M. Ciszewski - Mróz
Autor: Jarosław Brzozowski
środa, 30 listopada 2011 13:58

Książka Marcina Ciszewskiego „Mróz” jest najświeższym dziełem tego niewątpliwie utalentowanego autora. Tym razem porzuca nieco wątki historyczne na rzecz współczesnego thrillera political fiction. Kryzys państwa, seria zabójstw, katastrofa klimatyczna i zaskakujące podobieństwo niektórych wydarzeń do rzeczywistości to czeka na Was w środku. A jaki jest efekt tej niesamowitej mieszanki? O tym przeczytacie w recenzji…
Przyznam, że podczas lektury książki „Mróz” autorstwa Marcina Ciszewskiego pierwszy raz spotkałem się z twórczością tego autora. Stąd, też moje spojrzenie na utwór, a także oczekiwania mogły być odmienne niż stałych wielbicieli, do których, co zaznaczę od razu, po przeczytaniu „Mrozu” dołączyłem. Początek mojej przygody (to dobre określenie dla przeżyć podczas tej lektury) z twórczością pana Marcina był jednak pełen obaw. Wydawało się, także po przeczytaniu pierwszych stron, że fabuła będzie podobna do znanej z wielu innych powieści sensacyjnych… Spisek władz, jakieś tajemnicze morderstwa, i samotny twardy bohater… Słowem standard, sztampa i nuda, ale… w miarę dalszego wstępowania w świat „Mrozu” autor przekonuje, że takie obawy są wręcz śmieszne, a oryginalne rozwiązania fabuły, miejsca i okoliczności akcji powodują, że od dziejów śledztwa na miarę milenium nie sposób się oderwać.
Pora, więc napisać coś, w końcu o fabule… Na początku poznajemy Strzelca, człowieka od brudnej roboty, dokonującego niezwykle przemyślnych zamachów, wkrótce jego celem staje się nawet Prezydent Najjaśniejszej. Skądinąd sposób narracji i opisu strzelca pomaga autorowi ukryć jego tożsamość, która dla czytelnika może być ciekawym zaskoczeniem, a dla mnie osobiście próba domyślenia się tego stanowiła znakomitą zabawę intelektualną. Widowiskowy zamach z pierwszej sceny to dopiero początek… Potem jest jak u Hitchcocka… Zabójstwo mało znanego meteorologa zapoczątkuje lawinę zdarzeń, w które zostaną wplątani bohaterowie, wśród nich główny w zasadzie komisarz Jakub Tyszkiewicz, wraz ze swoim zespołem. Okazuje się, że naukowiec przewidział, że wkrótce Polskę nawiedzi apokaliptyczny wręcz mróz ( przez duże „M”! ), a co gorsza tuż przed Bożym Narodzeniem rzeczywiście zaczyna padać wiele metrów śniegu, a temperatura spada i to szybko… Wydaje się już, że jedynym problemem Tyszkiewicza będzie teraz tylko przeżyć (śledztwo zostaje mu odebrane), a jednak… Nagle zostaje wezwany przez premiera RP i zostaje mu powierzone najważniejsze śledztwo w historii kraju, a tak naprawdę misja ratowania Narodu. Więcej nie zdradzę, żeby nie psuć czytelnikom zabawy.
Jeśli już mowa o mocnych stronach powieści, to na pewno należą do nich bohaterowie. Jakub Tyszkiewicz, Krzeptowski, Smotrycz i jeszcze paru innych na pewno zasługują na przyjęcie ich w poczet najciekawszych postaci polskiej literatury akcji. Równie znakomite są postaci kobiece Zuzanna i Helena. Każdy z bohaterów ma swoje tajemnice, mroczne bądź trochę mniej straszne. Na pewno nie można powiedzieć, że coś w ich profilach jest proste, raczej w pewnym momencie da się zgubić w meandrach psychiki ludzkiej. Są to postaci wyraźnie zarysowane i w pewien sposób wręcz intrygujące.
Kolejnym i to wielkim plusem są opisy walki, akcja płynie wartko mimo wielu szczegółów, a czytelnik ma chęć sam wskoczyć do świata autora i… kogoś zastrzelić ( tak na przykład…). Pełno tu ciekawych i szczegółowych opisów sprzętu, broni, a także świetnych pomysłów na ich zastosowanie, a opancerzony ratrak został moim ulubionym pojazdem.
Na koniec trochę o wadach, które w znakomitym dziele jednak występują. Przede wszystkim miałem wrażenie, że autor troszkę nie dopracował zakończenia – akcja zaczyna, aż za bardzo przyspieszać, jakby autorowi zostało za mało kartek przy pisaniu. Również nie wszystkie wątki zostają rozwiązane, a pewne elementy troszkę mnie rozczarowały. Czasami też autor zbytnio zwalnia akcję i nawarstwia plany, co troszkę utrudnia orientację czytelnikowi. Przy uważnej lekturze można tez znaleźć drobne niekonsekwencje logiczne, ale cóż to się zdarza najlepszym. Jednakże autor znakomicie nadrabia to bardzo przyjemnym i dynamicznym językiem, więc fabuła naprawdę wciąga.
Reasumując „Mróz” jest książką znakomitą, o znakomitych postaciach, dopracowanym tle i przede wszystkim niezwykle oryginalną. Znakomita intryga połączona z ciekawym pomysłem na okoliczności akcji powoduje, że od książki nie sposób się oderwać ( jakby się do niej „przymarzło”) . Drobne wady nie są w stanie popsuć przyjemności z lektury. „Mróz” oceniam więc bardzo dobrze i polecam, a Marcinowi Cieszewskiemu wypada tylko pogratulować kolejnego sukcesu.
Autor: Marcin Ciszewski
Wydawnictwo: Ender
Rok wydania: 2010
ISBN: 978-83-930066-3-2
Liczba stron: 408
Oprawa: Miękka













