Strona Główna Historia 1990-... Wojna gruzińsko-rosyjska z 2008 r.

Notice: Undefined variable: add_class in /home/windmaker/domains/militis.pl/public_html/plugins/content/sexybookmarks.php on line 234

Wojna gruzińsko-rosyjska z 2008 r.


Igrzyska Olimpijskie zgodnie z tradycją starożytną są czasem wprowadzenia miedzy walczącymi państwami trwałego pokoju.  Zdawać się mogło, że podczas olimpiady w Pekinie latem 2008 nie dojdzie do znaczącego złamania tej historycznej tradycji, jednak dźwięk rozpoczęcia igrzysk został zagłuszony zawierucha wojenną na Kaukazie - toczoną miedzy atomowym mocarstwem - Rosją, a zdesperowanym małym państewkiem - Gruzją.

  

Rys historyczny konfliktu

  

Aby w pełni zrozumieć charakter i powody faktycznego już częściowego rozpadu Gruzji, dokonanego częściowo na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych minionego wieku warto przedstawić nieco szerszy kontekst historyczny terenu na którym się toczył. Początku tego konfliktu należy szukać już dwa wieki wcześniej, gdy doszło za czasów panowania rosyjskiego do ogromnych zmian demograficznych na terenie Osetii jak i również Abchazji - jednych z wielu zapalnych regionów Kaukazu. Historie dwóch zasadniczych ognisk zapalnych ostatniego konfliktu w naszym regionie są ze sobą powiązane, ale jednak mają istotne różnice. Na wstępie warto omówić rys historyczny Osetii przeplatany historią pobliskiej Abchazji. Napływ Osetyjczyków na obecne tereny sporne rozpoczął się już w XIII wieku, gdy to Mongołowie zaczęli wypierać Osetyjczyków z regionu miedzy Donem, a północną stroną Kaukazu. Migracje ludności miał charakter symboliczny i skierowany były głównie na północną stron Kaukazy w tym na obecny teren Osetii Północnej znajdujący się w władaniu Rosji. Sytuacja z mijającymi dziesiątkami lat zaczęła się rozwijać, a zakres emigracji poszerzać. Napływ Osetyjczyków na centralny i południowy Kaukaz był już wyraźnie widoczny w XVI wieku, a przybrał masowy charakter po 1860 roku. W latach 1846-1851 istniał nawet w Imperium Rosyjskim Okręg Osetyński. Emigracja Osetyjczyków do Gruzji doprowadził do stworzenia właśnie w tych czasach pierwszych osetyjskich jednostek administracyjnych, która uzyskała pełne poparcie władz rosyjskich, ponieważ widziały w prorosyjskich Osetyjczykach sojuszników, którzy z kolei osłabią siłę wpływów najsilniejszej - gruzińskiej grupy etnicznej w regionie. Na początku XX wieku władze rosyjskie sięgnęły po separatystów osetyjskich, a wręcz ich stworzyli w celu destabilizowania, a następnie anektowania niepodległej republiki. W okresie lat 1918-1920 na terenie Gruzji wybuchły trzy powstania, których celem było zrzucenie zwierzchności władz rezydujących w Tbilisi, a następnie ustanowienia rządu bolszewickiego i włączenie tego obszaru w skład Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Po tym jak rewolucja lutowa odsunęła od władzy cara Mikołaja II, w Osetii Południowej utworzono Narodową Radę Osetyńców, która wyrażała żądania do władz kontrole nad terenami zamieszkanymi przez Osetyjczyków po obu stronach Kaukazu. Po przez silne wpływy rewolucji radę szybko zdominowali bolszewicy, którzy nawoływali do przyłączenia Osetii Południowej w granice Rosji Radzieckiej. Powstanie szybko się rozrastało, ale na początku 1918 roku zostało zahamowane przez rozłamy polityczne. W tym okresie od terytorium Rosji oderwała się Demokratyczna Republika Gruzji, w której władzę przejęli antybolszewiccy. Szybko utworzona i przeszkolono armię gruzińską, jeszcze w tym samym roku podjęła walki z Osetyjczykami. Stronie przeciwnej udało się na krótko zdobyć główne miasto regionu - Cchinwali (dzisiejsza stolica Osetii Południowej), gdzie dopuścili się czystek na ludności gruzińskiej. Jednak po mobilizacji i przegrupowaniu Gruzinów przeszli do kontrataku i 22 marca Osetyńcy zostali wyparci z Cchinwali, a Gruzini stłumili tą jak dla nich "chłopską rebelię". Represje wobec Osetyjczyków wywołały w oczywisty sposób rosnące niezadowolenie, które przerodziło się wręcz w nienawiść wobec Gruzinów. Warto w tym miejscu wspomnieć, że wprawdzie przywódcy późniejszego powstania w Osetii odwoływali się do bolszewizmu i "ogólnoświatowej rewolucji komunistycznej" w rzeczywistości jednak jednym z ich podstawowych celów była walka z narodowym wrogiem; Gruzinami. Taka kompozycja komunizmu z nacjonalizmem, wbrew pozorom nie było rzadkim zjawiskiem. W 1919 roku powstanie wybuchło na nowo, tym razem przybierając jawnie bolszewicki charakter. Gruzini tylko podgrzewali atmosferę, kategorycznie odmawiając Osetyjczykom autonomii podobnej do tej, jaką przyznano Abchazom i muzułmanom w Adżarii. Decydujące walki rozpoczęły się w 1920 roku, kiedy powstanie uzyskało wsparcie od władz sowieckich. Włodzimierz Lenin początkowo optował za silnym usadowieniem się w Osetii i dalszym marszem na Gruzję, jednak sytuacja wewnętrzna pokrzyżowała jego plany. Wobec polskich sukcesów na froncie zachodnim, Sowieci podjęli decyzję o rozpoczęciu rokowań z Gruzją. 8 maja 1920 roku podpisano pokój, w którym Rosja Sowiecka gwarantowała nienaruszalność granic Gruzji, a tym samym zrezygnowała z Osetii Południowej. Wprawdzie w kolejnych miesiącach Sowieci wciąż popierali Osetyjczyków, ostatecznie jednak odcięli się od powstania. Bez wsparcia bolszewików powstanie w Osetii Południowej upadło. Celem Osetyjczyków nie była w żadnym razie niepodległość sama w sobie, lecz niepodległość od Gruzji. Przywódcy rebelii słusznie prognozowali, że sytuacja wkrótce się odwróci i Gruzja zostanie zajęta przez Rosjan. Wysyłane do Rosji apele, o potraktowanie ich republiki oddzielnie, jako niezależnej od Gruzji części Rosji Sowieckiej były rozumiane i przyjmowane z aprobatą, ale nic po za tym nie robiono. Gruzja po uzyskaniu wbrew nadziejom Osetyjczyków cichego przyzwolenia Rosji na swoje działania, krwawo stłumiła powstanie w Osetii. Stało się ono nie tylko podstawą do represjonowania Osetyjczyków, ale także wszystkich innych bolszewików w Gruzji. Sowieci zareagowali ostro, choć zapewne zrobiliby to i bez "prowokacji" ze strony Gruzji. W 1921 roku Armia Czerwona zaatakowała Gruzję (1). Osetyjczycy wraz z komunistami rosyjskimi opanowali Gruzję w 1921 roku, ale jednak nie otrzymali tego czego chcieli, czyli niepodległości i stworzenia państwa osetyjskiego. Wbrew wcześniejszym zapewnieniom nowa władza nie zgodziła się na utworzenie Południowoosetyjskiej Republiki Związkowej, a tym samym na formalne okrojenie terytorialne Gruzji. Aż zanadto widać jest, że Osetyjczycy zostali bezpardonowo wykorzystani przez bolszewików. Ostatecznie osetyjscy mieszkańcy regionów Cchinwali musieli zadowolić się powołaniem do życia autonomii terytorialnej w ramach Republiki Gruzińskiej. W 1922 roku na rdzennie gruzińskich ziemiach Moskwa powołała Południowoosetyjski Obwód Autonomiczny. Stało się to jedną z głównych przyczyn przyszłych konfliktów.

Również istotna była kwestia Abchazji, która miała podobną historie walki o niepodległość. Początek Abchazji sięga IX wieku. Po pewnym okresie względnego spokoju już w X wieku Abchazja znalazła się w rekach Gruzinów i przetrwała w takiej formie przez następne 400 lat. Od XIV wieku tereny te dostały się pod władanie Turków, którzy uczynili z Abchazji księstwo marionetkowe. W XVIII wieku Imperium Osmańskie zaczęło ustępować terytorialnie na Kaukazie Rosji Carskiej, czego rezultatem było przesuwanie się granic, w tym również etnicznych spowodowane migracjami ludów. W tym okresie wycofujący się Turcy z obszaru Gruzji porwali lub też wymordowali 41% populacji mieszkającej na terenie Abchazji (2). Wraz z ekspansją Carskiej Rosji w 1801 roku tereny Abchazji zaczęły dostawać się pod władanie Rosji by ostatecznie w 1810 roku zostać anektowanymi. Jednak po kilku miesiącach Abchazji nadano status autonomii. Po przegranych powstaniach antyrosyjskich w latach siedemdziesiątych XIX wieku około 75% ludności abchaskiej zostało wysiedlonej do Turcji, zaś na opuszczone tereny napłynęła ludność gruzińska z sąsiednich regionów kraju (3). Od tego momentu, aż do czystek etnicznych w 1992 roku najliczniejszą grupę etniczną w Abchazji stanowili Gruzini(4). W momencie inwazji bolszewickiej Abchazja posiadała znaczną autonomię w ramach Gruzji. W początkowym okresie rządów sowieckich Abchazja dostała status republiki związkowej, czyli była formalnie niezależna od Gruzji. Jednak od roku 1922, a oficjalnie od 1931 roku region powyżej wymawiany została całkowicie włączona do Gruzińskiej SRR i w tej formie przetrwała do upadku ZSRR. 

Najnowszy konflikt wokół Osetii Południowej rozpoczął się wraz z rozpadem ZSRR. Już w listopadzie 1989 roku, zaczęły się pierwsze wyraźne napięcia miedzy Gruzinami a Osetyjczykami, gdy to Rada Obwodu Autonomicznego ogłosiła powstanie republiki autonomicznej. Spotkało się to w oczywisty sposób z ostrą reakcją władz Gruzji w rezultacie czego doszło do pierwszych potyczek zbrojnych - nikt prawdopodobnie nie ustali do dziś, kto oddał pierwsze strzały. Znaczący wpływ na przebieg działa w tamtym okresie miały wydarzenia wewnętrzne w Gruzji. 31 marca 1991 roku w Gruzji przeprowadzono referendum, w którym 98% Gruzinów opowiedziało się za niepodległością swojego państwa. Niepodległość w oficjalny sposób ogłoszona 9 kwietnia 1991 roku. Na prezydentem Gruzji został wybrany Zwiad Gamsachurdia. Był on politykiem nacjonalistycznym, który nie lubił Rosji i nie poddawał się naciskom sąsiada z północy. Został on jednak obalony przez pucz wojskowy 22 grudnia. Ów pucz został przygotowany i przeprowadzony przez siły specjalne Rosji (Specnaz) i ich wywiad wojskowy (GRU). W ten oto sposób Rosjanie pozbyli się niewygodnego dla nich prezydenta niepodległej Gruzji. W marcu 1992 roku, na skutek nacisków Rosji, nowym prezydentem został Eduard Szewardnadze, który wcześniej był radzieckim ministrem spraw zagranicznych. Dostarczony przez sowietów Szewardnadze był oczywiście w pełni lojalny wobec Rosji. Jego wybór na prezydenta nie podobał się jednak wielu Gruzinom na skutek czego wybuchła wtedy wojna domowa. Wygrał ją, przy wsparciu Rosji, właśnie Szewardnadze. W czasie trwania wojny domowej wśród Gruzinów, Osetyjczycy i Abchazowie wykorzystali słabość poradzieckiej Gruzji - wojnę domową między zwolennikami prezydenta Zwiada Gamsachurdii, a późniejszego prezydenta Eduarda Szewardnadzego i ogólny zamęt powstały na gruzach imperium - separatyści z Osetii, jak i Abchazji, postanowili sięgnąć po niepodległość. Tbilisi nie zamierzało jej uznać, ale z braku sił zaakceptowało status quo. Mimo, że żadna ze stron nie miała sił na wojnę, to jednak choć w ograniczony sposób była prowadzona. Dopiero 25 czerwca 1992 roku udało się podpisać porozumienia o zawieszeniu broni i stworzeniu sił pokojowych składających się z wojsk rosyjskich, gruzińskich i osetyjskich(5). Po krwawej, ale krótkiej wojnie na początku lat 90-tych, Osetyjczycy i Gruzini podpisali rozejm, który zamroził konflikt na wiele lat, ale był porównany do stąpania po polu minowym. Przez całe lata 90. obie strony nie kwapiły się do zmiany sytuacji w regionie. Gruzini z braku sił i wobec faktycznej zależności ekonomicznej i politycznej od Moskwy, nie odważyli się na pacyfikację separatystów. Z kolei rebeliantów z Cchinwali zadowalał status quasi państwowy, który de facto oddawał im pełnię władzy nad terytorium. Zmieniło się to w faktycznie w momencie zmiany władzy i próby integracji Gruzji z zachodem. 

Z kolei sytuacja w Abchazji była częściowo inna. Abchazja choć cieszyła się oficjalnie autonomią w okresie istnienia ZSRR, to jednak prawda była całkowicie inna. Autonomia ta nie miała praktycznie żadnych praw, a była jedynie karykaturalną formą prawną. Mimo to, Abchazowie rozbudowali szereg różnych mechanizmów które w specyficznych okolicznościach rozpadu ZSRR, wytworzyły korzystne środowisko dla eskalacji separatyzmu i udostępniły skuteczne narzędzia do realizacji secesjonistycznych postulatów. Ważną rolę jednolicenia narodu, oraz nauki państwowości odegrały mechanizmy takie jak edukacja kontrolowana przez Abchazów, a nie Moskwę, poszanowanie oraz pielęgnowanie tradycji, wzmacniać poczucie grupowej tożsamości jak i również intelektualistów pochodzenia abchaskiego obsadzających większość lokalnych instytucji użytku publicznego. W okresie rozlatywania się ZSRR wszystkie te elementy połączone ze sobą odegrały jedną z najważniejszych rzeczy, która pozwoliły Abchazom uzyskać znaczną autonomie względem Gruzji. Innymi słowy, organy autonomii okazały się odpowiednią bazą zarówno dla politycznej reakcji na zewnętrzne bodźce, jak też dla realizacji postulatów czy idei (w tym niepodległościowych), wyrażanych przez tytularny naród autonomiczny lub jego liderów. W ten sposób, mimo swej ułomności, autonomia w czasach sowieckich tak skutecznie i trwale zmieniała regionalną rzeczywistość, że w momencie transformacji nie tylko nie upadła wraz z systemem, w którym powstała, ale wreszcie była zdolna korzystać z politycznej samorządności określonej w aktach nadania, a co najistotniejsze - umożliwiła lokalnej grupie etnicznej faktyczne i prawne (choć oczywiście o charakterze jednostronnym) rozluźnienie więzi własnej jednostki terytorialnej z republikańskim zwierzchnictwem. Wszystko zdawało się być na dobrej drodze, ale jednak tak nie było. Wpływy Moskwy były nad wyraz widoczne w tym regionie świata. Wpływ Rosji doprowadził o czym warto wspomnieć do sytuacji takiej, że władza w tym regionie była (i nadal za pewne jest częściowo) skorumpowana, a wpływy mafijnej kliki wywodzące się z KGB są nadal duże. Sytuacja w tym regionie była całkiem inna niż w republikach nadbałtyckich, czy też w centralnej Azji - Kaukaz był swego rodzaju "atrakcyjny" dla wielu grup interesu z Rosji i nie ma co się okłamywać nadal pozostaje takim terenem. Rozpad ZSRR otworzył zupełnie nowy rozdział w historii stosunków etnicznych w Gruzji. Upadek Imperium Sowieckiego oraz śmierć komunistycznej ideologii skłonił pozbawionych osłony mniejszości na terenie Gruzji do ponownego określenia własnej tożsamości, najczęściej w oparciu o podstawy narodowościowe, które w oczywisty sposób są objawem walki o własne bezpieczeństwo w przyszłości. Jak wspomniałem kryteria etniczne znów nabrały pierwszoplanowego znaczenia w tym układzie geopolitycznym, który zapanował na Kaukazie. W tym czasie po prostu odżyła chęć budowania niepodległych państw narodowych, pragnienie zebrania pod jednym dachem wszystkich ziem zamieszkałych przez rodaków co jest w pełni zrozumiałe 6. Podobne procesy ogarnęły również tereny Gruzińskiej SRR. W odradzającym się już po raz kolejny państwie gruzińskim nakręcała się spirala wzajemnej nieufności i obaw względem obcych narodowości jak i również wewnętrznych mniejszości etnicznych i politycznych (byli działacze komunistyczni). Gruzini obawiali się, że jak w okresie międzywojennym, znów ich państwowość będzie krótkotrwała i zakończy się upadkiem suwerennego państwa. Co jest bardzo istotne również Abchazowie, Osetyjczycy, Ormianie, Azerowie czy Kistowie obawiali się zepchnięcia do roli obywateli drugiej kategorii w narodowym państwie gruzińskim - zdominowanie aparatu państwowego przez etnicznych Gruzinów, ograniczenia swobód, dyskryminacji językowa jeszcze bardziej nakręcało spirale napięć w tym regionie. Krytycy poglądów tych narodowości muszą zwrócić uwagę, że jest to naprawdę bardzo istotne dla zwykłych ludzi - nikt nie chce być uważany za człowieka klasy "B". Na skutek działań tych mniejszości, które należy usprawiedliwić Gruzini, chcący odbudować swą państwowość postrzegali mniejszości jako oczywiste i pierwszoplanowe zagrożenie dla odtworzenia państwa i jego stabilności. W miarę rozwoju wydarzeń w świadomości Gruzinów umacniał się mit "piątej kolumny", która wsparta przez wrogie, zewnętrzne siły pochodzące z Rosji (co było rzeczą prawdziwą) i chcące odbudować imperium rosyjskie zniszczy od środka państwo gruzińskie. Jednocześnie nowe prawie demokratyczne wadze na czele z prezydentem Zwiadem Gamsachurdią wysyłały coraz bardziej niepokojące sygnały pod adresem innych grup etnicznych. Ówczesna polityka streszczała się w wyborczym haśle Gamsachurdii: "Gruzja dla Gruzinów", a jednym z jej przejawów było uznanie języka gruzińskiego za jedyny oficjalny w państwie, co powodowało wyłączenie z życia publicznego co najmniej kilkunastu procent społeczeństwa. Stało się wtedy jasne, że wojna lub też napięta sytuacja na granicy jest nieunikniona. Konflikt z lat 1989-1992 został co prawda ugaszony, ale napięcia nadal pozostały. Ostatecznym impulsem który mógł odrodzić konflikt, było załamanie sytuacji geopolitycznej w regionie, które (choć według niektórych było jednym z kilku elementów) nastąpiło po "Rewolucji Róż" w 2003 roku(7). Wraz z zbliżeniem się Gruzji do zachodu, dzięki prozachodnim władzom, region ten zaczynał się stawać miejscem starcia interesów państw należących do NATO i UE, a Rosją. Stało się pewne, że teren ten nawiedzi kiedyś mniejszy albo większy konflikt gospodarczy, lub też militarny. I obydwa miały miejsce. Najpierw wybuchła wojna ekonomiczna miedzy Gruzją a Rosją, choć na początku miała niezauważalny charakter, dopiero z czasem zaczęła być nagłaśniana na zachodzie. Następnie od czerwca 2004 roku zaczęły się mnożyć incydenty zbrojne, których największe nasilenie miało miejsce w sierpniu tegoż samego roku. Zginęło wówczas kilkanaście osób po każdej ze stron i ostatecznie Tbilisi postanowiło wstrzymać działania przeciw władzom osetyńskim. Doszło do względnej stabilizacji, aczkolwiek w październiku 2004 roku pod ostrzałem znaleźli się żołnierze sił pokojowych w Osetii. 5 listopada 2004 roku w Soczi prezydent Osetii Południowej Eduard Kokoity i premier Gruzji Żurab Żwania podpisali porozumienie o demilitaryzacji strefy konfliktu. W czerwcu 2007 roku Rosja zakończyła ewakuację swoich baz wojskowych z Gruzji co było wynikiem nacisków nowego rządu w Tbilisi(8). Rosjanie co prawda wycofali się, ale w oparciu o ewakuowane siły sformowali do grudnia 2007 nowe jednostki na Północnym Kaukazie. Moskwa rozmieściła dwie brygady piechoty w Botlichu (Dagestan) i Zielenczuckiej (Karaczajo-Czerkiesja), liczące łącznie 4,5 tys. żołnierzy, które zwiększyły rosyjską obecność wojskową w regionie (później jednostki te zostały prawdopodobnie przeformowane - nie mam informacji jednak na ten temat). Co jest jeszcze bardziej ciekawe, Rosjanie latem 2007 roku zaczęli budować w pośpiechu drogę z Botlichu do granicy z Gruzją; czy była to tylko inwestycja oparta o ekonomiczne względy - raczej nie. Rosjanie zdawali sobie sprawę, że prozachodni kurs Gruzji uderza w rosyjskie interesy, a nacisk militarno - ekonomiczno - psychologiczny może "wyrównać" tą różnice interesów. Mimo usilnych rosyjskich prób odbudowy wpływów na Kaukazie, Moskwa częściowo poniosła klęskę polityczną w tych działaniach. W końcu, politycznie nic nie dokonała w sferze realnych zmian stref wpływów i natężenia wpływów na Kaukazie, dopiero siłą mogła ustabilizować tam własne interesy. Wobec postępującego osłabienia wpływów Moskwy w regionie, można było mówić o możliwości pojawienia się na Zakaukaziu swoistej próżni geopolitycznej - i tak się stało. Próżnie tą tymczasem zapełniały Stany Zjednoczone i Sojusz Północnoatlantycki wspomagane przez UE, angażując się coraz aktywniej w regionie. Niektóre zachodnie państwa przede wszystkim widziały w Gruzji narzędziem realizacji swoich interesów ekonomicznych. Prawdą jest jednak to, że Gruzja jako narzędzie dużo zyskała, ponieważ zachód dokonał dużych inwestycji gospodarczych w tym państwie III świata (określenie takie było używane do "Rewolucji Róź"). Ogromne koszty realizacji ambitnych przedsięwzięć związanych z sektorem naftowym Azerbejdżanu oraz budowa infrastruktury tranzytowej na terenie Gruzji w naturalny sposób pociąga za sobą zainteresowanie zapewnieniem im należytego stopnia ochrony (czytaj: pomoc zachodu w stworzeniu armii gruzińskiej od podstaw). Już w 2001 roku zwracano uwagę, że rurociąg BTC(9) wybitnie zwiększy aktywność USA, Francji, Wielkiej Brytanii, Turcji i nawet Polski na Zakaukaziu(10). To samo odnosiło się zresztą to biegnącego przez te same kraje gazociągu BTE (Baku - Tbilisi - Erzurum). I jak się okazało, zachód aktywnie wkroczył na ten teren. Abchazja i Osetii stały się również miejscem przez który szmuglowano towary z Rosji, z pominięciem władz Gruzji. Tbilisi wprowadziło więc na teren największego targu policję i uszczelniło tymczasową granicę. Jednak, to kwestie tranzytu surowców strategicznych jest o wiele ważniejsza, niż czarny handel na gruzińskich bazarach. 

 

Wydarzenia poprzedzające wybuch konfliktu

 

Jeśli chce się wstępnie ocenić ostatnią w historii Europy wojnę między Rosją, zbuntowaną prowincją Osetią Południową i Abchazją, a z drugiej strony Gruzją warto podzielić ją na trzy fazy: przygotowanie do wojny, główną kampanię zbrojną, dyplomatyczno - wojskowe wychodzenie z wojny oraz porównać jakim potencjałem dysponowały 4 strony tego konfliktu. Dzisiaj wszyscy już wiemy, że konflikt ten nie został sprowokowany z dnia nadzień, a poprzedziły go dobrze zamaskowane wielomiesięczne działania. Każdy sądził, że w XXI wieku, wojna w Europie jest nie możliwa, a pojawiające się od czasu do czasu informacje o ruchach wojsk, ćwiczeniach i lotach zwiadowczych to tylko gra nerwów ukierunkowana na politykę oraz propagandę. Nie zamierzam tutaj prowadzić dywagacji nad tym, kto i dlaczego chciał tej wojny oraz do kogo należą sporne tereny, ponieważ zostało to już poruszone na łamach tegoż portalu militarno - historycznego.

Wszystko zaczęło się 17 lutego 2008 roku, gdy to malutka prowincja Serbii - Kosowo ogłosiło jednostronną deklaracje o niepodległości. To malutkie państewko (pozwolę sobie używać określenia państwa względem Kosowa - jeśli ktoś nie popiera tej niepodległości, niech czyta prowincja itp.) liczące raptem ok. 2 mln ludzi umęczonych wieloletnią wojną ogłosiło niepodległość mając za plecami największą potęgę świata Stany Zjednoczone oraz szereg innych państw z Europy i świata - w sumie 52 państwa oraz Tajwan z niewyjaśnionym statusem prawnym. Wiele krajów zachodniej Europy poparło Albańczyków i stanęło po ich stronie. Byli również zagorzali przeciwnicy, którzy otwarcie głosili, że Kosowo nie ma prawa uzyskać niepodległości. Najgłośniejszy głos sprzeciwu płyną oczywiście z Belgradu, ale to jednak Moskwa i opinie tamtejszych władz były najważniejsze dla całego precedensu. Spór o Kosowo zainicjował nie jako konflikt Gruziński(11). Gruzja która była zagrożona rozpadem i odłączeniem się całkowitym od Tbilisi Abchazji oraz Osetii Południowej nie uznała niepodległości Kosowa, ponieważ sama była w takiej samej sytuacji jak Serbia. Nie uchroniło jej to jednak przed konfliktem i utratą terenów. Rosyjscy politycy skrupulatnie wykorzystali tą sytuację - znów miał powtórzyć się stary schemat dobrze znany nam. W Polsce w 1939 r. Moskwa zredukowała przecież swoją agresję do "udzielenia internacjonalistycznej pomocy" bratnim Ukraińcom i Białorusinom. Część opinii publicznej na Zachodzie kupiła to zarówno w 1939 jak i teraz. Dlaczego? Dlatego, że niewiele wiedzą o tej części świata. I nie należy wydziwiać nad ich naiwnością, bo przecież Zachód nie płaci za to wielkiej ceny. Odwrotnie niż Polska i inne kraje między Niemcami a Rosją.

W styczniu 2008 roku w Gruzji odbyło się referendum w którym 63,6% głosujących poprało akcesję swojego kraju do struktur natowskich, co dobitnie pokazywało, że przystąpienie do Sojuszu nie jest tylko projektem władz, ale rzeczywistym pragnieniem przygniatającej większości społeczeństwa gruzińskiego, w przeciwieństwie do Ukrainy(12). Pomimo tego, że referendum to nie miało mocy wiążącej, było ważnym sygnałem dla krajów natowskich. 13 marca 2007 roku gruziński parlament przyjął uchwałę popierającą starania Gruzji o przystąpienie do struktur Paktu Północnoatlantyckiego. Była ona efektem memorandum zawartego dzień wcześniej między najważniejszymi siłami politycznymi w kraju. Działania te były ukierunkowane na mający się odbyć w kwietniu tego samego roku szczyt NATO. Szczyt ten był nie jaki drugim istotnym elementem zapoczątkowującym przygotowania do wojny, gdzie przy ostrych głosach krytyki ze strony Rosji zawieszono przyznanie Gruzji "planu działań na rzecz członkostwa" (MAP)(13). De facto czerwone światło dla planów przyjęcia Tbilisi do Paktu Północnoatlantyckiego wykorzystała skrupulatnie Rosja. Moskwa zyskała dużo czasu na torpedowanie prozachodniej polityki Saakaszwilego i destabilizacje Gruzji, która znalazła się w beznadziejnej sytuacji. Z jednej strony Zachód chciał tego, żeby Tbilisi uregulowało sprawę terytorium. Jedynie spójna terytorialnie Gruzja mogła dostać "MAP", z drugiej jednak strony nie było możliwe pokojowe oraz dyplomatyczne rozwiązanie tego problemu przez rosyjskie wpływy i wzajemną niechęć Osetyjczyków i Abchazów względem Gruzinów. Jakiekolwiek próby zrzeknięcia się przez Gruzję terenów Osetii i Abchazji doprowadziłoby natychmiast do upadku władzy i prawdopodobnie wojny domowej, z kolei działania dyplomatyczne przez nieugiętym stanowisku Moskwy był i nadal pozostałby bezowocne. Jedynie siłą można było zaprowadzić w szybki sposób porządek wewnątrzkrajowy. Władze z Tbilisi wybrały opcje siłowego zjednoczenia i rozpoczęły do niego przygotowania jak podają różne źródła na przełomie maja i czerwca 2008 roku. Gruziński kurs na siłowe przejęcie Osetii i Abchazji był wyraźnie na rękę Rosji. Administracja rosyjska zastawiła więc strategiczną pułapkę, w którą Gruzini w końcu wpadli. Sam konflikt poprzedziły dwa głośne wydarzenia - mianowicie wielkie manewry wojenne Rosyjskiego Północnokaukaskiego Okręgu Wojskowego pod kryptonimem "Kaukaz 2008" w których do złudzenia wszystko przypominało sposób w jaki przeprowadzono interwencie w 1968 roku w Czechosłowacji. Cały ten scenariusz ćwiczeń w taki sam sposób lecz w formie już prawdziwej wojny został powtórzony w sierpniu 2008 roku. Na ćwiczeniach sztaby ćwiczyły walkę w górach, po drugiej stronie gór kaukaskich, a głównym tematem tych działań było przymuszanie do pokoju(14). Ciekawa informacja padła również 18 lipca 2008 roku w światowych mediach (w trakcja trwania tych manewrów), jakoby Rosja miała zaatakować Gruzję w sierpniu, lub na początku września (czyżby Rosjanie byli samobójcami? Jeśli chcieli to zrobić musieliby przygotować się na ostrą i groźną kontrakcje społeczności międzynarodowej). Informacje na ten temat zdobyli Czeczeńcy, którzy na dowód wiarygodności pokazali tajne plany operacyjne z Moskwy, jakie rzekomo wpadły w ich ręce. Z informacji tych wynikało, że jeśli atak wojsk rosyjskich pójdzie sprawnie, Rosjanie mają ruszyć dalej - w stronę Kutaisi i Cchinwali, z celem zajęcia obu miast. Rosyjski blitzkrieg ma trwać 7 do 10 dni i doprowadzić ma do upadku władzy w Tbilisi. Zdaniem Czeczenów, decyzję o wojnie z Gruzją podjął jeszcze Władimir Putin. Jego plany nie uległy zmianie za prezydentury Miedwiediewa(15). Choć informacje te był bagatelizowane, to jednak okazały się w części prawdziwe. Przed tymi ćwiczeniami 31 maja 2008 roku, do Abchazji wkroczyły rosyjskie wojska kolejowo - inżynieryjne(16) w sile 400 żołnierzy z rzekomą pomocą dla ludności cywilnej w naprawie szlaku komunikacyjnego Suchumi - Oczamczira, które później wykorzystano do przewozu i wyładunku sprzętu wojskowego w czasie walk sierpniowych(17). Dyslokacja jednostek oddziałów kolejowych i naprawa linii kolejowych w Abchazji były częścią przygotowań do późniejszej akcji zbrojnych w regionie. Rosjanie byli z naturalnych powodów zmuszeni do korzystania z linii kolejowych przez to, że dużo większą rolę odgrywa tutaj - w Abchazji sieć kolejowa niż drogi. W razie konfliktu w Abchazji, kolumny ciężkich rosyjskich oddziałów pancernych przerzucane w rejon walk zniszczyłyby jedyną autostradę prowadzącą od granicy rosyjskiej i przecinającą południkowo Abchazję. Rosjanie wybrali wiec linie kolejowe, a oddziały które je remontowały wycofały się z Abchazji 30 lipca, a więc zaledwie tydzień przed wybuchem wojny. Oprócz wojsk kolejowych do Abchazji weszły też 30 maja oddziały zmechanizowane w sile 500 żołnierzy z bazy rosyjskiej w Majkopie. Zgodnie z limitami nałożonymi przez ONZ, w Abchazji mogło stacjonować 3000 żołnierzy rosyjskich. Tuż przed wojną liczba ta być może przekroczyła tą barierę. Co jest bardzo ciekawe, to zdawałby się mogło, że Gruzja zaskoczyła Rosję tym konflikcie. Rosjanie wzmacniali dość dokładnie siły w Abchazji i na niej skupili sowią uwagę, w przeciwieństwie do Gruzji, która zaatakowała jednak Osetię. 

Nie próżnowali również Gruzini, którzy wraz z np. wojskami amerykańskimi tuż przed wybuchem konfliktu ćwiczyli m. in. akcje ofensywne, działania manewrowe w górach oraz przeprowadzanie zasadzek i działań zaczepnych przeciw partyzantom i terenom przez nich opanowanych (chodziło i Irak i Afganistan)(18). Ćwiczenia te miały przygotować wojska gruzińskie do misji w Iraku - taka była oficjalna informacja. Gruzini w klasyczny sposób przygotowali się do ofensywy. Ćwiczenia przeprowadzane blisko Osetii były tylko przykrywką do koncentracji w tym regionie wojsk z ciężkim sprzętem rozlokowanym wzdłuż południowej granicy Osetii. Choć z drugiej strony kluczowe jednostki lądowe i tak stacjonowały blisko przyszłego pola bitwy a ich przerzucenie w region wyjściowy to kwestia kilku godzin(19). Niedługo później na teren samej Osetii weszły odziały specjalne, które prowadziły działania zwiadowcze oraz dywersję ( taką informacje podały jeszcze władze osetyjskie przed wybuchem konfliktu). Działania komandosów wspierało lotnictwo, w tym główne samoloty bezzałogowe izraelskiej produkcji. Jeden z samolotów bezzałogowych (Hermes 450) został zestrzelony 20 kwietnia 2008 roku nad Abchazją przez MIG-a-29. Samolot gruziński zanim został strącony przekazał obraz wrogiego samolotu na ziemię. Eksperci z ONZ po przeanalizowaniu materiały video i zapisów pracy radarów doszli do wnioski, że był to rosyjski myśliwiec. Według informacji które znalazłem ostatecznie strącone zostały 2 - 4 takie obiekty w tym 3 najprawdopodobniej zostało strąconych nad Abchazją. Rosyjskie myśliwce również kilkanaście razy przed wybuchem konfliktu naruszały przestrzeń powietrzną Gruzji co zostało potwierdzone prze obserwatorów wojskowych z NATO. Działania te w oczywisty sposób były testem obrony przeciwlotniczej Gruzji. Obserwatorzy i analitycy przypominają, że USA miały ostrzegać Tbilisi o możliwych prowokacjach, podkreślając jednocześnie, że przewaga sił rosyjskich jest przytłaczająca, szczególnie w lotnictwie.

Kolejny krok Rosja podjęła 16 kwietnia skierowany był wobec Abchazji. W tym dniu prezydent Federacji Rosyjskiej podpisał nowy wytyczne i plany dotyczące relacji Federacji Rosyjskiej ze zbuntowanymi regionami Gruzji. Stało się jasne dla władz w Tbilisi, że mamy do czynienia z powolną de facto aneksją separatystycznej Abchazji przez Federację Rosyjską. Tego samego dnia Władimir Putin polecił rządowi rosyjskiemu (na czele którego sam stanął 8 maja tego samego roku) przekazanie: "wszelkiej zgodnej z prawem pomocy ludności Abchazji i Osetii Południowej". Powołując się na rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie Abchazji (nr 1808) mówiącą o wsparciu gospodarczym stref konfliktów, zobowiązał rząd i władze podmiotów federacji do rozwoju współpracy gospodarczej, handlowej, naukowo-technicznej i społecznej z separatystycznymi regionami co bezapelacyjnie godziło w żywotne interesy Gruzji. 25 kwietnia 2008 roku Walerij Kieniajkin, specjalny przedstawiciel rosyjskiego MSZ do spraw stosunków z krajami Wspólnoty Niepodległych Państw wypowiedział dość agresywne słowa, w których zagroził Gruzji wojną - "Czynimy wszystko, aby nie doszło do konfliktu zbrojnego. Jeśli jednak zostanie rozpętany, to zmuszeni będziemy reagować, w tym metodami wojskowymi". 20 maja doszło do spotkania Siergiej Bagapsza, lider separatystycznej republiki Abchazji z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem. Politycy rozmawiali o obecnej sytuacji politycznej oraz o procesie ustanowienia bezpośrednich i zinstytucjonalizowanych więzi między Moskwą a Suchumi, co otwarcie godziło po raz koleiny w interesy Gruzji. Wizyta Bagapsza w Rosji była w oczywisty sposób następstwem kwietniowej propozycji Władimira Putina w sprawie ścisłej współpracy w sferze prawnej, ekonomicznej i socjalnej. Kolejnym punktem spornym okazały się wybory w Gruzji w których zarówno Abchazja jak i Osetia Południowa nie uczestniczyły. W dodatku ludność gruzińska tam mieszkająca nie została dopuszczona do głosowania. Kilka dni wcześniej Tbilisi oskarżyło stronę abchaską o wysadzenie dwóch autobusów dowożących Gruzinów do Zugdidi. 

14 czerwca na posiedzeniu Rady Stałej OBWE w Wiedniu minister spraw zagranicznych Gruzji Gela Beżuaszwili próbował wywrzeć wpływ na społeczność międzynarodową w tym głównie OBWE, UE oraz "międzynarodowych partnerów" Gruzji o wywarcie presji na separatystyczne władze w Cchinwali, by zdecydowały się siąść do stołu rokowań. Zapewnił o woli Tbilisi do pokojowego uregulowania konfliktu i jednocześnie określił OBWE jako "kluczowego partnera" w dziedzinie zapewnienia stabilności w Gruzji. Wystąpienie Beżuaszwilego było kolejnym elementem gruzińskiej ofensywy dyplomatycznej, mającej na celu skłonienie społeczności międzynarodowej (przede wszystkim - Zachodu) do faktycznego uznania powołanej wiosną tego samego roku przez Tbilisi "tymczasowej jednostki administracyjnej" z Sanakojewem jako jej szefem rządu. Jednostka ta była de facto konkurencyjną wobec władz w Cchinwali administracją regionu (każdy z tych ośrodków władzy sprawuje kontrolę nad częścią separatystycznej Osetii Południowej). Propozycje gruzińskie spotkały się jednak z brakiem zainteresowania - czego rezultatem były późniejsze oskarżeni i wojenna retoryka.

W połowie lipca obydwie strony zaczęły oskarżać się oficjalnie o przygotowania do wojny. Ton Rosyjskich dyplomatów był bardzo ostry o czym świadczy komunikat Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji z 10 lipca w którym czytamy, że: "To Gruzja stoi za serią zamachów terrorystycznych, do których doszło w ostatnich dniach w jej separatystycznej prowincji Abchazji" W tym samym czasie pojawiły się pogłoski o możliwej inwazji Gruzji na Osetię Południową - i to za cichą zgodą Moskwy co jest nie zwykle ciekawe jak dla mnie. Rosjanie oskarżali jednak Gruzinów o 5 zamachów jakie doszło w przygranicznych rejonach Abchazji, w wyniku których zginęło co najmniej kilka osób. Władze Abchazji od początku twierdziły, że za te akty terroru odpowiedzialne jest Tbilisi. Stanowisko to poparła Moskwa notą dyplomatyczną w której poinformowało, że: "Działania Gruzji są poważnym zagrożeniem dla pokoju na Kaukazie i mogą postawić region na skraju nowego konfliktu zbrojnego". W tym czasie Moskwa złożyła w Radzie Bezpieczeństwa ONZ projekt rezolucji, w której obarcza Gruzję winą za zaostrzenie sytuacji wokół Abchazji i innej oderwanej prowincji Osetii Południowej, przy okazji Rosjanie oświadczyli, że nadal uznają Zakaukazie za swoją strefę wpływów. "Jesteśmy najsilniejszym podmiotem w regionie i nasze interesy są tam historycznie zakorzenione" - tak o to wypowiedział się rosyjski przedstawiciel przy NATO Dmitrij Rogozin. Gruzini odpowiedzieli informacją o naruszeniu przez cztery rosyjskie myśliwce przestrzeni powietrznej Gruzji nad Osetią, do którego miało dojść we 8 lipca wieczorem. 10 lipca, Gruzja wycofa swojego ambasadora z Moskwy - w proteście przeciwko naruszenia jej przestrzeni powietrznej. Tuż przed wybuchem konfliktu, czyli od 1 sierpnia na granicy dochodziło do licznych incydentów zbrojnych, w tym ostrzałów moździerzowych i wymiany ognia miedzy patrolami granicznymi. Osetyjczycy oskarżyli tego dnia również Gruzję że od strony wsi Nikozi i Ergneti ostrzelane zostały przedmieścia Cchinwali. Strona gruzińska zrewanżowała się oskarżeniem Osetyjczyków o podłożonej miny, która wybuchła pod samochodem gruzińskiej policji. W Tbilisi oznajmiło również, że ponownie kilkakrotnie w tym dniu ostrzelane zostały posterunki gruzińskiej policji. Tuż przed samą wojną 2 sierpnia rozpoczęła się ewakuacja 3500 osób w tym głownie kobiet i dzieci z Osetii południowej do Rosji(19). Na granicy tegoż samego dnia doszło do większych walk, w regionie wsi Kurta, która znalazła się tuż przed wojną w gruzińskich rekach wraz z otaczającymi ją wzgórzami. W regonie tym doszło do walk snajperskich, a w ręce osetyńskie wpadło kilku gruzińskich zwiadowców z oddziałów artylerii. 2 sierpnia gruziński minister do spraw reintegracji Temur Jakobaszwili zaproponował Osetyjczykom bezpośrednie rozmowy. Deklaracja ta została jednak odrzucone przez stronę osetyjską, która oznajmiła również, że zapowiada ogłoszenie mobilizacji i ściągnięcie ochotników z Kaukazu Północnego (napłynęło ich jeszcze przed wojną od 100 do 250). 4 sierpnia wybuchły ponownie lokalne walki na granicy osetyjsko - gruzińskiej. Co najmniej sześć osób zginęło, a ponad 15 zostało rannych w serii ostrzałów regionalnie Cchinwali(20). W nocy z 6 na 7 sierpnia od ognia rebeliantów osetyjskich w regionie prawdopodobnie wsi Avnevi zginęło 2 gruzińskich żołnierzy z sił pokojowych – kilku było rannych. W tym samym czasie na początku sierpnia w Abchazji stacjonowało już podobno od 6000 do 9000 swoich żołnierzy i 350 sztuk ciężkiego sprzętu wojskowego z sił rosyjskich. Informacje te ciężko zweryfikować, ale późniejsze wieści z frontu potwierdzały pośrednio informacji napływające z Gruzji o złamaniu postanowień ONZ w Abchazji przez Rosję choć nie na tak dużą skale. Prawdopodobnie częściowo większa tych wojsk stacjonowała blisko granic Abchazji, ale nie na jej terenie. Jak można się spodziewać, służby specjalne państw NATO wiedziały o tym, że wojna wybuchnie około 7 sierpnia i, że trwają koncentracje wojsk. Dziwne jest to, że żadne z państw UE i NATO nie podjęło żadnych znaczących działań mających na celu zażegnać zagrożenie. Ciekawi mnie w tym wszystkim również rola Amerykanów. Musieli wiedzieć o koncentracji rosyjskich sił w okolicach Osetii Południowej znali ich dokładną dyslokację. Czy CIA nie przekazało Saakaszwilemu informacji o tym, jak przedstawia się sytuacja? Może amerykanie nic nie wiedzieli o gruzińskim planie - jest to mało prawdopodobne. 

 

Armia gruzińska

  

Armia gruzińska w chwili "Rewolucji Róż" była zbieraniną przestarzałego sprzętu oraz niewyszkolonych żołnierzy. Wydatki na wojsko były minimalne, a jego siła nie miała jakiegokolwiek znaczenia wobec sąsiadów takich jak Turcja, czy Rosja. Wraz ze zmianą władzy, zaczęła zmieniać się i armia. Po doświadczeniach z 2004 roku, gdzie armia gruzińska nie wykazała się niczym szczególnym, postanowiono ją zreformować i zmodernizować. W 2006 roku Gruzja na wojsko przeznaczyła 336 mln dolarów, rok później 599 mln dolarów, by osiągnąć pułap 990 mln dolarów w 2008 roku, co było sumą bardzo znaczną względem innych państw regionu. Budżet z 2008 roku miał być 40 razy większy niż Gruzja miała w 2002 roku. Zwiększał się też nakład na siły wewnętrzne, które w oczywisty sposób były konieczne do zachowania spójności kraju w obliczu jego częściowego rozpadu. Tuż przed samą wojną liczba żołnierzy została zwiększona o 5 tyś., a nakłady na wojsko zwiększone o 210 mln dolarów(21). Gruzini tłumaczyli wzrost nakładów na wzmocnieni sił zbrojnych w różny sposób. Powoływali się na chęć wysłania dodatkowych sił na operacje zagraniczne. Do Iraku wysłali w zawiasku z tym 2 tys. żołnierzy ze składu 1. BP i do Afganistanu 200 żołnierzy. W chwili wybuchu wojny 7 sierpnia armia gruzińska liczyła ok. 26 872 żołnierzy zgrupowanych (100 tyś. rezerwistów )(22) w 7 brygadach: 5 brygadach piechoty, 1 brygadzie artylerii oraz jednej brygadzie sił specjalnego przeznaczenia. W skład wojsk lądowych wchodziła 1. BP w Gori, 2. BP w Senaki, 3. BP w Kutaisi, 4. BP w Vaziani, 5. BP w Khelvachauri i Khoni (sformowana tuż przed wojną), brygada artylerii stacjonująca w Gori i Khoni, brygada inżynieryjna w Gori, batalion lekkiej piechoty w Adlia, batalion pancerny w Gori, batalion Oplot. w Kutaisi, batalion zwiadowczy w Kobuleti, batalion łączności w Saguramo, batalion żandarmerii wojskowej w Tbilisi(23). Armia ta została stworzona praktycznie od podstaw przez Stany Zjednoczone i Izrael. Na początku zaczęto likwidować niepotrzebne oddziały tyłowe, następnie szkolono rezerwistów i oddziały liniowe. Szkolenie wojsk gruzińskich było kontrolowane przez Stany Zjednoczone, które w ramach programu GTEP (Georgia Train and Equip Program) realizowanego w latach 2004-1005, a następnie programu GSSOP (Georgia Sustainment and Stability Operacions Program I i II) od 2005 roku szkoliły wojska gruzińskie do walki w górach, działań połączonych rodzajów wojsk oraz z aspektów logistycznych i operacyjnych(24). Duży nacisk nałożono na szkolenie sił specjalnych, które trenowały również w samych Stanach Zjednoczonych. Siły specjalne nadal podlegają zarówno Ministerstwu Obrony (MO), jak i Ministerstwu Spraw Wewnętrznych (MWD - odpowiednik MSW). Po tzw. "Rewolucji Róż" i objęciu władzy przez Micheila Saakaszwilego rozbudowany już wcześniej aparat sił specjalnych został utrzymany i zreformowany. Poprawiło się wyszkolenie, wyposażenie i uzbrojenie tych oddziałów(25). Amerykanie również wspierali finansowo Tbilisi przekazując ok. 64 mln dolarów w ramach pierwszego z wymienionych programów oraz ok. 100 mln. dolarów w ramach drugiego etapu szkolenia i modernizacji. W ramach wszystkich programów i pomocy do Gruzji zostało wpompowane do Gruzji ponad 260 mln dolarów. Również Turcja przekazała Gruzji 45 mln. dolarów i przeszkoliła 750 żołnierzy. Ale co jest bardzo ważne, wbrew potocznym opiniom Amerykanie, Turcy i Izraelczycy przeszkolili tylko kilka batalionów i część oddziałów pancernych - w sumie ok. 8500-9000 żołnierzy. Dość dokładnie przeszkolona została 4. BP i 3.BP oraz pododdziały 1. BP. jak i również komandosi. W szkolenie sił specjalnych wyspecjalizował się zwłaszcza Izrael, który posiadał w różnym okresie na terenie Gruzji od 100 do nawet 1000 instruktorów. Niektóre spekulacji donoszą nawet o tym, iż to Izrael pomógł w planowaniu ofensywy z 7 i 8 sierpnia na Osetię Południową(26). Tbilisi przez 4 lata poprzedzające wojnę wielokrotnie zwiększyli wydatki na zrobienia i wydali na modernizacje sił zbrojnych, w sumie wydano ok. 3 mld dolarów. W ciągu tych kilku lat udała się częściowa modernizacja wojska, które miało coraz więcej nowoczesnego jak na warunki kaukaskie sprzętu, w tym pancernego. Zaczynając od analizy jak silne były gruzińskie wojska pancerne należy przyjmować liczby poniżej przedstawione jako nie precyzyjne, a raczej oscylujące około np. każde źródło podaje zbliżoną ilość czołgów T-72 czyli miedzy 190-220, ale są w nich wielkie różnice co do typów. Gruzini mieli łącznie na wyposażeniu ok. 80 czołgów niezmodernizowanych typu T-72B/BW lub T-72B1/B1W i być może wersje T-72M/M1, oraz 120 zmodernizowanych wersji T-72 SIM-1 (załogi tych ostatnich szkoliły się tylko ok. 12 dni). Na wyposażeniu znajdowało się również 56 T-55AM, niektóre źródła podawały jednak 30, lub też 40 czołgów T-55AM i dodatkowe ok. 10-20 czołgów T-72 niewiadomej wersji. Zestawienia takie dają nam liczbę czołgów wszelkiego typu oscylującą w okolicach 230-256 sztuk, ale czy jest to liczba autentyczna?(27) Kwestia ustalenia dokładnych typów czołgów oraz ich liczby jest póki co niewykonalna. W tym czasie modernizacje były w trakcje realizacji, a późniejsza wojna całkowicie załamała szanse ustalenia prawdy. 

Kolejnym ogniwem wojsk lądowych były bojowe pojazdy piechoty. Gruzja posiadała 80 BMP-1 (BWU-1) z tego 15 BMP-1U ze zestawem "Szkwał", 66-74 BMP-2, 11 pojazdów dowodzenia BMP-1K, 40-50 BRT-80, 17 BRT-70, 5 BRDM-2 i 100 tureckich pojazdów bojowych Otokar Cobra(28). Do każdego typu uzbrojenia pozostają wątpliwości ile go było w rzeczywistości, wiec będę teraz używał liczb które mogą okazać się sprzeczne z innymi z kolei źródłami, wiec proszę traktować to jako około. Wsparcie artyleryjskie zapewniało holowana artyleria w tym (proszę zajrzeć w przypis nr.(29)): 3-12 (3) działa 152,4 mm 2A36 'Hiacynt", 10-15 (11) dział 152,4 mm 2A65 "Msta", 70-120 (109) dział 122 mm D-30, 80 moździerzy 120 mm i 150 moździerzy 82 mm. Wsparcie artylerią mobilną zapewniało: 5 - 20 (13) sztuk 152,4 mm 2S3M "Akacja", 8-14 (10) sztuk artylerii samobieżnej 203 mm 2S7 "Piorun", 7-10 (brak informacji) pojazdów 122 mm 2S1 "Goździk", 18-25 (24) pojazdów 152 mm "Dana", 14-16 (16) pojazdów MLRS 122 mm BM-21 Grad oraz 6 wyrzutni 122 mm RM-70 ( lub też 4 wyrzutnie kalibru 262 mm M-82 "Orkan", 12 wyrzutnie M-63 "Plamen" 128 mm i 4 wyrzutnie LAR 160 kalibru 160 mm). Głównym uzbrojeniem przeciwpancernym stanowiło 280 -320 wyrzutni ppk9K14/9K11 Malutka, 9K111 Fagot oraz 9K113 Konkurs. Na wyposażeniu znajdowały się również holowane działa przeciwpancerne MT-12 kalibru 100 mm (15 sztuk) oraz 40-46 (40) dział D-44 i D-48. Armia gruzińska zakupiła również w ciągu jej modernizacji ok. 40 tyś. sztuk broni strzeleckiej różnego typu głównie w krajach Europy wschodniej i środkowej(30). Siły lądowe Gruzji odpowiadały według rosyjskich wojskowych wielkością amerykańskiej dywizji ciężkiej. 

Gruzińska brygada piechoty składała się z trzech batalionów oraz oddziałów wsparcia. Pozwolę sobie przedstawić strukturę 4. BP która była główną jednostką walczącą w czasie bitwy o Cchinwali. Brygada ta składała się z: 
- dowództwa i sztabu (60 osób)
- kompanii dowodzenia (108 osób)
- batalion lekkiej piechoty ( 1773 osoby)
- batalion zmechanizowany - 30 czołgów T-72 różnych wersji w zależności od jednostki, 17 BMP-1 i 2 w sumie 380 osób.
- batalion artylerii - 18 haubic D-30, 8 moździerzy 120 mm, 4 ZSU-23-4 w sumie 371 osób
- batalion ubezpieczenia tyłów 288 ludzi
- kompania rozpoznania - 8 BTR-70/80 (101 osób)
- kompania saperów (96 osób)
- kompania łączności - 2 BTR-60 (88 ludzi)

Dawało to w sumie liczbę 3265 żołnierzy. Stan jednak innych brygad był częściowo zbliżony, jednak występowały miedzy oddziałami różnice co do liczebności, a przede wszystkim wyposażenia pancernego. 

Gruzja posiadała również siły lotnicze w sile 4 eskadry lotnicze - w sumie 2500 osób personelu. Siłami lotniczymi dowodził płk David Nairszwili z dowództwa rozlokowanego w Aleksejewce koło Tbilisi. W skład tych sił wchodziła: eskadra śmigłowców 1 Mi-35, 5 Mi-24W, 3 Mi-24P, 16 Mi-8, 2 Mi-14, 2 PZL/Mi-2, 6 Bell 212, 8 Bell UH-1H 32. Siły lotnicze miały na stanie 7 Su-25T/KM Scorpion, 4 Su-24UB oraz szkoleniowe: 9 Areo L-29 "Delfin" i 6 Areo L-39 "Albatros"(33). Wojska obrony przeciwlotniczej dysponowały 2 dywizjonami S-125M "Newa" (8 sztuk), 8 stanowisk 9K33 "Osa" i 9K33M2 "Osa-AK", dywizjonem buków-MI 9 ( 3 sztuk), 30 samobieżnymi ZSU-23-2, 15 działkami samobieżnymi ZSU-23-4, 15 działami S-60 kalibru 57mm, 45 ręcznych wyrzutni "Igła" i "Strzała" oraz 30 Gromami. Na wyposażeniu wojsk obrony przeciwlotniczej znalazły się też 4 stacje radiolokacyjne Kolczuga-M(34).

Marynarka wojenna dysponowała jednym ukraińskim kutrem proj. 206MR z 4 wyrzutniami Termit (kuter Tbilisi), kutrem typu La Combattante II z rakietami Exocet MM.38 (kuter Dioskurija). Gruzja posiadała również 4 okręty desantowe, 5 szybkich kutrów typu Gryf, 2 kutry artyleryjskie (proj. 205P i proj.286T), ogólnie 26 okrętów w marynarce wojennej i 24 w straży przybrzeżnej ( 3100 osób personelu)(35). W zaopatrywanie gruzińskiej armii i sprzedaż jej sprzętu po "Rewolucji Róż" włączyły się takie kraje jak: Czechy, Bułgaria, Grecja, Ukraina, Polska, Izrael, Stany Zjednoczone, Turcja, Rumunia czy Węgry.

 

Siły Rosyjskie

 

Do dziś na całym wręcz świecie 900 tysięczna armia rosyjska uważana jest za stosunkowo przestarzałą i nie zdolna do sprawnych działań na współczesnym polu walki. Armia rosyjska cierpi na wiele bolączek, wydatki z budżetu są za mały by móc ją modernizować w odpowiednim tempie(36). Stan użyteczności mitycznych 20 tyś. rosyjskich czołgów jest katastrofalny i szacuje się, że tylko połowa jest w stanie odpowiednim do użycia. Dużą cześć parku maszynowego stanowią czołgi T-80BV, U, UD, UK, UM (3044 w służbie czynnej + 1456 w rezerwie), T-72BV,B(M), S, BM (2144 w służbie czynnej + ok. 7800 w rezerwie), T-64BV ( 4000 w rezerwie) i dodatkowe 3000 T-62M1 zmagazynowanych(37). W miarę nowoczesne czołgi T-90 nie mają liczebnego znaczenia, ponieważ jest ich ok. 300. Liczby te są duże, ale nie należy się ich aż tak bardzo bać. Armia rosyjska dysponuje mocno przestarzałymi systemami rozpoznania, nie posiada nowoczesnych systemów elektronicznych, łącznościowych oraz walki elektronicznej. Dziś w rosyjskich wojskach można znaleźć tylko 20-30% uzbrojenia, które można by nazwać nowoczesnym. W tym samym czasie w armiach NATO - więcej, niż 70%. W 2006 roku do sił zbrojnych Rosji trafiło 6 balistycznych rakiet międzykontynentalnych, 6 aparatów kosmicznych (choć nie jest to potwierdzone), 31 czołgów T-90, to znaczy uzbrojenie batalionu, 125 transporterów opancerzonych (wyposażenie 4 batalionów), 9 samolotów, w tym bombowiec strategiczny Tu-160, i 8 nowych śmigłowców oraz zmodernizowanie kilkadziesiąt innych pojazdów, samolotów itd. Przy takim tempie modernizacji, uda się wymienić czołgi T-72 na T-90 w ciągu ok. 70 lat!!!. Choć wszystko wskazuje na to, że ta zapomniana armia ma jeszcze wielki potniał bojowy to jednak z każdym rokiem osłabia się co było widoczne w czasie wojny w Gruzji. Przy budżecie wąchającym się od 28 do 35 mld. dolarów nie sposób zmodernizować i wprowadzić w realia XXI wieku milionową armię(38). Z oczywistych względów, nie ma sensu wypisywać tutaj całego sprzętu jakim dysponuje Rosja, ponieważ jest to niepotrzebne oraz niemożliwe do określenia ilościowego - sami Rosjanie do końca nie wiedzą ile mają uzbrojenia. Należy jednak w ogólny sposób określić liczbę żołnierzy i sprzętu którymi dysponowała Osetia Południowa, Abchazja oraz rosyjski Północnokaukaski Okręg Wojskowy, a dokładnie 58. Armię(39). 

Osetyńczycy posiadali od 3 do 4 tysięcy bojowników ( 15 tyś. rezerwistów) z 72 czołgi T-72M/M1 (40) lub też 12 czołgów T-72M/M1 (41), 12 T-55AM oraz 50-80 pojazdami BMP-1/2 i BTR-70/80. Wsparcie zapewniały 3 śmigłowce Mi-8 oraz 23 wyrzutnie rakiet BM-21 Grad, jak i 42 samobieżne haubice 122 mm 2S1 "Goździk" i 152,4 mm 2S3 "Akacja". Na wyposażeniu znajdowały się też 4 wyrzutnie przeciwlotnicze 9K22 "Osa", 3 działa samobieżne ZSU 23-4 "Szyłka", kilkadziesiąt dział i moździerzy ( około 60) oraz wyrzutnie 9K111 Fagot oraz 9K113 Konkurs, "Igła" i "Strzała" - ok. 40 sztuk. Dawało to w sumie z kilku batalionów piechoty po 250 żołnierzy, batalionu pancernego, batalionu zabezpieczenia logistycznego i trzech batalionów artylerii oraz dywizjonu przeciwpancernego i przeciwlotniczego. Główne siły rozmieszczone były w regionie miejscowości Znaurki i Dżawa(42). Sojusznik w walce Osetii, czyli Abchazja mogła wystawić ok. 10 tyś. bojowników ( ok. 20 tyś. w rezerwie) z 40 T-72M/M1, 20 T-55AM, 90-116 BMP -1/2 i BTR, 2 Su-27, jednego MiG-23, 5 Su-25, 3 L-39, po jednym Mi-8, Mi-2 oraz 21 kutrów z bronią maszynową. W sumie dwie te prowincje nie były w stanie samodzielnie stawić czoła armii gruzińskiej(43). Jak pokazały późniejsze wydarzenia tak najprawdopodobniej stałoby się gdyby do wojny nie włączyła się Rosja. 

Operacja przymuszania Gruzji do pokoju została przeprowadzone przez Północnokaukaski Okręg Wojskowy, który jako jedyny w Rosji wykonuje misje pokojowe na Kaukazie. Główną siłą uderzeniową tego okręgu jest 58. Armia dowodzona przez generał lejtnanta Anatolij Chruliewa. Federacja Rosyjska dysponowała miażdżącą przewagą liczebną nad Gruzją. Okręg ten dysponował następującymi jednostkami 19. i 42. Dywizją Zmechanizowaną, 20. Gwardyjską Dywizją Zmechanizowaną, 131., 136., 205. Samodzielną Brygadą Zmechanizowaną, 33. i 34. Samodzielnym Pułkiem Zmechanizowanym, 135. Brygadą Rakiet Operacyjno - Taktycznych, 943 Brygadą Artylerii Rakietowej, 291 Brygadą Artylerii, oddziałami przeciwlotniczymi, pułkiem przeciwpancerny. Wszystkie te oddziały wspierała 7 Dywizja Powietrznodesantowa. Rosyjska 58. Armia posiadała bezdyskusyjną przewagę pod względem ilościowym. Trzonem wojsk inwazyjnych 58. Armii były oddziały ze składu 19. DZmech (pułki 429., 503., 693.) oraz oddziały wzmocnienia i samodzielne, na bazie których formowano taktyczne grupy bojowe. Z Czeczenii przerzucono także pododdziały 42. DZmech (m. in. z 71. pułku z Chankały). POW dysponował w sumie ok. 110 tyś. żołnierzy, 620 czołgami (głównie rożne wersje T- 72B/BW i T-72B(M), ale również użyto czołgów T-62A/M, AW/MW i AM/M1), 1900 BMP/BTR, od 875 do 1100 zestawów artyleryjskich, 450 zestawów obrony przeciwlotniczej. Większość sprzętu pancernego miału znacznie przekroczone resursy co doprowadziło do licznych kłopotów technicznych i korków na drogach w trakcje wojny(44). (Co ciekawe, rosyjskie czołgi T-72 mogły wykryć według rożnych informacji wrogi pojazd pancerny w nocy z odległości 1000 metrów, gdy gruzińskie zmodernizowane T-72 SIM-1 z dystansu 3000 metrów)(45). Według raportu Jane's Strategic Advisory Service stan armii rosyjskie w tym konflikcie był wręcz fatalny, czego jednym z przykładów były przypadki gdy żołnierze bali się jeździć np. w BMP-1, a do akcji zwiadowczych wykorzystywano niedostosowane do tych celów samoloty bombowe(46).

W samej Osetii stacjonowało 557 żołnierzy wraz z 39 pojazdami BRT-80, BMP-1, BRDM-1 oraz 50 innymi pojazdami i 9 moździerzami(47). Według późniejszych doniesień, prawie cały ten sprzęt mobilny został zniszczony w trakcie walk. Dużą role w konflikcie tym miało odegrać lotnictwo. Wsparcia 58. Armii zapewniała 4. Armia Lotnicza mająca 60 bombowców Su-24M, 100 myśliwców Mig-29, 60 Su-27, 100 Su-25, 40 samolotów L-39 i 30 Su-24MR oraz 47 śmigłowców Mi-24(48). Widać wyraźnie po podliczeniu tej wyliczanki, że przewaga po stronie triady Rosja - Osetia Południowa - Abchazja była pod każdym względem kilka, lub też kilkanaście razy większa niż siły posiadane przez Gruzje. Świadczy to jedynie o desperackiej decyzji Gruzji która postanowiła rzucić wyzwanie takiej potędze, ponieważ za pewne zdawała sobie sprawę, że Rosja przyjdzie separatystą z pomocą. Gruzini najprawdopodobniej błędnie ocenili zamiary rosyjskie. Najtrafniej opisał to Stanisław Koziej "Przypuszczam, że brane były pod uwagę dwie możliwe opcje strategiczne Rosji: a) straszenie Gruzji rozwinięciem wojsk na Północnym Kaukazie, aby powstrzymać ją od interwencji w Osetii Południowej; b) rzeczywisty zamiar wejścia wojsk rosyjskich do Osetii i Abchazji pod pozorem dodatkowego wzmocnienia "sił pokojowych" (wariant inwazji na Czechosłowację w 1968 roku). W świetle tych opcji da się wytłumaczyć gruzińską decyzję rozpoczęcia wojny. Jeśli celem Rosji byłoby tylko odstraszanie, to prawdopodobnie nie zareagowałaby natychmiast z całą mocą i mógłby udać się plan błyskawicznej, ograniczonej inwazji, prowadzącej metodą faktów dokonanych do ustanowienia własnej administracji na części Osetii Południowej (Cchinwali wraz z okolicznymi wioskami gruzińskimi). Mogło to łączyć się z nadzieją na wejście międzynarodowych sił rozjemczych dla rozdzielenie wojsk rosyjskich i gruzińskich w Osetii Południowej. Gdyby natomiast Rosja rzeczywiście chciała wprowadzić dodatkowe siły na terytorium separatystycznych republik, to operacja uprzedzająca mogłaby być jedyną szansą na uratowanie przynajmniej części Osetii przed ostateczną jej utratą (tym bardziej, że działania uprzedzające, to jeden z głównych elementów amerykańskiej doktryny wojskowej, wedle której kształtowana była armia gruzińska w wielu ostatnich latach). Taka kalkulacja strategiczna mogła dawać szansę Saakaszwilemu otworzenia sobie możliwości członkostwa w NATO przez rozstrzygnięcie kryzysu osetyjskiego metodą siłowego narzucenia kompromisu: część Osetii Południowej wraca do Gruzji, z drugiej części definitywnie rezygnujemy i zgadzamy się na jej niezależność."

   

Noc z 7 na 8 sierpnia początek wojny - gruzińska ofensywa (pierwszy dzień wojny)

  

(przebieg wydążeń przedstawiony w tym opisie może być częściowo różny od informacji zawartych w różnych innych źródłach, jest to spowodowane jeszcze częściowym chaosem informacyjnym co do opisów tej kampanii, jak i również małą liczbą bezstronnych i bezpośrednich obserwatorów tego konfliktu. Kwestia kiedy zostało odbite w 100% terenu miasto Cchinwali przez siły rosyjskie jest nie do określenia(49))

Jeszcze przed zapadnięciem zmroku 7 sierpnia 2008 roku prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili wystąpił z orędziem, w którym ogłosił jednostronne zawieszenie broni na granicy z Osetią i zaproponował Osetyjczykom gwarantowaną przez Rosję autonomię w ramach Gruzji. Strona osetyjska w wyraźny i najbardziej arogancji sposób odrzuciła propozycje Tbilisi i rozpoczęła ostrzeliwanie gruzińskich pozycji. Władze w Tbilisi widząc za pewne, że nie ma szans na pokojowe zakończenie konfliktu podjęła decyzje o siłowej pacyfikacji zbuntowanych prowincji. O godzinie 22:47 sierpnia prezydent Gruzji poinformował, że rozkazał "przywrócić konstytucyjny porządek" w Osetii Południowej. Następnie komunikat wydał gruziński dowódca sił pokojowych Mamuka Kuraszwili w którym powtórzył słowa prezydenta "Gruzińskie siły podjęły decyzję o przywróceniu konstytucyjnego porządku w regionie".(50) W regionie konfliktu znalazła się część 1. i 3.BP. oraz 4.BP cała wraz z setką czołgów, ponad ok. 120-ma BRT i BWP, oraz 150 dział i ciężkimi moździerzami i 40 samobieżnych jednostek artyleryjskich - w sumie ponad 17 tyś. żołnierzy. Gruzińska 2 i 5.BP oraz kilka innych poddziałów osłaniała granice z Abchazją. O godzinie 23:30 gruzińskie działa D-30 oraz wyrzutnie Grad rozpoczęły ostrzał Cchinwali jak i również przygranicznych wsi. Separatyści natychmiast poinformowali, że w wyniku ostrzału mogło zginąć nawet 1500 osób cywilnych, ale realne przypuszczenia wskazywały, że liczba ta była znacznie zawyżona. Ostatecznie liczba zabitych spowodowana tym ostrzałem sięga najprawdopodobniej od 150 do 240 osób. Nie udało się jednak tego ustalić, ponieważ każda ze stron jak i obserwatorzy z państw neutralnych wskazują całkowicie inne liczby. Pewnie jest jednak to, że kanonada artylerii trwała, aż do ok. 3:30 rano, gdy to do akcji włączyły się gruzińskie moździerze które rozpoczęły ostrzał pozycji wroga na pierwszej linii. W czasie ostrzału moździerzowego, który trwał wedle rożnych relacji od 20 do 40 minut, ruszyły do szturmu pozycji wroga gruzińskie grupy szturmowe złożone z czołgów, piechoty i osłaniane przez ogień artylerii. Jednostki liniowe ruszyły na wroga ok. 90 minut po pierwszych salwa artylerii w środku nocy, wykorzystując większą ilość sprzętu noktowizyjnego. Pierwsze i za razem główne uderzenie ruszyło z regionów wsi Chettagurowo, Nikozi oraz Ergnetii na Osetyjskie wsie Mugyt, Awniewi i Cheatagurowa. Zanim gruzińska 4.BP zbliżyła się do Cchinwali od południowego-wschodu inne odziały gruzińskie z kierunku południowego i częściowo południowo-zachodniego ruszyły z ofensywą na przygraniczne inne osetyńskie wsie ulokowane w trudno dostępnym terenie. Wojska Gruzińskie już o 3:46 dotarły do Cchinwali. Właściwe walki o główny cel ataku - miasto Cchinwali, rozpoczęły się o 4:20 rano. 30 tysięczne miasto płonęło, a wojska Osetyjskie po pierwszym szturmie wroga zaczęły iść w rozsypkę. Tuż nad ranem, około godziny 5:30 do południowej części tego miasta zaczęły wdzierać się gruzińskie czołgi i piechota - rozgorzały zaciekłe walki uliczne, ale opró rebeliantów był za każdym razem likwidowany przez silną kanonadę artylerii, działa czołgowe i żołnierzy piechoty(51). Miasto szturmowały dwa lub trzy gruzińskie bataliony piechoty wzmocnione oddziałami pancernymi i kanonadą artylerii. W regionie operować miały również już pierwsze jednostki specjalne nakierowujące ogień artylerii na zaplecze wroga. Z osetyńskiego oddziału liczącego ok. 120 osób stacjonującego na głównej osi natarcia ok. 3300 Gruzinów, który przyjął na siebie pierwsze uderzenie mało przeżyć tylko 4 separatystów, reszta zginęła od ognia artylerii i walk(52). Po godzinie 7 rano do walk włączyło się na szeroką skale gruzińskie lotnictwo i helikoptery szturmowe by podtrzymać marsz wojsk lądowych na północ. Wojska gruzińskie do 9 rano opanowały połowę miasta, najcięższe walki toczone były w regionie koszar wojskowych, budynku MSW i zachodniej części miasta. Obszaru tego broniło ok. 500 Osetyjczyków, reszta ok. 2 tyś. bojowników oraz czołgi i artyleria która nie została zniszczona pod naporem oddziałów gruzińskich wycofały się 60 kilometrów na północ od stolicy Osetii. O godzinie 5:58 w koszarach rosyjskich sił pokojowych ogłoszono alarm. Gruzini widząc prawdopodobnie rosyjskie zagrożenie od godziny 8:50 rozpoczęli ostrzał skierowany na rosyjskie wojska pokojowe w Osetii(53). Sprzeczne dane mówiły o tym, że Gruzini ostrzelali umyślnie koszary rosyjskie, inne z kolei podawały, że był to omyłkowy ogień. Mimo to, już po godzinie 10 rano, rozgorzały na tych terenach gwałtowne walki, prawdopodobnie między gruzińskimi wojskami z 4.BP a armią rosyjską. Operacje wojsk gruzińskich nazwano bardzo szybko blitzkriegiem w światowych mediach. Część pojazdów armii Osetii została zniszczona przez siły gruzińskie lub przez ich załogi po to, żeby nie dostały się w ręce wroga - oczywiście z tych które pozostały w mieście i nie uciekły kilka godzin przed atakiem i w trakcje niego w stronę granicy rosyjskiej 54.

 

Rosjanie włączają się do wojny

 

Dziwne wydają się posunięcia Rosji przed tym konfliktem. Gdy Gruzini rozpoczęli ostrzał artyleryjski, lub jeszcze nawet się nie rozpoczął, wedle informacji które podawał Izrael rozpoczęła się natychmiastowa wielkie akcja przegrupowania sił w Osetii Północnej oraz terenach przygranicznych z Gruzją. Co jest najbardziej istotne część tych wojsk najprawdopodobniej była już Osetii Południowej przed rozpoczęciem ataku gruzińskiego. Wiele faktów potwierdza to, że Rosjanie rozpoczęli skryte działania zwrócone pośrednio względem Gruzji już 7 sierpnia gdy w godzinach rannych, 135.Pułk Piechoty Zmechanizowanej, rozlokowany w miejscowości Niżnij Zaramach został zmobilizowany alarmem bojowym. Przerzut pododdziałów rosyjskich w pobliże granicy z Gruzją rozpoczęto w nocy z 2 na 3 sierpnia wedle niektórych źródeł. Interesująca wydaj się być wypowiedz kapitana Denisa Sidristy przedstawiona jako artykuł pod tytułem "Życie toczy się dalej" w gazecie "Czerwona gwiazda". Gazeta cytuje oficera, który opowiadał, że już 7 sierpnia ogłoszono alarm:: "Przerzucono nas do Osetii Południowej w stronę Cchinwali. Dotarliśmy, rozbiliśmy się, a ósmego nad ranem tak gruchnęło, że niektórzy pogubili się. Wiedzieliśmy, że Gruzini coś przygotowują, ale trudno było sobie wyobrazić to, co zobaczyliśmy potem."(55). Jednak Rosja oficjalnie już o 4 rano zażądała pilnego zwołania posiedzenia Radej Bezpieczeństwa ONZ, o godzinie 5 rano na teren Abchazji weszły rosyjskie oddziały specjalne oraz w stronę Osetii ruszyły wojska 58.Armii. W południe 8 sierpnia przez tunel Roki do Południowej Osetii weszły trzy bataliony taktyczne z 429. i 503. Pułku Zmotoryzowanego 19.DZmech. i 135.Zmotoryzowany Pułk 58-ej Armii Północnokaukaskiego Okręgu Wojskowego, które rozwinęły się w bojowym szyku w okręgach Dawa i Gufta(56). Rosjanie wyjaśniali swoje działania w następujący sposób: "działania rosyjskie związane są ze zwróceniem o pomoc do strony rosyjskiej, przez mieszkańców Osetii Południowej, której mieszkańcy posiadają rosyjskie paszporty. Jesteśmy najsilniejszym podmiotem w regionie i nasze interesy są tam historycznie zakorzenione" - tak ogłosił rosyjski przedstawiciel przy NATO Dmitrij Rogozin. Bardzo szybko również rosyjskie media zaczęły komentować inwazji Gruzji na Osetię w następujący sposób : "Rosyjscy obywatele - mieszkańcy Cchinwali zwrócili się do prezydenta Rosji Dmitra Miedwiediewa z prośbą o pomocy w obronie przed faszyzmem Gruzińskim"- Komiersant.". W specjalnym przemówieniu około południa według polskiego czasu, Władymir Putin z kolei oznajmił, że: "Moskwa nie zrezygnuje z działań w obronie swoich obywateli". O godzinie 15.00 Dmitry Miedwiediew oświadczył na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa, przez wysłannika: "Nie dopuścimy do bezkarnej zagłady naszych rodaków". Wkrótce po tym Michaił Saakaszwili w wywiadzie dla telewizji CNN powiedział: "Rosja prowadzi z nami wojnę w naszym kraju"(57). W czasie gdy padały m. in. słowa prezydenta Rosji, w Cchinwali bronił się ostatni Osetyński region oporu z około 300 bojownikami, a straty rosyjskich sił w Osetii sięgnęły 10-15 zabitych i 40 rannych (choć nie wiadomo dokładnie czy liczba ta do godziny 15 nie była inna). Do godziny 14:30 w rekach gruzińskich mogło znaleźć się nawet 80-90% miasta. Na pomoc obrońcom próbowały przyjść najpierw dwa oddziały osetyńskiego specnazu wraz z kilkoma czołgami lub też transporterami opancerzonymi, ale ich kontratak przeprowadzony wzdłuż drogi "zarskiej" został powstrzymany przez gruzińska 4.BP i prawdopodobnie czołgi T-72 SIM-1(58). Po tych starciach rozpoczęła się rotacja wojsk gruzińskich. Oddziały które walczyły od początku ofensywy wycofały się na tyły frontu, a ich miejsce zajęły świeże oddziały, w tym również nowe jednostki pancerne. Około godziny po kontrataku sił osetyjskich, na Cchinwali gdy trwała jeszcze rotacja wojsk gruzińskich zaczęły spadać pociski wystrzeliwane przez rosyjską artylerie, a o godziny 15:00 pierwsze czołówki rosyjskiej 1.Kompani Pancernej 141. Samodzielnego Batalionu Pancernego z 19.DZmech odblokowały drogę łączącą Cchnwali z Rosja i 20 minut później zaatakowały wojska gruzińskie w stolicy Osetii Południowej. Strona rosyjska prawdopodobnie, odbiła część miasta, z tego powodu, iż gruziński się wycofali. Jednak w głębi miasta rozgorzały zaciekłe walki, które jak można przypuszczać po następnych doniesieniach płynących z regionu konfliktu zakończyły się częściowym odparciem ataku rosyjskiego, choć strona gruzińska poniosła "znaczne" straty, i częściowo musiała się wycofać z zdobytych pozycji. Około godziny 17:00 wojska gruzińskie po przegrupowaniu się, przeszły do kontrnatarcia i wyparły z większości terenów miasta siły osetyjsko-rosyjskie(taki przebieg wydarzeń, pokrywa się z pomniejszymi relacjami, mówiącymi o tym, że rosyjskie siły pokojowe są okrążone). Duże straty w walkach poniósł 135.Gwardyjski Samodzielny Pułk Zmechanizowany(59). Rosjanie jednak nie odpuszczali i wzmacniani przez koleinę oddziały 58.Armii ponawiali szturmy, do końca dnia główne walki toczyły się na północy stolicy Osetii, a samo miasto pozostało w około 60-70% pod kontrolą gruzińskich wojsk. Do takiego wniosku można wyjść czytając komunikat z godzinny 17:30 w którym to Ministerstwo Obrony Rosji ogłosiło, że; "oddziały 58-ej Armii PKOW znajdują się blisko Cchinwali"(60), następnie komunikat wydał gruziński minister Tiemur Jakobaszwili o godzinie 17:45 w którego wynikało, że: "Cchinwali jest całkowicie przez nas kontrolowane": Świadczy to o tym, że rosyjskie siły, które posiadały wsparcie osetyńskie i w sumie od 100 do 200 czołgów, BMP i BTR oraz wsparcie z powietrzna nie zdołały opanować tego miasta, co najwyżej zajęły i utrzymać skrawek jego północno i północno-zachodniego obrzeżu co jest wielce prawdopodobne, ponieważ był broniony przez otoczone siły osetyjskie. Zgodnie z późniejszymi doniesieniami samych Rosjan, w ciągu wieczora i nocy nie udało się przebić wojskom 58.Armii do otoczonych rosyjskich sił z kontyngentu pokojowego(61). W czasie walk ulicznych wojska rosyjskie straciły według różnych źródeł do godzin wieczornych 12-20 zabitych, 150 rannych, od 5 do nawet 12 BMP i BTR choć według doniesień medialnych, Gruzini zniszczyli również część sprzętu sił pokojowych Rosji, w sumie ok. 30 różnych pojazdów w tym 10-15 BMP-1. Sam dowódca batalionu pokojowego przyznał, że Gruzini zadali im znaczne straty i zniszczyli cały ciężki sprzęt, nie ponosząc prawdopodobnie strat w broni pancernej. Rosjanie oprócz działań lądowych rozpoczęli również kampanie lotniczą. W działaniach bojowych od wczesnych godzin 8 sierpnia włączyło się rosyjskie lotnictwo. Samoloty 4.Armii Lotniczej zbombardowały najpierw o godzinie 9:45 okolice wsi Shavshvebi, na autostradzie między Poti i Tbilisi ok. 400 metrów od gruzińskiej stacji radarowej a następnie lotnisko Marneuli, bazę Waziani oraz koszary wojskowe wokół Gori i Kareli. Później wielokrotnie były powtarzane ataki lotnicze na miasto Gori oraz szereg innych różnych wsi(62). Rosjanie stracili w czasie tych nalotów samoloty Su-25 i Tu-22M3R (który był wykorzystany do działań zwiadowczych, dwaj członkowie jego załogi zginęli, jeden dostał się do niewoli, a czwarty zmarł w szpitalu). Prawdopodobnie samolot ten został strącony pociskiem zestawu S-200, których kilka mieli uzyskać od Ukrainy(63). Straty osetyjskie miał wynieść 200-300 ludzi i kilkadziesiąt różnych pojazdów, natomiast strona gruzińska odnotowała stratę według różnych informacji 20-30 żołnierzy, 30 cywilów (w wyniku niecelnych bombardowań), jednego Su-25K zatracony 8 minut po północy 9 sierpnia, 3-5 BMP i 4-10 czołgów T-72 i T-55, ale niestety nie zdołałem znaleźć informacji jakiego były to typy, można przypuszczać, że były wśród nich pojazdy T-72 SIM-1 zmodernizowane przez izraelską firmę Elbiy-system(64). Wieczorem o godzinie 20:45 rzeczniczka rządu separatystycznej republiki Irina Gagłojewa poinformował, że osetyjskie siły zbrojne "kontrolują" Cchinwali, stolicę Osetii Południowej. Informacja taka padała jeszcze kilka razy w tym dniu, ale wszystko wskazuje na to, że i one były fałszywe, ponieważ wydarzenia następnego dnia wskazują na całkowicie inną sytuację(65).

Reasumując, stolica Osetii Południowej wedle informacji jakie udało mi się uzyskać z wielu źródeł i skonfrontowania ich ze sobą, pozostała prawdopodobnie w większości (południowa i środkowa część na pewno) do północy w rekach gruzińskich. Przebieg walk prowadzony w następny dzień zdaje się potwierdzać tą tezę. W innych regionach konfliktu, wojska gruzińskie opanowały wsie Groni, Acewi, Cinagara, Znauri, Sarabuki, Cheatagurowa, Atoci, Kwemo, Okuna, Dmenisi, Bubuki i Diducha oraz otoczyły i zadały wysokie straty rosyjskim "siłom pokojowym" w Cchinwali(66). Konflikt ten miał to do siebie i nadal ma, że ciężko jest ustalić dokładny przebieg wydarzeń oraz straty poniesione przez obydwie strony. Liczba zniszczonego sprzętu po stronie rosyjskiej musi być jednak duża, z tego powodu, iż do dziś nie ma jasnych danych na ten temat, a te które są przekazywane przez lapidarne komunikaty, spotykają się z całkowicie innymi głosami i informacjami płynącymi z innych państw.

 

Pat na froncie - 9 sierpnia, drugi dzień wojny

 

Nocą z 8 na 9 sierpnia w Stolicy Osetii Południowej w trwała wymiana ognia miedzy wrogimi armiami tkwiącymi w klinczu nocnych walk. Jak racjonowali świadkowie, gruzińska artyleria nie przerywała ognia, jak i również rosyjska. Tylko gdy oddziały artylerii zmieniały pozycje, następowało zmniejszenie intensywności ostrzału. Jak podawali pytani przez dziennikarzy gruzińscy żołnierze wracający z Cchinwali, w mieście rozpętało się prawdziwe piekło walk. Jednym z świadków był Andrzej Meller który tak na gorąco relacjonował to co się tam dzieje:W nocy z piątku na sobotę toczyły się ciężkie walki o Cchinwali. W Gori - odległym o 18 km od Cchinwali - ziemia drżała od eksplozji, a na ulicach Gori obozowały setki gruzińskich żołnierzy z nowych jednostek kierowanych na front. Jeszcze w sobotę rano rozmawiałem w Gori z żołnierzami gruzińskimi wracającymi z frontu, którzy mówili, że Cchinwali przechodziło w nocy wiele razy z rąk do rąk, że cały czas trwają intensywne walki, a liczba ofiar jest wysoka. Kilka godzin później strona rosyjska podała, że stolica Osetii Południowej jest pod jej kontrolą. Strona gruzińska zaprzeczała. Jak wygląda prawda - nie wiadomo . Gdy o ósmej rano szedłem pod pomnikiem Stalina – urodził się tu, w Gori, i nadal ma tutaj swój pomnik – na okolicznych trawnikach spali wycieńczeni młodzi żołnierze w hełmach, którzy uczestniczyli już w walkach. Podeszło do mnie paru chłopców. Zapytali: „Dlaczego Rosjanie nas zabijają? Powiedz światu, że niedługo nas nie będzie, jeśli nie przestaną”. Na placu spotkałem znajomego M., którego spotkałem już podczas kaukaskich wędrówek. Jego formacja "Mchedrioni" (gruzińskie siły specjalne) to weterani wojny w Abchazji. "Idziemy dziś do boju" powiedział. - Dodo jest z nami. Dodo Magnolia to legenda tej formacji: 55-letnia kobieta i pułkownik sił specjalnych, kobieta, trzykrotnie ranna, która po zakończeniu w latach 90. wojny w Abchazji zajmowała się dywersją na pograniczu rosyjsko-gruzińskim. M. był roztrzęsiony: "Misza [prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili – red.] posłał do boju także niedoświadczonych chłopców. Sprawdziłem im trzy karabiny i wszystkie trzy się zacinały, a tam boje straszne. Misza zrobił tak, że nie mamy drogi odwrotu. Jak nie wygramy, niedługo Ruscy będą w Gori i innych miastach".(67)

9 sierpnia 2008 roku o świcie walki wybuchły z większą intensywnością, niż w dzień wcześniej, oraz te co były toczone w nocy. Z samego ranka, wojska gruzińskie wsparte kanonadą artylerii i czołgami (według strony rosyjskiej nawet 120 pojazdów pancernych) przypuszczały szturmy na pozycje opanowane przez Rosjan i Osetyjczyków. Pozycje rosyjskie w okrążonym sztabie sił pokojowych ledwo co się trzymały. Po pierwszych atakach gruzińskich wojska rosyjskie w większości wycofały się na północne obszary miasta, by po kilku godzinach wrócić na wcześniejsze pozycje z których musiano wyprzeć Gruzinów. Waśnie wtedy (w godzinach od 9 do 14) regularne jednostki Gruzji, siłami trzech batalionów piechoty zmotoryzowanej oraz z czołgami w pierwszym rzucie, przy wsparciu artylerii podjęły natarcie na kilku kierunkach. Później Rosjanie przeszli do ataków. Przez cały dzień trwały zażarte walki uliczne, w których wojska rosyjskie były odpierane na gruzińskich liniach obrony, a czasem musiały przechodzić do obrony, gdy wróg kontratakował, choć i tak wieczorem w samym mieście bezapelacyjnie Rosjanie uzyskali przewagę i opanowali znaczną cześć miasta. W regionie wsi Tamaraszieni wojska rosyjskie zostały za to powstrzymane mimo, że miały przewagę i wsparcie z powietrza. Na froncie zapanował częściowo pat, Gruzini okazali się za silni, dla jeszcze nielicznych sił rosyjskich, które dopiero wykorzystując element dużej przewagi ilościowej zaczęły wypierać wroga po południu z środkowych części miasta. Mimo, że posiłki z Rosji napływały szerokim strumieniem, to jednak nie zmieniało to w wyraźny sposób sytuacji na froncie. Sytuacja rosyjska po godzinie 15 pogorszyła się od dziwo, gdyż siły gruzińskie (kilka czołgów) przebiły się przez obronę w Cchinwali, jak i również przeprowadzili kilka kontrataków z regionu Kchewi na drogę biegnącą do Rosji z stolicy Osetii Południowej. Jednakże gruzińskie oddziały w tym jednostki czołgów poniosły straty i wycofały się na pozycje wyjściowe po silnym rosyjskim kontrataku, który przywrócił linie frontu jaka istniała w południe 9 sierpnia. Do godziny 20 wojska rosyjskie opanowały już większą połowę miasta. W ciągu dnia dochodziło też do walk artyleryjskich - artyleria rosyjska atakowała pozycje artylerii gruzińskiej, udzielała wsparcia jednostkom piechoty i prowadziła skoncentrowany ogień na wybrane cele(68). Działania wojsk lądowych wspierało lotnictwo taktyczne, które 9 sierpnia straciło 2 Su-25. W atakach lotniczych brało też udział 10 samolotów bombowych Tu-22M3. Świadkiem ataków rosyjskich bombowców i prawdopodobnie ich zestrzelenia był również i tym razem Andrzej Meller, który przedstawił sytuację na tyłach gruzińskiego frontu w następujący sposób: "Rano byłem w Tbilisi. Miałem spotkać się z przedstawicielami pro gruzińskiego rządu w Osetii, ale jego rzeczniczka powiedziała mi, że trwają tak intensywne walki, iż nie ma możliwości, bym do nich się dostał. Pojechałem więc do Gori, miasta narodzin Stalina. Na drogach jeździły już ambulanse na sygnale, wszystkie wiadukty i mosty były obstawione wojskiem. Kiedy dojechaliśmy do miasta oddalonego od Cchinwali o 18 km, na Gori spadły bomby. - Moskale! Celujcie w muzeum Stalina - ktoś krzyknął, a bombowiec upuścił ładunek. Jedna bomba spadła gdzieś daleko, jedna prawie w centrum, na starą fabrykę obok komisariatu policji. Wybuchła chwilowa panika. Matki zabierały dzieci z ulic, kobiety płakały. Po 10 min tłum zaczął jednak klaskać, bo ponoć Gruzini zestrzelili bombowiec. Przyszły też informacje, że gruzińskie wojska wzięły Cchinwali, a prezydent Południowej Osetii Eduard Kokojty uciekł do Rosji. Pojechaliśmy z dziennikarzami gruzińskimi na granicę osetyjską, zaledwie 4 km od Cchinwali. Z frontu wracały kolumny wymęczonych żołnierzy, a po chwili nadjechały od strony Osetii gruzińskie czołgi. Miejscowa ludność, która chyba w komplecie wyległa przed domy, witała żołnierzy jak bohaterów. Stare kobieciny podlatywały z wiadrami brzoskwiń i butelkami z wodą. Żołnierze chowali się w cieniu drzew i odpoczywali. Mówili, że trwa rotacja na froncie. Niektórzy byli ranni odłamkami w twarz. Ciężej ranni trafiali do polowych szpitali ulokowanych po wioskach. W końcu, po południu, żołnierze kazali nam wracać, bo ponoć rosyjskie czołgi jadą do Cchinwali. Nad Gori przeleciały znowu dwa bombowce i znowu zrzuciły bomby, chyba na przedmieściach. Po 20 minutach znowu euforia: Zostały strącone! TV pokazała też wystąpienie Kokojty, który żalił się, że Miedwiediew pojechał do Pekinu, Abchazi siedzą cicho, a matka Rosja mu nie pomaga i jest sam jak palec.'"(69)

Do końca dnia w wyniku zaciętych walk stolica Osetii została podzielona mniej więcej po połowie miedzy stronami wałczącymi (niektóre źródła, mówią o tym, że Gruzini trzymali tylko południowy skrawek miasta np. www.army.lv). W bitwie o samo miasto uczestniczyło tego dnia do południa prawie 8 tyś żołnierzy gruzińskich i 100 czołgów. Walki nie toczyły się tylko o stolicę Osetii Południowej i wzgórza ją otaczające, ale również na innych obszarach jak Cheatagurowa które zostało zdobyte przez Rosjan wieczorem (prawdopodobnie do godziny 21-ej) 9 sierpnia. Przez cały dzień wojny, wzmacniano zgrupowanie sił rosyjskich dodatkowymi jednostkami artylerii i zabezpieczenia logistycznego. Pod koniec doby na terytorium Osetii Południowej rozwiną się taktyczna grupa operacyjna, wydzielona z 76.DPD. Gruzińskie pododdziały piechoty oraz ochotnicy przeniknęli w rejon Zarskiej drogi (objazdowej) na zachodnim skraju Cchinwali, gdzie stosowali zasadzki małymi grupami wieczorem i nocą. W nocy 10 sierpnia doszło do głośnego medialnie wydarzenia - rozbicia grupy sztabowej 58.Armii przez komandosów gruzińskich. Kolumna wojskowa składała się z 30 wozów bojowych BMP-2 i BRT-80 oraz 10 innych pojazdów (bez czołgów). Atak miał miejsce na południowo wschodnim podejściu do miasta. Wojska te nie jechały drogą zarską, ponieważ znajdowała się on pod ogniem gruzińskim prowadzonym z dział artylerii i wyrzutni rakietowych. Kolumna rosyjska została zatrzymana po tym, jak prowadzące ją dwa pojazdy BMP-2 zostały zniszczone ogniem z broni przeciwpancernej. Żołnierze rosyjscy wpadli w panikę i rozpoczęli chaotyczny ostrzał, część próbowała uciekać gdy inni zaczęli organizować obronę. Po kilku minutach Gruzini zniszczyli kilka kolejnych pojazdów w tym jeden BRT. Rosjanie prowadzili walkę w chaotyczny sposób, a agresor ogniem z broni maszynowej, snajperskiej oraz przeciwpancernej zadał wrogowi duże straty. Sam dowódca 58.Armii gen. Chruljew ostrzeliwał się z broni i został ranny. Jego kierowca, jak i również kliku żołnierzy w tym również oficerowie zginęło. Jak udało mi się ustalić, w walkach tych mogło zginać od 3 do 10 rosyjskich żołnierzy, a tyle samo zostało rannych. Straty w sprzęcie mogły wynieś nawet 25 zniszczonych pojazdów, choć najprawdopodobniej wyniosły 8-15 (70). W innych regionach działania sił specjalnych Gruzji były również gwałtowne i agresywne. W regionie Dżawy i Didi-Gupa, wojska rosyjskie z trudem powstrzymały rajdy sił specjalnych starających się zniszczyć mosty w tym regionie. W ciągu nocy, gruzińskie pododdziały specjalne oraz wojska regularne kontynuowały opór, stosując metodę przenikania i urządzania zasadzek. Gruzini dokładnie przygotowywali miejsca dla zasadzek, stanowiska strzelców snajperskich, stanowiska dla naprowadza i korekty ognia dla artylerii własnej. Mimo to artyleria gruzińska prowadziła sporadyczny ogień zaporowy. Można było zauważyć znaczny spadek aktywności gruzińskich wyrzutni artylerii wielolufowej BM-21 "Grad", ale mimo wszystko sprawiała wielkie problemy stronie przeciwnej. Wojska rosyjskie atakowały również oddziały gruzińskie w wsiach otaczających to miasto. Tam właśnie po raz pierwszy wojsko gruzińskie zaczęło się wycofywać z zajmowanych pozycji na skutek ataków wroga. Gruzini późnym wieczorem 9 sierpnia wycofali się z wsi Nikozi, oraz prowadzili nadal walki obronne na wzgórzu Priskie. Do walk doszło też w Abchazji, choć nie jest dokładnie ustalona jaki miały charakter, ale i tam front nie uległ zmianie. Siły gruzińskie odparły prawdopodobnie atak przypuszczony przez separatystów abchaskich na kontrolowaną przez Gruzję część wąwozu Kodori(71).

Gdy trwały walki na froncie, w głębi Gruzji ogłoszono 8 sierpnia o godzinie 14:20 wprowadzenie stanu wojennego obowiązującego przez 15 dni, a gruzińska minister spraw zagranicznych Eka Tkeszelaszwili wystosowała apel do społeczności międzynarodowej o pomoc w powstrzymaniu "bezpośredniej agresji militarnej"(72). W życie wprowadzone też mobilizację która 9 sierpnia została odwołana, ale po kilku godzinach wznowiona. O godzinie 15 przemówił prezydent Gruzji który stwierdził, że "Rosja walczy z nami na naszym własnym terytorium" . Sytuacja w Gruzji 9 sierpnia stawała się fatalna i było wiadome, że obrona gruzińska w końcu puści i się rozleci. Naocznym świadkiem tych wydarzę był Andrzej Meller który tak opisał sytuację jaką widział za linią frontu 9 sierpnia "Około godziny 14 stanąłem przy drodze prowadzącej z Gori do Tblisi, aby dostać się do stolicy. W Gori, które w sobotę były wiele razy bombardowane, panował chaos i tylko chyba cud sprawił, że nie dochodziło do wypadków. Karetki na sygnale ścigały się z wozami pancernymi, cywile jeździli jak szaleni, ignorując wszelkie przepisy drogowe. Zapytałem stojącego ze mną Gruzina, czy także jedzie do Tblisi. - Nie, w przeciwną stronę, do Cchinwali - odparł. - Tam są wszyscy mężczyźni z mojej rodziny, nie zostawię ich, jadę walczyć. Po jakimś czasie zatrzymał się żółty ikarus z rezerwistami wracającymi z frontu na tyły - i czekający ze mną tłum rzucił się do środka. Żołnierze siedzieli bez koszul, w pół goli, z nieśmiertelnikami na szyjach, wymęczeni. Broń obijała się o krzesła. Kiedy przejeżdżaliśmy obok palących się bloków na przedmieściu Gori, kobiety zaczęły histeryzować i płakać. Obok bloków stały niedokończone jeszcze, nowe domy, które też stały się ofiarą rosyjskich bomb. - Bolszewickie skurwysyny! Ledwo stanęliśmy na nogi po tylu latach, a tu znowu - krzyczał na cały autobus dziadek, który potem wysiadł w Mcchecie. Autobus gnał ponad 100 km na godzinę, kierowca i pasażerowie bali się rosyjskiego nalotu. Na całej trasie od Gori do Tblisi, przez 60 kilometrów, w cieniu drzew chowali się przed słońcem żołnierze, policjanci i mieszkańcy wiosek. W paru miejscach młodzi chłopcy, najwyraźniej nie objęci jeszcze poborem, zapisywali się przy ustawionych biurkach - na ochotnika, do walki"(73)

 

Wojna na Morzu Czarnym

 

Tego dnia na Morze Czarne wypłynęła również grupa bojowa z rosyjskiej Floty Czarnomorskiej stacjonującej w Sewastopolu na Krymie. Flota ta składała się z krążownika rakietowego "Moskwa', dużego okrętu ZOP "Smietliwyj" i trzech okrętów desantowych "Cezar Kunikow", "Jamał" i "Saratow" wraz z 500 żołnierzami piechoty morskiej. Eskortę zapewniało 3 korwety: "Suzdalec", "Kasimow", "Poworino", dwa trałowce "Wice-admirał Żukow" i "Turbinist", jak i również okręt rozpoznania "Ekwator" oraz okręty pomocnicze. Flota ta skierowała się w region portu w Suchumi w Abchazji(74). Eskadra dostała rozkaz blokowania wybrzeża Gruzji oraz miała powstrzymać ewentualne dostawy sprzętu wojennego do Gruzji jak i również osłonić z morza Abchazję. Już w ciągu pierwszego dnia Rosjanie zawrócili bezprawnie trzy okręty transportowe w tym jeden pusty tankowiec oraz jeden okręt z zbożem. Na spotkanie siłom rosyjskim wypłynęły jednostki gruzińskie w sile 5 okrętów. 10 sierpnia w godzinach wieczornych doszło do jednej z dwóch bitew morskich w tej wojnie. O godzinie 18:39 okręty rosyjskie wykryły szybko przemieszczające się zgrupowanie wroga, płynące kursem bojowym w kierunku floty rosyjskiej. Okręty nie odpowiadały na apele rosyjskie. Po chwili okręty gruzińskie znalazły się już niebezpiecznie blisko Floty Czarnomorskiej. Okręty rosyjskie przygotowały się do otwarcia ognia, zanim jednak doszło do ataku wroga, Rosjanie wystrzelili rakietę 9M33 z systemu OSA, która wybuchła miedzy okrętami gruzińskimi. Rosjanie chcieli wystraszyć Gruzinów, ale spotkało się to z inną niż sądzili reakcją wroga. Okręty gruzińskie zwiększyły prędkość i nie zmieniły kursu. Rosjanie o 18:41 zdecydowali się na atak i wystrzelili dwie rakiety przeciw okrętowe 4K85 systemu Małachit z których jedna trafiła w cel, a druga być może. Jeden z gruzińskich okrętów zatonął, a był nim prawdopodobnie patrolowiec P-21 "Giorgi Toreli". Gruzini nie przerwali ataku, ale po tym jak koleiny kuter został trefiony tym razem rakietą z systemu Osa wycofali się z walki. Pojawiły się wtedy spekulacji, że niby krążownik "Moskwa" został trafiony, jednak do dziś nie potwierdzono tych doniesień. Prawdopodobnie tego samego wieczoru ta sama gruzińska eskadra ponowiła tak, który został odparty ogniem artyleryjskim, a kosztował Gruzinów koleiny zatopiony kuter(75). Bitwy te poddawane do dziś są pod dyskusje ukierunkowane na autentyczność wydążeń jakie tam się rozegrały. Strona gruzińska donosiła, że jej jednostki nie prowadziły działań ofensywnych, natomiast Rosjanie donosili o zatopieniu kutra rakietowego "Tbilisi". Problem Rosjan polegał na tym, że ten okręt w chwili walk stacjonował w porcie Poti i był prawdopodobnie w złym stanie technicznym. Jednak już w ciągu następnych 72 godzin praktycznie większość gruzińskiej floty została w bezprawny sposób zatopiona przez rosyjskiego agresora w porcie Poti.

 

Załamanie gruzińskiego frontu - 10 sierpnia, trzeci dzień wojny

 

Gdy na morzu siłowały się ze sobą flota gruzińska i flota rosyjska, wojna na lądzie wchodziła w decydującą fazę. Z samego rana 10 sierpnia 2008 roku, wojska gruzińskie ruszył ponownie do... ataku na wojska rosyjskie i o dziwo na kilka godzin opanowały praktycznie całą stolice Osetii Południowej oraz jak podały władze gruzińskie rozbiły wojska rosyjskie w tym mieście - jedynie sztab sił pokojowych zdołał utrzymać pozycję na północnym skraju miasta. Prawda była taka, że strona rosyjska już prawdopodobnie drugi, lub trzeci raz wycofała się z wcześniej zdobytych pozycji, ponieważ znajdowały się one pod ciągłym ostrzałem gruzińskim prowadzonym z otaczających z południowego-zachodu i południowego-wschodu wzgórz. Walki dla strony rosyjskiej bez ich opanowania były bardzo trudne, ponieważ, każdy wrogi czołg był jak na dłoni dla gruzińskiej artylerii. Wojska rosyjskie od południa po częściowym przegrupowaniu kontrolowały już jednak sytuacje i przejęły ostatecznie inicjatywę na froncie. Stało się jasne, że nie długo południowy skrawek miasta padnie pod naporem Rosjan, którzy skoncentrowali na północ od miasta i w nim 135., 429., 503., 639.PZmot. i1.Kompanie Pancerną z 141.Samodzielnego Batalionu Pancernego z 19.DZmech. W regionie tym znalazły się też inne oddziały, jak 70. i 71.PZmot, z 42. DZmech. Pułk z 76.DPD., 20. i 22.Brygadę Sił Specjalnych, pododdziały 98.DP oraz 45.Samodzielny Pułk Rozpoznania jak i również kilka innych oddziałów które walczyły od początku konfliktu, stanowiły element sił pokojowych lub też dopiero przybywały w region walk i z marszu wchodziły do walki. Przewaga rosyjska po południu 10 sierpnia była już miażdżąca. Rosjanie w jeden dzień (10 sierpnia) mieli przerzucić do Osetii 300 czołgów oraz transporterów opancerzonych i 10 tysięcy dodatkowych żołnierzy przekroczyło – wszystkie te siły przeszły przez Tunel Rokijski. Wojska rosyjskie w południe ruszyły do ofensywy i opanowały całkowicie od zachodu region Tamaraszieni - Kchewi z którego Gruzini paraliżowali ruch na drodze zarskiej(76). Niedługo później po ciężkich walkach i częściowym rozbiciu gruzińskiej 4. BP opanowały najpierw Cchinwali, i co było bardzo istotne wzgórza Pris oraz miejscowości Aczabet, Kurtę i Tamaraszieni. Mimo nastania nocy walki nadal były prowadzone z wielka intensywnością, już na południe od stolicy Osetii. Wojska rosyjskie starały się odeprzeć wojska gruzińskie od regionu stolicy Osetii Południkowej, co udało się im o północy oraz wypychały siły gruzińskie z innych obszarów Osetii na teren Gruzji. Kilka razy w noc doszło do gwałtownych pojedynków artyleryjskich. Co ciekawe właśnie wtedy padła w mediach informacja o pułapce zastawionej przez Gruzinów w którą miała wpaść część sił rosyjskiej 58 armii (oddziały rosyjskie miały wejść w zastawiony przez Gruzinów obszar, który szybko został otoczony przez wojska gruzińskie). Informacja ta już po kilku minutach została zdementowana przez obydwie strony konfliktu.

 

Armia gruzińska w odwrocie - 11 sierpnia, czwarty i ostatni dzień regularnych działań wojennych

 

Tuż przed świtem Gruzini rozpoczęli odwrót praktycznie na całej linii frontu pod osłoną nocy z zajmowanych pozycji na granicy z Osetią. Wszystkie wojska gruzińskie z tego regionu zaczęły koncentrować się na znajdujących się na północ od Gori wzgórzach gdzie w wielkim pośpiechu tworzono linie obrony złożoną z czołgów, pojazdów pancernych, artylerii i piechoty(77). W samym mieście Gori wybuchła panika spowodowana informacjami jakoby wojska rosyjskie rozpoczęły szturm z samego rana 11 sierpnia na jeszcze nie gotowe gruzińskie linie obrony na północ od miasta. Samo miasto jak i baza komandosów w Kodżori, nowoczesna baza w Senaki (spełniająca wszystkie wymogi NATO) i stanowisko radiolokacyjne w Lio koło Tbilisi było bombardowane w pewnym momencie nawet przez 30 samolotów. Pod bombami znalazły się też rurociągi i infrastruktura w regionie miasta Gori. Samo miasto Gori było pod intensywnym ogniem artylerii, która spowodowała straty materialne w mieście(78). W dniach 10 i 11 sierpnia 80% mieszkańców, czyli 56 000 ludzi uciekło przed rosyjskim bombardowaniami i ostrzałem artylerii z tego miasta. Strona gruzińska odpowiedziała nalotem na Cchinwali w których uczestniczyły samoloty Su-25K i 6 helikopterów Mi-24. Rosjanom udało się zestrzelić jednego Su-25K(79). Strona rosyjska również poniosła straty 10 i 11 sierpnia tracąc po jednym Su-24MR, Su-24M i Su-25 (zestrzelony przez własne oddziały) oraz prawdopodobnie 2 helikoptery. Dość dużą aktywnością wykazała się obrona przeciwlotnicza Gruzji, która dzięki temu, że została zbagatelizowana przez wroga strąciła w ciągu pierwszych 4 dni wojny w sumie 7 samolotów oraz kilkanaście uszkodzonych. Rosjanie oskarżyli stronę ukraińską, że w walce uczestniczą jej żołnierze obsługujący sprzęt przeciwlotniczy(80). Lecz nie tylko lotnictwo zbagatelizowało Gruzinów, ale również wojska lądowe, czego przykładem była bitwa o Zemo Nikozi. We wsi tej dość dobrze okopały się wojska gruzińskie, które zostały nie zauważone przez wroga. Siły rosyjskie w tym elitarny batalion Wostok dowodzony przez poszukiwanego w Czeczeni zbrodniarza wojennego Sulimę Jamadajewa skierowały się w sile ok. 100 czołgów, BMP-1 lub 2 i samobieżnych jednostek artylerii w stronę tej osady z zadaniem jej zajęcia. Gdy kolumna ta zbliżyła się w region Zemo Nikozi spadł na nią gwałtowny ostrzał artyleryjski. Pierwsze salwy artyleryjskie spadły na niedoświadczonych żołnierzy jadących na początku kolumny (powołanych osiemnastolatków do zasadniczej służby wojskowej). Dowództwo tej kolumny wpadło w panikę i otworzyło na oślep ogień artyleryjski, oraz wezwało wsparcie lotnicze. Na pomoc ostrzeliwanym wojskom przyleciały 4 śmigłowce Mi-24 z czego jeden został prawdopodobnie strącony. Dopiero zabicie gruzińskiego obserwatora artyleryjskiego, mającego nowoczesny sprzęt o jakim tylko Rosjanie mogli pomarzyć doprowadziło do odrzucenia z zajmowanych pozycji batalionu gruzińskiego. Wojska rosyjskie straciły jak się szacuje 2 czołgi, 3 BMP i kilka innych nieokreślonych uszkodzonych pojazdów(81)Batalion Wostok, nie poniósł znaczących strat. Stracił 2 rannych żołnierzy i prawdopodobnie 1 pojazd. (Propaganda gruzińska podała później dla podniesienia ducha walki wśród żołnierzy, że udało się zniszczyć 50 pojazdów w tym 30 czołgów (sic!)). Rosjanie już po raz któryś w tej wojnie jak i w innych współczesnych konfliktach popełnili ten sam błąd - wchodzili do walki z marszu bez rozpoznania. Przypomina to sytuacje z wojny w Czeczeni w której to w taki sposób Czeczenom udało się rozbić znaczne siły pancerne wroga w ulicznych walkach.

O godzinie 13:27 11 sierpnia prezydent Saakaszwili podpisał w obecności dyplomatów z Francji i Finlandii notę dyplomatyczną i rozkaz w którym nakazał wstrzymać ogień i zaprzestać walk. Władze Rosji odrzuciły zaproponowany przez Gruzję rozejm. Zapowiedziały także, że nie zamierzają go nawet podać pod dyskusje w najwyższych rosyjskich strzeblach administracyjnych(82). W dodatku pojawiła się w tym samym czasie informacja w której poinformowano, że wojska rosyjskie zaczęły przemieszczać poza granice Osetii, a dowództwo gruzińskie na rozkaz prezydenta około godziny 16 rozpoczęło całkowity odwrót wszystkich wojsk z regionu centralnej Gruzji w celu bronienia stolicy. Miasto Gori dostało się w ręce rosyjskie już 12 sierpnia. Choć nie była to na początku typowa okupacja tylko rajdy zgonów pancernych, tak jak 13 sierpnia gdy do Gori wjechało 50 czołgów i pojazdów pancernych, to już kilka dni potniej zostało całkowicie wyłączone spod jurysdykcji gruzińskiej i znalazło się pod całkowitą okupacja(83). Co jest istotne, a do chwili obecnej tkwi w świadomości ludzi oraz jest powtarzane przez media, odwrót wojsk gruzińskich nie był w całości odwrotem paniczny. W panikę wpadły oddziały tyłowe, cześć oddziałów artylerii która porzuciła kilkanaście dział holowanych i samobieżnych oraz świeżo powołani rezerwiści, natomiast wojska liniowe w tym częściowo rozbita 4.BP, oddziały 1. i 3.BP, jednostki pancerne i przeciwlotnicze wycofywały się po drodze Gori - Tbilisi na którą spadał rosyjski ostrzał artyleryjski i była bombardowana w porządku, z zabezpieczeniem tyłowym i oddziałami osłonowymi. W wielkiej panice powodując liczne wypadki drogowe uciekali cywile. Oddział które oderwały się od przeciwnika bez większych problemów wycofały się najpierw do Gori, a potem drogą prowadzącą do Tbilisi w region miasta Mcchecie położonego w bardzo sprzyjającym miejscu do prowadzenia działań obronnych. Właśnie tam, wojska gruzińskie miały zatrzymać wojska rosyjskie które miały ruszyć według władz Gruzji na Tbilisi. Do miasta tego prowadzą dwie drogi, jedna od Gori, druga od północnych regionów Gruzji. Łączą się też tam rzeki, przez które przechodzą mosty. Zniszczenie mostów na rzece Aragavi, zabezpieczyłoby częściowo stolicę przed agresją lądową Rosji. Natomiast wojska gruzińskie okopane po na południowym brzegu rzeki Kura oraz pobliskich dużych wzniesieniach zablokowały postęp rosyjskich wojsk. Gruzji prawdopodobnie przygotowali się do tych działań i rozmieszczali tam wojska, ale ciężko jest to potwierdzić, ponieważ od chwili odwrotu spod Gori zapanował na froncie chaos. Pewne jest to, że Gruzini jeszcze w regionie Gori w pośpiechu uzupełniali straty swoich wojsk w tym głownie brygad piechoty, oraz ewakuowali szpitale z środkowej Gruzji do Tbilisi. Na drodze odwrotu samej armii pozostała znaczna ilość uzbrojenia, w tym kilka BRT, 6 Dan, zestawy ZSU-23-4 Szyłka, kilka ciężarówek oraz prawdopodobnie od 3 do 6 czołgów(84).

 

Front abchaski

 

Walki w dniach 9 - 11 sierpnia nie były prowadzone tylko na froncie osetyjskim, ale również abchaskim i w zachodniej Gruzji, jednak nie miały tak intensywnego charakteru. 9 sierpnia Abchazja wypowiedziała wojnę Gruzji i przystąpiła do działań militarnych, które poprzedziła rozpoczęta wczesnym rankiem 10 sierpnia mobilizacja wojsk i rezerwistów (oficjalnie już 5 sierpnia Abchazja wyraziła gotowość wypowiedzenia wojny Gruzji w razie gdyby ta zaatakowała Osetie). Wraz z wypowiedzeniem wojny kancelaria de facto prezydenta Abchazji Siergieja Bagapsza ogłosił, że wojska separatystyczne nie planują przekroczenia granicy z Gruzją i będą walczyć tylko z okupantem na własnym terenie - w regionie wąwozu Kodori(85). W regionie wąwozu Kodorskiego rozpoczęły się walki oraz naloty rosyjskie na wojska gruzińskie w tym głównie 2. BP prawdopodobnie również 5. BP oraz inne jednostki wsparcia. Jednak wedle wstępnych informacji, sporadyczna wymiana ognia rozpoczęła się dzień wcześniej, jak i nie nawet od początku sierpnia. Jednak obie strony konfliktu nie traciły czasu na darmo i koncentrowały siły. Lokalne walki 9 sierpnia zakończyły się bez rezultatów i prawdopodobnie większych strat w ludziach i sprzęcie. Jak zakomunikowała strona gruzińska przez ministra MSW Szota Utiaszwili - wszystkie ataki Suchumi zostały odparte przez gruzińskich żołnierzy. Strona gruzińska zdementowała również informacje jakoby jej wojska zostały otoczone lub też odcięte w wąwozie od reszty kraju. Oddziały gruzińskie w wąwozie rzeki Kodori miały za plecami pasmo Kaukazu oddzielające ich od reszty Gruzji ( dolina rzeki Inguri ), czyli rzeczywiście mogły być otoczone. Jedyna droga odwrotu lub nadejścia pomocy to wiodła przez góry.

Zgodnie z danymi udostępnionymi przez pomocnika dowódcy rosyjskich sił pokojowych w Abchazji Aleksandra Nowickiego do strefy konfliktu zostało wprowadzonych w tym okresie od 8 do 11 sierpnia ponad 9 tys. żołnierzy rosyjskich oraz 350 pojazdów opancerzonych, do wojsk które już tam stacjonowały. Nowickij również dodał, że Kreml zrobi wszystko, by nie dopuścić do eskalacji tego konfliktu na podobna skalę, jak to ma miejsce w Południowej Osetii(86). Strona Abchazka kilka godzin przed rosyjską deklaracją wydała ultimatum stronie gruzińskiej, by ta wycofała się z zajmowanych stanowisk. Strona rosyjska również wydała ultimatum w którym żądała w przeciwieństwie do Abchazów rozrobienia i poddania się wojsk gruzińskich w tym regionie. Jednak Gruzja szybko odrzuciła te dyplomatyczne szantaże i postanowiła walczyć z agresorem w tym regionie. Kluczowe walki rozpoczęły się popołudniu i przedłużyły na wieczorne godziny 10 sierpnia, gdy to już na pełną skale do akcji włączyła się artyleria, lotnictwo i marynarka wojenna Federacji Rosyjskiej oraz niektóre oddziały lądowe. Oddziały abchaskie i rosyjskie rozpoczęły operację zbrojna nad rzeką Inguri w celu przygotowania terenu pod ofensywę ( w operacji tej wziął udział 125-sobowy oddział specnazu GRU z batalionu Zapad). W nocy z 10 na 11 sierpnia Rosjanie wystosowali jeszcze raz ultimatum rozbrojeniowe, ale strona gruzińska po raz drugi go odrzuciła. Wojska lądowe przystąpiły do działań typowo ofensywnych o 6 rano 11 sierpnia gdy minęło rosyjskie ultimatum. Jedna część wojsk uderzyła na region wąwozu Kodori, a druga w stronę Zugdidi. Rosjanie w tym regionie skoncentrowali rożne pododdziały 7. i 76. DPD, część 20. DZmech., dwa bataliony piechoty morskiej, jednostki wsparcia oraz wojska abchaskie. Można było przypuszczać, że front gruziński zostanie szybko rozbity, widząc co się dzieje w innych regionach Gruzji, gdzie armia gruzińska ugięła się pod naporem wroga. Mimo, że przez cały 11 sierpnia w regionie wąwozu toczyła się wymiana ognia, to jednak front szybko się jeszcze nie przesuwał. Po pierwszych godzinach część wojsk gruzińskich została zablokowana w górnej część wąwozu Kodori. Pozbawione zaopatrzenia i słyszące komunikaty o pełnym odwrocie swojej armii z Osetii i ewakuacji Gori szybko wpadły w panikę, co było zrozumiałem. Lecz wojska nadal trzymały kluczowe pozycie, a w region walk miały zostać skierowane posiłki z gruzińskiej 1.BP, która najprawdopodobniej nie zdążyła stawić się na pole bitwy, a co jest bardziej prawdopodobne, została przez dowództwo uznana za jednostkę konieczną i niezbędną do obrony stolicy co byłoby rzeczą logiczną. 12 sierpnia jednostki specjalne GRU rozpoczęły działania w wąwozie Kodorskim, o 5 rano rozpoczęła się już druga na tym froncie Rosyjsko - Abchazka kanonada artyleryjska. W tym samym czasie na tyłach gruzińskich wylądował rosyjski desant w sile 250 żołnierzy. Rosjanie zdobyli praktycznie bez walki centrum administracyjne w wąwozie Kodorskim - wieś Ażara. Po południu Rosjanie przeprowadzili następny desant, który całkowicie załamał armie gruzińską. Strona gruzińska szybko opuściła swoje pozycie pozostawiając część sprzętu w tym czołgi oraz znaczną cześć środków artyleryjskich i niektóre zepsute pojazdy jak i również co ciekawe mundury w wąwozie i jego okolicach (część broni i koszary zostały zaminowane - nie wiem jaki był ich niestety rezultat i czy wrogie siły poniosły przez to jakieś straty). Następnego dnia w całej Abchazji nie było już wojsk gruzińskich, a siły rosyjskie wkroczyły na tereny Gruzji(87). Tego samego dnia dyrektor FSB Aleksandry Bartników zakomunikował o zatrzymaniu dziewięciu agentom gruzińskich spec służb, którzy "prowadzili rozpoznanie wojskowych obiektów i przygotowywali ataki terrorystyczne. m. in. w regionie Abchazji.

Od popołudnia 12 sierpnia strona rosyjska dopuściła się wielu nieusprawiedliwionych aktów wandalizmu. Oddziały rosyjskie wkroczyły do szeregu gruzińskich wsi i miasteczek oraz miast. Sił rosyjskie rozpoczęły rajd na Senaki, miasto leżące w Gruzji. Jak podają rożne źródła 30 pojazdów opancerzonych i 20 czołgów wkroczyły do miasta, zdobywając od razu kontrolę nad tamtejszą bazą wojskową. Asystent dowódcy rosyjskich wojsk Aleksandr Nowicki powiedział, że podczas marszu na Senaki ich konwój został ostrzelany przez gruzińskie śmigłowce Mi-8 i Mi-24. Gruzińskie MSZ twierdziło, że po przegranej bitwie rebelianci (wojska abchaskie) zajęły wioski w pobliżu Zugdidi i 13 wiosek w rejonie Tsalenjikha. Ogólnie w walkach w czasie całej kampanii abchaskiej zginęło 2 Gruzinów i jeden Abchaz. Mimo widowiskowych marszów wojsk, ostrzału artyleryjskiego i dużych sił zaangażowanych w walki, to jednak jak pokazuje stosunek strat, walki toczono głownie bez kontaktu bezpośredniego z wrogiem. Rosjanie wkroczyli również do innych obiektów wojskowych jak port Poti. W porcie Poti zostało zatopione następujące okręty; kuter rakietowy "Dioskuria", kuter rakietowy 'Tbilisi', okręt patrolowy "Cchałtubo", oraz okręt straży granicznej "Atieti" oraz inny nieprecyzowany okręt. Strona rosyjska podała również, że zdobyła gruzińskie play inwazji na Abchazie. Według zdobytych 11 sierpnia planów, Gruzini chcieli zaatakować na trzech kierunkach; półtorej brygady na Galsk, cztery bataliony na Suchumi, a kolejna grupa miała odciąć Abchazję od Rosji. Plan ataku na Abchazję nie został zrealizowany jeśli ok zapewne ze względu na niepowodzenie operacji w Osetii Południowej. Być może wpływ na zwlekanie z atakiem miała też specyficzna sytuacja w Abchazji, gdzie znajduje się kilka popularnych kurortów, a sezon turystyczny był w pełni(88).

 

Rosyjskie naloty na Gruzję

 

Kalendarium nalotów rosyjskich na Gruzję według gruzińskich władz (nie uwzględniono walk w Osetii Południowej (numery w nawiasach są umiejscowione na powyższej mapie)):

8 sierpień 2008
(1) 09:45 - niezidentyfikowany rosyjski myśliwiec zrzucił od 3 do 5 bomb w pobliżu wsi Shavshvebi, na autostradzie między Poti i Tbilisi ok. 300-500 metrów od gruzińskich stacji radarowych.
(2) 10:30 - rosyjskich samolot Su-24 zrzuca bomby we wsi Variani w Kareli 75 km na zachód od Tbilisi poza strefą konfliktu. Siedmiu cywilów zostaje rannych.
(3) 10:57 - dwa rosyjskie samoloty zrzucają trzy bomby na Gori. Jedna z bomb spadła w pobliżu stadionu, druga w pobliżu Gorijvari stoku i trzecia w pobliżu koszar brygady artylerii.
(4) 15:05 - rosyjski samolot prawdopodobnie Su-25 zrzuca dwie bomby na lotnisko Waziani.
(5)(6) - 16:30 rosyjski nalot na bazy wojskowe w Marneuli i Bolnisi oddalone 20 km i 35 km na południe od Tbilisi. Zniszczone zostaje kilka budynków. Zniszczone/uszkodzone zostają podobno również dwa samoloty gruzińskie.
(7) 17:00 - drugi nalot na Marneuli. Według Gruzinów spowodował ponowie ofiary wśród ludzi (nie sprecyzowano liczby poszkodowanych).
(8) 17:35 - trzeci nalot na Marneuli. Tym razem w jego wyniku ginie jedna osoba i 4 są ranne. Zostają uszkodzone lub też zniszczone trzy samoloty AN-2 i kilka pojazdów.
(9) 18:45 - 5 rosyjskich samolotów (prawdopodobnie Su-25) bombarduje koszary gruzińskiej brygady artylerii w Gori.

9 sierpnia 2008
(10) 00:12 - rosyjski nalot, lub też atak rakietowy na port Poti na wybrzeżu Morza Czarnego 260 km na zachód od Tbilisi. Zostaje prawdopodobnie zatopiony jeden okręt gruziński.
(11) 00:17 - bombardowana jest baza wojskowa w Senaki jak i również stacje kolejowa. Śmierć ponosi 6 osób w tym 5 rezerwistów.
(12) 00:20 - lotnisko Vaziani jest bombardowane przez Rosjan. Bomby spadają 2-3 km od Międzynarodowego Portu Lotniczego Tbilisi.
(13) 01:00 - ponowny nalot na port w Poti - nie znane są jego skutki.
(14) 01:20 - rosyjskie bomby spadają na miejscowość Gardabani położoną 20 km na południowy wschód od Tbilisi w pobliżu rurociągu BTC.
(15) 10:00 - atak rosyjskiego samolotu na cele w regionie Kutaisi.
(16) 10:22 - ponowny nalot na Gori.
(17) 12:40 - nalot rosyjski na lotnisko w Kopitnari.
(18) 14:00 - nalot kilku rosyjskich samolotów na wąwóz Kodori oraz miejscowość Omarishara.
(19) 16:35 - rosyjski nalot na drogę łączącą miejscowości Oni z Ambrolauri (prawdopodobnie atakowano tam przemieszczające się wojska gruzińskie).
(20) 22:30 - nalot rosyjski na wojska gruzińskie w wąwozie Kodori.

10 sierpień 2008
(21) 05:45 - rosyjski samolot zrzucił 3 bomby spadły na zakłady lotnicze w Tbilisi.
(22) 07:40 - rosyjskich myśliwiec zrzucił bomby na miejscowość Urta w pobliżu Zugdidi.
(23) 08:45 - dziesięć rosyjskich atakuje wojska gruzińskie w Górnej Abchazji. Według Gruzinów, jeden został przez nich strącony (być może z zestawu Buk-m, który zdobyto w Senaki).
(24) 11:15 - miejscowość Shavshvebi między Gori i Kareli zostały zbombardowana przez rosyjskie lotnictwo.
(25) 15:00 - rosyjskie samoloty zrzuciły bomby we wsi Knolevi koło Kareli.
(26) 15:10 - ponowny rosyjski nalot na wojska gruzińskie w Górnej Abchazji.
(27) 16:05 - atak dwóch rosyjskich Su-25 na Gori.
(28) 16:10 - atak lotnictwa rosyjskiego na most na autostradę łączący wschodnią i zachodnią część kraju (częściowe uszkodzenie przeprawy).
(29) 19:05 - rosyjskie bomby spadły na lotnisko cywilnego w Tbilisi.
(30) 19:10 - ponowny nalot na zakłady lotnicze w Tbilisi.
(31) 19:35 - dwa Su-25 atakują bazę wojskową w Senaki.
(32) 20:25 - atak dwóch samolotów rosyjskich na wojska gruzińskie w Górnej Abchazji.

11 sierpnia 2008
(33) 00:30 - cywilna stacja radarowa w miejscowości Shavshvebi na zachód od Gori została zbombardowana przez rosyjskie samoloty.
(34) 00:31 - koleiny nalot na wojska gruzińskie w Górnej Abchazji.
(35) 03:05 - na wsie Sharabidzeebi, Kapandichi i Makho w pobliżu Batumi (gruzińsko-tureckiej granicy) spadają rosyjskie bomby (brak ofiar).
(37) 03:26 - następny rosyjski nalot na wąwóz Kodori.
(38) 04:30 - nalot na gruzińskie centralne dowództwo lotnicze w Aleksejewce koło Tbilisi.
(39) 04:37 - cywilna stacja radarowa w miejscowości Leninisi - 5 km od centrum Tbilisi została częściowo zniszczony przez rosyjskie samoloty Su-24.
(40) 05:00 - nalot na lotnisko Senaki.
(41) 06:10 - następny nalot na Gori, bomby spadają w centrum miasta.
(42) 07:15 - nalot na lotnisko Senaki oraz bazę wojskową.

12 sierpnia 2008
(43) 09:30 - 10:55 - rosyjskich sił lotniczych bombardują rynek i plac centralny w mieście Gori oraz ostatnie gruzińskie oddziały wycofujące się do Tbilisi wedle relacji późniejszych w mediach. W nalotach tych ginie m. in. holenderski dziennikarz telewizyjny.

 

Koniec działań militarnych

 

Tuż po rozpoczęciu działań rosyjskich stało się jasne, że wojna ta nie potrwa długo. Choć strona gruzińska nie ustępowała wrogowi pod względem technicznym to jednak starcie Dawida z Goliatem musiało zakończyć się tym razem porażką tego pierwszego. Strona gruzińska wycofała część swoich wojsk w dniach od 11 do 12 sierpnia w region Tbilisi. Gdy wojska gruzińskie starały się powstrzymać rosyjską 58. Armię władzę gruzińskie rozpoczęły natychmiastową ewakuacje wojsk z Iraku. Żołnierze już 8 sierpnia dostali rozkaz powrotu do ojczyzny, by pomóc swemu krajowi w obronnie w obliczy zmasowanej inwazji Rosji. Do stolicy dzięki pomocy amerykańskiej przerzucono z Iraku kontyngent gruzińskich wojsk, które i tak już nie weszły do walki ponieważ, wojna była przegrana, a siły rosyjskie nie ruszyły na Tbilisi(89). Było wiadome, że taka kampania skierowana na zajecie reszty Gruzji zakończyłaby się krwawą łaźnią dla obydwóch stron. Mimo, że od początku wojny czyli 7 sierpnia do jej końca czyli 13 sierpnia armia gruzińska poniosła znaczne straty, to jednak była jeszcze w stanie zadać w walce bezpośredniej na terenie stolicy i jej regionach znaczne straty wrogowi. Rosjanie zdawali sobie sprawę, że ich wyprawa na Tbilisi nie zakończyłaby się jedynie stratami w ludziach i sprzęcie, ale i być może interwencją strony trzeciej. Ostatnim akordem wojny była rosyjska okupacja części Gruzji i działania strony osetyjskie łamiące wszelkie normy prawne uchwalone przez ONZ. 12 sierpnia o godzinie 12.46 prezydenta federacji Rosyjskiej Dmitry Miedwiediew zakomunikował, że podjął decyzję oraz podpisał stosowny dokument o zakończeniu operacji w związku z naciskami i mediacjami społeczności międzynarodowej. Wkrótce zaczęło się jego spotkanie z prezydentem Francji Nikola Sarkozym, po spotkaniu ogłoszono zakończenie konfliktu oraz wprowadzanie w życie sześciu punktowego planu pokojowego.

 

Rosyjska okupacja części Gruzji

 

Wraz z ogłoszeniem przez prezydent Miedwiediew zakończenia głównej kampanii zbrojnej w tej wojnie rozpoczęła się końcowa faza dyplomatyczno-wojskowego wychodzenia z wojny raz okupacji niektórych terenów Gruzji. W trakcje trwania zawieszenia broni, dochodziło jednak do wielu incydentów zbrojnych. Wyrażało się to przede wszystkim w wykonywaniu rajdów na bazy i obiekty infrastruktury wojskowej na terytorium Gruzji oraz systematycznym ich niszczeniu, plądrowaniu i zagarnianiu (włącznie nawet z pojazdami amerykańskimi o które później rozgorzały dyplomatyczne zabiegi). Do najbardziej widowiskowego i bardzo groźnego incydentu doszło już dzień po zawieszenia ognia przez Rosyjskie wojska. Tego dnie wielu dziennikarzy (w tym polskich) donosiło w licznych relacjach o rozpoczęciu marszu rosyjskiego na Tbilisi. Według tych doniesień do Tbilisi miały zbliżać się liczne siły osetyjskie, wspierane przez Rosjan. Gruzińskie wojska miały ruszyć im naprzeciw wedle m. in. relacji korespondenta TVN24 który informował, że:"Cały czas mijają nas tutaj gruzińskie formacje wojskowe, które jadą naprzeciw Osetyjczykom w kierunku Gori". Właśnie taki ruchy rosyjskich wojsk zarejestrowała korespondentka Polsat News która zapytała jadących żołnierzy. "Dokąd jedziecie?" Rosjanie odpowiedzieli "Do Tbilisi. Pod miasto". Autentyczność relacji mówiących o przemieszczaniu się wojsk potwierdzały nagrania video, na których widać było jadące kolumny pancerno - zmechanizowane. Wojska rosyjskie jechały z Gori na Tbilisi, choć Rosjanie twierdzili wtedy uparcie, że nawet nie było ich w Gori. Według różnych relacji wojska agresora zatrzymały się raptem kilka kilometrów od licznych gruzińskich pozycji obronnych(90). Gdyby wojska wpadły m. in. na świeżo przybyłych żołnierzy z Iraku, czy też reorganizujące się wojska gruzińskie wojna wybuchła by od nowa po jednym względnie spokojnym dniu pokoju. Pewne jest to, że wojska osetyjskie i rosyjskie kierowały się na Tbilisi, ale można przypuszczać, że po zastanowieniu się nad konsekwencjami konturowania rajdu postanowiły się wycofać.

Rosjanie mogli sobie pozwolić na swobodę ponieważ nie wpuszczali na tereny przez siebie kontrolowane dużej liczby obserwatorów, a armia gruzińska "leczyła ranny" i trzymała w obronie biernej Tbilisi oraz okolice. Rosyjskie i osetyjskie działania najbardziej odczuła społeczność gruzińska mieszkająca w tzw. strefie buforowej ustalonej bezprawnie i samowolnie przez stronę rosyjską w której dochodziło do jawnego łamania praw człowieka i wielu przypadków grabieży oraz niszczenia zabudowań gruzińskich. Według świadków w strefie dochodziło do przerażające rzeczy. Osetyńskie bandy przeprowadzały odwetowe akcje jako zemstę za gruziński atak na zbuntowaną prowincję. Uzbrojone bandy, niejednokrotnie z pomocą rosyjskich żołnierzy, plądrowały i podpalały dom po domu. Dochodzi lokalnie do egzekucji i gwałtów (choć do tej pory nie ma obiektywnych raportów na ten temat, a gruzińskie informacji nie są potwierdzane). Była to jednak inna okupacja, co jakiś czas od 13 do 20 sierpnia padały informacji, a to, że raz wojska rosyjskie wychodzą z Gori, a to, że dziennikarz jakiej stacji nie widzi Rosjan w Gori. Padały również dość często informacje o wkraczających siłach rosyjskich, kolumnach wojsk poruszających się za zwyczaj w promieniu 30 km od Gori itd. Na obrzeżach miasta Rosjanie rozbudowywali posterunki oraz okopywali wojska i sprzęt ciężki. Po prostu na całego była toczona wojna propagandowa, a strona rosyjska zwłaszcza szukała wygodnego pretekstu do kontynuowania wojny i co jest oczywiste obalenia prozachodniego rządu i stworzenia z Gruzji państwa marionetkowego. Okupacja Gori skończyła się pod koniec sierpnia. Rosjanie tłumaczyli tak długą obecność na tym terenie tym, że tylko oni mogą zaprowadzić tam porządek i chronić ludność cywilna, ponieważ gruzińskie siły wycofały się. W dodatku Rosjanie chcieli zdemilitaryzować strefę buforową oraz nie dopuściłby porzucona broń dostała się w niepowołane ręce. Rosjanie podzieli w tym celu szeroko zakrojoną operacje na środkowej i zachodnio -północnej części Gruzji. Wojska rosyjskie splądrowały szereg gruzińskich baz wojskowych oraz posterunków policji - na pytania po co to jest to robione generał Wiaczesław Borysow odrzekł: "Jesteśmy tu po to, żeby arsenał nie dostał się w niepowołane ręce"(91). Do Rosji wywieziono duże ilości sprzętu wojskowego należącego do Gruzji. Ale armia zwycięzców nie plądrowała tylko baz wojskowych, ale przede wszystkim obiekty cywilne i nic sobie nie robiła z działaniami band rabusiów osetyjskich, oraz wielką anarchią panującą w środkowej Gruzji. Świadkiem plądrowania nie wojskowych obiektów, które w oczywisty sposób nie zagrażały nawet mrówkom w Osetii był Wojciech Grzędziński który w taki sposób relacjonował wydarzenia z Gori 14 sierpnia:"Wszystko zaczęło się wczesnym rankiem. Widziałem, jak do miasta wjechały trzy transportery i jeden czołg. Zaczęli rabować sklep, ale zaraz potem odjechali"(92). Plądrowane były również banki co zostało uwiecznione na materiałach filmowych. Jako pierwsze doniesienia takie padły w "The Sun", który dotarł do nagrania kamery przemysłowej jednego z banków w Gori(93). W samym mięście dochodziło do strzelanin, podpaleń (płonęły koszary gruzińskich jednostek artylerii). Świadkiem takich scen był fotoreportera Dziennika Wojciecha Grzędziński: "Gdy dochodziliśmy do kościoła, usłyszeliśmy huk wystrzału. Za nim następne. Skuliliśmy się i biegliśmy najszybciej, jak mogliśmy. Schowaliśmy się za rogiem. Nie widzieliśmy ich. Strzelali z ukrycia. Biegliśmy dalej, gdy nagle zza rogu, celując w nas lufą karabinu, wyszedł naprzeciw nas żołnierz z białą opaską na ramieniu. Zamarliśmy. Po chwili opuścił broń i pozwolił przejść. Wyjazdy z miasta kontrolowali już Rosjanie. Zatrzymali nas. Kazali wysiąść z samochodu. Zaczęli przeszukiwać. W końcu pozwolili nam odejść, ale zabrali wszystko oprócz naszych ubrań i aparatów. Nasz samochód i cztery kamizelki kuloodporne zostały na posterunku". Na terenach okupowanych postrach budzili też osetyńscy i rosyjscy snajperzy, strzelający do ludzi i rożnych obiektów dla zabawy. Według relacji gazety "Fakt"snajperzy strzelali do niewianych ludzi oraz bawili się z reporterami. "Bawią się z nami" - mówił "Faktowi" jeden z brytyjskich żurnalistów. "Pokazują, że wszystko mogą, że wszystko im wolno" . Przekonał się o tym także reporter Polskiego Radia. Kiedy nadawał na żywo materiał z Gori, nagle na głowę spadł mu konar stojącego obok drzewa. To snajper postanowił się zabawić jego kosztem. Snajperzy postrzelili gruzińską dziennikarkę w rękę nadającą materiał dla telewizji na żywo, a dziennikarza z tego kraju w głowę. Ostrzelana został też pojazd z turecką ekipą telewizyjną. Sam rosyjski generał, mierzył do dziennikarzy z broni osobistej i w chamski sposób próbował odebrać dziennikarzom kamery. Na skutek strachu, osetyjskiego terroru oraz działań wojennych, tętniące życiem miasta jak i również szereg wsi w środkowej Gruzji zostało w jednej chwili zamieniły się w pustkowia z pojedynczymi mieszkańcami - za zwyczaj starszymi osobami którzy nie mogli uciec przed zbliżającymi się wojskami wrogiego państwa. Dużo można byłby pisać o tej części wojny, ale czy jest sens? Raczej nie. Konflikt ten jest nadal żywy wśród wielu ludzi i nadal choć w ukrytej i przyciszonej formie trwa i nie widać jego końca. Jasno można jednak stwierdzić, że Rosja złamała warunki Rozewiu oraz postanowienia przez siebie podpisane względem Gruzji wielokrotnie. Okupacje Gruzji zakończyła się dopiero 8 października, gdy Rosjanie rozpoczęli zapowiadany odwrót do Abchazji i Osetii Południowej. Zniknęły posterunki w strefie buforowej (choć Gruzini jeszcze kilka krotnie podawali o rosyjskich wypadach wojskowych na teren Gruzji), którą jednostronnie ustaliła sobie Moskwa(94). Dla ciekawości można dodam jeszcze, że niektórzy żołnierze wycofywali się w stanie wątpliwej trzeźwości. Przykładem tego jest sytuacja z Karaleti, gdzie gruzińscy policjanci późnym wieczorem zatrzymali samochód szalejący po ulicach miasta. Z auta wysiadło dwóch kompletnie pijanych rosyjskich żołnierzy, którzy tylko byli w stanie zapytać: "Gdzie jesteśmy?".

 

Straty wojenne

  

Mimo, że konflikt ten trwał raptem kilka dni, to pociągnął za sobą wysokie straty materialne, gospodarcze i co najważniejsze ludzkie. Ze względu na wszechobecną propagandę wojenną, sprzeczność danych i bark dokładnych niestronniczych analiz i raportów, ciężko jest określić jaka jest prawda. Swoją analizę na ten temat rozpocznę od strat ludzkich, które są najważniejsze w każdym konflikcie. Zgodnie z oficjalnymi danymi przedstawionymi przez stronę gruzińską zginęło w trakcje działań wojennych 188 cywilów (cywile gruzińscy ginęli przede wszystkim w bombardowaniach celów wojskowych. Rosyjskie uzbrojenie okazało się bardzo nieprecyzyjne), 177 żołnierzy (Link do strony internetowej z oficjalną listą zabitych gruzińskich żołnierzy), 16 policjantów i 14 zaginionych po stronie gruzińskiej(95). Liczba rannych jest nie znana, ale wedle różnych danych sięgnęła od 1500 do ok. 2000 osób. Rosjanie twierdzą, że w walkach zginęło kilkuset gruzińskich żołnierzy. Czytając różne doniesienia dziennikarzy praktycznie z pola walki oraz osób cywilnych i żołnierzy, można jedna stwierdzić, że straty wśród żołnierzy po stronie gruzińskiej były częściowo większe niż to jest oficjalnie podane. Intensywność walk o stolice Osetii Południowej i wzgórza oraz wioski ją otaczające wskazują na to, że możemy mówić o ponad 177 zabitych żołnierzach. Z resztą Rosjanie za pewne również częściowo zataili straty w ludziach. W dodatku warunki w jakich znaleźli się poszkodowani po stronie gruzińskiej były fatalne. Rannych leczono w chłodnych i ciemnych piwnicach, ci co mieli szczęście trafili do szpitali w Tbilisi, ale duża cześć osób została pozbawiona specjalistycznej opieki. Mimo, że oddziały medyczne i szpitale starały się zapewnić wszelkie możliwe środki leczenia to szybko zaczęło brakować podstawowych medykamentów - krwi tak potrzebnej rannych żołnierzom i cywilom, oraz środków odkażających i znieczulających oraz personelu medycznego.

Straty w ludziach po stronie Rosji sięgnęły wedle oficjalnych danych z 3 września 2008 roku wyniosły 64 zabitych i 323 rannych żołnierzy(96). Choć korespondencji donoszą nawet o 200 zabitych (w tym miejscu zaznaczę, że liczba żołnierzy którzy zginęli w 2008 roku w armii rosyjskiej wyniosła 471 (o siedmiu więcej, niż w 2007 roku) w tym 231 w wyniku samobójstwa). Straty w ludziach po stronie osetyjskiej są w większości niepotwierdzone. Powołam się w tym miejscu na doniesienia zawarte w miesięczniku "Armia" z października gdzie zostało podane, że wedle informacji z 17 września w czasie wojny zginęło 32 zabitych żołnierzy i milicjantów. Natomiast niezweryfikowane szacunki mówią o 150 zabitych żołnierzach wraz z ochotnikami Kaukazu. Co mnie w tym miejscu szczególnie zaciekawiło, to doniesienia przedstawiona w trakcje trwania konfliktu przez żołnierzy osetyjskich, którzy jakoś pierwsi odczuli atak wroga i donosili, że z 120 żołnierzy przeżyło tylko 4. Informacja taka padła w gazecie Newsweek, a została "wypowiedziana" przez kobietę (Osetyjkę) o imieniu Lena, która miała brata walczącego właśnie od samego początku który jako jeden z 4 przeżył z tego nieokreślonego oddziału, który znalazł się na osi natarcia Gruzinów(97). Straty cywilne wedle strony Osetyjskiej miały wynieś ok. 1500 zabitych w tym głownie przez ostrzał artyleryjski, ale bardziej wiarygodne wydają się doniesienia Human Rights Watch; zginęło 311 cywilów (stan na 4 IX 2008). Liczba rannych nie jest znana, wedle różnych doniesień medialnych jakie prześledziłem wyniosła od 1400 do 4000 osób. W czasie tego konfliktu duża część ludności regionów na których toczyły się walki została przesiedlona lub uciekła. Według szacunków Biura Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do Spraw Uchodźców (UNHCR), w czasie konfliktu zbrojnego przesiedlonych zostało około 100 000 osób. 13 sierpnia agendy ONZ w Gruzji poinformowały, że 3 500 osób zostało zarejestrowanych jako przesiedlone w regionach Tbilisi, Tianeti i Kakheti. Co najmniej 20 000 osób zostało zarejestrowanych przez władze rosyjskie przy przekraczaniu granicy z Południową Osetią, chociaż liczba osób znajdujących się aktualnie w obozach dla uchodźców w Rosji jest niższa, a duża cześć mężczyzn, którzy uciekali przed wojną lub w trakcje niej, wracali wraz z rosyjskimi wojskami(98).

Czas teraz poruszyć straty w sprzęcie i tutaj zaczynają się kłopoty, gdyż jest to ciężkie do oszacowania jakie one były szczególnie po stronie Rosji. Będę się w tym miejscu powtarzał, gdyż już częściowo straty zostały w różnych fragmentach tekstu przedstawione jako opis i rezultat rożnych starć wojennych. Strona gruzińska straciła wedle różnych poniesień w skutek działań wojennych wyniosły 44 czołgi T-72 różnych wersji starszego typu oraz 25 czołgów T-72 SIM-I, (w tym 21 zniszczonych i 15 głównie wersji SIM-I zdobytych w mieście Gori - taką informacje podali Rosjanie) oraz 15 BMP-1/2, 5 Os, 6-10 Cobr, 2-4 Dany i nieokreśloną liczbę dział holowanych oraz sporo różnego sprzętu lekkiego jak karabiny, amunicji, pojazdów terenowych i ciężarowych oraz wszystkiego co jest na wyposażeniu wojska. W czasie odwrotu armia gruzińska w regionie Gori miała pozostawić koleinę 6 Dan, kilka BRT i BWP oraz nie określoną liczbę ciężarówek, dział D-39 oraz jeden zestaw przeciwlotniczy ZSU-23-4 "Szyłka"(98). W gruzińskich bazach zdobyto wielka ilość sprzętu w tym głownie broni strzeleckiej, w samej bazie Senaki przejęto 1700 karabinków (w sumie Gruzja straciła ok. 4000 sztuk broni strzeleckiej). Co jest ciekawe w bazie tej zdobyto również 2 wyrzutnie 9K37 "Buk M1" i 4 BRT-80. Natomiast w porcie Poti Rosjanie przejęli 4 amerykańskie samochody terenowe HMMWW M998 oraz 16 kutrów. Do strat gruzińskich należy wliczyć też stratę 2 lub 3 Su-25 w tym prawdopodobnie wersje "K" oraz 2 L-29 i 2 śmigłowce zniszczone na ziemi w bazie Senaki(99). Według jednak różnych źródeł straty te mogły być o większe.

Straty po stronie rosyjskiej nie są do końca znane i ciężko je ustalić. Według informacji jakie posiadam, strona rosyjska miała stracić 5 czołgów T-7 (100). Dość często powtarzane są doniesienia o stacje wszystkich/lub prawie wszystkich pojazdów BMP-1 należących do okrążonych rosyjskich sił pokojowych w Osetii. Straty w innym sprzęcie są nie znane. Jeśli informacje o samych walkach w regionie Zemo Nikozi oraz informacje z rozbicia kolumny sztabowej 58. Armii są w pełni realne, można mówić o utracie w tych bitwach w sumie 2 czołgów i od 6 do nawet 20 BMP i BRT. Straty w sprzęcie Osetii nie są znane.

Kolejnym ważnym aspektem wyliczania strat były ekonomiczne koszty wojny. Jeden dzień wojny kosztował stronę Rosyjską według ogólnych obliczeń 2,5 miliarda rubli, czyli około 230 milionów złotych (wszystkie ceny według kursów z 15 sierpnia). Strona gruzińska musiała wydać każdego dnia około 440 milionów złotych za każdą dobę konfliktu. Straty te były spowodowane np. większymi uszczupleniem sił zboiny Gruzji pod względem sprzętu. Gruzini w ciągu ośmiu dni konfliktu z Rosją stracili co najmniej 3,5 miliarda złotych, a według pesymistycznych wyliczeń nawet 6 miliardów złoty. Koszy te oczywiście odnoszą się tylko do wydatków na paliwo, amunicje czy kosztów straconych czołgów i samolotów. Wyliczenia te oparte są tylko na militarnych kosztach wojny(101). Wliczając w te wyliczanie straty w gospodarce, infrastrukturze i środowisku naturalnym są o wiele większe. O skali zniszczeń świadczyć może raport gruzińskiego ministerstwa ochrony środowiska. Podczas wojny z Rosją w znacznym stopniu ucierpiało środowisko naturalne Gruzji. Straty spowodowane działaniami wojennymi oszacowano na prawie półtora miliarda dolarów (sic!). Według gruzińskiej strony w sierpniu 2008 roku rosyjscy żołnierze dokonali ogromnych zniszczeń w środowisku naturalnym. Podpalali lasy, uprawy i łąki. Spłonął nawet narodowy park Gruzji w Borjomi(102). Rosjanie zaprzeczyli, że stosowali w czasie tej wojny strategię "spalonej ziemi", ale regionalnie można było to obserwować (przykład: 16 sierpnia, wysadzenie będącego pod kontrolą rosyjską mostu kolejowego w Kaspi (w połowie drogi między Gori a Tbilisi) i przerwanie połączenia kolejowego pomiędzy wschodnią a zachodnią Gruzją). Co ciekawe jednak to Rosja w ostatecznym rozliczeniu musiała więcej zapłacić za tą wojnę. Same strącone samoloty (cztery wymienione) kosztowały 2,5 miliarda rubli, ja doliczymy do tego jeszcze inny sprzęt oraz to do czego nie przyznają się Rosjanie suma wyjdzie o wiele większa. Tylko 8 sierpnia moskiewska giełda schudła o 50 mld dol. Przed kantorami ustawiły się kolejki ludzi chcących zdobyć dolary. Wojna na Kaukazie wyraźnie popsuła klimat inwestycyjny w Rosji. Jeszcze przed okresem wakacyjnym szefowie Gazpromu oświadczyli, że jeszcze w trzeciej dekadzie roku gazowy gigant zostanie największą giełdową firmą świata wartą 1 bln dol. W jeden dzień jednak, od chwili rozpoczęcia wojny notowania tej firmy spadły pięciokrotnie. Rosja drogo zapłaciła za tą wojnę, ale cierpieć musiała w większości Osetia i Gruzja, które zostały nie jako skonfliktowane przez stronę trzecią - Rosję, która podjudzała Osetyjczyków do buntowania się, a nie negocjacji.

 

Dyplomatyczna bitwa o Gruzję

 

Ile osób mówiło, że wojna w Europie lub też na jest granicach jest nie możliwa? Ile osób bagatelizowało doniesienia z Gruzji z okresu marzec - początek sierpnia 2008 roku? Czy któreś państw trzecich starało się pogodzić zwaśnione strony konfliktu? Zdecydowana większość, mówiła, że wojna jest nie możliwa, nie realna, wszyscy bagatelizowali doniesienia z Kaukazu, nikt nie starali się realne rozwiązań, czy wręcz rozbroić tą tykającą bombę. Wszyscy mieli to w przysłowiowych czterech literach, a bomba wybuchła w nocy z 7 na 8 sierpnia 2008 roku kanonadą dział i deszczem rakiet z wyrzutni "Grad". Choć dyplomacja i polityka jest dla większości areną nudnej walki o nie wiadomo co, to jednak należy przedstawić w skójce drugie podłoże tego konfliktu - wojnę dyplomatyczną.

Oczywisty jest teraz fakt, że Rosja chce wykorzystać stworzone fakty (m.in. uznanie Osetii Południowej i Abchazji) w swoim interesie imperialnym. Świat zachodni (USA, NATO i UE) bardzo powoli i niejednolicie wypracowuje swoje stanowisko, co będzie miało swoje konsekwencje. Dziś już widać, że wojna rosyjsko-gruzińska staje się jak dotąd drugim - po ataku terrorystycznym na USA z 11.09.2001 roku - najważniejszym wydarzeniem polityczno-strategicznym XXI wieku. Odgrywa ona istotną rolę w ewolucji międzynarodowego środowiska bezpieczeństwa. Uzasadniona wydaje się teza, ze definitywnie kończy po zimnowojenną erę w tej ewolucji. Pierwsze reakcje świata na wojnę w Gruzji nie były zaskoczeniem. Nie padły ze strony jakiś państw groźby, ultimata czy deklaracje wojenne, ale ostrzegła przed eskalacją konfliktu między Gruzją a separatystyczną Osetią Południową i zażądała natychmiastowego przerwania walk. UE zareagowała w jednakowy sposób, zaapelowały o powstrzymanie walk w Osetii Południowej oraz jak najszybsze rozpoczęcie bezpośrednich rozmów przez strony konfliktu - Gruzję i separatystyczne władze południowoosetyjskie. Niemcy za to stanowczo wezwały już 8 sierpnia obie strony konfliktu do zaprzestania użycia siły. Jedyne supermocarstwo na świecie i nieoficjalny sojusznik Gruzji w ogóle nie zainteresowały się wojną w pierwszym dniu, wydały tylko komunikat po przez rzecznik Białego Domu Gordons Johndroes. W którym padły słowa, że: "Wzywamy do natychmiastowego wstrzymania działań zbrojnych i nawiązania przez strony bezpośrednich rokowań". Ale za to kandydaci na fotel prezydencji wyrażali większe zainteresowanie wojną, niż administracja rządowa, która czekała na posunięcia UE. Pierwszy stanowisko zajął sztab Johna McCaina, który ustami swojego kandydata wezwał wojska rosyjskie do natychmiastowego wycofania się z suwerennego terytorium Gruzji. Reakcja sztabu Baracka Obamy była nieco bardziej powściągliwa, jednak kolejne oświadczenia przybierały na stanowczości. Kto spodziewał się tego, że amerykanie ruszył na pomoc Gruzji, czy też zrobi to UE mocno się przeliczył. Tylko głupiec mógł w to wierzyć. Co prawda niektóre okręty np. amerykańskiej VI floty na Morzu Śródziemnym skierowały się w stronę Morza Czarnego, to jednak były to działania bardzo symboliczne. W mediach podawano jednak już nawet zestawienia Floty Czarnomorskiej i VI floty USA oraz innych państw NATO, w których wynikało, że NATO urządziłoby sobie na Rosyjskich okrętach darmowy kurs szkolenia ogniowego. Skończyło się to jednak tylko na wpłynięciem kilku okrętów na Morze Czarne (w tym Polskiego ORP "Gen. K. Pułaski" ), a potem wizytą niszczyciela "Mc Faul" i okrętu pomocniczego "Dallas" w Gruzińskim porcie po wojnie. Reakcja Rosji była jednak histeryczna - w region sił NATO skierowano okręty Rosyjskie, a Moskwa zamroziła współpracę wojskową z NATO i jego sojusznikami (choć to był tylko jeden z kilku powodów). Pierwszego pełnego dnia konfliktu odbyły się pierwsze z serii posiedzeń Rady Bezpieczeństwa ONZ poświęconych sytuacji w Osetii Południowej. Ani wówczas, ani podczas następnych kilku posiedzeń ze względu na sprzeczność stanowisk stałych członków Rada nie zdołała wypracować rezolucji. Nic nie przyniosła też rozmowa Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew z prezydentem USA George'em W. Bushem. Obydwaj stwierdzili, że jedynym wyjściem z kryzysu z Osetii Południowej jest wycofanie wojsk gruzińskich z tej separatystycznej republiki co było nierealne wobec komunikatu prezydenta Micheila Saakaszwilego który oznajmił, że: "Rosja walczy z nami na naszym własnym terytorium". Natomiast wezwanie ministra spraw zagranicznych Gruzji Eka Tkeszelaszwili o pomoc dla swego kraju, który zmaga się z "rosyjską inwazją" spotkało się jedynie z słowami solidarności i to w dodatku w niektórych tylko państwach, które w historii odczuły rosyjski imperializm na własnej skórze. Sąsiedzi Rosji Polska, Litwa, Łotwa, Litwa i Ukraina tylko otwarcie poparły Gruzje, a Litwini nawet wyrazili w pewnym momencie wojowniczą retorykę co było nie zwykle oddanym dla Gruzji symbolem - ale tylko symbolem. Realne działania podjęła tylko Ukraina która podpisał dekret, zgodnie z którym stacjonująca na Krymie rosyjska Flota Czarnomorska zobowiązana jest do informowania władz w Kijowie o zamiarze przekroczenia przez jej jednostki granic Ukrainy z co najmniej 72-godzinnym wyprzedzeniem. Bardzo ostre słowa pod adresem Rosji padły z ust szwedzkiego ministra dyplomacji Carla Bildta, który powiedział:"Ofensywa rosyjska przeciwko Gruzji i w Gruzji jest agresją niezgodną z prawem międzynarodowym oraz podstawowymi zasadami bezpieczeństwa i współpracy w Europie... Mamy powody, by przypomnieć, że pół wieku temu Hitler używał tej samej doktryny, by podkopać i zaatakować znaczące obszary Europy Środkowej... Potrzebna jest bardzo mocna reakcja ze strony UE". Szwecja również co jest interesujące zamroziła współpracę wojskową z Rosją.

Gdy wojska gruzińskie według Tbilisi bohatersko odpierały ponawiane ataki rosyjskie w Osetii reakcje świata były jak najbardziej zrozumiała, gdy jednak front zaczął się załamywać, działania dyplomatyczne UE i USA przybierały na sile i intensywności (w końcu konieczna była obrona kraju o tak strategicznie ważnym ekonomicznie położeniu). Wraz z przechylaniem się szali wojny na stronę Rosji polityka ustępującej administracji USA stawała się coraz bardziej jednoznaczna i krytyczna wobec Moskwy. Stanowisko administracji Georga W. Busha w sposób najbardziej zrozumiały przedstawił jeden z jego najbliższych współpracowników do spraw bezpieczeństwa - James Jeffrey, który stwierdził, że dalszy atak wojsk rosyjskich na Gruzję będzie miał "znaczący i długoterminowy wpływ na stosunki rosyjsko-amerykańskie". Stanowisko Unii Europejskiej jako całości w sprawie trwającego już konfliktu wyartykułowany został w chwili, gdy 10 sierpnia 2008 r. przewodnicząca aktualnie Unii Europejskiej Francja oddelegowała z misją pokojową do Tbilisi swego ministra spraw zagranicznych Bernarda Kouchner`a, który jako "zwiadowcę" wykorzystał ministra spraw zagranicznych Litwy Petrasa Vaitiekunasa, który udał się do Gruzji już 8 sierpnia. Do Gruzji udał się również z francuskim dyplomatą szef dyplomacji fińskiej Alexander Stubb. Prawie cały zachód popierał po cichu Gruzji jej integralność terytorialną, ale na nic to Tbilisi nie dawało. Działania i apele o pokój były skutecznie zagłuszane kanonadą artylerii i bitwą o stolice Osetii. Nawet Iran po przez rzecznika ministra spraw zagranicznych Hassana Ghashghavi, wyraził gotowość: "każdej możliwej pomocy aby przywrócić pokój w regionie... Republika islamska wyraża zaniepokojenie konfliktem w Południowej Osetii, w którym giną bezbronni ludzie, i wzywa do natychmiastowego wstrzymania ataków", ale nic to nie dało, wojna jak się toczyła tak się toczyła nadal i zaczęła być odczuwalna gospodarczo. Azerbejdżan wstrzymał eksport ropy przez gruzińskie porty Kulewi i Batumi co było spowodowane toczącymi się walkami i możliwością ataków na rurociąg.

Gdy konflikt wybuchł, Lech Kaczyński zaczął budować międzynarodową koalicję poparcia dla Gruzji i tworzył sojusz dyplomatyczny skierowany w obronie Tbilisi. Jednym z głównych pastw tego porozumienia miała być, Francja, która jednak jasno postawiła ponad integralność Gruzji własne interesy gospodarcze. Sarkozy przekonywał Kaczyńskiego, by nie mieszał się do konfliktu i pozostawił tą wojnę samą sobie. Kaczyński z tego powodu bał się, że Francuzi i Niemcy dogadają się z Rosją i sprzedadzą Gruzji. Realne negocjancie w obronie Gruzji ruszyły gdy ambasador Gruzji w nocy 11 sierpnia zatelefonował do pałacu z dramatycznym posłaniem od Saakaszwilego: "Mamy informację, że czołgi zamierzają zaatakować Tbilisi. Będziemy walczyli do ostatniego żołnierza". Próbował do niej przekonać Nicolasa Sarkozy'ego. Zanim padło takie sformułowanie, udało sie przekonać szefa francuskiego rządu do udania się na Kreml i rozpoczęcia negocjacji o zawieszeniu broni. Dopiero prezydent Francji Nicolas Sarkozy, po wielu rozmowach z głowami państw UE w tym z prezydentem Polski rozpoczął skuteczne działania dyplomatyczne. Dzięki dyplomatycznym zabiegom doprowadzono do podpisania wstępnego porozumienia pomiędzy Rosją a Gruzją 12 sierpnia 2008r. Porozumienie to dawało jednak Moskwie możliwość zastosowania "dodatkowych środków bezpieczeństwa" w okresie przejściowym, a co za tym idzie było wykorzystywane do przedłużania obecności wojsk rosyjskich na terenie separatystycznych republik Abchazji i Osetii Południowej. Porozumienie to było jednak dość mocno krytykowane w tym przez Sekretarz Generalny NATO Jaap de Hoop Sheffera, który uznał wręcz, że zawarte przez Unię Europejską porozumienie jest "nie do przyjęcia", ponieważ związane jest ze zbyt dużymi ustępstwami wobec Rosji. 8 września dopiero udało się uzyskać UE bardziej realistyczne stanowisko, które narzucono Rosji.

W czasie tej wojny bardzo aktywna była Polska dyplomacja, która przeprowadziła dziesiątki rozmów telefonicznych, spotkań oraz wysłała prezydencką delegacje i przywódców Litwy, Łotwy, Estonii i Ukrainy do Gruzji. Szczególnie mocno komentowane w Europie była rozmowa telefoniczna prezydenta Lecha Kaczyńskiego z prezydentem Gruzji przeprowadzona 9 sierpnia po której nasz prezydent powiedział, że "Nie planujemy wysyłania oddziałów, ale każde rozwiązanie jest możliwe... Jeśli Gruzja dostanie odpowiednie wsparcie, to wygra. Rosja jest agresorem... Każde wsparcie, które jest realnie możliwe, będzie Gruzji udzielone" Za słowami poszyły po stronie polskiej nawet czyny widoczne dla każdego. Rząd Polski udostępnił władzom w Tbilisi części strony president.pl w celu komunikowania się ze światem, oraz zaatakowanej domeny ".ge". Najbardziej symbolicznym elementem poparcia Gruzji była podróż prezydenta Estonii Toomasa Hendrika Ilversa i Litwy Valdasa Admkusa, premier Łotwy Ivarsa Godmanisa, prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki i Lecha Kaczyńskiego w Gruzji gdzie czekał już prezydent Łotwy Valdis Zatlers. Nieoficjalne źródła podawały, że doszło w czasie tych rozmów również do paru zgrzytów dyplomatycznych. Prezydent Lech Kaczyński, miał skrytykować swojego przyjaciela w Tbilisi za zbyt dalekosiężne ustępstwa względem Rosji. Nie wiadomo czy jest to stu procentowa prawda, ale fakt ten może potwierdzać, to, iż nasz prezydent chciał się spotkać z prezydentem Gruzji, zanim ten przeprowadzi rozmowę z delegacją francuską, której przewodniczył Nicolas Sarkozy. Z tego powodu mogło dojść do sławnej kłótni Lecha Kaczyńskiego z pilotem niechcącym lądować Tbilisi. (W tym samym czasie prezydent Sarkozy leciał z Moskwy bezpośrednio do Tbilisi, i to w asyście rosyjskich myśliwców, które już wtedy kontrolowały przestrzeń powietrzną nad Gruzją. Delegacja krajów europy środkowej nie mogła liczyć na przychylność Rosji, a zagrożenie omyłkowego zestrzelenie skierowanego z Moskwy nie można było wykluczyć, a winę zrzucić na Gruzinów. Polski Tu-154 ze względów bezpieczeństwa wylądował w Azerbejdżanie, na lotnisku w Gandży.) Po rozmowach w własnym gronie, wszyscy jej uczestnicy wyszli na wielki wiec w centrum Tbilisi, wbrew pogłoskom, że w stronę stolicy jadą rosyjskie wojska. Na wiecu tym padło sławne i nie zapomniane przemówienie Lecha Kaczyńskieg.

Przemówienie to było szeroko komentowane w Europie jak i wśród Polaków. U część budziło dumę i innych skrajnie negatywne emocje. Mimo to było symbolem jakże potrzebnym krajowi który tracił suwerenność, a z frontu mimo deklaracji o zawieszeniu broni docierały wieści o zbliżających się wojskach rosyjskich do Tbilisi. 12 sierpnia Litwa zapowiedziała, że opowie się za spełnieniem gruzińskiej prośby o pomoc wojskową w odpowiedzi na atak Rosji: "Litwa będzie prosiła, by prośba Gruzji została rozpatrzona pozytywnie, jednakże, jaka będzie decyzja, zobaczymy po posiedzeniu" - powiedział sekretarz MSZ Litwy Żygimantas Pavilionis. Deklaracja ta padła 24 godziny po oświadczeniu gruzińskim w którym władze z Tbilisi zwróciła się do krajów NATO i kwatery Sojuszu z prośbą o udzielenie pomocy wojskowej. Do takiej decyzji jednak nie doszło i armie państw NATO nie ruszyły do Gruzji. 15 sierpnia odbyła się wizyta sekretarz stanu USA Condoleezzy Rice w Tbilisi. Władze USA po raz koleiny udzieliły pełnego politycznego poparcia Gruzji w konflikcie z Rosją. Podczas wizyty prezydent Saakaszwili podpisał sześciu punktowy plan zawieszenia broni, który określał, że:
1) zobowiązanie do niestosowania siły;
2) trwałe zakończenie wszystkich działań wojennych;
3) zapewnienie swobodnego dostępu do pomocy humanitarnej;
4) powrót sił zbrojnych Gruzji do stałych miejsc dyslokacji;
5) wycofanie wojsk rosyjskich na linię sprzed rozpoczęcia działań bojowych;
6) rozpoczęcie międzynarodowej dyskusji o statusie Osetii Południowej i Abchazji oraz drogach zapewnienia ich bezpieczeństwa

Dzień wcześniej przed podpisaniem tej deklaracji Gruziński parlament jednogłośnie przyjmuje uchwałę o wystąpieniu kraju ze Wspólnoty Niepodległych Państw. Tego dnia odbyło się również spotkanie prezydenta Federacji Rosyjskiej Dmitrija Miedwiediewa z liderami nieuznanych republik Abchazji i Osetii Południowej, Siergiejem Bagapszem i Eduardem Kokojtym. Prezydent Miedwiediew stwierdził, że "Rosja poprze każdą decyzję dotyczącą statusu Abchazji i Osetii Południowej, jaką podejmą narody tych republik" i stanie się gwarantem przyjętych postanowień. Bagapsz i Kokojty podpisali w obecności Miedwiediewa sześciu punktowy plan uregulowania konfliktu. Szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow oświadczył, że "niemożliwe jest, aby Abchazi i Osetyjczycy mogli żyć z Gruzinami w jednym państwie', a o rozmowach na temat integralności terytorialnej Gruzji "można zapomnieć". 16 sierpnia oficjalnie zakończył się konflikt, a raczej rosyjska bezpardonowa postawa wojenna. Podpisany został wtedy przez prezydenta Miedwiediewa sześciu punktowego planu uregulowania konfliktu w Gruzji, wypracowanego podczas spotkania z prezydentem Sarkozym. Pojawił się wtedy jednak dwugłos w dodatku sprzeczny wśród rosyjskich władz. Gdy prezydent obiecywał, że wycofa wojska w przeciągu tygodnia od 18 sierpnia z Gruzji to jednak, szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow stwierdził, że siły rosyjskie pozostaną w Gruzji "tak długo, jak to będzie konieczne". Ważnym gestem poparcie Gruzji przez zachód była wizyta kanclerz RFN Angeli Merkel w Tbilisi 18 sierpnia. Wezwała ona Moskwę do natychmiastowego rozpoczęcia wycofywania wojsk rosyjskich, tak aby operacja mogła zakończyć się do 19 sierpnia. Uznała również, że Gruzja jest "na drodze do wejścia do NATO" i, że "są dla tego poważne podstawy". W następnym dniu odbyła się wymiana jeńców pomiędzy Rosją a Gruzją, oraz odbyło się posiedzenie Rady Północnoatlantyckiej obradująca na nadzwyczajnym posiedzeniu w Brukseli wydała krytyczne pod adresem Rosji oświadczenie, w którym: wyraziła poparcie dla sześciu punktowego porozumienia o uregulowaniu konfliktu; określiła działania rosyjskie jako nieproporcjonalne i sprzeczne z rolą mediatora w konflikcie i wezwała ją do wycofania wojsk z Gruzji; zdecydowała o tymczasowym zawieszeniu współpracy w ramach Rady Rosja-NATO. Rada jednoznacznie poparła także integralność terytorialną Gruzji, zdecydowała o utworzeniu Komisji NATO-Gruzja (podnosząc tym samym poziom współpracy tego kraju z Sojuszem) i zobowiązała się do udzielenia pomocy Gruzji w odbudowie "zniszczeń spowodowanych działaniami wojennymi". Na konferencji prasowej sekretarz generalny NATO Jaap de Hoop Scheffer stwierdził, że posiedzenia Rady Rosja-NATO nie będą się odbywać do czasu zakończenia rosyjskiej "okupacji" gruzińskich terytoriów. Zapowiedział także udzielenie przez NATO pomocy w odbudowie armii gruzińskiej, w tym obrony przeciwlotniczej oraz wysłanie do Gruzji natowskich specjalistów od cyberterroryzmu. Rosja zrewanżowała sie deklaracją w której minister rozwoju regionalnego Rosji Władimir Blank zapowiedział, że Rosja wydzieli 99 mld rubli (ok. 410 mln USD) na odbudowę Osetii Południowej ze zniszczeń wojennych.

Ostatnim akordem głównej wojny dyplomatycznej prowadzonej z dużą intensywnością był wtorek 26 sierpnia 2008 roku. Rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew uznał wtedy niepodległość Abchazji i Południowej Osetii. Zachód uznał ten fakt za sprzeczny z umowami międzynarodowymi i za zamach na jedność terytorialną Gruzji, wszak zarówno Abchazja, jak i Południowa Osetia należały terytorialnie do tego państwa. Rozdział tej kampanii dyplomatyczne został zamknięty, następne spotkania i decyzje podejmowane w UE, ONZ, NATO i na dwustronnych spotkaniach dyplomatycznych różnicy państw kończyły się mizernymi rezultatami których lepiej nawet nie wymieniać - bo i nie ma co.

 

Polityczne wnioski wynikające z konfliktu na Kaukazie.

 
Konflikt gruzińsko - osetyjsko - abchazko - rosyjski miał bardzo głębokie konsekwencje dyplomatyczne i analityczne. Wobec dzisiejszych konfliktów na Kremlu ciężko jest stwierdzić jednoznacznie jakie są ale przede wszystkim jakie były militarne i polityczne cele Moskwy. Czy jej celem jest zdobycie całego terytorium Gruzji i zainstalowanie prorosyjskiego rządu? Czy może celem jest zniszczenie potencjału gruzińskiej armii, oraz infrastruktury państwa gruzińskiego co ma przyczynić się do osłabienia jego pozycji w regionie i doprowadzić do upadku antyrosyjskiej ekipy Michaiła Saakaszwilego? Oczywiste jest, że pełna chwilowa aneksja Gruzji byłaby nie dopuszczalna i wyrządziłaby znaczne straty pizolityczne dla Rosji. Pewne jest jednak to, że Federacja Rosyjska nie poprzestanie na zapewnieniu sobie pozycji hegemona na Kaukazie. Konflikt udowodnił, iż to Rosja jest głównym rozgrywającym w regionie. Wykazał też osłabnięcie pozycji USA w świecie, co nie przekreśla jeszcze kwestii amerykańskiego przywództwa światowego, na pewno zaś daje sporo do myślenia nad jego stanem. Konflikt ten wykazał również słabość UE i brak gotowości (pomysłu) do rozwiązania tego typu kryzysowych sytuacji. Wyraźnie widać, że UE nie wyciągnęła wniosków z kryzysu jugosłowiańskiego, który miał miejsce na początku lat 90 tych XX wieku. Bez względu na takie czy też inne rozwiązanie konfliktu Federacja Rosyjska umocni swoją pozycję na przestrzeni postradzieckiej. Państwa postradzieckie otrzymały bowiem polityczny sygnał, iż nieliczenie się ze zdaniem Kremla na obszarze postradzieckim uważanym przez Moskwę za strefę swoich wpływów może mieć tragiczne konsekwencje. Oprócz zysków Rosja poniesie też straty. Trudno jej będzie wmawiać światowej opinii publicznej, iż jest państwem ceniącym sobie nade wszystko pokój. Powrót do normalnych stosunków rosyjsko - gruzińskich też jest mało prawdopodobny. Jednakże żelazna logika Władimira Putina, której myślą przewodnią pozostaje hasło głoszące iż: "Nie muszą nas lubić, wystarczy iż się będą nas bali" przynosi efekty. Konflikt pokazał też, że Zachód nie ma instrumentów nacisku na Rosję. Brak jakiejkolwiek spójnej polityki wobec Rosji zarówno ze strony USA jak i UE. Należy być sceptykiem co do szans znalezienia modus viwendi w tej kwestii między głównym politycznymi graczami szeroko rozumianego Zachodu (w tym także Polski). Jedno jest pewne zmieniły się realia geopolityczne. W nowym układzie sił Rosja będzie miała coraz więcej do powiedzenia, co nie oznacza, że powrót do potęgi z czasów radzieckich jest możliwy. Kryzys gospodarczy jest jednak, lub na szczęście zimną wodą wylana na władze rosyjskie, które w obawie przed rozpadam jedności społecznej państwa będą zmuszone podejmować bardziej pokojowe działania, które nie szkodzą gospodarce. Mimo to już dziś można powiedzieć, że Gruzja musi się definitywnie pożegnać z Osetią Południową i Abchazją i oddać te tereny pod pełną kontrole Rosji. Jaki był wiec sens tej wojny? Jaki był więc cel Saakaszwilego i powód kilkudniowej wojny z Rosją? Głównym celem było według mnie, pokazanie Gruzinom, że nie ma żadnych szans na odzyskanie kontroli nad Abchazją i Osetią i należy pogodzić się z ich utratą. Żaden gruziński polityk nie mógł tego powiedzieć wprost, podobnie jak żaden przywódca serbski nie powie, że popiera oderwanie Kosowa od Serbii. Wyborcy zrozumieją natomiast brutalna siłę, która nie pozwala na reintegrację Abchazji i Osetii z Gruzją. Co więcej, poprą lidera, który zdecydował się w romantycznym zrywie rzucić wyzwanie potężnej Rosji i... przegrał. Saakaszwili wyszedł jednak z porażki swojej armii zwycięsko.

 

Wojna XXI wieku, czy jeszcze XX wieku?

 
Odpowiedz na to pytanie jest bardzo prosta i nie powinna budzić żadnych kontrowersji - była to wojna XX wieku, a dokładnie pod względem technologicznym konflikt lat osiemdziesiątych. Poza nielicznymi i symbolicznymi wyjątkami, w konflikcie tym nie zadebiutował żadne nowy rodzaj broni powstałej już tym wieku. Zaczynimy zastanawiać się najpierw na podstawowymi pytaniami wynikającymi z analizy działań wojennych prowadzonych na przełomie pierwszej i drugiej dekady sierpnia. Podstawowe pytanie które nasuwa mi się na myśl, to - dlaczego Gruzini nie zniszczyli, lub też częściowo zablokowali tuneli Roki, na granicy osetyjsko - rosyjskiej przez który wiedzie tzw. droga zarska. Czyżby dowództwo gruzińskie popełniło błąd, a być może jakaś nie znana jeszcze akcja sił specjalnych się nie udała? Prawdopodobne jest jednak to, iż Tbilisi nie przewidziało, lub źle oceniło to, co się stanie po ofensywie na Osetię. Nasuwają się dwa scenariusze do przemyślenia. Pierwszy mógł zakładać, że Rosjanie nie odważą się na interwencję zbrojną i niszczenie tego strategicznego obiektu jest zbędne. Drugi scenariusz, mógł zakładać, że wojska gruzińskie zdążą być może dojść do południowego skraju tuneli i go zablokują. Wydaje się to jednak nie realne, gdyż siły Tbilisi musiałyby zniszczyć po drodze większość wojsk osetyjskich, a przy tym przebyć ok. 100-150 kilometrów, jedną drogą za pewne bombardowaną przez Rosjan i ostrzeliwaną przez Osetyjczyków. W dodatku po północnej stronie tunelu w bliskiej odległości (jakieś ok. 7 do 20 kilometrów) stacjonowały pierwsze rosyjskie jednostki wojsk lądowych, które mogły bardzo szybko przejść przez tunel i go zabezpieczyć. Jeśli sztab gruziński planował tą drugą opcję, to po prostu myślał nie racjonalnie. Wydaje się pewne, że rząd w Tbilisi wybrał opcję numer jeden - popełnił błąd. Zastanówmy się jednak co mogłoby się stać, gdyby tunel ten został zniszczony. Za pewne wtedy wojska osetyjskie wspierane nawet przez lotnictwo poniosłyby klęskę, a Osetia w całości i bezdyskusyjnie znalazła się pod władzą Gruzji. Rosjanie nie mogliby szybko odpiąć działań kontrofensywnych na lądzie. Za pewne, główne walki rozgorzałby na froncie abchaskim, lub też przebijać się na wschód od Osetii przez przełęcz Krzyżową, albo na zachód od granicy osetyjskiej przez przełęcz Mamlsońską. Gruzja wygrałaby częściowo tą wojnę jednak, można tak przypuszczać, rosyjskie wojska nie obiły Osetii przechodząc przez Abchazie co zajęłoby im nawet 2-4 tygodnie (żeby dojść do Osetii). W tym czasie za pewne, zachód zareagowałby dyplomatycznie i zostałby podpisany na wniosek i pod naciskami ONZ-u i UE oraz NATO pokój. Oczywiście, należy wsiąść pod uwagę, to że Abchazja była skazana na utratę odłączenie od Gruzji, jednak dzięki takim posunięciom wysoce prawdopodobne było to, że Osetia Południowa znalazłaby się pod kontrolą międzynarodową, a później gruzińską.

Koleina sprawa, to kwestia już typowo militarna. Dlaczego flota gruzińska pozostała praktycznie w portach? Wiele cennych jak dla Gruzji jednostek pozostało w porcje Poti i tam zakończyło bez walki służbę (chyba, że zostaną odremontowane). Jest to znów za pewne przejaw zaniedbań po stronie Gruzji. Można było wycofać jednostki te do Batumi, lub też nawet do Turcji. W tym miejscu należy również surowo skrytykować poczynania strony rosyjskiej, która w bezprawny sposób, niszczyła nie tylko okręty straży przybrzeżnej (nie wojennej), ale również instalacje portowe, również te o znaczeniu nie militarnym. Koleina kwestia, to sprawa mobilizacji w Gruzji. Ogłoszono ją 8 sierpnia i zdaje się, że powinna być przeprowadzana bez jakichkolwiek przeszkód, ponieważ gruzińska armia skutecznie osłaniała własne terytorium przed atakami lądowymi. Dziwna w tym miejscu jest sprawa odwołania mobilizacji 9 sierpnia, a następnie po paru godzinach jej wznowienia. Problem polegał również na tym, że część rezerwistów dostała rozkaz wracać do domu, po czy następnie rozkaz odwołano, a żołnierzy łapano gdzie się tylko dało i zwożono do punktów zbornych. Taki błąd w dowództwie spowodował spore zamieszanie na tyłach frontu. Również deklaracja, czy rozkaz o zawieszeniu ognie wydany przez Tbilisi 8 sierpnia był kompletnie bezsensowny i powodowała chaos w szeregach armii. Wobec armii gruzińskiej można jeszcze wyciągać z analizy kilka innych zarzutów. Dlaczego wedle niektórych informacji dowódcy i żołnierze używali telefonów komórkowych, oraz dlaczego oszczędzano w walce czołgi T-72 SIM-1, których nie posyłano do walki w pierwszej linii, choć miały przewagę nad rosyjskimi pojazdami. Oczywiście, zarzuty te będą uzasadnione, jeśli informację o takim postępowaniu się potwierdzą. Interesujący jest również gruziński odwrót, mimo, że ogólnie był udany i nie należy go określać słowem "paniczny", to jednak jest duży swego rodzaju niedosyt po stronie gruzińskiej. Choć w czasie odwrotu liczy się każda godzina, czy minuta nawet, to jednak, dlaczego tak dużo sprzętu pozostawiono na polu bitwy i podczas odwrotu? Oczywiste jest, że część była skazana na wpadniecie w ręce wroga, ale niewytłumaczalne są sytuacje w których nie podejmuje się próby ich ewakuacji. Nie posiadam informacji w jakim stanie były czołgi T-72 SIM-1 zdobyte w Gori w liczbie 12 sztuk przez Rosjan, ale jeśli były sprawne, to jest to sytuacja niedopuszczalne, że nie zostały ewakuowano w bezpieczny region. To samo tyczy się broni strzeleckiej w bazie Senaki, gdzie część gruzińskich wojsk sama się zdemobilizowała i pozostawiła sprzęt (oficer który na to pozwolił, powinien zostać ukarany). Dlaczego nie wywieziono, lub ukryto tej broni? Dlaczego również nie przygotowywano Tbilisi do obrony. Jak załamywał się front w Osetii i rozpoczął się odwrót z Gori, stolica Gruzji była bezbronna. Nawet później, mało co się zmieniło. Nie układano min na drodze prowadzącej z Gori do Tbilisi, niezaminowywano mostów na pobliskich rzekach w Mccheta i po drodze z Gori do Tbilisi, nie okopywano również w tym regionie wojsk. W samej stolicy nie kopano okopów, nie robiono barykad na drogach, oraz nie przygotowywano ewakuacji ludności. W dodatku, świeżo przybywające wojska z Iraku, zamiast udawać się w strategiczny region (miasto Mccheta) bezwładnie przez pierwsze dni koczowały w Tbilisi. Nawet już na samym początku wojny popełniono błędy. Wojska gruzińskie nie przeprowadziły Szturmu na Dżawe - strategicznie położone miasto - twierdzę. Wojska gruzińskie również nie bombardowały mostu Liachwiskiego. W dodatku, gdy 4. BP przestała prowadzić działania szturmowe wokół stolicy Osetii południowej (jednostka ta walczyła głównie na obrzeżach miasta i pobliskich wzgórzach) to front zamarł, a cała armia przeszła do obrony, wedle relacji gruzińskich. O ile poza stolicą Osetii Gruzini zaprezentowali się z bardzo dobrej strony, o tyle w samym mieście dochodziło do kuriozalnych sytuacji. Miasto zdobywano, po to, żeby się wycofać. Pojazdy pancerne nie współpracowały w odpowiedni sposób z piechotą, oraz nie potrzebie szarżowały na pozycje wroga bez osłony piechoty, czego rezultatem był tzw. plac trzech czołgów - nazwany tak o zniszczonych 3 gruzińskich czołgów, które wdarły się w to miejsce, ale nie miały wsparcia i osłony piechoty. Z drugiej strony, początkowo oddziały pancerne wedle kilku źródeł działały wyjątkowo sprawnie i na najwyższym poziomie, podczas pierwszych godzin walk, gdy współdziałały z zawodowymi żołnierzami, a nie rezerwistami za pewne. Wiele jest takich pytań oraz dziwnych sytuacji, jednak z tego wszystkiego wyłania się obraz częściowego nie przygotowania do wojny. Bolączką armii gruzińskiej był też czesiowy brak dyscypliny, który pojawił się po pierwszych klęskach. O ile dowództwo na szczeblu taktycznym działało odpowiednio, o tyle na szczeblu dowództwo brygady i armii zawiodło. Być może, właśnie to wskazuje na to, że wojna ta była planowana jak podały kiedyś media na październik, a nie sierpień 2008 roku.

Należy jednak pamiętać o podstawowych rzeczach. Armia gruzińska była młoda i niedoświadczona, mimo wcześniejszych walk w czasie wojny w latach 1990-1992 i starć z 2004 roku. Propaganda przedstawiała ją, jako armię wyszkoloną przez USA i Izrael, ale prawda była inna, wyszkolono tylko nieliczne pododdziały kilku jednostek z których cześć była w Iraku (oddziały z 1. BP), część stacjonowała w Osetii jako siły pokojowe (również z 1. BP), a reszta stanowiła jak sadzę raptem 20-30% sił walczących w wojnie. Mimo to, jednostki te (głównie elementy 4. BP) wykazał wysokie walory bojowe podczas walk i nie zostały rozbite, co najwyżej osłabione. Tak samo wygląda sprawa z oddziałami specjalnymi szkolonymi przez zachodnich sojuszników. Co jest ważne Amerykanie bardzo dobrze oceniali wyszkolenie Gruzinów z sił specjalnych - podkreślę tutaj to, iż USA i Izrael wyszkolił również nie wszystkich żołnierzy, ale tylko ich część. Najwyższe noty otrzymał batalion "Komandos" wchodzącego w skład 1. BP. Batalion "Komandos", którego liczebność waha się wokół liczby 600 ludzi, przynajmniej w części, jeśli nie w całości, wspierał żołnierzy 4. BP (oraz prawdopodobnie 1 i 3. BP) w głównym ataku na Cchinwali i walczył wraz z nią w epicentrum konfliktu, aż do samego końca wojny pozostając prawdopodobnie nierozbity i w dodatku prawdopodobnie nie ponosząc strat. Co jest ciekawe, znów oprę się na słowie "podobno", ale spekulacje wygłaszane w Gruzji jak i publikacja z państw trzecich wskazują, że w wojnie tej nie zginął, lub zginęło tylko kilku, żołnierzy gruzińskich sił specjalnych. Również gruzińska artyleria, zasługuje na słowa uznania praktycznie do końca wojny nie poniosła znacznych strat mimo, że za pewnie lotnictwo rosyjskie na nią polowało. Choć pojawią się tutaj sprzeczności na temat jej skuteczności. Oddziały te na pewno spowodowały znaczne straty w Cchinwali, ale jak oceniali to żołnierze gruzińscy, uratowały nie jednego żołnierza gruzińskiego. Należy jednak, zauważyć, że zdążały się wedle doniesień medialnych, przypadki wzywania wsparcia artyleryjskiego po przez telefony komórkowe, co jest rzeczą nie dopuszczalną na wojnie. Oceniając zabezpieczenie logistyczne, ciężko jest je ocenić, gdyż nie istniejąca ten temat dokładne opracowania. Wedle różnych informacji, nie odnotowano kłopotów logistycznych, które mogły zaważyć na sytuacji na froncie w początkowej i głównej fazie wojny. Dopiero, gdy załamał się, front to załamała się logistyka. Zaczęło brakować części zamiennych i paliwa, czego skutkiem były przypadki porzucania sprzętu zmechanizowanego i pancernego. Dość dobrze wyszkolone były również oddziały przeciwlotnicze, które okazały się nie lada ciężkim orzechem do zgryzienia przez stronę rosyjską, która mimo mitycznej przewadze setek samolotów do końca wojny nie zdołała osłaniać własnych wojsk z powietrza, czego przykładem były gruzińskie naloty z 11 sierpnia. W dodatku straty gruzińskie w sprzęcie lotniczym mówią same za siebie. Co jest istotne, Gruzja w czasie tej wojny, z światowym mocarstwem poniosła małe straty w siłach powietrznych. Sytuacje w wojskach rosyjskich była inna niż gruzińskich. O ile dowództwo na poziomie szczebla średniego i wysokiego działało jak należy o tyle, na linii frontu i niskim szczeblu dowodzenia doszło według ekspertów i mnie do wielu błędów. Rosyjskie lotnictwo w tej wojnie niczym nie zabłysnęło, a wręcz pokazało swoja słabość. Rosyjskie bombardowania były nie celne, prowadzone na ślepo. Doktryna wolnego polowania samolotów Su-25 i Su-24 okazała się raczej nie sukcesywna. Lotnictwo zdaje się, że działało chaotycznie, bez żadne koncepcji strategicznej wykonując tylko po ok. 50 lotów bojowych dziennie, w dodatku bombardując co tylko było możliwe. Przykładem tego są naloty na gruzińskie stacje radiolokacyjne, które przeprowadzane były za późno, w dodatku okazywały się również niezbyt udane, choć w końcu zniszczono wybrane obiekty. Dziwne jest to, że do akcji niszczenia stacji radiolokacyjnych nie użyto pocisków H-28 czy też H-58, ale zwykłe bomby. Czyżby Rosjanie obawiali się o to, że zdemaskują swoją technologie, lub się ośmieszą? Lotnictwo, również miało problemy z atakami na dobrze zamaskowane wojska gruzińskie. Koleiną bolączką lotnictwa, był brak odpowiedniej liczby maszyn zwiadowczych. Nie wspomnę już o samolotach bezzałogowych, których po stronie rosyjskiej nie było. Maszyny takie służą do rozpoznania, korygowania ognia artylerii, czy też wykrywania wrogich stanowisk ogniowych bardzo pomogłoby stronie rosyjskiej. Do akcji zwiadowczej użyto TU-22M3R, który był maszyną zwiadowcza, ale raczej nie nadawał się do działań nad frontem i wrogiem posiadającym znaczny asortyment przeciwlotniczy. Co udało mi się zauważyć, praktycznie w nocy strona rosyjska nie prowadziła działań lotniczych, ponieważ nie miała do tego odpowiedniego uzbrojenia. W dodatku, broń precyzyjna była użyta w ułamkowych ilościach. (Aż strach pomyśleć, co by rozbiły wtedy samoloty F-15E i inne nowoczesne maszyny z państw NATO z wojskami rosyjskimi). Mimo tej wojny, nic się nie zmieniło w lotnictwie. Wedle ostatnich raportów, aż jedna trzecia wszystkich myśliwców armii rosyjskiej jest niesprawna, a z 291 MiG-ów-29, ok. których 70 procent, ma kłopoty z korozją. Również system GLONASS, działający w 40% swojej "mocy" okazał się wadliwy, a przede wszystkim, wojska w Gruzji w ogóle nie miały do niego praktycznie dostępu. Rosyjscy żołnierze nie mieli dostępu do systemu namierzania, przez co strzelali do siebie. Nie wiedzieli, gdzie co jest wróg, czy swój oddział. Szybko w mediach i wśród ekspertów padło hasło, iż pies premiera Putnia ma lepszą obrożę z systemem lokalizacji niż sprzęt 58. Armii. Armia, którą wysłano do Osetii na pomoc stacjonującym tam "rosyjskim oddziałom pokojowym", działała na ślepo. Nie miała informacji o położeniu innych wojsk rosyjskich, przez co dochodziło do tragicznych pomyłek. Mało tego, przez brak systemu namierzania, informacje o gruzińskich bateriach artyleryjskich czy zasadzkach nie dochodziły do rosyjskich oddziałów tak szybko jak powinny albo nie dochodziły wcale. Same wojska rosyjskie pierwszy raz od wielu lat, znalazły się pod intensywnym ostrzałem wrogiej artylerii oraz pod bombami gruzińskimi. Nie wpadły w panikę, ale nie wiemy jaka była prawda, w końcu stolica Osetii Południowej wiele razy przechodziła z rąk do rąk, i to właśnie dzięki gruzińskiej artylerii. Warto wspomnieć też o bitwie w regionie Ziemo Nikozi, gdzie artyleria gruzińska bezkarnie sparaliżowała i zadała straty batalionowi Wostok. Co jest bardzo ciekawe, to wedle różnych doniesień właśnie Czeczeni wyzwolili ostatecznie Cchinwali, a nie rosyjskie wojska. Hucznie zapowiadana modernizacja rosyjskiej armii okazała się jak do tej pory wielkim niewypałem. Żołnierze twierdzili iż musieli używać amerykańskiego systemu GPS (podobno dawał w Osetii wyjątkowo mylne odczyty - czyżby amerykanie pomagali Gruzinom?). System ten działał wyjątkowo wadliwie i żołnierze kierowali ogniem za pomocą urządzeń optycznych - tak jak robiono w czasie wojny koreańskiej. Co jest ciekawe, a zostało poruszone przez gazetę GZT gruzińskie systemy działały tymczasem niezawodnie. Jak wspomniałem, albo Rosjanie nie umieli go obsługiwać co jest możliwe, albo rzeczywiście amerykanie zrobili kuku Rosjanom i cofnęli ich do epoki wojny koreańskiej. Prawda o rosyjskich wojskach lądowych została zdemaskowana. Oddziały rosyjskie, pokazały się w tym konflikcie z złej strony pod względem wyszkolenia oraz sprawności sprzętu, jedynie duch walki był wysoki i "sprawny". Wedle spekulacji, wojska rosyjskie pogubiły się już na swoim terenie, a podczas przemarszów utykały w wielkich korkach spowodowanych psuciem się pojazdów, no i oczywiście bardzo rzadką siecią dróg w regionie konfliktu. Wojska rosyjskie zmierzały w stronę Cchinwali po ostrzeliwanej drodze i tak na prawdę nie wiemy, jakie ponosiły straty (nie należy jednak tutaj wyciągać mylnych wniosków, straty za pewne były, ale nie duże). Wszystko to działo, się zanim oddziały rozpoczęły walki, do których wchodziły bez rozpoznani, wsparcia oraz z osiemnastoletnimi żołnierzami służby zasadniczej na czele natarcia w równych regionach Osetii. Łączność miedzy wojskami śladowymi nie istniała, lub była tylko częściowo, rozkazy rozwożono czasami samochodami (kolumna jadąca na Tbilisi dostała w taki sposób rozkaz do zatrzymania się). Zawiodła również logistyka, która przez zła infrastrukturę, oraz zatłoczone drogi przez wojska, została sparaliżowana. Po kilku dniach w niektórych oddziałach zaczęło brakować paliwa i amunicji oraz żywności. Brakowało nie tylko tych materiałów, ale również nowoczesnego sprzętu na wyposażeniu zwykłych żołnierzy. W nocy dochodziło do scen z wojny koreańskiej. Wojska rosyjskie pozbawiony były urządzeń termowizyjnych i noktowizyjnych - tylko snajperzy wedle relacji mieli taki sprzęt oraz nieliczni oficerowie. Czołgi rosyjskie, w nocy okazały się prawdopodobnie bezradne wobec pojazdów T-72 SIM-1. Na każdym poziomie oraz do każdego aspektu można się dosłanie przyczepić. Począwszy od umundurowania, które było wielką mozaiką strojów, niczym na pokazie mody, aż do wykorzystywania zdobycznego sprzętu do działa wojennych i pozwalania na terror prowadzony przez Osetyjczyków. Kwestią dyskusyjna jest też użycie broni kasetowej. O ile Gruzini przyznali się do zastosowania zestawu GradLAR 160 z głowicami kasetowymi Mk. 85, o tyle strona rosyjska wbrew dowodom uparcie twierdzi, że nie użyła tego typu uzbrojenia. Holenderskiego kamerzystę, który zginął w sierpniu w Gruzji, zabiła rosyjska bomba kasetowa.

Nie sprawdził się również pancerny sprzęt rosyjski, z czego powinniśmy wyciągnąć wnioski, jako posiadacze dużej liczby podobnego uzbrojenia. Jak wspomniałem o ile rosyjskie czołgi jeszcze zaliczyły ten test wojenny na ocenę pozytywną, o tyle pojazdy BMP-1 i przede wszystkim BRT-70/80 nie zdały go. Wedle ocen ekspertów i relacji rosyjskich żołnierzy wzmocnione pociski 12,7 mm przebijały nawet z 700 metrów ich pancerz, a pojazd nie dawał żadnej osłony w razie wjechania na minę, czy też uderzenia pocisku z ręcznej wyrzutni. Nie ma co się przez to dziwić, że żołnierze woleli jeździć na pojazdach, niż w przedziałach bojowych i desantowych. W dodatku, samo wyjście przez właz desantowy w BMP-1 czy też BRT- 70/80 z pełnym ekwipunkiem sprawiało trudności. W wojnie tej nie użyto prawdopodobnie nowoczesnego sprzętu jak na warunki rosyjskie, czyli np. pojazdów BTR-90, czy też czołgów T-90. W region konfliktu skierowano od 15 do 22 tysięcy żołnierzy rosyjskich, wspartych przez 900 czołgów, BMP i dział samobieżnych. Dzięki przewadze liczebnej udało się dopiero zmienić przebieg wojny. Jedną z analiz po wojnie w Gruzji przygotowali Makijenko i Puchow, szefowie zajmującego się wojskiem i przemysłem zbrojeniowym moskiewskiego Centrum Analiz Strategicznych i Technologii, jednocześnie wydawcy kwartalnika "Moscow Defence Brief", którzy przedstawiają jak dla Rosji czarną wizje ich armii. Podstawowy wniosek na temat wojsk rosyjskich mówi, że: "Do wypełniania zadań bojowych nadaje się u nas ok. 250 tys. żołnierzy, czyli około piątej części tych, którzy służą w armii. Reszta siedzi w koszarach i tylko sama się ochrania, bo do niczego się nie nadaje… Dzisiejsze siły zbrojne Rosji nie byłyby w stanie prowadzić konwencjonalnej wojny nie tylko z przeciwnikiem tak potężnym jak USA czy NATO, ale nawet z Turcją czy Polską... -Osobista odwaga, wytrwałość i doświadczenie bojowe wystarczą, jeśli walczyć przychodzi z wrogiem takim jak Czeczeni czy Gruzini. Ale przeciw Amerykanom, Anglikom czy nawet Turkom lub Polakom to dziś za mało... Zresztą i Gruzini też nie byli bez szans. Gdyby ich armia była nieco większa, gdyby ich najlepsza brygada była w kraju, a nie w Iraku, wojna mogłaby potoczyć się inaczej."(104) Długo, można byłoby tak wymieniać te niedoskonałości w wojskach lądowych. Również sławna Flota Czarnomorska mimo, że zatopiła dwa gruzińskie okręty, to jednak nie zaprezentowała nam nic nowego co nie byłoby znane już od wielu lat. Ale przede wszystkim nie miała jak zademonstrować, czy utwierdzić państwa regionu ze jest potęgą ponieważ wałczyła z malutką gruzińska flotą, która poza dwoma wyjątkami nie zagazowała się w walkę. Flota ta jest raczej wspomnieniem potęgi sowieckiej z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, a nie realną siła zdolną sprostać współczesnym wymogom wojny XXI wieku. O ile w starciu z Gruzją, było pewne, że wygra tą konfrontacje, to już stacje z flotą grecką, turecką, włoską czy amerykańską zakończyłoby się jej porażką. Brak nowoczesnego uzbrojenia, osłony z powietrza, oraz przestarzałe okręty szybko się starzeją i nie długich wartość bojowa będzie znikła. Mimo tych wszystkich błędów, niedociągnięć i widocznego już przestarzałe go po stronie rosyjskiej sprzętu, to wojnę to Rosja może zaliczyć na ocenę pozytywną. W wojnie tej nie doszło do takiej kompromitacji jak podczas pierwszej wojny z Czeczenią. Wojska rosyjskie działały znacznie lepiej na różnych szczeblach dowodzenia i działania, niż w poprzednich konfliktach. Prawdą jest jednak to, że rosyjskim wojskom jest jeszcze bardzo daleko do sprawności działań np. sił amerykańskich, ale widoczne są pierwsze postępy. Zapoczątkowana za rządów Władimira Putina modernizacja armii przebiega bardzo wolni, a w dobie obecnego kryzysu za pewne będzie przebiegać jeszcze wolniej, to jednak dokonywany jest jakiś postęp. Podstawowy problem armii rosyjskiej to mentalność dowództwa wywodzącego się z sowieckiej szkoły. Dopóki najwyżsi oficerowie nie zrozumieją, że Rosja nie jest w stanie utrzymać milionową armie odpowiadającą wymogom XXI wieku, do nadal będzie to tylko potwór na glinianych nogach nie zdolny nawet do obrony ojczyzny. W innej sytuacji jest Gruzja, która może liczyć na pomoc finansową zachodu i mimo przegranej wojny, za pewne odbuduje, lub nawet powiększy swój potencjał militarny.(105)

  

Jak potoczy sie sytuacja na Kaukazie?

 
Żeby przewidzieć przyszłość Gruzji, należy opisać w jakiej sytuacji jest obecnie. Po pierwsze bezpośrednio Gruzja utracała całkowicie kontrolę nad Abchazją i Osetią Południową, które wedle stanowiska Rosji stały się państwami niepodległymi, w których w dodatku stacjonują rosyjskie siły zbrojne gwarantujące im suwerenność -skąd my to znamy? Po drugie w zasięgu wojsk rosyjskich znajdują sie bardzo ważne gruzińskie obiekty gospodarcze i miasta. Portem w Poti, droga i kolej łączącą Tbilisi z zachodnią częścią kraju, główną elektrownią kraju na rzece Inguri (ok. 60-70% produkcji energii elektrycznej) oraz miasta Poti, Senaki, Zugdidi, Gori, pośrednio Kutaisi znajdują się bardzo blisko terenów kontrolowanych sił rosyjskie i wrogo nastawionych Osetyjczyków oraz Abchazów (choć część tych narodów również nie popiera Rosji). W takim terenie, rozwój i stabilizacja, a przede wszystkim bezpieczeństwa nie da się osiągnąć - jest to cały czas uśpiona strefa wojenna. Po trzecie do tej pory armia gruzińska jest osłabiona i nie jest w stanie wypełniać zadań przewidzianych w gruzińskich wytycznych co do obronności kraju. I po czwarte, co jest najważniejsze - Gruzini nie posiadając realnych instrumentów nacisku na Rosję. Gruzja jest zmuszona do respektowania warunków zawieszenia broni w interpretacji rosyjskiej. Gruzji udało się uniknąć jednak zarówno załamania finansów państwa (choć wzrost PKB spadł tylko do granicy 2-3%), jak i poważnych wstrząsów na wewnętrznej scenie politycznej. Mimo poważnych napięć politycznych w kraju w roku poprzedzającym wojnę z Rosją władza i społeczeństwo wykazały niespodziewaną spójność i solidarność i mimo równych demonstracji i sondaży, nadal jest solidarne. Ale wobec braku instrumentów politycznych (tym bardziej wojskowych), by realnie usunąć Rosję z własnego terytorium nie wystarczy solidarność. Gruzja musi szuka pomoc u zachodnich partnerów. W chwili obecnej decydujące znaczenie dla rozwoju sytuacji w Gruzji ma i będzie miała postawa Rosji. Wobec dominacji Rosji w konflikcie z Gruzją, jedynym czynnikiem, mogącym w pewnym stopniu ograniczać Rosję i regulować sytuację, jest Zachód. Jakkolwiek realne działania podejmowane przez Zachód bezpośrednio w Gruzji od czasu zawieszeniu broni mają dość ograniczony charakter. Jednak są mimo to ważnym czynnikiem wpływającym na rozwój sytuacji. Tym bardziej że zarówno Rosja, jak i Gruzja postrzegają Zachód (UE, USA, NATO) jako kluczowego adresata i gracza w konflikcie. Bierność Zachodu lub nieefektywne próby ograniczania pozycji Rosji w konflikcie stymulować będą presję rosyjską i sprzyjać eskalacji konfliktu rosyjsko-gruzińskiego. Choć nie należy spodziewać się nowej wojny sprowokowanej przez stronę gruzińską. Bardziej obawiałbym się próby dokonania zamachu stanu i zmiany ustroju politycznego Gruzji, na prorosyjski połączony z dziką demokracją. Z resztą pożyjemy - zobaczymy.

 

Przypisy

 
1. http://sprawni.info/index2.php?option=com_content&do_pdf=1&id=31
2. Zjawisko to jest w literaturze przedmiotu określane jako machadżyrstwo. Zob. W. Górecki, Abchaskie elity wobec niepodległości, Warszawa 1996, s. 7. Z kolei inne dane i przyczyny machadżyrstwa podaje K. Baranowski. Jego zdaniem ludność abchaską uprowadzili w jasyr wycofujący się Turcy, a straty sięgnęły 41% populacji.
3. W konfliktach etnicznych na Kaukazie zasadniczym argumentem w sporach o ziemię jest tzw. „rdzenność”(ros. koriennoje nasjeljenie), czyli określenie, która grupa etniczna jest gospodarzem a która gościem. Problem w tym, że większość ludów zamieszkujących Kaukaz osiedliła się na obecnie zajmowanych terenach jeszcze w okresie przedchrześcijańskim, brak jest wystarczających źródeł pisanych, a dowody archeologiczne bywają interpretowane krańcowo odmiennie. Zarówno Abchazji jak i Gruzini dowodzą swych racji szukając początków własnego osadnictwa na spornym terenie już w czasach starożytnych.
4. W wyniku czystek etnicznych Abchazję opuściło blisko 250 tys. Gruzinów, którzy od 13 lat zamieszkują w szkołach, hotelach, sanatoriach itp. na terenie Gruzji. Ich status określa się terminem „uchodźcy wewnętrzni”.
5. http://www.globalsecurity.org/military/world/war/georgia-1992.htm
6. http://en.wikipedia.org/wiki/History_of_Abkhazia
7. http://jkrolewski.eu/pressje/pub_pdf/386.pdf
8. http://www.iris-bg.org/files/Georgia.pdf
9. Ropociąg BTC (Baku-Tbilisi-Ceyhan) łączący Azerbejdżan z śródziemnomorskim portem Ceyhan w Turcji oraz gazociąg Baku-Tbilisi-Erzerum, który jest jedynym niekontrolowanym przez Rosję szlakiem przesyłu gazu ziemnego do Europy.
10. Gruzińskie rurociągi i terminale nad Morzem Czarnym mają odegrać kluczową rolę w projektowanym korytarzu transportu ropy EAOTC (Euro-Asian Oil Transportation Corridor) – będącym niczym innym, jak poszerzoną wersją projektu Odessa-Brody-Gdańsk.
11. http://www.psz.pl/http://www.psz.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=12613
12. W referendum 5 stycznia 2008 roku za członkostwem opowiedziało 63,6% głosujących, przeciw było 17,7%.
13. Membership Action Plan – Plan Działań na Rzecz Członkostwa, adresowany do państw aspirujących do członkostwa w NATO.
14. http://www.vremya.ru/2008/133/4/209042.html oraz http://www.grani.ru/Politics/Russia/m.138873.html
15. http://www.dziennik.pl/swiat/article210120/Za_miesiac_Rosja_zaatakuje_Gruzje_.html
16. Federalna Służba Kolejowych Wojsk (FSŻW Rossii) do 2004 r. podlegała bezpośrednio rządowi. Potem została włączona w struktury Ministerstwa Obrony FR.
17. http://www.foltynkubicka.pl/img/stuff/ATT00024.pdf
18. http://www.rp.pl/artykul/163065.html
19. http://fakty.interia.pl/swiat/news/wzroslo-napiecie-w-rejonie-konfliktu-z-osetia-poludniowa,1156459
20. http://fakty.interia.pl/swiat/news/rosja-ostrzega-gruzje-w-zwiazku-z-osetia-poludniowa,1156691
21. M, Gawęda, „Wojska gruzińskie w wojnie z Rosją”, Nowa Technika Wojskowa, nr. 11., listopad 2008., s. 48-49.
22. T. Szulc, „Zakłamana wojna”, WTO Raport, nr. 9., wrzesień 2008, s. 6.
23. S. Woroncow, „Osetia 2008”, Wydawnictwo Militaria, nr. 310., Warszawa 2008. s. 9-10.
24. http://www.globalsecurity.org/military/ops/gtep.htm
25. http://4combat.pl/php/index.php?option=com_content&task=view&id=111&Itemid=13
26. Woroncow S., „Osetia 2008”, Wydawnictwo Militaria, nr. 310., Warszawa 2008. s. 6-7.
27. Różne źródła podają nam inną liczbę czołgów; Szulc T., „Zakłamana wojna”, WTO Raport, nr. 9., wrzesień 2008, s. 8. (205-235 czołgów T-72 i T-55 z czego 165-169 zmodernizowanych do wariantu T-72 SIM-1). Gawęda M. „Wojska gruzińskie w wojnie z Rosją”, Nowa Technika Wojskowa, nr. 11., listopad 2008, s. 52. ( liczba według Rosjan: 210 T-72 ( z czego w wariancje B-1 59 maszyn, M/M1 – 75 maszyn, AW – 71 [a gdzie jest 5 czołgów T-72?) oraz 35 T-55AM (z czego 15 przeznaczonych do wycofania)). Woroncow S., „Osetia 2008”, Wydawnictwo Militaria, nr. 310., Warszawa 2008,s. 14-15. 191 czołgów T-72 (120 T-72AW SIM-1) i 56 T-55AM oraz 6 T-72 wycofanych do modernizacji). Buslik M. „Kaukaska wojna pięciodniowa”, IMW Armia, nr. 10 październik 2008 s. 38. (183 czołgi wszelkiego typu). Niektóre strony internetowe podają nawet 270 czołgów!
28. Różne źródła podają nam inną liczbę tych pojazdów; Szulc T., „Zakłamana wojna”, WTO Raport, nr. 9., wrzesień 2008, s. 8. (45-60 BMP-1, 66-74 BMP-2, 40-50 BRT-80, 40-100 Otokar Cobra ). Gawęda M. „Wojska gruzińskie w wojnie z Rosją”, Nowa Technika Wojskowa, nr. 11., listopad 2008, s. 52. (Wedle Rosjan : 45 (lub nawet 80) BMP-1, 74 (lub nawet 120) BMP-2, 50 (lub nawet 75) BRT-80, 20 (lub nawet 64) MLTB ). Buslik M. „Kaukaska wojna pięciodniowa”, IMW Armia, nr. 10 październik 2008 s. 38. (134 wszelkiego typu (bez Cobry)). Powołałem Siwiec na dane z: Woroncow S., „Osetia 2008”, Wydawnictwo Militaria, nr. 310., Warszawa 2008,s. 10-11. Strony internetowe podają przeróżne informacji, wiec nie warto się raczej na nie powoływać w tym wypadku.
29. Powołałem się różne źródła i zestawiłem te liczby według analiz. (w nawiasie liczba z artykułu „Osetia” a po za nim zakres możliwej liczby pojazdów wedle innych źródeł)
30. Dokładna rozpiska znajduje się w Wilk R., „Uzbrojenie i wyposażenie walczących stron”, WTO Raport, nr. 9., wrzesień 2008, s. 28-36. Oraz Woroncow S., „Osetia 2008”, Wydawnictwo Militaria, nr. 310., Warszawa 2008, s. 16-22.
31. M. Gawęda, „Wojska gruzińskie w wojnie z Rosją”, Nowa Technika Wojskowa, nr. 11., listopad 2008., s. 53.
32. http://www.globalsecurity.org/military/world/georgia/af.htm
33. S. Woroncow, „Osetia 2008”, Wydawnictwo Militaria, nr. 310., Warszawa 2008. s. 13.
34. M. Gawęda, „Wojska gruzińskie w wojnie z Rosją”, Nowa Technika Wojskowa, nr. 11., listopad 2008., s. 52.
35. M. Nałęcz, „Morze Czarne – Rosja vs. Gruzja”, Nowa Technika Wojskowa nr. 10., październik 2008., s. 56-57.
36. http://www.forum-ekonomiczne.pl/docs/raport_Rosja_05_Rozdz08.pdf
37. http://pl.wikipedia.org/wiki/Siły_Zbrojne_Federacji_Rosyjskiej
38. http://www.forum-ekonomiczne.pl/docs/raport_Rosja_05_Rozdz08.pdf
39. http://www.mil.ru/848/1045/1272/1365/1366/index.shtml
40. Informacja taka jest zawarta w: Szulc T., „Zakłamana wojna”, WTO Raport, nr. 9., wrzesień 2008, s. 10.
41. Informacja taka jest zawarta w: Woroncow S., „Osetia 2008”, Wydawnictwo Militaria, nr. 310., Warszawa 2008. s. 23.
42. Informacja taka jest zawarta w: Woroncow S., „Osetia 2008”, Wydawnictwo Militaria, nr. 310., Warszawa 2008. s. 23-24.
43. Częściowo informacja takie zawarte są w: Szulc T., „Zakłamana wojna”, WTO Raport, nr. 9., wrzesień 2008, s. 10.
44. Na podstawie materiałów dostępnych w: Gawęda M. „Wojsko rosyjskie w wojnie z Gruzją”, Nowa Technika Wojskowa, nr. 10., październik 2008., s. 46-48.
45. Czołg T-72AW SIM-1 powstały na bazie modernizacji czołgów T-72B/BW, T-71B1/B1W przez Izraelską firmę Elbit. Czołgi te posiadają zmodernizowany SKO, termowizor dla działonowego, pasywny system obserwacyjny dla kierowcy, system GPS, GMS i IFF, nowoczesny satelitarny system łączności.
46. http://fakty.interia.pl/raport/gruzja-osetia/news/raport-janes-ujawnia-slabosci-rosyjskiej-armii,1199849
47. Informacja taka jest zawarta w: Woroncow S., „Osetia 2008”, Wydawnictwo Militaria, nr. 310., Warszawa 2008. s. 25.
48. Informacja takie zawarte są w: Szulc T., „Zakłamana wojna”, WTO Raport, nr. 9., wrzesień 2008, s. 10.
49. Spotkałem się z informacjami w różnych doniesieniach z których wynika, że miasto stolica Osetii Południowej była 8 sierpnia 3 razy zdobywana przez siły Osetyjsko – Rosyjskie natomiast 9 sierpnia 6 razy, 10 sierpnia 3 razy.
50. http://www.rp.pl/artykul/11,173664.html
51. http://www.altair.com.pl/start-1599 i Szulc T., „Zakłamana wojna”, WTO Raport, nr. 9., wrzesień 2008, s. 10-11 oraz Buslik M. „Kaukaska wojna pięciodniowa”, IMW Armia, nr. 10 październik 2008 s. 41.
52. Kacewicz M. Kaukaskie domino, Newsweek, nr. 33/2008 17.08.2008r., s. 29-30.
53. T. Szulc, „Zakłamana wojna”, WTO Raport, nr. 9., wrzesień 2008, s. 11.
54. http://www.wiadomosci24.pl/artykul/stan_wojenny_w_gruzji_rosjanie_planuja_kolejne_ataki_73166.html
55. http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Moskwa-klamala-8211-Rosjanie-weszli-wczesniej-do-Gruzji,wid,10351862,wiadomosc.html?ticaid=1773e
56. http://ibap.pl/kalendarium-ibap/szczegolowy-opis-walk-w-gruzji.-komiersant-22-sierpie.html
57. http://ibap.pl/index2.php?option=com_content&do_pdf=1&id=181
58. T. Szulc, „Zakłamana wojna”, WTO Raport, nr. 9., wrzesień 2008, s. 11.
59. http://nvo.ng.ru/wars/2008-08-15/1_generals.html?mright=0 oraz www.army.lv/ ?id=4196&s=2566
60. http://ibap.pl/kalendarium-ibap/szczegolowy-opis-walk-w-gruzji.-komiersant-22-sierpie.html
61. 9 sierpnia o godzinie 9:35 udało sie dopiero przebić wojskom rosyjskim do otoczonych oddziałów. Co jest ciekawe, taka informacji pokazała, że Rosjanie i Osetyjczycy kłamali iż zdobyli w całości stolicę Osetii 8 sierpnia.
62. http://www.mod.gov.ge/2008/bombing/bombing-E.html
63. http://www.altair.com.pl/start-1561
64. Różne publikacje podają inne dane na temat strat, które jednak prawdopodobnie wahają siew takim przedziale liczbowym.
65. W następnym dniu, padały sprzeczne względem tych informacji komunikaty o otoczonych siłach pokojowych, walkach o miasto, czy jego wyzwalaniu itd.
66. T. Szulc, „Zakłamana wojna”, WTO Raport, nr. 9., wrzesień 2008, s. 12.
67. http://tygodnik.onet.pl/31,0,13343,gruzja_pod_bombami,artykul.html
68. W oparciu o szereg różnych informacji medialnych oraz publikacji Szulc T., „Zakłamana wojna”, WTO Raport, nr. 9., wrzesień 2008, s. 12.
69. http://tygodnik.onet.pl/31,0,13343,gruzja_pod_bombami,artykul.html
70. Na podstawie materiałów dostępnych w: Gawęda M. „Wojsko rosyjskie w wojnie z Gruzją”, Nowa Technika Wojskowa, nr. 10., październik 2008., s. 49 i relacje medialne.
71. http://ibap.pl/kalendarium-ibap/szczegolowy-opis-walk-w-gruzji.-komiersant-22-sierpie.html
72. http://www.wiadomosci24.pl/artykul/stan_wojenny_w_gruzji_rosjanie_planuja_kolejne_ataki_73166.html
73. http://tygodnik.onet.pl/1,13343,druk.html
74. http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_morska_u_brzegu_Abchazji
75. Nałęcz M., „Morze Czarne – Rosja vs. Gruzja”, Nowa Technika Wojskowa nr. 10., październik 2008., s. 59.
76. Czyściwo w oparciu o: Buslik M. „Kaukaska wojna pięciodniowa”, IMW Armia, nr. 10 październik 2008 s. 43.
77. http://www.dziennik.pl/swiat/wojna-gruzja/article221049/Rosyjskie_czolgi_wjechaly_do_Gruzji.html?service=print
78. http://www.tvn24.pl/12691,1560742,0,25,rosjanie-zbombardowali-gori-i-okolice-tbilisi,wiadomosc.html
79. T. Szulc, „Zakłamana wojna”, WTO Raport, nr. 9., wrzesień 2008, s. 14
80. http://www.altair.com.pl/start-1599
81. Na podstawie materiałów dostępnych w: Gawęda M. „Wojsko rosyjskie w wojnie z Gruzją”, Nowa Technika Wojskowa, nr. 10., październik 2008., s. 49-50 i Szulc T., „Zakłamana wojna”, WTO Raport, nr. 9., wrzesień 2008, s. 16.
82. http://fakty.interia.pl/raport/gruzja-osetia/news/lawrow-odrzuca-europejski-projekt-rozejmu,1160416
83. http://www.psz.pl/index2.php?option=com_content&do_pdf=1&id=12733
84. Różne materiały podają różne dane na ten temat, opieram się m. in. na Szulc T., „Zakłamana wojna”, WTO Raport, nr. 9., wrzesień 2008, s. 24.
85. http://www.kresy.pl/wydarzenia?zobacz/abchazja-oglosila-mobilizacje
86. http://www.psz.pl/tekst-12610/Trwaja-walki-w-Wawozie-Kodorskim-w-Abchazji
87. W oparciu i kilka źródeł w tym głównie: T. Szulc, „Zakłamana wojna”, WTO Raport, nr. 9., wrzesień 2008, s. 18-19.
88. http://osw.waw.pl/files/TnW60.pdf oraz doniesienia medialne.
89. http://www.dziennik.pl/swiat/article222453/Szykuje_sie_bitwa_o_gruzinska_stolice.html
90. http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80583,5583853,Wojna_w_Gruzji___sroda__13_sierpnia.html
91. http://www.dziennik.pl/swiat/wojna-gruzja/article222817.ece
92. http://www.dziennik.pl/swiat/article223695/Tak_rosyjscy_zolnierze_okradli_gruzinski_bank.html
93. http://www.tvn24.pl/12691,1564185,0,1,rosjanie-wycofuja-wojska-z-gruzji,wiadomosc.html
94. Straty cywilne i zabici policjanci na podstawie: Woroncow S., „Osetia 2008”, Wydawnictwo Militaria, nr. 310., Warszawa 2008. s. 39.
95. http://fakty.interia.pl/raport/gruzja-osetia/news/rosja-przekazala-bilans-strat-armii,1165207
96. M. Kacewicz, Kaukaskie domino, Newsweek, nr. 33/2008 17.08.2008r., s. 29-30.
97. http://amnesty.org.pl/no_cache/archiwum/aktualnosci-strona-artykulu/article/6183/589/category/45/neste/9.html
98. Na podstawie Szulc T., „Zakłamana wojna”, WTO Raport, nr. 9., wrzesień 2008, s. 20-21 oraz Woroncow S., „Osetia 2008”, Wydawnictwo Militaria, nr. 310., Warszawa 2008. s. 40.
99. http://www.altair.com.pl/start-1599
100. S. Woroncow, „Osetia 2008”, Wydawnictwo Militaria, nr. 310., Warszawa 2008. s. 40.
101. http://www.dziennik.pl/swiat/article223376/Policzyli_ile_kosztowala_wojna_w_Gruzji.html
102. http://www.polskieradio.pl/iar/wiadomosci/artykul83697.html
103. Nie widzę konieczności stosowanie odpowiednich przypisów do tego wątku, ponieważ jest to nie konieczne, iż wiadomości te są w pełni potwierdzone.
104. http://wyborcza.pl/1,76842,6232827,Rosyjska_armia_nie_pokonalaby_nawet_Polski.html?as=1&ias=2&startsz=x
105. Na podstaw różnych źródeł znajdujących siew bibliografii i przypisach.

 

Bibliografia

 
1. Szulc T., Zakłamana wojna, WTO Raport, nr. 9., wrzesień 2008.
2. Wilk R., Uzbrojenie i wyposażenie walczących stron, WTO Raport, nr. 9., wrzesień 2008.
3. Nałęcz M., Morze Czarne: Rosja vs. Gruzja, Nowa Technika Wojskowa nr. 10., październik 2008.
4. Gawęda M., Wojsko rosyjskie w wojnie z Gruzją, Nowa Technika Wojskowa, nr. 10., październik 2008
5. Gawęda M., Wojska gruzińskie w wojnie z Rosją, Nowa Technika Wojskowa, nr. 11., listopad 2008.
6. Woroncow S., Osetia 2008, Wydawnictwo Militaria, nr. 310., Warszawa 2008.
7. Buslik M., Kaukaska wojna pięciodniowa, IMW Armia, nr. 10 październik 2008 s.  
8. Stolár J. M., Gyűrösi M., Gruzińska "rosyjska ruletka" lotnictwo i obrona przeciwlotnicza w konflikcie osetyjskim, Nowa Technika Wojskowa, nr. 1., styczeń 2009.
9. Menkiszak M., Rosyjska inwazja na Gruzję: przebieg, cele i konsekwencje, Biuletyn Analityczny Tydzień na Wschodzie, numer 26(60), 20 sierpnia 2008r.
10. Strachota K., Gruzja na wojnie z Rosją, Biuletyn Analityczny Tydzień na Wschodzie, numer 26(60), 20 sierpnia 2008r.
11. Falkowski M., Kalendarium konfliktu rosyjsko-gruzińskiego, Biuletyn Analityczny Tydzień na Wschodzie, numer 26(60), 20 sierpnia 2008r.
12. Kaczmarski M., Konsekwencje wojny Rosji z Gruzją oraz Gruzja na równi pochyłej, Biuletyn Analityczny Tydzień na Wschodzie, numer 27(61), 3 września 2008r.
13. Menkiszak M., Porozumienie UE - Rosja w sprawie Gruzji, Biuletyn Analityczny Tydzień na Wschodzie, numer 28(62), 10 września 2008r.
14. Koziej S., Pozimnowojenne konflikty i kryzysy zbrojne, źródło: Skrypt internetowy - www.koziej.pl., wrzesień 2008.
15. Dąbrowski K., Secesjonizm Abchazji i Osetii Południowej jako ryzykowny instrument rosyjskiej polityki neoimperialnej, Instytut Krajów Rozwijających się, Uniwersytet Warszawski, [w:] K. Trzciński (red.), Dylematy państwowości, ASPRA-JR, Warszawa 2006, s. 133-148.
16. Kłaczyński R., Konflikt polityczno: militarny na linii Moskwa - Gruzja - zbuntowane prowincje, Szkoła Wyższa im Bogdana Jańskiego w Krakowie, Kraków 2008.
17. Cornell S. E., Popjanevski J., Nilsson N., Russia’s War in Georgia: Causes and Implications for Georgia and the World, Policy Paper, sierpień2008. (link: http://www.isdp.eu/files/publications/pp/08/0808Georgia-PP2.pdf).
18. Valasek T., What does the war in Georgia mean For EU foreign policy?, sierpień 2008.
19. Meller A., Gruzja pod bombami, korespondencja z pierwszego dnia konfliktu, Tygodnik Powszechny, nr. z 13.08.2008r.
20. Kuczyński G., Abchaska ofensywa Moskwy, (zwiastun).
21. http://www.mod.gov.ge - oficjalna strona gruzińskiego ministerstwa obrony.
22. Jagielski W., Gruzja: To nie my zaczęliśmy tę wojnę, ze strony wyborcza.pl, dodane01.08.2008r.
23. Smyrgała D., Kto przegrał wojnę w Gruzji?( Zwiastun).
24. Artykuły oraz relacje zawarte na stronie www.dziennik.pl. www.onet.pl. www.interia.pl. www.wiadomości.pl i www.gazeta.pl inne.
25. www.wikipedia.pl (polska i angielska).
26. http://www.globalsecurity.org
27. http://www.army.lv/?id=4196&s=2566

W mniejszym stopniu korzystałem również z szeregu innych informacji zawartych na wielu wiadomościach, newsach i raportach dostępnych w Internecie oraz przypisach. Dziękuje w tym miejscu również Windmakerowi i Damianowi za pomoc. 
 
Autor:Artur Micek

  

 

Inne wpisy tego autora

Joomla SEO by AceSEF
Arabska Wiosna w Egipcie
piątek, 15 lutego 2013
Wydarzenia w Egipcie związane z Arabską Wiosną doprowadziły do upadku reżimu Hosniego Mubaraka po 30 latach autorytarnych rządów. Obalenie dyktatora nie było proste oraz nie stanowiło celu samego w sobie. Oprócz dążenia do wolnych wyborów i obalenia reżimu, Egipcjanie domagali się...
Więcej…
Operacja czysta przestrzeń w Rashidan
niedziela, 24 października 2010
Pięć dni w Rashidanie Polskie Siły Zadaniowe w Afganistanie wspólnie Afgańskimi Siłami Bezpieczeństwa prowadziły operację „Clean Space” („Czysta Przestrzeń”). Po raz kolejny działania polskich żołnierzy miały wymiar powietrzno-lądowy.
Więcej…
T-80UD sił zbrojnych Pakistanu
piątek, 21 grudnia 2012
Krótki zarys historii czołgów T-80UD znajdujących się na uzbrojeniu sił zbrojnych Pakistanu, a zarazem jednego z najlepszych wozów tego typu zaprojektowanych w byłym ZSRR. Czołg ten jest powodem, dla którego Indie znacznie przyśpieszyły modernizację własnych wojsk pancerno...
Więcej…
Samuel E. Morison - Przełamanie bariery Bismarcka
piątek, 02 grudnia 2011
Polski rynek książki historycznej jest pełen pozycji opisujących zmagania wojenne w Europie, Afryce, jak i też większości regionów Pacyfiku w latach 1939-1945. Odwiedzając jakąkolwiek księgarnie internetową można znaleźć wiele książek opisujących japoński atak na Pearl Harbour,...
Więcej…

Instytut Wydawniczy Erica Rebis Almapress War Book Inne Spacery Cenega

 

SmartAge.pl - Portal ludzi ciekawych Świata

Facebook RSS

All rights reserved by Militis.pl 2008-2012