Strona Główna Uzbrojenie Lotnictwo Wojskowe Latająca bomba Fi 103 V1

Latająca bomba Fi 103 V1


v1

Samoloty - pociski FZG-76 (Fieseler Fi-103) V1 nazywane potocznie latającą bombą miał odmienić losy hitlerowskich Niemiec podczas II wojny światowej. Adolf Hitler pociski V1 nazywał Wunderwaffe, czyli cudowna broń.

Noc z 13 na 14 czerwca 1944 roku w Londynie zapowiadała się tak jak każda inna w czasie wojny. Mieszkańcy słuchali raportów w radiu z frontów wojny w Francji, Włoszech, ZSRR na Pacyfiku i Birmie, czytali książki, bawili się na balach, w klubach czy też wykonywali codzienne zajęcia.  Nikt już nie obawiał się, że miasto może stać się celem niemieckich bombowców, ponieważ alianckie lotnictwo niepodzielnie panowało nad Anglią i kanałem la Manche. W dodatku inwazja w Normandii skupiła uwagę resztek luftwaffe nad zadaniem osłony wojsk lądowych walczących z siłami alianckiej 1 i 2 Armii. Jednak Niemcy mieli asa w rękawie: samoloty - pociski FZG-76 (Fieseler Fi-103) V1, które po raz pierwszy użyli właśnie tej nocy. Z 10 pocisków 1 spadła na Londyn obok mostu kolejowego na Grove Road, 3 na przedmieścia - atak ten okazał się pełnym zaskoczeniem i spowodował śmierć 8 cywilów. Hitler dopiął jednego z sowich celów propagandowych, po praz pierwszy zaprezentował światu swoje wysławiane w wystąpieniach cudowne uzbrojenie mające odwrócić losy wojny.


Historia powstania pocisku


Początków powstania myśli stworzenia takiego typu uzbrojenia należy upatrywać już 1928 roku. Właśnie w tym okresie P. Schmidt rozpoczął pracę nad silnikiem odrzutowym pulsacyjnym, mającym stanowić napęd do samolotów pionowego startu. Jednak ze względów technicznych w 1934 roku, częściowo odstąpiono od planów stworzenia samolotu pionowego startu i rozpoczęto prace w których chciano zamocować w samolotach konwencjonalnych silnik pulsacyjny. Wraz z tą zmianą planów powstał również pomysł stworzenia bezzałogowego pocisku z skrzydłami i silnikiem pulsacyjnym przedstawiony przez inżyniera Fritza Gosslaua w 1937 roku. Prace nad silnikiem pulsacyjnym prowadziła zakłady Argus Motorenwerke, a od 1939 roku Gerhard Fieselera. Już po wybuchu wojny, w 1940 roku projekt pocisku z silnikiem pulsacyjnym  został przejęty przez Deutsches Forschungsinstitut fuer Segelsflug (DFS - Niemiecki Instytut Szybownictwa) w Darmstadt, gdzie przybrał ostatecznie kształt bezpilotowego, automatycznego samolotu-pocisku. Po przegranej bitwie o Anglie w 1940 roku pracę nad V1 przybrały na tempie. Od 1942 próby odbywały się w całkowitej tajemnicy w miejscowości Peenemuende na wyspie Uznam na wybrzeżu bałtyckim, gdzie projekt otrzymał kryptonim "Peenemuende 16". Główny element samolotu - pocisku, był silnik, który przeszedł w 1940 roku szereg testów i osiągnął 500 daN ciągu (dwa lata później już 750 daN), w następstwie czego przetestowano go na szybowcu transportowym przy małej prędkości lotu. Silnik Argus 190-014 nazwany "Argus-Schmidtrohr" mający znaleźć się na wyposażeniu samolotu - pocisku V1 został przetestowany pod samolotem Do 17 i Ju 88. Okazało się, że pulsacyjne drgania gazów wylotowych powodowały uszkodzenia konstrukcji samolotu, a szczególnie tylnego usterzenia.  Dzięki tym doświadczeniom Fieseler zmienił projekt i umieścił silnik za usterzenie na grzebcie pocisku.

Sterowanie samym pociskiem V1 odbywało się za pomocą żyroskopu mającego za zadanie utrzymywać kierunek lotu, oraz aneroidu określającego i utrzymującego pułap lotu.  Sam zasięg bomby regulował specjalny mechanizm śrubowy składający się z śmigiełka zamocowanego na nosie kadłuba oraz mechanizmu czasowego.  Mechanizm ten odcinał dopływ paliwa do silnika po określonym czasie. Części do samolotu - pocisku V1 budowane były w kilku zakładach. Firma Argus produkowała silniki pulsacyjny, zakłady H. Walter - katapultę, Siemens dostał zlecenia na system automatycznego sterowania, a zakłady G. Fieseler odpowiedzialne były za stworzenie kadłuba i ostateczne złożenie pocisku.  Materiał wybuchowy i szereg innych drobnych części dostarczały inne nieokreślone zakłady. Ostatecznie pocisk został oznaczony jaki Fi 103 V1 i na początku 1942 roku został przetestowany w locie. Latająca bomba V1 został odpalony po praz pierwszy z samolotu Fw 200. 24 grudnia 1942 roku po praz pierwszy odpalono go z katapulty lądowej w Peenemuende. Sama katapulta była dość skomplikowanym urządzeniem składającym się z 48 metrów prowadnicy z specjalnych szyn osadzonych na betonowym podłożu. W skład katapulty wchodziło też urządzenie napędowe składające się z rury ze szczeliną w której poruszał się uchwyt do zaczepienia pocisku.  Na końcu rury umieszczony był wymienny 100 kilogramowy pojemnik z nadtlenkiem wodoru, a następnie nadmanganianem potasu.  Substancje te po zmieszaniu się doprowadzały do rozpoczęcia reakcji chemicznej wytwarzającej dużą ilość gazów napędzających tłok w rurze i poprzez uchwyt rozpędzający pocisk V1. Wraz z rozpoczęciem ruchu tłoka, włączany został automatycznie silnik pulsacyjny. Pocisk rozwijał prędkość około 600km/godz. a więc z trudem mógł być doścignięty przez ówczesne alianckie myśliwce, takie osiągi zapewniał właśnie nowatorki silnik odrzutowy Argus'a na paliwo płynne. Co ciekawe silnik ten wydawał z siebie charakterystyczny odgłos pracy pochodzący z cyklicznego spalania mieszanki niskooktanowego paliwa przepompowywanej do komory spalania (wtrysk mieszanki - zamknięcie dopływu - spalanie i wyrzut gazów). W lipcu po pierwszych testach powstał specjalny oddział wojskowy mający opracować taktykę użycia samolotów - pocisków V1.  Bardzo dużo doświadczeń i testów było prowadzonych w Polsce, również w mojej okolicy, gdzie rozbiło się od 3 do 5 samolotów - pocisków V1. Długotrwałe testy, oraz dopracowanie konstrukcji opóźniło wprowadzenie tej broni do użytku. Ciężko określić gdzie produkowano tą broń oprócz kilku wymienionych głównych zakładów, gdyż ich produkcja była rozrzucona nie tylko po Niemczech, ale i w krajach okupowanych (również w Polsce).  Pewne jest , że V1 budowane były oprócz wcześniej wymiecionych firm również np. w zakładach Dora położonych w podziemnych kompleksie w Turyngii, również według nielicznych informacji w Lubiążu, Ząbkowicach Śląskich, Świdnicy oraz prawdopodobnie kompleks "Riese" budowany w Górach Sowich miał również służyć do ich produkcji.

8 listopada 1943 roku, brytyjski samolot zwiadowczy przelatując nad ośrodkiem Peenemunde sfotografował wyrzutnie z gotowym do odpalenia podejrzanym pociskiem (prawdopodobnie był to V2).  Raporty wywiadu od dawna donosiły o podejrzanych testach w tym regionie nad nowym typem broni, ale dopiero teraz udało się zdobyć pewne dowody na ten temat. Informacje o tej dziwnej broni zbierane w latach 1940-1943 przez polskie komórki wywiadowcze, między innymi przez Biuro Studiów Przemysłowo-Gospodarczych Komendy Głównej Armii Krajowej i grupę "Lombard" przekazywano do Londynu. Na podstawie tych informacji, których zdobycie okupione zostało życiem wielu ludzi, jak też zdjęć dokonanych przez właśnie aliancki zwiad lotniczy RAF dostał rozkaz zbombardować podejrzany ośrodek, ponieważ broń tam testowana może zagrozić Anglii, lecz alianci nie wiedzieli, że są tam testowane pocisku V1, tylko sądzili, że rakiety V2. W nocy z 17 na 18 sierpnia 1943 roku na ośrodek Wehrmachtu Peenemünde - Wschód spadły alianckie bomby podczas tak zwanej "Operacji Hydra". W nalocie udział wzięło 596 samolotów bombowych RAF, które zrzuciły 1.795 ton bomb. W wyniku tego ataku ginęło, według oficjalnych danych niemieckich 815 osób, głównie jeńców wojennych oraz Walter Thiel, szef prac nad silnikami do rakiet V2. Alianci jeszcze kilkakrotnie bombardowali ośrodek doświadczalny Luftwaffe Peenemünde-Zachód, Peenemünde i ośrodek Wehrmachtu Peenemünde-Wschód. Na skutek nalotów aliancki montaż i testowanie pocisków V1 przeniesiono w głąb Niemiec, a poligon doświadczalny w okolice wsi Blizna koło Mielca. Meldunki o wystrzeliwaniu pocisków z Blizny i o rejonie ich upadków w oddalonych o 200 km Sarnakach nad Bugiem przekazywano do Komendy Głównej AK w Warszawie, łącznie z zebranymi szczątkami rozerwanych rakiet. Uzyskane materiały były analizowane w Referacie Lotniczym wywiadu AK kierowanym przez absolwentów PW: inż. Antoniego Kocjana i inż. Stefana Waciórskiego.

 

Konstrukcja


Kadłub wykonany był w przedniej części ze stopów aluminium, a w tylnej z blach stalowych. Było to spowodowane chęcią osłony tylniej części kadłuba przed działaniem wibracyjnym silnika, które źle mogły wpływać na aluminium. Skrzydła zapewniające nośność skonstruowane zostały z drewna, mającego w środku  stalowe rury jako dźwigar przechodzący przez środek kadłuba. Skrzydła nie miały również lotek, ponieważ nie były potrzebne. Powstały dwa rodzaje skrzydeł, jedne w układzie prostokątnym, a drugie w trapezowym. Kadłub został podzielony na trzy części; w przedniej części znajdował się ładunek bojowy burzący lub zapalający - 850 kg materiału wybuchowego pod nazwą "Amatol 40" składającego się z 50% dinitroanizol lub dinitrobenzol, 35% azotan amonu, 15% heksogen. W środkowej części znajdował się zbiornik z sprężonym powietrzem od napędu sterów. W tylnej zbiornik paliwa. Nad zbiornikiem paliwa w tylnej części kadłuba znajdował się wspornikach silnik pulsacyjny.  W czasie rożnych prób przeróbek V1 powstała też wersja samolotu - pocisku z pilotem samobójcą oznaczona jako Fi 103R "V1".

 

Dane techniczne


- Długość - 7,9 m

- Rozpiętość - 5,3 m (skrzydło prostokątne), 4,87 m (skrzydło trapezowe)

- Średnica - 0,84 m

- Masa własna - 815 kg

- Masa ładunku bojowego - ok. 850 kg

- Masa całkowita - 2180 kg

- Prędkość maksymalna - 645 km/h

- Prędkość przelotowa - 600-630 km/h

- Prędkość startu z katapulty - 378 km/h

- Pułap normalny - 1000 m

- Napęd - Silnik pulsacyjny Argus As 014

- Zasięg maksymalny - ok. 250 km

 

Zastosowanie pocisków "V1"


W 1943 roku, Niemcy rozpoczęli masową budowę wyrzutni samolotów - pocisków V1 na północnym wybrzeżu Francji. Obiekty te przypominały kształtem skocznie narciarskie. Alianci analizując fotografie rozpoznania lotniczego doszli do wniosku, że są to wyrzutnie pocisków prawdopodobnie V1.  Zarządzono niezwłoczne bombardowanie tych obiektów. Naloty przeprowadzane przez aliantów przyniosły niewielki skutek, ale Niemcy zdali sobie sprawę, że ich działania są zbyt oczywiste i od tej pory katapulty te służyły do odwrócenia uwagi od ich nowego projektu budowy wyrzutni o znacznie prostszej konstrukcji, która mogła być wzniesiona na uprzednio przygotowanych fundamentach i gotowa do działania wciągu 5-6 dni. Samoloty- pociski V1 miały zostać użyte przeciw siłom inwazyjnym, ale Niemcy nie zdążyli z ich przygotowaniem i część katapult rozmieścili w nieodpowiednich miejscach. Wszystkie były zwrócone w stronę Londynu, a nie Normandii. Po rozpoczęciu inwazji 6 czerwca 1944 roku proces przygotowań do użycia bomb latających V1 został przyspieszony. Noc z 13 na 14 czerwca 1944 roku na Londynie odpalono 10 pocisków. 15 czerwca 1944r. pułkownik Wachtel (odpowiedzialny za użycie samolotów - pocisków V1) zgłosił w sztabie gotowość 55 katapult który natychmiast wydał rozkaz zsynchronizowanego ostrzału i utrzymania go w nocnych godzinach od 23:18 do 4:30. Rozpoczęła się nowa odsłona wojny. W ciągu pierwszych 24 godzin ataku wystrzelono 244 bomby, 45 z nich rozbiło się przy starcie niszcząc przy tym 9 wyrzutni. Między 13 a 18 czerwcem 1944 roku głównie w kierunku Londynu odpalono około 600 takich samolotów - pocisków V1. W zależności od różnych czynników, m.in. lokalizacji wyrzutni, lot do Londynu trwał 20-25 minut. Pierwsze ataki całkowicie zaskoczyły obronne przeciwlotniczą w Anglii, która w chaotyczny sposób próbowała z nimi walczyć. Nawet jak je strąciła, to spadały na tereny zamieszkałe i wybuchały. Niemiecka propaganda szybko nazwała Fi 103 V1 bronią odwetową numer jeden " Vergeltungswaffe 1. Alianckie dowództwo po pierwszych atakach natychmiast rozpoczęło reorganizacje obronny przeciwlotniczej. Wzdłuż południowo - wschodniego wybrzeża Anglii rozmieszczono około 412 ciężkich i 1184 lekkie dział przeciwlotniczych razem z 200 stanowiskami rakietowymi i liczne zapory balonowe. Na lotniskach cały czas stacjonowały gotowymi do startu myśliwcami przechwytującymi. So zwalczania pocisków V1 wykorzystano ostatnie zdobycze nauki jak zapalnik zbliżeniowy oraz nowy amerykański system radarowy SCR.584. Skuteczność zwalczania pocisków V1 rosła bardzo szybko z każdym tygodniem i przedstawiała się w następującej kolejności od 19 czerwca -  pierwszy tydzień po reorganizacji - skuteczność 17%, drugi - 24%, trzeci - 27%, czwarty 40%, piąty - 55%, szósty - 60%, siódmy - 74%. Co ciekawe polski 306., 315., i 326., dywizjon myśliwski strącił w sumie 190 pocisków V1 czyli 10% wystrzelonych przez Niemców na Anglie. Jedynie latające bomby V1 odpalane z samolotów nad Morzem Północnym w większości dosięgały celu, ponieważ od wschodu w Anglii istniały duże obszary bez osłony przeciwlotniczej.  Niemcy odpalili z bombowców He 111 H-6 z III/KG3 w sumie 1200 (65 trafiło tylko w cel) latających bomb przy stracie 77 bombowców.

Od 13 czerwca do 5 lipca 1944 roku w Londynie zginęło około 2500 ludzi, drugie tyle zostało rannych. Z miasta i jego przedmieść ewakuowano tysiące dzieci i osób starszych, a samo miasto od nowa zostało zmuszone do życia w strachu i schronach przeciwlotniczych. Dzięki alianckiej ofensywie lądowej i działaniom lotnictwa stanowiska z których wystrzeliwano łatające bomby V1 dostawały siew ręce alianckich armii nacierających na wschód. Ostatnia bomba V-1 wystrzelona z naziemnych instalacji terenów Francji dotarła do Anglii 1 września 1944 roku. Ogółem na Londyn w czasie wojny spadło 3 876 oraz 3124 na inne tereny Anglii z 10 tys. wystrzelonych. Ostatnia V1 w stronę Anglii została wystrzelona 29 marca 1945 roku. Razem wszystkie wyrzutnie lądowe wystrzeliły 20 880 pocisków V1 (z ok. 30 tyś. wyprodukowanych), z czego do celów dotarło 18 435. Około 1 600 sztuk "odpalono" z samolotów. Od latających bomb V-1 zginęło w Anglii około 5 500 ludzi, a 16 tys. zostało rannych. Celem V1 nie była tylko Anglia ale też Belgia i Francja. Drugim głównym celem V1 była Antwerpię - główny port zaopatrzeniowy aliantów na kontynencie na którą spadło 2448 pocisków - samolotów V1.  Według różnych informacji nie uwzględniające dokładnej ilości ataków V1 spadły jeszcze na Liege, Brukselę, Paryż i kilka innych celów.  Latające bomby V1 zostały również wykorzystane do próby zniszczenia mostu na Renie w Remagen zdobytego przez amerykańska 9. DPanc. ze składu III Korpusu 1. Armii USA.

Reasumując Fi 103 "V1" okazał się bronią zapoczątkowująca nowy typ broni. Współczesne pociski manewrujące można porównać do V1 wykorzystanego w czasie II wojny światowej. Latające bomby V1 jak stały się podstawą do powstania samolotów – pocisków jak  amerykański JB-2, radzieckie pociski Ch-101, Ch-102 i 10ChN oraz francuskie CT.10 i Caisseur.

 

Bibliografia


1. Szewczyk W., Samoloty z którymi walczyli Polacy, Wydawnictwo Komunikacji i Łączności, warszawa 1997.

2. www.wikipedia.pl

3. www.samoloty.webd.pl

4. www.warbirdsresourcegroup.org

5. www.museumofflight.org

6. www.tanks45.tripod.com

 

Autor: Artur Micek

 

Inne wpisy tego autora

Joomla SEO by AceSEF
Łodzie okrętowe – rozwój wybranych typów od XVIII w.
niedziela, 24 października 2010
Zanim zacznie się omawiać poszczególne typy łodzi podwodnych należy zastanowić się i przeanalizować nad kwestią nazewnictwa łodzi okrętowych. Na początek trzeba zaznaczyć, że dla wcześniejszych stuleci, co najmniej do połowy XIX, nie ma mowy, aby były to w jakiejkolwiek mierze...
Więcej…
Wojska Lądowe
sobota, 05 marca 2011
Trzon Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej tworzą Wojska Lądowe. W ramach tych sił wchodzą wojska pancerne i zmechanizowane, wojska aeromobilne oraz artyleria, i jednostki  inżynieryjne,  łaczności czy  obrony przeciwlotniczej , a także Wojsk Obrony Terytorialnej.
Więcej…
Karabinek wz. 96 Beryl
niedziela, 24 października 2010
Karabinek Beryl wz. 96 jest polską konstrukcją karabinka indywidualnego strzelającego nabojem pośrednim 5.56 x 45mm. Seryjna produkcja karabinków rozpoczeła się w 1997 r. i trwa do dzisiaj, a ich montażem zajmuje się Fabryka Broni „Łucznik” – Radom Sp. z o.o.
Więcej…
H. Sebag-Montefiore - Dunkierka. Walka do ostatniego żołnierza
czwartek, 21 kwietnia 2011
Czytając książki poświęcone agresji III rzeczy na Francję w czerwcu 1940 roku czytamy akapity poświęcone operacji Dynamo, która tak na trwale zapisała się w brytyjskiej historiografii jako sukces w ewakuacji żołnierzy przez tzw. Little ship, a zarazem jako klęska w militarnym...
Więcej…

Instytut Wydawniczy Erica Rebis Almapress War Book Inne Spacery Cenega    

Blog Michała Banacha Blog Damiana Ratka

Facebook Nasza-Klasa YouTube Twitter RSS

All rights reserved by Militis.pl 2008-2012