Strona Główna Wojsko Polskie Misje Wojskowe Pustynna misja w oczach żołnierza z PKW Czad.

Pustynna misja w oczach żołnierza z PKW Czad.


czad

PKW Czad przeznaczony był do zapewnienia bezpieczeństwa działaniom humanitarnym na rzecz uchodźców z Darfuru w latach 2008-2009. Polski kontyngent wojskowy brał udział w operacji EUFOR w Czadzie, która była 5. operacją wojskową Unii Europejskiej w ramach Europejskiej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony.

 

Mam przyjemność przedstawić państwu wywiad z kpt. Oskarem Ł., który został przeprowadzony 4 stycznia 2009 roku. 

Mojego rozmówcy nie trzeba szeroko przedstawiać, ponieważ można z nim porozmawiać na naszym forum. Kpt. Oskar Ł. współpracuję z nami od początku września jako redaktor oraz pomocnik administracji, osoba odpowiedzialna za treści informacyjne na portalu oraz specjalista od technicznych aspektów wojskowości. Mój rozmówca ukończył szkolenie oficerskie, a następnie wyjechał na misję "PKW Czad".

AM: Misja wojskowa krajów Unii Europejskiej w Czadzie była planowana od wielu miesięcy. Kiedy rozpoczęła się Polska misja w tym niestabilnym regionie Afryki?
OŁ: Szkolenie przygotowawcze mające przygotować nas do udziały w tej trudnej misji wojskowej rozpoczęło się w marcu 2008 roku. 

AM: Jak długo trwały przygotowania do wyjazdu, które miały zapewnić żołnierzom odpowiednie wyszkolenie? 
OŁ: Przygotowania rozpoczęły się wraz z szkoleniem przygotowawczym i trwały około 5 miesięcy z wieloma przerwami.

 

PKW Czad / Fot. 17. WBZ

PKW Czad / Fot. 17. WBZ


AM: Jakie były Pana pierwsze wrażenia po wylądowaniu w Czadzie, co Pana zaskoczyło, mimo, że byliście dobrze przygotowani do tej misji? 
OŁ: Pierwsze wrażenie, które odczułem szybko po wylądowaniu na lotnisku, to wszechobecny kurz i ciągły upał. Od razu pomysłem, że będzie to bardzo wymagająca misja. 

AM: Spędził Pan w Czadzie ok. 3 miesięcy, przez ten okres działalności w bardzo ekstremalnym klimacie, żołnierze musieli sobie jakoś radzić z tymi niespotykanymi w Polsce warunkami. Co było największym utrudnieniem klimatycznym oraz terenowym dla żołnierzy? Jak walczyliście z upałem, piachem, oraz dzikimi i niebezpiecznymi zwierzętami? 
OŁ: Podstawą odpowiedniego funkcjonowania w tym klimacie polegało na spożywaniu dużych ilości płynów. W wolnych chwilach każdy starał się trochę odpocząć i zrelaksować się w cieniu. Oczywiście nic nie doskwierało tak bardzo jak upał. Po kilku dniach przywykliśmy od piachu w ustach... Gorzej było z dzikimi zwierzętami takimi jak węże i skorpiony, które zagrażały naszemu życiu, choć w bazie były duże zapasy środków neutralizujących toksyny zawarte w jadach tych zwierząt. Podstawowymi narzędziami zwalczania tego zagrożenia były bagnety i czasem kamienie, którymi przepędzaliśmy lub też były likwidowane jadowite zwierzęta.

 

PKW Czad / Fot. 17. WBZ

PKW Czad / Fot. 17. WBZ


AM: Jakie było główne zadanie wykonywane przez polskich żołnierzy?
OŁ: Do podstawowych zadań należało zabezpieczenie naszego rejonu operacyjnego. Pomagaliśmy również cywilom, eskortowaliśmy zaopatrzenie (w Polsce mało kto, by zaatakował transport jedzenia, a w Czadzie...), zabezpieczaliśmy obozy uchodźców. 

AM; Jak wyglądały wasze relacje z ludnością cywilna? Czy podchodzili do was z ufnością, czy też raczej trzymali się na dystans? 
OŁ: Ludność w większości przypadków nastawiona była bardzo pokojowo. Tłumy dzieci, które biegały za nami, uśmiechały się do nas. Cywile zdawali sobie, sprawę z faktu, że jesteśmy tu po to aby zapewnić im spojone życie.

PKW Czad / Fot. 17. WBZ

PKW Czad / Fot. 17. WBZ

AM: Jak to było z patrolami? Czy żołnierze dostawali rozkaz wyjazdu, czy też tak jak w Afganistanie, gdzie na patrole wyjeżdżają w większości ochotnicy, oraz jak często takie patrole są przeprowadzane? 
OŁ: Przeważnie nie było ustalonego schematu wyjazdu, czasem dostawało się rozkaz i jechało. Patrole przeprowadzane były kilka razy dziennie, o różnych porach dnia.

AM: Czy często zdarzały się sytuacje gdzie trzeba było użyć broni? Druga część pytania, czy był Pan świadkiem lub bezpośrednio znajdował się w jakiejś bardzo groźnie wyglądającej sytuacji? Jeżeli tak, to co Pan czuł w takim wypadku? 
OŁ: Kilka razy tak, lecz były to przypadki bardzo rzadkie i ogień otwieraliśmy częściej w powietrze w celu wystraszenia wroga niż w kierunku kogoś.

Dziękujemy za poświęcony czas i podzielenie się tymi interesującymi informacjami z czytelnikami.

 

Inne wpisy tego autora

Joomla SEO by AceSEF
Niemieckie plany wojenne przed I wojną światową (1871 – 1914)
środa, 21 grudnia 2011
Plan wojny jest jednym z najważniejszych czynników każdej operacji zbrojnej, dzięki odpowiedniemu przygotowaniu go oraz właściwej realizacji państwo (lub koalicja) może we właściwy sposób wykorzystać własne zasoby materialne i ludzkie jak również potencjał militarny oraz położenie...
Więcej…
Operacja czysta przestrzeń w Rashidan
niedziela, 24 października 2010
Pięć dni w Rashidanie Polskie Siły Zadaniowe w Afganistanie wspólnie Afgańskimi Siłami Bezpieczeństwa prowadziły operację „Clean Space” („Czysta Przestrzeń”). Po raz kolejny działania polskich żołnierzy miały wymiar powietrzno-lądowy.
Więcej…
155 mm samobieżna haubica KRAB
niedziela, 24 października 2010
Samobieżna haubica "KRAB" jest produktem opracowanym przez Hutę Stalowa Wola (HSW). Historia powstania tej jednej z najlepszych samobieżnych zestawów haubicznych na świecie, a z pewnością jedynej w Polsce jest długa i burzliwa. Według producenta definicja tego pojazdu przedstawia się...
Więcej…
M. von Richthofen - Wspomnienia Czerwonego Barona
wtorek, 27 marca 2012
Manfred von Richtofen, legendarny Czerwony Baron jest bez wątpienia jedną z najbardziej barwnych postaci okresu Wielkiej Wojny. Mało jednak osób wie o nim coś więcej. Jakim był człowiekiem, jak radził sobie z oczekiwaniami przełożonych, co go motywowało do działania. Odpowiedź na...
Więcej…

Instytut Wydawniczy Erica Rebis Almapress War Book Inne Spacery Cenega    

Blog Michała Banacha Blog Damiana Ratka

Facebook Nasza-Klasa YouTube Twitter RSS

All rights reserved by Militis.pl 2008-2012