Porównanie potencjału pomiędzy Francja i Niemcami w latach 30 XX wieku.
Autor: Camillus2
niedziela, 24 października 2010 08:11

W latach 30. XX wieku rozpoczeły się zmiany polityczne na mapie Europy. Rządzone przez Adolfa Hitlera Niemcy rozpoczeły powolne budowanie mocarstwa, doganiając tym samym gospodarczo potężną Francję. Co było przyczyną szybkiego wzrostu Niemiec? A przede wszystkim dlaczego ich silniejszy sąsiad nie powstrzymał tego procesu pomimo zobowiązań traktatu pokojowego z 1918 r.
Francja i Niemcy są krajami leżącymi w Europie od najdawniejszych czasów. Do 987 roku leżały w granicach jednego państwa - Monarchii Franków. Potem ich losy się rozeszły. W XIII wieku Francja została zjednoczona po rozbiciu feudalnym natomiast Rzesza "poszła" w przeciwnym kierunku rozpadając się de facto na suwerenne państewka. Niemcy zostały zjednoczone dopiero w 1871 roku, a uroczystość odbyła się w Wersalu w Paryżu. Oba państwa uczestniczyły w I wojnie światowej po przeciwnych stronach. Co prawda Niemcy przegrały tą wojnę, ale w jej wyniku oba mocarstwa wyszły bardzo osłabione. Skutkami tej hekatomby były ogromne straty ludnościowe i wysoki dług u Stanów Zjednoczonych. Kraje europejskie straciły liczne rynki zbytu na świecie zmuszone produkować broń, natomiast skorzystały na tym USA, Kanada, Australia, RPA, Indie i niektóre kraje Ameryki Płd., które przejęły rynki państw europejskich. Z powodu nadmiernej produkcji pieniądza Francja musiała odejść od parapytetu złota. Francja chciała aby swoje zadłużenie spłacić reparacjami od Niemców, ale Ci znowu nie chcieli ich płacić. Tym bardziej, że mieli kryzys gospodarczy. Żeby osiągnąć ten cel Francja musiałaby postawić gospodarkę Niemiecką na nogi, ale w Paryżu obawiano się Berlina i jej potęgi.
Jak już pisałem Niemcy wyszły z wojny osłabione, ale było to tylko czasowe wyłączenie z gry. Wewnętrzny system komunikacyjny Niemiec pozostał nietknięty, mimo strat terytorialnych Niemców było więcej niż Francuzów, a potencjał hutnictwa żelaza i stali nadal pozostawał 3-krotnie większy. Ponadto potencjał gospodarczy Niemiec nadal był największy w Europie. Natomiast położenie strategiczne również zmieniło się na niekorzyść Francji. Rozpadła się carska Rosja, a jej miejsce zajęły słabe kraje Europy środkowej i ekspansywny ZSRR. Osłabiona Francja nie miała na kogo liczyć w powstrzymywaniu Niemiec. USA ogłosiły politykę izolacjonizmu, a Wielka Brytania była zajęta raczej swoimi sprawami wewnętrznymi i kolonami niż równowagą w Europie. Ponadto Londyn nie był zainteresowany utrzymywaniem Berlina w "pozycji leżącej", ponieważ uważał, że tylko on jest w stanie powstrzymać ZSRR. W tej sytuacji Francja chcąc zapewnić sobie bezpieczeństwo chciała zmusić Niemcy do płacenia reparacji wojennych. Utrzymywała duże siły zbrojne i starała się przekształcić Ligę Narodów w organizacje mającą na celu utrzymanie status quo. Zawarła także umowy sojusznicze z słabymi krajami europy wschodniej. Jednak ten sojusz był problematyczny, ponieważ kraje te coraz bardziej uzależniały się gospodarczo od Niemiec. Były to w głównej mierze kraje rolnicze, które nie miały innego rynku zbytu swoich płodów jak Niemcy. Francja miała nadwyżkę, a Wielka Brytania preferowała zboże z kolonii. Natomiast Niemcy za produkty rolne eksportowali bardzo potrzebne maszyny, a potem uzbrojenie.
Po I wojnie światowej Niemcy nie mogły posiadać armii i były bardzo ograniczone w swojej polityce zagranicznej. Jednak dzięki zręcznej polityce Stresemana pod koniec lat 30 kraj uzyskał duża samodzielność na arenie międzynarodowej. Niemcy czuli się upokorzeni dyktatem wersalskim i żądali rewizji granic. Nie lubili republiki weimarskiej, ponieważ ją obwiniano za tak upokarzające warunki pokojowe ustalone w Wersalu. Dlatego wielki kryzys w latach 1929-33 zmiótł republikę i wyniósł do władzy Adolfa Hitlera.
Jak się potem okazało dla Niemiec była to tragedia. Adolf forsował plan stworzenia silnej armii. Dlatego już od 1933 roku rozpoczął szybka rozbudowę wermachtu, nie licząc się z możliwościami gospodarczymi. W 1933 roku Niemcy miały 7 dywizji w 1935 roku 36, w 1938 istniało 50, a w 1939 roku istniały już 103 dywizje!!! Rozbudowa Luftwaffe była jeszcze szybsza. W 1933 roku Niemcy produkowali 32 samoloty w 1934 już 1938 sztuk, a w 1936 roku aż 5112 sztuk. Liczba eskadr wzrosła z 26 do 302.
Jednak tak szybki rozwój sił zbrojnych prowadził do "przegrzania" gospodarki narodowej. Niemcy posiadali tylko dużo węgla. Resztę surowców takich jak kauczuk, rudy żelaza, miedzi, cynku i ołowiu, boksyty itd. musieli sprowadzać z zagranicy. Przed 1914 rokiem płacili za nie wyrobami przemysłowymi jednak w latach 30 nie mogli tego zrobić, ponieważ cała gospodarka była nastawiona na produkcje zbrojeniową. Prowadziło to do 2 sytuacji.
Po pierwsze Hitler nie był wcale tak silny jak się wydawało. Jego armii brakowało rezerw, a żołnierzami byli przeważnie surowi rekruci, których doświadczeni oficerowie nie nadążali szkolić. Czołgów było o wiele za mało natomiast lotnictwo było silne tylko dlatego, że alianckie było jeszcze słabsze. Krigsmarine nie miało żadnych szans w starciu z Brytyjskimi statkami. Jednak szanse Niemców nie wyglądało już tak czarno jak popatrzy się na siły przeciwników i doskonałą niemiecką taktykę zwaną blitzkriegiem. 2 konsekwencją, którą już sygnalizowałem były "przeciążenia" w gospodarce. Masowa produkcja powodowała brak surowców i odpływ kapitału. Aby sobie z tym poradzić Hitler musiał posunąć się do aneksji Austrii, a potem Czechosłowacji . Pozwoliło to przejąć surowce i rezerwy walutowe podbitych krajów. W tej sytuacji wiadomo było, że kolejnym celem Niemców będzie Polska. Hitler miał nadzieje, że mocarstwa zachodnie i tym razem okażą się bierne , w czym miał po części racje. Pozwoliłoby mu to przetrwać kolejny kryzys, a wojnę rozpętać około połowy lat 40, kiedy byłby o wiele lepiej przygotowany.
Po przedstawieniu tych faktów trudno nie wyjść z założenia, że wojna musiała wybuchnąć. Pytanie czy było warto. Henry Kissinger uważa że nie, ponieważ pisze, że kraje Europy środkowo-wschodniej i tak znalazłby się pod wpływami Niemiec ze względów gospodarczych. Jednak maniakializm i polityka gospodarcza Hitlera nie zostawiała innego wyboru.
Natomiast sytuacja w Francji była odmienna. W latach 20 Francja bujnie się rozwijała. Nawet wielki kryzys jej za bardzo nie zaszkodził. Jednak od 1933 roku Francja zaczęła bardzo słabnąć. Jej gospodarka się niemalże załamała, ponieważ rząd nie chciał zdewaluować franka. Spowodowało to nieopłacalność eksportu co doprowadziło do licznych bankructw. Spowodowało to także zmniejszenie importu oraz zwiększenie bezrobocia. Zwiększenie bezrobocia i upadek firm spowodował zmniejszenie się wpływów do budżetu itd. Dodatkowym ciosem było przeprowadzenie deflacji w 1935 roku, a w 1938 roku wprowadzenie 40-godzinnego czasu pracy i podwyższenie płac. Skutki takiej polityki były takie, że w 1938 roku, kiedy Hitler zaczynał swoje "tourne po Europie" dochód narodowy Francji był niższy o 18% w stosunku do tego z 1929.
Wydaje się, że jest to już wystarczający powód dla wytłumaczenia słabości francuskich sił zbrojnych. Przez kryzys gospodarczy rząd w Paryżu mógł wydać o wiele mniej na zbrojenia niż inne mocarstwa. Dopiero w 1937 osiągnięto poziom z 1930 roku. Dodatkowo skromne środki na wojsko wydano w niewłaściwy sposób. Duża część "poszła" na unowocześnienie… marynarki. Niestety, ale jak można łatwo się domyślić, niewiele ona pomogła, gdy niemieckie czołgi rozjeżdżały francuską armię lądową. Dodatkowo nie istniało, żadne ciało które koordynowałoby współpracę różnych części wojsk, a na dodatek nie doceniano roli lotnictwa.
Trzeba jeszcze wspomnieć, że na sytuację Francji wpływało oprócz upadku gospodarczego, upadek moralny i głębokie podziały społeczeństwie.
Przed 1914 rokiem oprócz dobrego przygotowania militarnego Francja posiadała solidny system sojuszy. Na wschodzie miała sojusz z Carską Rosją. Natomiast w latach 30 już tak dobrze nie było. Co prawda miała zawarte układy sojusznicze z wschodnimi sąsiadami Niemiec jednak były to państwa o wiele słabsze. Ponadto "kłótnia" z Włochami o Abisynie spowodowała utratę kolejnego sojusznika co z punktu widzenia Realpolitik było samobójstwem. Na południowej granicy wyrosło nowe faszystowskie państwo, które swoją stolice miało w Madrycie. Potem Belgia ogłosiła neutralność co spowodowało skomplikowanie sytuacji militarnej. Trzeba jeszcze dodać, że po Monachium, Stalin przestał poważnie traktować sojusz z Francją. Jeszcze wcześniej Francuzi zaczęli budowę linii Maginota wierząc, że ochroni ich ona przed gniewem Niemców. Niestety pomylili się, bo Niemcy najnormalniej w świecie ją ominęli. Linia Maginota była najlepszym wyrazem schizofrenii francuskiej polityki zagranicznej. Z jednej strony zawierano układy z wschodnioeuropejskimi krajami, aby iść "naprzód", a z drugiej strony budowano umocnienia, które w tym przeszkadzały. W tej sytuacji Paryż postanowił, oprzeć się na Anglii mając nadzieje, że brytyjska flota, lotnictwo i korpus ekspedycyjny uratują Francję jak w 1914. Potem uważano, że odzyska się stracone terytoria na wschodzie, czyli Polskę i Czechosłowację Jednak nikt nie przypuszczał, że charakter tej wojny się zmieni i nie będzie można wziąć Niemiec na "przetrzymanie" jak w 1914-18.
Patrząc jednak na słabość Francji pod koniec lat 30 można troszkę zrozumieć politykę Francji. Francja mogłaby postąpić jeszcze inaczej pozostawiając Europę wschodnią Niemcom, licząc, że Berlin się tym nie zadowoli i ruszy dalej na wschód na Rosję, zgodnie z tym co było napisane w Main Kempf. Po długiej i wykańczającej wojnie alianci mogliby ruszyć z zachodu. Z drugiej strony opamiętanie się Hitlera byłoby tragiczne, ponieważ w takiej sytuacji Niemcy stawaliby się niewątpliwym hegemonem Europy. Stałoby się to na co całe życie nie chciał się zgodzić Richelieu.
Po porównaniu sił obu stron jasno widać, że Niemcy byli na lepszej pozycji. Posiadali lepsze siły zbrojne z lepszą taktyką, a do kryzysu gospodarczego mogłoby dojść jedynie w sytuacji, gdyby zaprzestano podbojów. Europy środkowo-wschodniej, która w naturalny sposób stawała się niemiecką strefą wpływów. Natomiast Francja posiadała przestarzałe siły zbrojne z powodu kryzysu gospodarczego, który ją trapił od początku lat 30. Biorąc pod uwagę osoby przywódców ówczesnych państw, potencjał militarny, stan gospodarki oraz ideologie nazistowską wydaje się, że wojna była nieunikniona. Szkoda tylko, że nie dowiemy się jak potoczyłaby się gdyby Francja uderzyła we wrześniu 1939 na linię Zygfryda.
Bibliografia:
1. Kennedy K., Mocarstwa świata- narodziny, rozkwit, upadek, Książka i Wiedza Warszawa 1994.
Autor: Camillus2













