawą cenę jak za profesjonalnie wykonany mod, bo tym właśnie jest ta gra. Na szczęście cena polskiego wydania gry jest już bardziej przystępna. Jeśli już muszę coś zarzucić tej grze, to może to być nienadążanie interfejsu za graczem. Nie jest to oczywiście problemem, jeśli gramy „normalnie”. Jak mówi slogan na pudełku „ 100% GWARACJA REALIZMU albo zwrot wartości”

Warto także dodać, że tak jak w przypadku poprzednich części tak i tym razem mamy do czynienia z dużą ilością modyfikacji, tworzonych przez fanów. Twórcy nie podążyli za trendem zabraniania modyfikacji swojej gry. Dzięki temu zabawa może trwać o wiele dłużej i można dostosować ją do swoich własnych upodobań.



 

 

A teraz miła dla oka tabelka na podsumowanie:



 

 

PLUSY


MINUSY


- piękne nowe modele -przeciążenie silnika gry (kłopoty z wydajnością)
- gra się lepiej niż w poprzednie części

-dzielenie graczy przez płatne DLC

- świetny support - wysoka cena (biorąc pod uwagę, że to modyfikacja istniejącej już gry)
- powalający realizm (na tle konkurencji) - słaby support polskiej wersji gry
- możliwość rozwalenia dosłownie wszystkiego

 

- duże możliwości modyfikowania gry

 

 

 


Więcej informacji o grze można znaleźć na stronie MoW-Center.pl


 

 
Joomla SEO by AceSEF
Ogólny zarys problematyki polskiej wojny obronnej 1939
niedziela, 24 października 2010
1 września 1939 r hitlerowska III Rzesza napadła na Polskę rozpoczynając najkrwawszą wojne w historii świata. Mimo zatrważającej przewagi wroga Wojsko Polskie dzielnie broniło sie przez kilka tygodni.
Więcej…
Bezpieczeństwo narodowe Polski w XXI wieku
niedziela, 04 marca 2012
Będąc obywatelem Polski czuje się bezpiecznie. Jednak nasz kraj jak każdy innych, nie jest pozbawiony zagrożeń. Zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom jest jednym z najważniejszych celów polityki każdego kraju w tym także Polski. Nasz kraj kładzie duży nacisk na zapewnienie trwania w...
Więcej…
Pistolet wz. 1935 VIS
niedziela, 24 października 2010
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości należało zlikwidować wszelkie granice pomiędzy byłymi terenami trzech zaborów. Ten proces unifikacji nie ominął również Wojska Polskiego, ponieważ nowo odrodzona armia była wyposażona w różne typy uzbrojenia. Tak narodziła sie idea...
Więcej…
Doktryna Powietrznego Desantu
niedziela, 24 października 2010
Bez wątpienia druga wojna światowa była okresem szczytowego rozwoju wojsk spadochronowych. Potem nastąpił stopniowy zanik przydatności spadochroniarzy. Mimo to wiele armii utrzymuje jednostki powietrzno-desantowe. Pod względem liczebności pierwsze miejsce na świecie zajmuje 7 dywizji...
Więcej…

Instytut Wydawniczy Erica Rebis Almapress War Book Inne Spacery Cenega    

Blog Michała Banacha Blog Damiana Ratka

Facebook Nasza-Klasa YouTube Twitter RSS

All rights reserved by Militis.pl 2008-2012