C. Barthélémy - Korea Północna Paradoksy polityki Kimów
Autor: Gracjan Słomowicz
środa, 30 listopada 2011 14:15

Książka to próba odpowiedzi na pytanie: dokąd (i jakim kosztem) zmierza reżim Kimów. Autor, na 173 stronach zastanawia się nad ponad 60 letnią sinusoidą bi i multilateralnych stosunków Korei Północnej z resztą świata.
"Jeśli pewnego dnia ktoś wciśnie te guziki,będzie to oznaczało,
że ich racja bytu kompletnie zniknęła"
Herman Kahn, amerykański strateg, "On Termonuclear War".
Książka to próba odpowiedzi na pytanie: dokąd (i jakim kosztem) zmierza reżim Kimów. Autor, na 173 stronach zastanawia się nad ponad 60 letnią sinusoidą bi i multilateralnych stosunków Korei Północnej z resztą świata.
Szaleńcy? Bandyci? Twardogłowi doktrynerzy? Kim są przywódcy państwa, które stara się sięgać gwiazd, a nie może wykarmić swoich obywateli? I jak my, społeczność międzynarodowa powinniśmy reagować na nieustanne prowokacje i cały ten tragikomiczny teatr?
Chyba nikt nie spodziewa się, by jeden autor jedną książką znalazł rozwiązanie wieloletniego konfliktu rozpoczętego zimną wojenną rywalizacją wielkich mocarstw , a podtrzymywanego krwią i łzami 23 milionów ludzi. Komu zależny na status quo, a komu na zmianach? W co i o co grają "wielcy" tego świata? Czy jest szansa na trwały pokój?
Korea to zdaniem autora państwo bandyckie (a może nawet mafijne? Bo jak inaczej nazwać oficjalne fałszowanie dolara, porywanie obywateli innych państw, czy sprzedaż broni każdemu kto tylko zechce?). Istnieje tylko i wyłącznie dzięki szantażowi. Dajcie nam ryżu jeśli nie chcecie żeby ludzie umierali, dajcie nam bezpieczne reaktory, jeśli nie chcecie naszych, dajcie nam ropę bo inaczej będziemy budować niebezpieczne elektrownie. Jak długo będziemy się uginać, tak długo koreańscy decydenci będą to wykorzystywać. A jak nie ugiąć się przed głodem tak wielkim, że nawet armia nie ma co jeść? 60 lat wbijania klinów między poszczególne państwa, 60 lat wykorzystywania słabości ONZ, 60 lat tańca na bardzo cienkiej linie oddzielającej stan wojny zimnej od wojny krwawej. Oj Kimowie doskonale wiedzą ze z tej drogi nie ma odwrotu. Wiedzą też ze w przypadku wojny nie mają najmniejszych szans. Flota przestarzała, lotnictwo na papierze, a ogromna armia boryka się z problemami z wszystkim od butów na tym co do miski włożyć. Co nie zmienia faktu że Seul, stolica Korei Południowej jest nieomal w zasięgu artylerii swego północnego „brata”. No i nie zapominajmy , że prawdopodobnie Korea Północna ma broń atomową. Nie dużej siły, i nie do końca wiadomo czy wybuchnie, ale nikt raczej nie zaryzykuje testów polowych nad swoją stolicą. Niestety (lub stety) książka nie skupia się na aspektach militarnych. Nie poznamy z niej szczegółów na temat strategi czy uzbrojenia armii koreańskiej. Niestety o tym, co wujek Kim chowa w magazynach i zbrojowniach wie chyba tylko on.
Nie wiemy co robić. To gra w której nie ma zwycięzców. Akcja militarna skończy się rzezią w najlepszym przypadku, a w najgorszym użyciem broni atomowej, chemicznej, i biologicznej. Brak akcji może skończyć się tym samym. Jeśli Korea zacznie się burzyć komunistyczna partia może nie mieć już nic do stracenia. Ewentualne pokojowe zjednoczenie, najmniej prawdopodobne będzie katastrofą humanitarną która na kilka dekad może wstrząsnąć regionem. A wraz z rozwojem Chin, coraz mniej zależy od Ameryki, ONZ i reszty „naszej” drużyny. W ostatnim rozdziale autor jedyne rozwiązanie widzi w normalizacji stosunków za wszelka cenę, i liczenie na powolne wewnętrzne zmiany w kierunku państwa z komunistycznym reżimem, ale kapitalistycznym rynkiem. Opisuje też pewne przykłady takiego działania już teraz (wspólne strefy ekonomiczne, budowa kurortów w górach diamentowych). Ale chyba wszyscy zgodzimy się, ze takie działania nie mają sensu, jeśli chwile normalizacji będą traktowane tylko jako chwila na nabranie oddechu przed kolejną prowokacją.
Myśli zawarte w książce to zebranie tych wszystkich scenariuszów, które rozważa się w gabinetach polityków. Prawie wszystko już słyszeliśmy, tyle że nie w jednym miejscu. Pisany prostym, strawnym językiem tekst, logicznie podzielony na rozdziały i poparty dość obfitą, aktualną bibliografią pozwala w jeden- dwa wieczory nabyć niezbędną wiedzę na temat sytuacji na Półwyspie koreańskim. Dodam jeszcze, że bibliografia w dużej części oparta jest na pisarzach francuskich, co pozwala odejść trochę od "Amerykańsko-oficjalnego" punktu widzenia.
Książka wydana porządnie, nie rozpada się przy maksymalnym rozkładaniu. Format i grubość zeszytu. Bez problemu da się czytać w tramwaju czy pociągu. W ostatnim rozdziale wnioski i kalendarium najważniejszych wydarzeń (dobra ściąga jeśli ktoś potrzebuje szybko przypomnieć sobie treść).
Podsumowując: książka w dość spójny (ale broń boże zideologizowany) sposób stara się odpowiedzieć min. po co Korei broń atomowa? Jak długo jeszcze będziemy szantażowani? O co chodzi reżimowi? Dlaczego mimo upadku ZSRR nie rozwiązano konfliktu siłowo? Dlaczego wciąż siadamy do rozmów mimo że z ostatnich rozmów niewiele wynika? Czy, i jak bardzo zaostrzać/luzować politykę względem reżimu? Jaka jest rola Chin, Stanów, Rosji, Japonii, Korei Południowej , ONZ i innych aktorów?
Czy warto czytać? Cena nie jest wygórowana, pióro lekkie, ja nie żałuję.
Wydawnictwo: Dialog
Rok wydania: 2011
ISBN: 978-83-61203-73-5
Liczba stron: 174
Oprawa: Mękka












