Strona Główna Historia 1939-1945 Zarys historyczny inwazji III Rzeszy na Danię i Norwegię

Zarys historyczny inwazji III Rzeszy na Danię i Norwegię


 W czasie II wojny światowej III Rzesza przeprowadziła jedną wielką morsko-powietrzną operację desantową, która zakończyła się zdobyciem ważnych strategicznie obszarów Europy. Terenem tym była Dania i Norwegia, których opanowanie zabezpieczało północną flankę imperium hitlerowskiego.


Norwegia była i jest państwem, którego główną cechą terenu są jałowe góry, mało liczna ludności rozmieszczonej w nieproporcjonalny sposób oraz słaba komunikacja lądowa. Połowa terenów leży na wysokości powyżej 2000 metrów nad poziomem morza i porośnięta jest ogromnymi połaciami iglastych lasów. Jedynie w dolinach można spotkać lokalne osady i utrudniające manewry rwące potoki górskie.

Norwegia w 1940 r. liczyła raptem trzy miliony ludzi rozrzuconych na terenie większym niż wyspy brytyjskie. Główne skupiska ludnościowe znajdowały się w południowo-wschodniej regionie państwa, gdzie ulokowana jest stolica – Oslo. Wraz z wzrostem wysokości geograficznej ilość ośrodków zamieszkałych malała i maleje do dziś. Podążając od południa państwa, możemy wyróżnić tylko takie następujące duże miasta i za razem ważne porty: Bergen, Trondheim i jego okolice, następnie Bodo, Narvik i najdalej wysunięte na północ Kirknes. We wszystkich tych miastach znajdowały się porty niezbędne wtedy do funkcjonowania Norwegii.

W 1940 r. głównym środkiem komunikacji w Norwegii był transport morski, a nie lądowy czy też kolejowy. Odległości między miastami wyłączały z użytku ówczesny transport kołowy. Nie było możliwości funkcjonowania odpowiedniej sieci drogowej. Te szlaki komunikacyjne, które istniały były niebezpieczne, wąskie, biegnąca na dużych wysokościach oraz w niesprzyjającym klimacie. O ile w lecie tymi trudnymi do pokonania drogami dało się poruszać o tyle w zimę stawało się to już powyżej Bergen praktycznie niemożliwe. Zaśnieżone, śliskie drogi na które w każdej chwili mogła zejść lawina były same w sobie blokadą dla transportu kołowego. W takich warunkach prowadzenia działań ofensywnych stawało się niemożliwe. Inna była za to sytuacja z portami morskimi.

Do południowego-zachodniego wybrzeża Skandynawii przez cały rok docierały ciepłe i wilgotne masy powietrza znad Atlantyku. Miasta wcześniej wymienione położone były tuż nad poziomem morza i stawał się dzięki temu zdatne do normalnego funkcjonowania. Przez cały rok istniała możliwość funkcjonowania transportu lotniczego i morskiego. Na północ od Trondheim sytuacja stawała się mniej przyjazna. Dzięki prądowi zatokowemu mającemu swój początek w Zatoce Meksykańskiej norweskie porty w Trondheim, Bodo, Narwiku, Kirknes, czy też Sowiecki Murmańsk i Archangielsk nie zamarzały w zimę. Prąd Zatokowy kończy swój bieg m. in właśnie w tych fiordach, gdzie przez cały rok woda ma dodatnią temperaturę. Dzięki tym warunkom naturalnym mógł funkcjonować w całym rok transport morski.

Sytuacja z transportem lotniczym stawała się jednak kłopotliwa, ze względu na krótki dzień oraz okres zimy polarnej. Długie godziny ciemności, zamiecie, mgły i odwilże wiosnę sprawiały, że ruch lądowy nie był możliwy, a transport lotniczy ekstremalnie trudny.

Działania lądowe utrudniał śnieg, trudne warunki atmosferyczny oraz teren. Przekonali się o tym dość boleśnie Brytyjczycy, Francuzi, Polacy i Niemcy. O ile Niemcy mieli kontakt z norweskim klimatem oraz podobnym klimatem u siebie w niektórych częściach własnego państwa o tyle Brytyjczycy, a szczególnie wojsko nigdy nie mogło ćwiczyło oraz działać w takich warunkach oraz nigdy nie znalazło się na tym terenie, aż do kwietnia 1940 r.

Najtrafniej to nieprzygotowanie do działań na takim terenie i w takich warunkach określił Winston Churchille: „Cała północna Norwegia była pokryta śniegiem, głębokości jakiej żaden z naszych żołnierzy nie widział, nie czuł ani sobie nie wyobrażał. Nie było ani butów zimowych ani nart – jeszcze mniej narciarzy. Musimy zrobić, co w naszej mocy – tak rozpoczęła się ta nieszczęsna kampania”.

Siły zbrojne Wielkie Brytanii tylko w okresie wojny napoleońskiej blokowali wybrzeża tego państwa i miały z nim kontakt. Norwegia nigdy nie była w strefie insertów i zainteresowań Londynu. W opinii Brytyjczyków Norwegia była tylko turystycznym dodatkiem Europy. Przez wiele lat stosunki miedzy państwami i narodami były pozytywne oraz nie przejawiały objawów wrogości.

 

Dlaczego Norwegia?

 
Od wybuchu wojny między Wielką Brytanią i Niemcami 3 września 1939 r. Norwegia miał na szczególne znaczenie dla obu stron konfliktu, z której każda ze strony w sposób naturalny starała się wykorzystać neutralność terenów tego państwa dla własnych celów strategicznych. Wybrzeża Norwegii były główną drogą morską na Atlantyk z portów niemieckich w okresie wojny. Wraz z wybuchem wojny powtórzyła się sytuacja z I wojny światowej, gdy Royal Navy stworzyła blokadę morską na wodach międzynarodowy odcinając niemieckim statkom handlowym drogę na resztę świata. W tym wypadku jedynie poruszanie się wodami norweskimi dawało możliwość wyjścia na Ocean Atlantycki lub Arktyczny i było nie jako okienkiem na ten świat. 

Już dwa tygodnie po rozpoczęciu wojny, rząd brytyjski oświadczył, że niemiecki atak na Norwegię będzie traktowany jako atak na teren Wielkiej Brytanii i spotka się z ostrą akcją odwetową. Londyn zaproponował również swobodę żeglugi norweskiej flocie handlowej, mimo blokady i oświadczył, że jest w stanie zakupić maksymalną ilość zasobów gospodarczych Norwegii, aby te tylko nie trafiły do Niemiec. Był to jeden z elementów strategi gospodarczego osłabiania wroga. 

Na mocy porozumienia z dnia 11 listopada 1939 r. do Wielkiej Brytanii, a nie Niemiec zaczęły pływać największe i najlepsze statki transportowe z rudą żelaza i innymi surowcami. Osłonę im zapewniała Flota Macierzysta, dowództwo ochrony konwojów i sił powietrzne Wielkiej Brytanii. Niemcy zdołali dopiero 23 lutego 1940 r. zwiększyć własny import towarów z Norwegii transportowanych drogą morską. Planowano osiągnąć znacznie większy miesięczny poziom niż w 1938 r. co się jednak nie udało. W tamtym roku Niemcy sprowadzili 22 mln ton rudy żelaza. Zablokowanie portów norweskich i ograniczenie importu ze Szwecji pozbawiłoby wroga według wyliczeń brytyjskiego Ministerstwa Wojny Gospodarczej 9,5 milionów ton surowca rocznie, które blokowali częściowo alianci od 3 września 1939 r.

Brytyjczycy mimo swoich planów mieli jednak dziurę w blokadzie. Sytuacja w handlu towarami była bardzo skomplikowana przez specjalne względy jakimi cieszyła się Norwegia ze strony dwóch skłóconych bloków militarnych 

Dla aliantów kłopotliwe było przyzwolenie Norwegów na pływanie po ich wodach terytorialnych wrogich statków transportowych, ale nie wojskowych (do czasu). Brytyjczycy wiedzieli doskonale, że niemiecka gospodarka jest uzależniona od dwóch ważnych surowców. Mianowicie ropy naftowej i rudy żelaza. Na terenie III Rzeszy nie było wystarczających pokładów mogących zaspokoić potrzeby państwa, więc sprowadzano te towary za granicy. Tą słabość chcieli wykorzystać Brytyjczycy, którzy planowali odcięcie Niemców od ropy naftowej (m. in poprzez blokadę morską i operacja „Pike”), oraz zablokowanie importu rudy żelaza z państw Półwyspu Skandynawskiego.

Ten drugi surowiec był wydobywany w północnej Szwecji w zagłębiach Kiruna i Gällivare skąd transportowano surowce koleją do portów norweskich w okresie zimy. W lecie surowce transportowano do bezpiecznego portu Lulea na północnym krańcu Morza Bałtyckiego. W miesiącach od grudnia do kwietnia ze względu na zamarzanie wód Bałtyku, surowce trafiały do portów norweskich w tym głównie wolnocłowego Narwiku, gdzie oceaniczny Prąd Zatokowy utrzymywał wody bez kłopotliwej zmarzliny. W portach tych załadowywano rude żelaza na statki handlowe, które płynęły do III Rzeszy wodami norweskimi i tylko na krótką chwile wypływały na wody międzynarodowe w regionie Danii. Przez pewien czas czekały na nie tam brytyjskie okręty podwodne, ale zostały jednak odwołane z takich patrolów ze względu ponoszone straty.

Przez sam Narwik przechodziło od 1,5 do 3,5 mln ton rudy żelaza rocznie skierowanej do III Rzeszy. Odcięcie tylko tego źródła według raportu brytyjskiego Ministerstwa Wojny Gospodarczej stworzonego w lutym 1940 r. okazałoby się groźne dla normalnego funkcjonowania gospodarki, która w okresie wojny zwiększyła znacznie zapotrzebowanie na ten surowiec. Według wyliczeń ekspertów brytyjskich całkowite odcięcie Berlina od rudy żelaza dostarczanej przez Norwegię doprowadziłoby w ciągu roku do załamania się gospodarki III Rzeszy.

Niemcy dowództwo w lutym 1940 r. liczyło na dodatkowe miliony ton rudy szwedzkie (do ok. 10 mln ton już sprowadzanej). Nie dało się jednak tego szybko osiągnąć ze względów technicznych, a wprost przeciwnie – import od chwili wybuchu wojny zmalał i przez Narwik nie przechodziło 2,5 mln, a tylko 1 mln rudy żelaza. Duża liczba przejętych statków handlowych firm niemieckich jak i działania sił zbrojnych aliantów dość znacznie zmniejszyły potencjał transportu morskiego III Rzeszy. Utrata we wrześniu, aż 90 statków transportowych była bolesna.

Strona norweska choć dysponowała bardzo dużym potencjałem transportowym to ze względu na działania wojenne mogła pływać bezpiecznie tylko po swoich woda. Na wodach międzynarodowych statkom tym groził atak u-bootów lub też przejecie towaru przez Brytyjczyków walczących skrupulatnie z kontrabandą na morzach. Jak widać w jednym i drugim przypadku, alianci nie mieli możliwości przerwać tego procederu bez naruszenia czyjeś neutralności. 

Sytuacja w Skandynawii skomplikowała się 30 listopada 1939 r., gdy ZSRR najechało na Finlandię. Alianci widzieli w ZSRR wroga i chcieli wysłać Finom pomoc przez Norwegię i Szwecję. Był to tak zwany wariant brytyjskiej pomocy Finlandii. Państwa te obwiały się jednak reakcji III Rzeszy i ZSRR, choć popierały Finów. Niemcy mieli za sojusznika ZSRR, ale starały się w małym stopniu wspierał Finów. Nie było jednak mowy o stworzenia dla Aliantów korytarza przez który mógłby iść posiłki dla Finów.

Brytyjczycy bardzo szybko zaproponowali Finom pomoc materialną, m. in. RAF zaoferował wysłanie sprzętu lotniczego w postaci 150 różnych samolotów. Londyn miał nadzieję, że wojna ta przyniesie aliantom korzyści z prozaicznego powodu. III Rzesza i ZSRR był sojusznikami, a Finlandia została zaatakowana przez państwo z tego sojuszu totalitarnych krajów. W takim wypadku Brytyjczycy mieli nadzieję, że wojna przybliży państwa skandynawskie w ich orbitę polityczną co poskutkuje m. in odcięciu dostaw surowców z Półwyspu Skandynawskiego dla III Rzeszy. Po początkowych sukcesach Finów, alianci mieli nadzieje, że Norwegia i Szwecja jako członkowie Ligi Narodów zgodzą się na przemarsz sił ekspedycyjnych wysłanych do Finlandii wysłanych w celu potrzymania oporu obrońców.

W państwach tych wybuchły wewnętrzne spory polityczne, które w ostateczny sposób zakończyły się nieudzieleniem zezwolenia na przemarsz wojsk alianckich przez teren Norwegii i Szwecji. Państwa te popierały Finlandię, lecz nie chciały podzielić losu Polski (groźba interwencji ZSRR lub też III Rzeszy była według nich poważna). Szwecja i Norwegia obawiały się tego, że ewentualna pomoc aliancka będzie niewystarczająca lub za późna dla nich w razie agresji któregoś z sąsiednich mocarstw totalitarnych.

W tym czasie Francuzi widząc opór Skandynawów na otwarcie swojego terytorium dla wojsk alianckich planowali i rozważali zablokowanie akwenów morskich tak aby do Murmańska nie docierały żadne okręty i statki. Dość poważnie rozważono również odbicie miasta portowego Petsamo na północy Finlandii skąd miano zaatakować za pomocą lotnictwa i marynarki wojennej Murmańsk. Opanowanie tego portu miało również otworzyć drogę dla dostaw zaopatrzenia kierowanego dla Finlandii oraz stanowić być może bramę przez którą wejdzie aliancki korpus ekspedycyjny w głąb Finlandii. Wystąpił jednak między aliantami konflikt co do celów politycznych jakie chciano osiągnąć.

Wariant brytyjski gwarantował przychylność Skandynawii względem aliantów lub też nawet ich dołączenie do sojuszu z powodu kontr-działań III Rzeszy. Wariant francuski nie miał tak rozbudowanych celów politycznych, lecz bardziej militarny charakter. Francuzi chcieli zadać cios ZSRR, a nie szukać póki co nowych frontów walki z III Rzeszą, choć mile widzieli w planach rozciąganie wrogich sił po różnych miejscach Europy.

Ostatecznie 5 lutego 1940 r. na posiedzeniu Najwyższej Rady Wojskowej zdecydowano się jednak na wariant proponowany przez Londyn. Zakładał on wysłania w natychmiastowy sposób dla Finlandii zaopatrzenia przez Norwegię (port Narwik) i Szwecję oraz następnie wysłanie tą samą trasą dwóch lub więcej brygad wojsk. Podjęto wtedy też decyzję o tym jak przerzucone będą tam siły ekspedycyjne. Według planów z Francji i Wielkiej Brytanii okręt eksportujące statki transportowe miały pływać w region Narwiku z wojskami na pokładzie. Tam następowałby rozładunek statków i załadunek żołnierzy oraz sprzętu do pociągów. Z Narwiku szlakiem kolejowym wojska miały wędrować do Kiruna oraz Gällivare i również do portu Lulea w Szwecji. Według planu Brytyjczycy mieli pozostawić w Szwecji dwie brygady ochronne wybrzeża, a w Norwegii pięć batalionów obsadzających kluczowe porty na południu kraju. Wojska te miały stacjonować w głównej bazie aliantów w Trondheim (skąd biegła trasa z Namsos), Bergen i w Stavanger. Dla wszystkich tych celów miano wycofać z Francji dwie brytyjskie dywizję piechoty.

Alianci obawiający się ataku III Rzeszy wyasygnowali na front szwedzko-norweski 150 tys. żołnierzy (100 tys. z Wielkiej Brytanii i 50 tys. z Francji). Do celów ochrony wybrzeża i konwojów skierować miano 40 niszczycieli i większość okrętów liniowych Floty Macierzystej. Siły lotnicze na Półwyspie Skandynawskim miały wynieść sześć i pół eskadry samolotów, w tym trzy eskadry myśliwskie. Na terenie Wielkiej Brytanii gotowe do działań w Norwegii pozostałby cztery eskadry ciężkich bombowców. Jak dla aliantów w tym czasie, sił oddelegowane na ten hipotetyczny teatr wojenne były znaczne. Późniejsze siły skierowane do Norwegii w ramach planu „R4” były o wiele mniejsze.

16 lutego 1940 r. doszło do poważnego naruszenia neutralności Norwegii. Realnie to Niemcy pierwsi naruszyli tą neutralność wpływając okrętem zaopatrzeniowym „Altmark” na wody państwa trzeciego z jeńcami na pokładzie. Okręt ten przewoził 303 jeńców wziętych do niewoli przez pancernika kieszonkowy KMS „Admiral Graf Spee” (udało się uratować 299 jeńców). 16 lutego „Altmark” został zatrzymany przez dwa norweskie torpedowce, jednak Norwegom wystarczyły słowne zapewnienia kapitana, że nie przewozi na pokładzie kontrabandy, a tym bardziej jeńców. W tym dniu statek ten wykryły jednak samoloty brytyjskie, a admiralicja wysłała za nim w pościg trzy niszczyciele. Przed północą 16 lutego 1940 r. w Jössingfjordzie na południe od Stavenger, niszczyciel HMS „Cossack” wpłynął na norweskie wody terytorialne i abordażował „Altmark”.

Pogwałcenie neutralności Norwegii przez Brytyjczyków spowodowało protest rządu norweskiego, a także stało się jednym z pretekstów do decyzji A. Hitlera o zajęciu Norwegii. Brytyjczycy słusznie bronili się mówić iż rząd Norwegii zezwala, czy też ułatwia wykorzystanie własnych wód dla niemieckich celów wojskowych. W odpowiedzi na zarzuty norweskie Londyn zarzucił też Norwegom to, że są bezsilni wobec działań III Rzeszy na ich własnych wodach oraz w takim wypadku muszą podjąć adekwatne kroki. Zmotywowało to Brytyjczyków jeszcze bardziej do podjęcia kroków mających zablokować ruch statków z Narwiku do portów III Rzeszy, gdzie trafiały statki z rudą żelaza.

Tuż po tych wydarzeniach premier rządu francuskiego M. Daladier zaproponował Londynowi dokonanie inwazji na Narwik w oparciu zasadę faktów dokonanych. Według jego założeń desant miano wyrzucić w porcie i jego okolicach bez wdawania się jednak w walki z Norwegami, których miano traktować jako sojuszników. Przeprowadzenie takiej inwazji chciał wytłumaczyć działaniem ochotników chcących pomóc Finlandii, a następnie oficjalnie przerzucenie tam sił lądowych. Wszystko to według jego oceny powinno szybko być wykonane, a rząd w Oslo nie miałby innego wyjścia jak zgodzić się na te fakty dokonane. Premier uważał i miał nadzieję, że takie działanie wbrew pozorom zostanie pozytywnie pozytywnie przez społeczność norweską, która zobaczy, że alianci gwarantują jej bezpieczeństwo własnymi siłami.

Wszystkie plany włączenia Skandynawii do wojny upadły jednak w nocy z 12 na 13 marca 1940 r. Finlandia zaprzestała już stawiania walki i zgodziła się podjąć negocjację z ZSRR. Od tego momentu nie można było już mówić o działaniach ratowania Finlandii, lecz co najwyżej o chęci obrony Skandynawii przed Niemcami. Przez następny tydzień zaniechano wszelkich działań wobec aktywności III Rzeszy w Norwegii i Szwecji.

Sytuacja zmieniła się jednak 21 marca 1940 r., gdy do władzy w Francji doszedł nowo wybrany premier Paula Reynaud. Osoba ta była zdecydowana kontynuować walkę z III Rzeszą w agresywny sposób. W skład jego rządu mianował zarówno marszałka Francji Philippe'a Petaina jako wicepremiera bez teki, jak i pułkownik (awansowanego z tej okazji na generała brygady) Charles de Gaulle – jako wiceministra wojny.

P. Reynaud nie tylko podpisał 28 marca 1940 r. porozumienie z rządem brytyjskim przewidujące, że żadne z państw nie zawrze oddzielnego pokoju z Niemcami, ale też ponownie zaoferował Brytyjczykom pomysł zablokowania transportu rudy żelaza poprzez zaminowanie podejść do portów centralnej i północnej Norwegii. Operacja ta w ramach planu
„R4” została zrealizowana pod kryptonimem „Wilfred”. Miny miały zostać postawione na wodach norweskich, co wiązało się z złamaniem neutralności Norwegii.


Dla celów medialnych jak i usprawiedliwienie tych działań strona brytyjska zarzuciła rządowi w Oslo i Sztokholmie brak rzeczywistej neutralności i wspieranie III Rzeszy. Do Norwegii wysłano w związku z tym odpowiednią notę dyplomatyczną w której ostrzegano przed dalszym wspieraniem III Rzeszy. W nocie tej sojusznicy zastrzegali sobie też prawo do podjęcia stosownych działań. Działaniami tymi było postawienie pól minowych na wodach norweskich. Działanie to przelało tylko szalę goryczy i było ostatecznym symbolem włączenia Norwegii do wojny.


Francuski czołg R-35 w Narwiku. (źródło:http://farm5.static.flickr.com).


Watro w tym miejscu zwrócić uwagę, że plan „R4” zakładał wysłanie do Norwegii wojsk lądowych w razie gdy: „Niemcy postawią stopę na norweskim ziemi, albo zaistnieją niezbite dowody, że zamierzają to uczynnić”. Dla Brytyjczyków głównym celem był Narwik i jego region. Do tego portu zamierzano wysłać siły w postaci jednej brygady piechoty z jedną baterią artylerii przeciwlotniczej. Pierwszy batalion piechoty miał przybyć do portu wraz z dwoma krążownikami eskorty. W mniejszej liczebności żołnierzy przerzucić też miano do Bergen, Trondheim i Stavanger. Do tych ostatnich miast skierowano siły w postaci pięciu batalionów oraz wojsk technicznych i wsparcia. Przy czym w natychmiastowy sposób za pomocą krążowników miano przerzucić batalion piechoty do Narwiku oraz cztery bataliony do Stavanger i Bergen.

Krążowniki te miały również za zadanie zniszczyć ewentualne wrogi siły inwazyjne, zanim te zejdą na ląd i wspierać własnym ogniem siły lądowe oraz stanowić ruchome stanowiska przeciwlotnicze. Batalion piechoty skierowany do Trondheim osiągnąć miał wybrzeży Norwegii dwa dni później.

Sztab Generalny sił francuskich dla wsparcia wysłać miał również własne odziały w liczbie ok. 18 tys. żołnierzy. Nie było jednak mowy o wysłaniu znacznych sił lotniczych. Do Norwegii skierować miano raptem jedną eskadrę myśliwską oraz eskadrę współpracy z wojskami lądowymi. Jednostki te miano ulokować w północnej Norwegii w regionie Narwiku, aby były w zasięgu szwedzkiego miasta Gällivare.

Dwa bataliony w Bergen i Trondheim były pozbawieni szans na wsparcie z powietrza (choć znajdowały się o wiele bliżej niemieckiego terytoriom). Według planów siły te miały jednak tylko wzmocnić armie norweską, a nie stanowić główną podstawę obrony państwa. alianci nie mieli środków aby całkowicie przyjąć na siebie obronę całego terytorium Norwegii.

28 marca 1940 r. Najwyższa Rada Wojenna Sprzymierzonych zatwierdziła plany operacji alianckich wojsk lądowych, morskich i powietrznych w Norwegii. W skład sił inwazyjnych sprzymierzonych wchodziły również jednostki Polskie jak: okręt podwodny ORP „Orzeł”, niszczyciele ORP „Grom”, ORP „Burza” i ORP „Błyskawica” i statki transportowe „Chrobry”, „Batory” i „Sobieski”. Z polskich jednostek lądowych do Norwegii miała być skierowana Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich.

 

Niemiecki plan inwazji

 
Był też inny powód (i kontekst angażowania Norwegi do wojny), dlaczego ostatecznie Niemcy zdecydowali się na pogwałcenie neutralności Danii i Norwegii mimo, że 6 grudnia 1939 r. A. Hitler zapewniał Norwegów o nienaruszalności ich terenu i przyjaznych stosunkach międzypaństwowi. Słowa te krzyżowały się jednak z polityką i strategią działań wobec zachodu. Duży nacisk na A. Hitlera kładł admirał Erich Reader.

10 października 1939 r. na spotkaniu z A. Hitlerem powiedział, że: ...ważne byłoby dla okrętów podwodnych, aby uzyskać podstawy do działania z wybrzeży Norwegii, np. z Trondheim.... 20 października 1939 r. admirał przedstawił w ogólny sposób plan inwazji na Norwegię stworzony przez admirała Rolfa Carsa. Dla Kriegsmarine opanowanie portów norweskich dawało szansę związania dużej liczby wrogich jednostek oraz dawała możliwość bezpiecznego wykorzystywania fiordów jako baz wypadowych dla okrętów podwodnych i nawodnych na Atlantyk. 

Podbój Norwegii zabezpieczał również północną flankę III Rzeszy, ponieważ wykluczał on możliwość wykorzystania norweskich baz morskich i lotniczych przez aliantów. A. Hitler dość szybko zmienił zdanie dopiero, gdy zrozumiał jakie niesie zagrożenie całkiem realna hegemonia Wielkiej Brytanii w Skandynawii. Obawę to pogłębiły słowa Vidkuna Quislinga, szef norweskiej partii faszystowskiej „Nasjonal Samling”. W grudniu 1939 r. przybył on do Berlina, aby tam spotkać się ze swoim znajomym Alfredem Rosenbergiem. Norweg skrupulatnie opowiedział mu o sytuacji w kraju oraz polityce międzynarodowej rządu. Dzięki admirałowi zapewniono mu audiencję u dowódców Wehrmachtu oraz A. Hitlera.

13 grudnia, tuż po spotkaniu z Norwegiem A. Hitler rozkazał on opracowanie planu operacji opanowania Norwegii. Kilka dni wcześniej do inwazji przekonywał Hitlera ponownie admirał E. Raeder wrócił, wskazując, że niemiecka okupacja Norwegii była jedynym skutecznym sposobem blokowania szlaków handlowych ciągnących się z Norwegii do Anglii.

Niemiecki Sztab Generalny szybko zabrał się do pracy nad przygotowaniami do operacji. Pracę nad planem inwazji przyspieszyły, gdy do Berlina dotarły niepokojące wieści o propozycjach Winstona Churchilla skierowanych wobec rządu norweskiego. A. Hitler nakazał V. Quislingowi werbowanie zwolenników i przygotowywanie się do rozpoczęcia działań wojennych, co oznaczało w praktyce przeprowadzenie oddolnego przewrotu w państwie. Sztab Generalny szybko odradził przeprowadzenie puczu, gdyż uważał to za niewykonalne i narażające na niebezpieczeństwo siły inwazyjne. Armia norweska zostałaby szybko postawiona w stan gotowości bojowej, a z Wielkiej Brytanii w ciągu dwóch dni mogły przybyć główne siły Floty Macierzystej. Sama południowa Norwegia była w zasięgu bombowców alianckich. Pucz nawet przeprowadzony z kilkugodzinnym wyprzedzeniem inwazji mógł zagrozić skromnym siłom Krigsmarine.

Dla czytelnika za pewne wydaje się, że po wydaniu decyzji wszystko tworzy się automatycznie i bez przeszkód. Niestety tak się nigdy nie dzieje. Nietrudno było wydać dyspozycje, gorzej z ich wykonaniem. Sen z powiek admirałom niemieckim spędzała brytyjska flota wojenna, a szczególnie potężna Flota Macierzysta nienaruszona praktycznie w większym stopniu i dysponująca miażdżącą przewagą nad wszystkimi siłami Berlina.

Równie groźnie byli Francuzi, a sztab musiał wsiąść pod uwagę jeszcze siły norweskie. Przeprowadzanie inwazji w takich warunków wymagało świetnej mistyfikacji, ukrycia sił, sprytu w działaniu oraz przede wszystkim zdecydowania na każdym szczeblu dowodzenia. Jeden błąd mógł się zakończyć kompletnym unicestwieniem wielu okrętów, statków oraz śmiercią tysięcy marynarzy, spadochroniarzy i żołnierzy. Gdyby zgrupowania inwazyjne wpadły na siły brytyjskie w tym pancerniki ich los byłby z góry przesądzony, tak jak i możliwe, że cała wojna. Do tej operacji wymagano więc dowództwa najwyższej klasy.

Z tego powodu 20 lutego do Kancelarii Rzeszy wezwano zaskoczonego gen. Rathaya-Biographiena Falkenhorsta. Adolf Hitler chciał powierzyć mu wykonanie prowizorycznego planu operacji. Zaskoczony generał jak głoszą niektóre przekazy po otrzymaniu rozkazu przygotowania planów operacji zamknął się w pokoju hotelowym mając do dyspozycji tylko przewodnik turystyczny na podstawie którego opracował wytyczne działań. Wieczorem tego samego dnia przedstawił gotowe plany akcji A. Hitlerowi. Führer był widocznie zadowolony z zreferowanego mu opisu operacji, gdyż powierzył gen.. R. B. Falkenhorstowi dowodzenie nad operacją „Weserubüng”. Do dowództwa nad tym atakiem dołączono jeszcze jako szefa sztabu płk Ericha Buschenhagena oraz kom. Johanna Kranke jako szefa transportu morskiego.

Opracowaniem dokładnego planu inwazji na podstawie rozkazu z 14 grudnia 1939r. zająć miało się Naczelnego Dowództwa Sił Zbrojnych (OKW). Zgodnie z postanowieniem podpisanym 27 stycznia 1940 r., gen. Keitel, z teoretycznych rozważań inwazji prowadzonych w ramach „Studiom Północnego”, sztab przeszedł do praktycznego wykonywania planu operacji „Weserübung” (Weser Exercise). Kryptonim ten można przetłumaczyć jako „Ćwiczenia Wezery”, a nazwa „Wezera” pochodziła od święta „Wezery”, czyli rzeki płynącej w północnych Niemczech powstałej z Werry i Fludy. Sztab Generalny w tym samym czasie wydał polecania dotyczące prac nad utworzeniem sił inwazyjnych przeznaczonych do operacji „Weserubüng”.

1 marca 1940 r. A. Hitler podpisał dyrektywę „Weserubung” nakazując szybko zając Danie i Norwegię, zanim rozpocznie się wielka ofensywa w ramach planu „Fall Gelb”. Głównym celem było jednak zagwarantowanie sobie bezpieczeństwa o czym pisał A. Hitler: „Ta operacja spowoduje brytyjską ingerencję w Skandynawii i regionie Morza Bałtyckiego, ponadto będzie to gwarancja bezpieczeństwa dla naszej bazy rudy w Szwecji i da naszej marynarce wojennej i lotnictwu szersze pole startowe przeciwko Anglii”.

W ramach planów dokładnych opanować miano szybko kluczowe cele nadbrzeżne, gdzie miano wyładować szybko siły inwazyjne przewożone przez statki transportowe. Ze względu na brak środków transportowych jak i możliwości ich osłaniania operacja miała bardziej charakter specjalny niż czysto desantowy. Niemcy wiedzieli, że w konwencjonalny sposób nie da się przeprowadzić inwazji, a siły morskie nie maja potencjału aby ochronić żołnierzy na statkach przed potężną flotą aliancką. W świetle tych rozważań liczby oddziałów, które miały być zaangażowane była ograniczona do minimum, a generał von Falkenhorst została zmuszony do opracowanie planu zajęci silnie bronionych regionów małymi oddziałami. Wojska Niemieckie musiały początkowo również korzystać z małych portów, a nie głównych obiektów.

Według planu sześć oddziałów w sumie liczących ok. 8850 żołnierzy transportowanych na okrętach wojennych stanowiło pierwszą i główną fale zdobywania portów. W pierwszym dniu wojny zamierzano zdobyć porty w Narwiku, Bergen, Trondheim, Kristiansand, Aernadle, Egersund, Horetn, Oslo oraz wyspę Bolaerne&Rauoy. Dopiero po opanowaniu portów, a w tym szczególnie portu w Oslo statkami miano przetransportować główne siły lądowe, które drogami i koleją wyruszyłby do centrum i później również na północ Norwegii.

Atak poprzedziły działania dyplomatów i wojskowych niemieckich, którzy przekazali do Berlina niezwykle cenne informacje dotyczące przygotowania Norwegów oraz Brytyjczyków i Francuzów do walki. W tym czasie Brytyjczycy główkowali nad możliwością przekonania rządu Norwegii co do swoich zamierzeń. Gdy alianckie niszczyciele rozpoczęły minowanie wód terytorialnych Norwegii w ramach operacji „Wilfred”, Hitler jeszcze bardziej umocnił się w swoich przekonaniach, że inwazja aliancka na Norwegię jest pewna i nastąpi bardzo szybko. Następnie dostał notatkę skierowaną przez V. Quislinga z prośbą o przeprowadzenie natychmiastowej interwencji zbrojnej w Norwegii. Datę rozpoczęcia operacji dwukrotnie przesuwano w wcześniejszych tygodniach, ustalając ją w końcu na 8 kwietnia 1940 r.

Plany inwazji, a raczej powody do jej przeprowadzenia na Norwegię stworzono jednak już wiele lat wcześniej. W czasie I wojny światowej admirał Wolfgang Wegener w książce „Die Seestrategie des Weltkrieges” opublikowanej dopiero w 1929 r. opisał dokładnie znaczenie geopolityczne, militarne oraz gospodarcze Norwegii. Praca ta była w owym czasie dokładnie studiowana przez ekspertów z środowisk morskiego w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych oraz Norwegii. Z pracy tej można było wyczytać i wywnioskować iż wpływ położenia geograficznego Niemiec i jego sytuacja geopolityczna, wpływa na to, że główną funkcją marynarka jest utrzymanie dostępu do szlaków handlowych na Oceanie Atlantyckim.

Zajęcie Norwegii utrudniłoby Brytyjczykom prowadzenie blokady morskiej. Anglia mogłyby dłużej utrzymywać linie blokady morskiej ciągnącej się z Szetlandów do Norwegii, ale musiała wycofać większość sił w przybliżeniu do linii Szetlandy-Wyspy Owcze – Islandia. Luka między Islandia a Grenlandią była również otwarta, ale żegluga nią należała do bardzo niebezpiecznych w okresie zimowym. Cała taka linia taka dla obrony była jednak szeroka (praktycznie cztery razy szersza) i trudna oraz wymagała zaangażowania większych sił.

W okresie pierwszych ośmiu miesięcy wojny, nie zaistniałą jednak w Niemczech powtórka z I wojny światowej, a blokada morska Brytyjczyków była nie tylko w małym stopniu nieefektywna, ale również zapotrzebowanie na import towarów drogą morską zmalał dzięki m. in. układzie z ZSRR. A. Hitler zdawał sobie jednak sprawę z tego, jak ważna jest Norwegia. Według relacji oficerów niemieckich, książka admirała Wegenera była „biblią morską”.


Siły Zbrojne Norwegii w 1940 r.


Armia norweska w 1940 r. była tworem bardzo słabym i niezdolnym do obrony państwa przed jakąkolwiek wrogą inwazją. Przez wiele lat w państwie tym prowadzono politykę tworzenia małej armii zawodowej systematycznie uszczuplanej. Następnie zrezygnowano z drogich sił zawodowych i postawiono na małą, tanią armię wywodzącą się z okresowego przymusowego naboru do wojska. Większość żołnierzy przechodziła tylko 84 dniowe szkolenie podstawowe.

W armii tej nie istniał korpusu podoficerów, ponieważ podoficer jako zawód został zniesiona na początku 30-tych XX w. Po ukończeniu szkoły podoficerów, trwające od 1 do 4 lat, mężczyzn był tylko przez jeden rok w wojsku. Większość z nich następnie przenoszono do rezerwy. Priorytetem państwa była polityka socjalna, a wydatki na wojsko traktowano jak zło konieczne.

Po dojściu do władzy A. Hitlera politycy lewicy rządzący krajem zbagatelizowali zagrożenie i określili stan armii jako dobry i nie wymagającej znacznego dofinansowania. Według ich raportów Norwegia jest krajem łatwym do obronny tymi siłami, którymi teraz dysponuje król. Politycy lewicy uważali, że dzięki dobrym stosunkom z Wielką Brytanią, ta w razie zagrożenia suwerenności Norwegii wyślę do jej brzegów Royal Navy, która odizoluje państwo od Niemców oraz zażegna niebezpieczeństwo wrogiego desantu.

W 1933 r. budżet obrony Norwegii sięgną bardzo niskiego poziomu i zmalał do ok. 0,5% PKB. Od tego roku wraz z pogarszaniem się stosunków z III Rzeszą wydatki wzrastały i w 1938 r. wyniosły już ok. 1% PKB. Norweska armia i flota z pewnością nie był przygotowany do wojny. Po 125 latach pokoju, państwo nie było kompletnie przygotowane do prowadzenia wojny. Jedynie mundury były dobrej jakości i nadawały się świetnie do norweskiego terenu i klimatu. 

Norwegia nie miała praktycznie broni przeciwpancernej, znacznej liczby karabinów maszynowych, ani też granatników lub min lądowych. Artyleria przeciwlotnicza była uboga i przestarzała. Artyleria polowa również nie dysponowała ani nowoczesnym ani licznym sprzętem – ten który był opierał się na kilkudziesięciu dział polowych najczęściej 75 mm lub 65 mm haubicach górskich.

Sama struktura jednostek taktycznych armii norweskiej nie była zbytnio inna niż w innych armiach, choć charakteryzowała się małą ilością ciężkiej broni. Pluton piechoty w norweskiej armii składał się z dwóch oficerów i 36 żołnierzy mających cztery lekkie karabiny maszynowe. Kompania piechoty składał się z dziewięciu oficerów, 108 żołnierzy i 12 lekkich karabinów maszynowych. Batalion piechoty liczył 50-60 oficerów i 800 żołnierzy.

Lądowe siły Norwegii dzieliły się w stanie pokoju na sześć dywizji piechoty, brygadę piechoty, pułk artylerii mieszanej i pułk lotniczy. Centrum dowodzenia siłami zbrojnymi znajdowało się w Oslo. Każda dywizja piechoty dysponowała swoją strukturą, przez to warto przedstawić każdą tą jednostkę z osobna, ponieważ nie istnieje wsólmy mianownik mogący opisać strukturę jednostek na jednym przykładzie. Siły lądowe prezentowały się w następujący sposób:

* 1.DP gen. C. Erichsena stacjonująca głownie na południe od Oslo (sztab w Halden) i składająca się z:
- 1.Brygada Piechoty w Fredrikstadu;
- 1.Pułk Piechoty w Fredrikstadu;
- 2.Pułk Piechoty w Oslo;
- 3.Pułk Piechoty w Kongsbergu;
- 1.Pułk Dragonów w Gardermoen;
- 1.Pułk Artylerii w Skien;
- 7.Kompania Transportowa;
- Fortyfikacje Sapsborg (Fort Greaaker posiadający dwa działa 75 mm M/01 i dwa działa 120 mm oraz stanowisko artylerii w Revneberget (cztery działa 75 mm i dwa działa 105 mm L/28);
- Fortyfikację Fossumstroeket (Fort Hoytorp posiadający sześć dział 120 mm, sześć dział 75 mm, osiem dział 84 mm i cztery działa przeciwlotnicze. Fort Troegstad (dwa działa 120 mm, dwa działa 84 mm i sześć dział 75 mm). 

* 2.DP gen. J. Hvindena-Hauga stacjonująca w Oslo i składająca się z:
- 2.Brygada Piechoty w Oslo;
- 4.Pułk Piechoty w Trandum;
- 5.Pułk Piechoty w Elverum;
- 6.Pułk Piechoty w Honefuss;
- 2.Pułk Dragonów w Hamar;
- 2.Pułk Artylerii w Gardermoen;
- Batalion Gwardii Królewskiej w Oslo;
- Fortyfikację Kongsvinger. 

* 3.DP gen. E. Liljedahla stacjonująca na północ od Namsos (sztab w Kristiansand) i składająca się z:
- 3.Brygada Piechoty w Oslo;
- 4.Pułk Piechoty w Kristiansand;
- 7.Pułk Piechoty w Kristiansand;
- 8.Pułk Piechoty w Stavanger;
- 1.Dywizjon Moździerzowy w Evje. 

* 4.DP gen. W. Steffensa stacjonująca w Bergen i składająca się z:
- 4.Brygada Piechoty w Bergen;
- 9.Pułk Piechoty w Bergen;
- 10.Pułk Piechoty w Voss;
- 1.Dywizjon Moździerzowy w Voss;
- 3.Kompania Saperska w Bergen. 

* 5.DP gen. J. Laurantzona stacjonująca w Trondheim i składająca się z:
5.Brygada Piechoty w Trondheim;
- 11.Pułk Piechoty w Aandalsnes;
- 12.Pułk Piechoty w Trondheim (osłabiony);
- 13.Pułk Piechoty w Steinkjer;
- 3.Pułk Dragonów w Stjordal;
- 3.Pułk Artylerii w Trondheim;
- 1.Kompania Saperska w Trondheim. 

* 6.DP gen. C. G. Fleischera stacjonująca w Harstad i składająca się z:
- 6.Brygada Piechoty w Tromso;
- 13.Pułk Piechoty w Mosjoren (osłabiony)
- 15.Pułk Piechoty w Elvegardsmoen;
- 16.Pułk Piechoty w Tromso/Bardufoss;
- 3.Dywizjon Moździerzowy w Bardufoss;
- 1.Kompania Saperska w Trondheim;
- 2.Kompania Saperska w Harstad;
- Batalion Piechoty Alta.

W skład wojsk lądowych Norwegii wchodziła jeszcze Brygada Piechoty Finmark stacjonująca w Kirkenes (trzy bataliony piechoty i 11.Dywizjon Artylerii) oraz Pułk Artylerii Przeciwlotniczej stacjonujący w Oslo (dywizjon dział 105 mm, dywizjon dział 120 mm oraz pułk saperski). Dało to łącznie około 13 tys. żołnierzy z możliwością zmobilizowania w szybki sposób ok. 40 tys. dodatkowych żołnierzy.

Pod dowództwem wojsk lądowych znajdowały się także oddziały lotnicze. Gdy Niemcy rozpoczęli atak, norweskie lotnictwo składało się z dwóch odrębnych jednostek - Royal Norwegian Air Force (Lotnictwo Wojsk Lądowych) i Royal Norwegian Naval Air Service (Lotnictwo Marynarki Wojennej). Każda jednostka z tych dwóch struktur była integralną częścią armii i floty oraz znajdowała się pod ich bezpośrednią kontrolą. Siły powietrzne były bardzo skromne, tak samo jak podległa im obrona przeciwlotnicza liczący raptem tylko 60 dział przeciwlotniczych.

Również liczba lotnisk była niewielka, a te które istniały znajdowały się głównie na obszarach przybrzeżnych. Pilotów i personel naziemny posiadał widoczny brak doświadczenia, zwłaszcza w taktyce, ale z pewnością najlepiej wyszkolonym personelem sił zbrojnych zwłaszcza, że służyli tam praktycznie tylko zawodowi wojskowi. Samolot na których latali ustępowały znacząco tym czym dysponował przeciwnik, alianci czy nawet Polska. 

Jedynym samolotem zdolnym nawiązać walkę z Luftwaffe było 12 myśliwców Gloster Gladiator zakupionych w Wielkiej Brytanii. Skład strukturalny sił powietrznych Norwegii prezentował się następująco:

Siły powietrzne wojsk lądowych posiadały 65 samolotów i składały się z pięciu eskadr, szkoły wojsk lotniczych oraz batalionu zaopatrzenia i napraw.

- Eskadra bombowa (siedem maszyn Fokker CVE w stacjonujące na lotnisku Kjeller i Sola, dwie maszyny De Havilland Tiger Moth i cztery Caproni Ca.310 na lotnisku w Sola);
- Eskadra zwiadowcza (dziewięć samolotów Fokker CVD na lotnisku Kjeller i Sola oraz pięć De Havilland Tiger Moth na lotnisku Kjeller);
- Eskadra myśliwska (pięć Gloster Gladiator I na lotnisku Fornebu, sześć Gloster Gladiator II na lotnisku Kjeller i Sola oraz dwa De Havilland Tiger Moth na lotnisku Fornebu);
- Eskadra szkoleniowa (dziewięć maszyn Fokker CVD i 15 De Havilland Tiger Moth na lotnisku Øyeren). 

Siły powietrzne dysponowały jeszcze jednym samolotem sztabowym De Havilland Tiger Moth oraz trzema eskadrami lotniczymi marynarki wojennej:

- 1. Flyavdeling w Oslo (jeden Ju 52/3m (niesprawny w dniu inwazji), Heinkel He 115 N, dwa Douglas DT-2B/C, dziewięć Høver MF 11, dwa Breda Ba 28 (nieoperacyjne - zakonserwowane) i jeden Høver MF 10 B);
- 2. Flyavdeling w Bergen (dwa Heinkel He 115 N, trzy Douglas DT-2C (niesprawne) i siedem Høver MF 11 (jeden niesprawny));
- 3. Flyavdeling w Tromso (trzy Heinkel He 115 N i dwa Høver MF 11);
- Skrzydło szkoleniowe (trzy Høver MF 8 B (jeden niesprawny);

Rezerwa/zmagazynowane w fabryce Horten (jeden Douglas DT-2B/C, dwa Høver MF 11, dwa Breda Ba 28, jeden Høver MF 12, jeden Høver MF 8B, jeden Høver MF 8C i jeden Høver MF 10 B).

Daje nam to w Marynarce Wojennej Norwegii w sumie pięć maszyn Høver MF8 B/C (ale tylko dwie operacyjne), trzy Høver MF10 B (w tym dwa operacyjne), 19 Høver MF11 (16 operacyjnych), sześć Heinkel He115a (wszystkie operacyjne), sześć Douglas DT2 B/C (tylko dwa operacyjne), cztery Breda Ba28 (wszystkie niesprawne) i jeden Ju52 (niesprawny).

W sumie potencjał lotniczy sił lądowych liczył 109 maszyn bojowych różnych klas z czego dziewięć było w zakonserwowanych w fabryce, pięć kompletnie nie sprawnych i nie nadający się do użytku. W lotnictwie marynarki operacyjnych maszyn było o wiele mniej niż tutaj możemy widzieć. Z pięciu samolotów MF8 B+C operacyjne były dwie maszyny, z trzech MF10 B operacyjnych było dwie maszyny, z 19 MF11 trzy były nieoperacyjne, z sześciu DT2 B/C tylko dwa był operacyjne, a reszta zepsuta. Daje nam to więc liczbę 84 maszyn operacyjnych.

Realnie jednak na dzień inwazji wroga tylko 66 maszyn nadawało się do natychmiastowego użytku i to głównie z wojsk lądowych. Siła ta była w porównaniu do Luftwaffe była symboliczna. Jedynym samolotem, który mógł w jakikolwiek sposób nawiązać walkę z myśliwcami wroga były brytyjskie Gladiatory. Z maszyn bombowych zakup maszyn Caproni Ca.310 i Fokker CVE dawał tylko symboliczne poczucie istnienia maszyn wsparcia wojsk lądowych.

W siłach zbrojnych Norwegii dość dobrze ilościowo rozwinięta była marynarka wojenna. Dysponował dużą liczbą różnych konstrukcji, ale w zdecydowanej większości przestarzałych. Realna wartość poniżej przedstawianych sił nie była znacząca. W siłach tych służyło 5,2 tys. żołnierzy z czego ponad 2400 znajdowało się stale na lądzie, jako garnizony fortyfikacji marynarki wojennej. W Norwegii było pięć głównych obszarów umocnionych znajdujących się pod jurysdykcją sił morskich, były to: Oslo Fjord, Oskarsborg Narrows (także w Oslo Fjord, ale bliżej miasta Oslo), Kristiansand, Bergen i Agdenes w pobliżu wejścia do Trondheim).

Siły stricte morskie były złożone głównie z lekkich okrętów. Od 1858 r. marynarka wojenna przyjęła na stan tylko jeden okręt wojenny o znaczących właściwościach bojowych. Dzięki jednak pogarszającej się sytuacji międzynarodowej rząd w Oslo złożył zamówienie na trzy nowe niszczyciele – nie zdołały jednak wejść do służby.

Podstawą obrony wybrzeża norweskiego były następujące jednostki morskie:
Cztery krążowniki obrony wybrzeża (Eidswold, Norge, Tordenskjold, Harald Harfagre). Dwa ostatnie okręt miały głównie charakter szkoleniowy i ich wartość bojowa w 1940 r. była bardzo ograniczona;
Cztery niszczyciele eskortowe klasa Sleipner (Sleipner, Aegir, Gyller i Odin);
Trzy niszczyciele klasy Draug (Gram, Draug, Troll);
17 torpedowców (Snøgg, Stegg, Trygg, Kjell, Skarv, Teist, Jo, Grib, Ravn, Ørn, Lom, Storm, Marka, Sael, Skrei, Sild i Laks);
Dziewięć okrętów podwodnych (A2, A3, A4 (każdy uzbrojony w jedno działo 76mm, trzy wyrzutnie torped 45cm przy wyporności 250/355 ton i 16 członkach załogi), B1, B2, B3, B4, B5 i B6 (każdy uzbrojony w jedno działo 76mm, cztery wyrzutnie torped 45cm przy wyporności 420/545 ton i 23 osobach załogi);
10 stawiaczy min (Frøya (z I wojny światowej), Olav Tryggvason (nowoczesny), Laugen (z 1886 r), Glommen (z 1886 r), Nie, Vidar, Uller, Vale, Gor i Tyr (z 1886 r));
Osiem trałowców (Hauk, Falk, Hvas, Kjæk, Djerv, Dristig i nowoczesne Rauma i Otra);
17 kutrów torpedowych;
58 łodzi patrolowych;
Trzy okręty w budowie (dwa niszczyciele i niszczyciel eskortowy).

 

Siły Zbrojne Danii w 1940 r.

 
Krajem który stał na drodze do Norwegii siłom niemieckim była Dania. Państwo to miało dobre stosunki z Berlinem i nie było powodów ani terytorialnych ani politycznych aby miała na nie nastąpić agresja wojsk A. Hitlera. Ze względu jednak na kłopoty jakie niesie ze sobą ten kraj w czasie przeprowadzania inwazji na Norwegię oraz obawa o to, że Dania może stać się celem interwencji alianckiej władze III Rzeszy postanowiły zając ten prawie bezbronny obszar.

Dania jako państwo małe i neutralne nie utrzymywała znaczącej armii. Jej siły zbrojne składały się z sił lądowych i morskich w których funkcjonowały elementy lotnicze mających w sumie 8 tys. zawodowych żołnierzy wojsk lądowych i możliwość zmobilizowania maksymalnie 30 tys. żołnierzy. Siły zbrojne liczyły ok. 14 tys. żołnierzy.

Kopenhaga ogłosiła mobilizację wojsk 1 września 1939 r. ale w styczniu 1940 r. większość żołnierzy została zwolniona do domów. Dania posiadała raptem tylko dwie duże dywizje piechoty oraz bardzo symboliczne lotnictwo z przestarzałymi samolotami. Z jako tako dumą mogła prezentować się tylko flota wojenna choć i ona była mała, przestarzała i opierała się głównie o lekkie konstrukcie.

Państwa broniły następujące oddziały z sił lądowych:

* 1.Dywizja Piechoty „Zealand” złożona z: 
- Lekki Pułk Gwardii (1., 2. i 3.Batalion Gwardii);
- Pułk Kawalerii Gwardyjskiej (1., 2. i 3.Batalion Kawalerii Gwardyjskiej);
- 1.Pułk Piechoty (1., 15., 21. i 24.Batalion Piechoty);
- 4.Pułk Piechoty (8., 11., 17. i 23.Batalion Piechoty oraz bateria dział piechoty 37 mm);
- 5.Pułk Piechoty (7., 14., 19. i 25.Batalion Piechoty);
- 1.Zmotoryzowany Pułk Artylerii (1.Dywizjon Artylerii (12 dział 75 mm M.1902), 2.Dywizjon Artylerii (osiem dział 150 mm M.1929 i cztery działa 105 mm M.1930), 6.Dywizjon Artylerii (osiem dział 150 mm M.1929 i cztery działa 105 mm M.1930);
- 2.Zmotoryzowany Pułk Artylerii (4., 5., 11. i 12.Dywizjon Artylerii (12 dział 75 mm M.1902));
- 13. Zmotoryzowany Dywizjon Przeciwlotniczy (12 dział 75 mm M.1932 i dwa działka 20mm);
- 1.Batalion Saperski. 

* 2.Dywizja Piechoty „Jutland” złożona z: 
- Pułk Kawalerii (1. i 2.Kompania Kawalerii, 1., 2. i 3.Kompania Cyklistów, Samodzielna Kompania Samochodów Pancernych);
- 2.Pułk Piechoty (3., 13., 18. i 22.Batalion Piechoty oraz bateria dział piechoty 37 mm);
- 3.Pułk Piechoty (6., 9., 20. i 23.Batalion Piechoty);
- 6.Pułk Piechoty (4.Batalion Cyklistów, 5., 16. i 26.Batalion Piechoty);
- 7.Pułk Piechoty (2., 10., 12. i 27.Batalion Piechoty);
- 3.Zmotoryzowany Pułk Artylerii (3., 8. i 9.Dywizjon Artylerii (12 dział 75 mm M.1902) oraz 7.Dywizjon Artylerii (osiem dział 150 mm M.1929 i cztery działa 105 mm M.1930);
- 14. Zmotoryzowany Dywizjon Przeciwlotniczy (12 dział 75 mm M.1932 i dwa działka 20mm);
- 2.Batalion Saperski;
- Pułk Saperski Piechoty (1. i 2.Batalion Pionierów Piechoty). 

W skład wojsk lądowych wchodził jeszcze Batalion Obrony Przeciwlotniczej Kopenhagi, osłabiony Pułk Saperski, batalion łączności, batalion piechoty na wyspie Bornholm i batalion zaopatrzenia.

* Siły powietrzne składały się z: 
- Pułku Lotniczy Zealand (2.Eskadra (18 samolotów Gloster Gauntlet i trzy Bristol Bulldog) oraz 3.Eskadra (dziewięć samolotów Fokker CV M/33);
- Pułku Lotniczy Jutland (2.Eskadra (14 samolotów Fokker CV M/26 i 10 Fokker D.XXI) oraz 5.Eskadra (12 samolotów Fokker CV M/33 i dwie Cierva C.20)
- Batalion Obsługi Naziemnej Lotnisk;
- Szkoła Lotnicza w Varlose (dwa samoloty D.H. 60M Moth, 15 samolotów D.H. 82 Tiger Moth, dwa D.H. 90 Dragonfly i 14 maszyn O-Maskine). 

Flota wojenna składała się z Dowództwa Obrony Wybrzeża (dziewięć sektorów, każdy uzbrojony w sprzęt artyleryjski), dwóch pancerników obrony wybrzeża (Peder Skram i Niels Juel), jedenastu okrętów podwodnych, sześciu patrolowców, sześciu torpedowców, sześciu trałowców, pięciu minowców podwodnych, trzech minowców nawodnych, rzecznego okrętu podwodnego, statku naprawczego, statku naukowego. Wsparcia tym siłom udzielało Dowództwa Sił Powietrznych Marynarki Wojennej dysponujące następującymi jednostkami:

- 1. Eskadra (10 Henkel He 8 i dwa Hawker Dantrop);
- 2. Eskadra (dziewięć samolotów Hawker Nimrod); 
- 5 samolotów Avro Tutor z szkoły lotniczej. 

Jak widać, sił zbrojne Danii nie miały ani sprzętu ani też odpowiedniej liczby wojsk którymi mogłyby powstrzymać wrogie natarcie z ziemi, morza i powietrza. Siły zbrojne nie dysponowały żadnym sprzętem pancernym prócz kilku samochodów pancernych działających w ramach Gardehusarregimentet (trzy lub sześć pojazdów Lynx). 

Siły powietrzne jako osobna gałąź sił zbrojnych nie istniały. Sprzęt lotniczy jaki miała armia lądowa i siły morskie była bardzo przestarzały i nie nadawał się na ówczesne pole walki. Nie istniała fizyczna możliwość skutecznego i nawet chwilowego stawienia czoła X. Korpusowi Lotniczemu Luftwaffe. Również system przeciwlotniczy w Danii praktycznie nie istniał i opierał się na trzech dywizjonach artylerii przeciwlotniczej!

Siły morskie prezentowały się w porównaniu do sił lotniczych o wiele bardziej dumnie. Składały się jednak z samych lekkich i bardzo lekkich oraz przestarzałych konstrukcji. Dwa pancerniki obrony wybrzeża były praktycznie zabytkami o nikłej wartości bojowej, okręty podwodne były stosunkowo małe względem ówczesnych głównych światowych konstrukcji i przestarzałe, a reszta sił morskich miała raczej charakter patrolowy niż bojowy. Flota Danii choć jednostkowo liczna nie maiła jakichkolwiek szans na nawisanie równorzędnej i skutecznej walki z wrogiem.

Armia lądowa prezentowała się również niezbyt ciekawie. Dwie dość znacznie strukturalnie rozbudowane dywizję nie miały jakichkolwiek szans w starciu z praktycznie czterema dywizjami wroga. W dodatku nad samą granicą z Niemcami stacjonowały tylko trzy bataliony piechoty, kilka plutonów z szkoły podoficerskiej w Tønder oraz III./14.Dywizjonu Przeciwlotniczego.

Dania była skazana na porażkę w wojnie bez względu na okoliczności. Jej siły zbrojne jedynie co mogły zrobić w 1940 r. to albo się poddać po krótkich walkach (co zrobił), albo też podjąć bezsensową walkę na wyniszczenie wiedząc, że i tak przegrają, a wsparcie sojusznicze na pewno nie przybędzie.

Wydaje się być dziwne to, że dowództwo marynarki wojennej nie wydało jednak zawczasu rozkazu opuszczenia portów i udania się na zachód własnym okrętom i statkom oraz samolotom z ewentualnie niektórymi żołnierzami sił lądowych. Takie działanie byłoby najbardziej sensownym posunięciem, które niwelowałoby poczucie klęski oraz pozwoliło na szybkie stworzenie struktury wojsk duńskich na emigracji. Co prawda wpływu na wojnę toby nie miało, ale i taka pomoc oraz symbol jest ważny dla społeczności międzynarodowej.

 

Niemieckie sił inwazyjne

 
W inwazji Niemcy zamierzali wykorzystać siły powietrzne, morskie i lądowe. W operacji zamierzano zaangażować wszystkie dostępne siły nawodne i podwodne podzielone na dowództwo sił podwodnych, zachodnie dowództwo operacyjne, wschodnie dowództwo operacyjne, XXXI.Korpus armijny, XXI.Grupe Wojsk i X.Korpus Lotniczy. Siły podzielone były na:

** Dziewięć grup okrętów podwodnych (rzeczywiście było ich osiem) wszystkie znajdujące się pod dowództwem operacyjnym sił podwodnych adm. K. Donitza. Grupy te to:

- 1.Grupa Podwodna (U-25, U-46, U-51, U-64 i U-65);
- 2.Grupa Podwodna (U-30 i U-34);
- 3.Grupa Podwodna (U-9, U-14, U-56, U-60 i U-62);
- 4.Grupa Podwodna (U-1 i U-4);
- 5.Grupa Podwodna (U-37, U-38, U-47, U-48, U-49, U-50 i U-52);
- 6.Grupa Podwodna (U-13, U-57, U-58 i U-59);
- 7.Grupa Podwodna – brak jednostek przypisanych;
- 8.Grupa Podwodna (U-2, U-3, U-5 i U-6);
- 9.Grupa Podwodna (U-7, U-10 i U-19);
- Okręt działające samodzielnie lub wracające do baz (U-17, U-23, U-24, U-61);
- Okręty wykorzystane do transportu oddziałów inwazyjnych (U-26, U-29, U-32, U-43, U-101,U-(UA)).

** Zachodzie Dowództwo Operacyjne gen. adm. Saalwachtera. Sił inwazyjne podzielono na siedem głównych grup uderzeniowych oraz sześć grup transportowych i logistycznych. Okręty wojenne przewozić miały część sił lądowych przeznaczonych do desantu na wybrzeża Norwegii. Na ich pokładzie znajdowały się głównie sztaby oraz żołnierze z pierwszych rzutów desantowych. Statki przewoziły kolejne rzuty i odziały wsparcia oraz tyłowe. Okręty te miały również ochraniać całą flotę inwazyjną. Z tego sektora operacyjnego możemy wyróżnić następujące grupy bojowe:

* Grupa nr 1 Kpt.zS Friedricha Bontea – celem jej był portowy Narwik w północnej Norwegii. W morze grupa ta wyruszyła 7 kwietnia 1940 r. o godzinie 5:15 z portu Wesermund. Cel misi osiągnąć miano o godzinie 6:00 rano 9 kwietnia. W skład jej wchodziły: 
- Pancerniki KMS „Gneisenau” i KMS „Scharnhorst” (północna grupa eskortowa);
- 1.Eskadra Niszczycieli (Georg Thiele (Z2), Richard Beitzen (Z4) i Wilhelm Heidkamp (Z22))
- 3.Eskadra Niszczycieli (Diether von Roeder (Z17), Hans Lümann (Z18), Herman Kunne (Z19) i Anton Schmitt (Z21));
- 4.Eskadra Niszczycieli (Wolfgang Zenker (Z9), Bernd von Arnim (Z11), Erich Giese (Z12) i Erich Koellner (Z13));
- Dowództwo 3.DGór. Gen. Dietla, 139.Pułk Piechoty Górskiej, pluton łączności z 463.Batalionu Łączności z Grupy Wojsk XXI, bateria artylerii morskiej praz morski pluton łączności z Kriegsmarine i 1.Dywizjon Plot 32.Pułku Plot Luftwaffe.

* Grupa nr 2 Kpt.zS Hellmutha Heye'a - celem jej było Trondheim w centralnej Norwegii. W morze grupa ta wyruszyła 7 kwietnia 1940 r. o godzinie 5:10 z portu Cuxhaffen. Cel misi osiągnąć miano o godzinie 4:45 rano 9 kwietnia. W skład jej wchodziły: 
- Krążownik KMS „Lutzow” i KMS „Admirał Hipper”;
- 2.Eskadra Niszczycieli (Paul Jacobi (Z5), Theodor Riedel (Z6), Bruno Heinemann (Z8) i Friedrich Eckoldt (Z16));
- 138.Pułk Piechoty Górskiej z 3.DGór (pozbawiony jednej kompani odesłanej z krążownikiem Lutzow do Oslo), I./38.Górskiego Batalionu Saperskiego z 3.DGór, I./112.Dywizjonu Artylerii Górskiej z 3.DGór,

 

- 1.Dywizjon Plot (osłabiony) z 611.Pułku Plot Luftwaffe, dwie baterie artylerii morskiej, morski pluton łączności Kriegsmarine, pluton łączności z 463.Batalionu Łączności z Grupy Wojsk XXI i pluton obsługi bazy lotniczej Luftwaffe.

* Grupa nr 3 Kpt. Huberta Schmundta - celem jej było Bergen w południowo-zachodniej Norwegii. W morze grupa ta wyruszyła 8 kwietnia 1940 r. o północy z portu Cuxhaven, Wilhelmshaven i Helgoland. Cel misi osiągnąć miano o godzinie 5:25 rano 9 kwietnia. W skład jej wchodziły: 
- Krążowniki KMS „Koln”, KMS „Konigsberg” i okręt szkolny artylerii KMS „Bremse” (port Wilhelmshaven);
- Torpedowce Leopard, Wolf i ścigacz torpedowy Carl Peters (port Cuxhaven);
- 1.Eskadra Kutrów Torpedowych (S19, S21, S22, S23 i S24);
- Dowództwo 69.DP gen. maj. Tittela, Dowództwo 159.Pułku Piechoty, I. i II./159.Batalionu Piechoty, I. i II./169.Batalionu Saperskiego, dwie baterie artylerii morskiej oraz morski pluton łączności Kriegsmarine, 2.Dywizjon Plot z 33.Pułku Plot Luftwaffe;

* Grupa nr 4 Kpt.zS Friedricha Rievea - celem jej było Kristiansand i Aernadle w południowej Norwegii. W morze grupa ta wyruszyła 8 kwietnia 1940r. o 5:30 z portu Wesermunde. Cel misi osiągnąć miano o godzinie 8:30 (Arenalde) i 10:00 (Kristiansand ) rano 9 kwietnia. W skład jej wchodziły: 
- Krążownik KMS „Karlsruhe”;
- Torpedowce Luchs, Greif i Seeadler;
- 1.Eskadra Kutrów Torpedowych (S7, S8, S17, S30, S31, S32, S33 i ścigacz Tsingtau)
- Dowództwo 310.Pułk Piechoty z 163.DP, 1.Batalion 310.Pułku Piechoty, 9.Kompania Piechoty z 310.Pułku Piechoty, 224.Kompania Cyklistów (wzmocniona dwoma plutonami), dwie baterie artylerii morskiej oraz morski pluton łączności Kriegsmarine.


* Grupa nr 6 Kpt.z Kurta Thomasa - celem jej było Egersund w południowej Norwegii. W morze grupa ta wyruszyła 7 kwietnia 1940 r. w południe z portu Cuxhaven. Cel misi osiągnąć miano o godzinie 4:15 rano 9 kwietnia. W skład jej wchodziły: 
- Stawiacze min AM M1, AM M2, AM M9 i AM M13;
- 169.Kompania Cyklistów (wzmocniona) i morski pluton łączności Kriegsmarine

* Grupa nr 10 Kpt.zS Friedricha Rugea. Celem tej grupy było miasto portowe Esbjerg w Danii. Grupa ta wyszła w morzę o świcie 9 kwietnia 1940 r. i osiągnęła cel o godzinie 11:00. Jednostka ta nie przewoziła jednak piechoty. W skład jej wchodziły: 
- Stawiacze min AM M4, AM M20, AM M84 i AM M102;
- 12.Flotylla Minowców (AM M1201, AM M1202, AM M1203, AM M1207, AM M1208, AM M1206, AM M1207 i AM M1208);
- 2.Flotylla Minowców Motorowych (AMM R25, AMM R26, AMM R27, AMM R28, AMM R29, AMM R30, AMM R31 i AMM R32)
- 2.Flotylla Kutrów Patrolowych.

* Grupa nr 11 Kpt.zS Waltera Bergera. Celem tej grupy było miasto portowe Tyboron w Danii. Grupa ta wyszła w morzę o północy 8 kwietnia 1940 r. z portu Cuxhaven i osiągnęła cel o godzinie 5:25. Jednostka ta nie przewoziła jednak piechoty. W skład jej wchodziły: 
- 4.Flotylla Minowców (AM M61, AM M89, AM M110, AM M111, AM M134 i AM M136);
- 5.Flotylla Minowców Motorowych (AMM R33, AMM R34, AMM R35, AMM R36, AMM R37, AMM R38, AMM R39 i AMM R40).
* Wsparcie tym grupom zapewniało sześć grup transportowych i logistycznych.

- 1.Grupa transportowa składała się z trzech małych grup płynący w różnych kierunkach o różnym czasie. Pierwsza grupa składał się z statków: Barenfels, Rauenfles, Alster, które płynęły do Narwiku. Ostatnie dwa statki nie dopłynęły do celu.
- 2.Grupa składał się z statków: Levante, Sao Paulo, Main i płynęła do Trondheim. Ostatnie dwa statki również nie dopłynęły do celu. 
- 3.Grupa składała się statku Roda płynącego do Stavanger, który jednak nie dopłyną do celu. Grupy te przewoziły głównie sprzęt artylerii przeciwlotniczej i polowej oraz sztaby pułków artylerii przeciwlotniczej. Co jest ciekawe statki te z ukrytymi żołnierzami i sprzętem miały przed rozpoczęciem inwazji zawinąć do portów docelowych i tam czekać na chwilę rozpoczęcia desantu sił pierwszego rzutu z okrętów wojennych. 
- Grupa tankowców złożona z statków: Jan Wellem (cel: Narwik), Kattegat (Narwik - zatopiony), Skagerrak (Kristiansand - zatopiony), Moonsund (Trondheim - zatopiony), Dollart (Stavanger), Stedingen (zatopiony), Belt (Bergen), Euroland (Oslo ) i Senator (Oslo). Statki te miały charakter ukrytych statków handlowych przewożących paliwo dla okrętów floty inwazji, które pojedynczo nie miały wystarczająco dużo paliwa, aby dotrzeć do celu i powrócić do Niemiec. Statki te rozstawiono przed inwazją w wcześniej wyznaczonych miejscach, gdzie miały czekać na okręty wojenne mające pobrać od nich paliwo. Misja ta zakończyła się częściowo porażką, gdyż Brytyjczycy w kilka dni zatopili 4 statki. 
- Grupa transportowa do Oslo. Złożona była z statków: Antares (zatopiony), Itauri, Jonia (zatopiony), Muansa i Neidenfels. Statki te przewoziły 234.Pułk Artylerii, zmotoryzowaną baterię (faktycznie dywizjon, gdyż posiadał 12 dział 37 mm) z 234.Pułku Artylerii, 463.Batalion Łączności, 3.Pluton Pancerny z 40.zbV, 4.Dywizjon141.Pułku Plot Luftwaffe, sprzęt dla bazy lotniczej (w tym 6 działek 20 mm) i benzynę lotniczą.
- Grupa transportowa do Kristiansand. Złożona była z statków August Leonhard, Kreta, Westsee i Wigand. Statki te przewoziły 234.Batalion Saperski, 234.Batalion Łączności, środki transportowe i ciężką broń 163.DP, zmotoryzowany pluton łączności z 463.Batalion Łączności, 3.Baterię (4 działa 88 mm) i 5.Baterię (12 działem 20 mm) 611.Pułku Przeciwlotniczego oraz sprzęt dla bazy lotniczej (w tym 6 działek 20 mm) i benzynę lotniczą. 
- Grupa transportowa do Stavanger. Złożona była z statków Mendoza, Tijuca i Tubingen. Statki te przewoziły 169.Pułk Artylerii, dywizjon przeciwpancerny, batalion łączności, batalion rozpoznawczy, środki transportowe 69.DP, zmotoryzowany pluton łączności z 463.Batalion Łączności, 7.Baterię (cztery działa 88 mm) i 9.Baterię (12 działem 20 mm) 33.Pułku Przeciwlotniczego oraz sprzęt dla bazy lotniczej (w tym sześć działek 20 mm) i benzynę lotniczą. 
- Grupa transportowa do Bergen. Złożona była z statków Curityba (skierowany do Oslo), Maria Leonhard i Rio de Janeiro (zatopiony przez ORP „Orzeł”). Statki te przewoziły 1.Kompanię 159.Batalionu Piechoty 69.DP, 169.Batalion Saperski, zmotoryzowany pluton łączności z 463.Batalion Łączności, baterię ośmiu dział 20 mm z 33.Pułku Przeciwlotniczego oraz sprzęt dla bazy lotniczej (w tym sześć działek 20 mm) i benzynę lotniczą. 

* Wsparcie siłom Zachodniego Sektora Operacyjnego zapewniały lotnictwo w postaci: 
- 406.Dywizjon Łodzi Latających (1., 2. i 3.Eskadra uzbrojona w samoloty Ju-18);
- 806.Dywizjon Rozpoznawczy (2. i 3.Eskadra uzbrojona w samoloty He 111J);
- Dwie łodzie latające Do-26.

** Wschodni Sektor Operacyjny gen. adm. Carlsa. Sił inwazyjne podzielono na cztery główne grupy uderzeniowe oraz trzy grup transportowych i logistycznych oraz cztery grupy transportowe (rezerwowe). Jak w przypadku Zachodniego Sektora Operacyjnego okręty wojenne przewozić miały część sił lądowych przeznaczonych do desantu na wybrzeża Norwegii i Danii.

* Grupa nr 5 Kpt. Oskara Kummetza - celem jej było miasteczko Horetn, wyspa Bolaerne&Rauoy oraz Oslo w południowo-wschodniej Norwegii. W morze grupa ta wyruszyła 7 kwietnia 1940 r. o 22:00 z portu Sweinemund. Cel misi osiągnąć miano o godzinie 2:00 (wyspa Bolaerne&Rauoy), 2:30 (Horetn) i 6:00 (Oslo) 9 kwietnia. W skład jej wchodziły: 
- Krążowniki KMS „Blucher” (zatopiony) i KMS „Emdem”;
- Torpedowce Mowe, Albatross i Kondor;
- 1.Flotylla Minowców Motorowych (AMM R17, AMM R18, AMM R19, AMM R20, AMM R21, AMM R22, AMM R23 i AMM R24);
- Okręty pomocnicze Rau 7. i 8.;

Dowództwo XXI.Grupy Wojsk, dowództwo 163.Dywizji Piechoty, dowództwo 307.Pułku Piechoty 163.DP, dowództwo zbV 200 Luftwaffe, 1. i 2.Batalion 207.Pułku Piechoty, trzy baterie artylerii morskiej i morski pluton łączności Kriegsmarine.

* Grupa nr 7 Kpt.zS Gustava Kleikampa - celem jej było w Korsor i Nyborg w Danii. W morze grupa ta wyruszyła 8 kwietnia 1940 r. o północy z portu Kiel. Cel misi osiągnąć miano o świcie 9 kwietnia. W skład jej wchodziły: 
- Pancernik KMS „Schleswig-Holstein”;
- Trałowce Claus von Bevernm, Nautilus, Pelikan i MRS 12;
- Flotylla Szkoleniowa Sił Obronny Morza Bałtyckiego złożona z sześciu statków pomocniczymi;
- Statki transportowe Leuna, Buenos Aires, Entrerios, Cordoba i Campinas;
- Grupa Schulz złożona z dowództwa 308.Pułku Piechoty 198.DP, 3.Batalion 308.Pułku Piechoty, 14.Bateria Dział Piechoty 308.Pułku Piechoty, zmotoryzowana kompania ciężkich karabinów maszynowych z 13.Batalionu CKM, 2.Kompania Saperska (cykliści) z 235.Batalionu Saperskiego, szpital polowy, pluton łączności i saperski z 305.Pułku Piechoty.
- Grupa Bessel złożona z 326.Pułku Piechoty, 2.Dywizjonu Artylerii 235.Pułku Piechoty, 3.Kompania Saperska, zmotoryzowana kompania ciężkich karabinów maszynowych z 13.Batalionu CKM, kolumna transportowa 235.Pułku Piechoty i oddziały łączności.
- Dowództwo 198.DP gen. Roettiga, 2.Batalion z 208.Pułku Piechoty, pozostałe oddziały 13.Batalionu CKM, 235.Batalionu Saperskiego i 13.Bateria Artylerii 208.Pułku Piechoty.

* Grupa nr 8 Kpt. Wilhelma Schroedera - celem jej była Kopenhaga w Danii. W morze grupa ta wyruszyła 7 kwietnia 1940 r. o północy z portu Travemunde. Cel misi osiągnąć miano o 5:50 9 kwietnia. W skład jej wchodziły: 
- Stawiacz min Hansestadt Danzig
- Lodołamacz Stettin
- 13.Eskadra Patrolowców;
- Grupa Glein złożona z 1.Batalionu 308.Pułku Piechoty 198.DP, pluton cyklistów z 326.Pułku Piechoty, pluton saperski z 3.Kompanii 235.Batalionu Saperskiego, sekcja łączności i dwie sekcje propagandowe, pluton łączności i pluton rzeczny Kriegsmarine.

* Grupa nr 9 Kpt.zS Helmutha Leissnera - celem jej było Middelfart w Danii. W morze grupa ta wyruszyła 7 kwietnia 1940 r. z portu Travemunde. W skład jej wchodziły: 
- Stawiacz min Otto Braun, Arkona i M157;
- Patrolowce Silvia i Cressida;
- Minowce Motorowe (AMM R6 i AMM R8);
- Okręt podwodny UJ 107;
- Holowniki Passat, Monsun i Rugard;
- 1.Batalion 399.Pułku Piechoty 170.DP oraz pluton łączności Kriegsmarine.

* 2 Grupa transportowa do Oslo. Złożona była z statków Espana, Friedenau (zatopiony), Kallerwald, Hamm, Hanau, Rosario, Tucuman, Wolfram, Wansdbek, Wigbert i Scharhorn o łącznej ładowności 52,5 tys BRT. Siły te przewoziły wszystkie pozostałe odziały 196.DP w tym 8,7 tys żołnierzy, 945 koni, 453 pojazdy, 4200 ton zaopatrzenia oraz ciężki sprzęt dla 236. i 307.Pułku Piechoty.

* 3 Grupa transportowa do Oslo. Złożona była z 12 statków o łącznej ładowności 72,5 tys BRT. Siły te przewoziły wszystkie pozostałe odziały 181.DP w tym 8 tys żołnierzy, 893 konie, 577 pojazdów, 3450 ton zaopatrzenia oraz ok. 10 tys. ton paliwa lotniczego.

Istniało jeszcze pięć grup transportowych, ale złożone był jednie z pojedynczych i małych statków lub też wykonywała zadania mało ważne. Wyjątkiem może tutaj być 4 Grupa Transportowa skierowana do Oslo, która na statkach przewoziła pozostałe odziały 2.DGór oraz transport i wagony kolejowe dla 196.DP.

Wschodnie Sektor Operacyjny mógł liczyć na wsparcie lotnicze w postaci: 
- 606.Dywizjon Rozpoznawczego (1., 2. i 3.Eskadra wyposażona w samoloty Do-17Z);
- 1.Eskadra 806.Dywizjonu Rozpoznawczego (samoloty He 111J);
- 1.Eskadra 706.Morskiego Dywizjonu Rozpoznawczego (samoloty He 59);
- 5.Eskadra 196.Morskiego Dywizjonu Rozpoznawczego (samoloty Ar 196 i He 60

Po doświadczeń nabytych w ciągu pierwszych dni inwazji ruch dużych statków został zawieszony, a oddział i zaopatrzenie miały przewozić tylko mniejsze i szybsze. W operacji zajęcia Danii i Norwegii wsiąść miało udział 270 okrętów i statków oraz 100 mniejszych jednostek wojennych przewożąc ok. 3 tys. żołnierzy desantu w jeden dzień. Od początku inwazji do 15 czerwca 1940 r. siły morskie III Rzeszy przewiozły 107 tys. żołnierzy, 16 tys. koni, 20 tys. pojazdów i 109 tys. ton zaopatrzenia


Niemiecki czołg lekki PzKpfw I w Norwegii (źródło: http://farm4.static.flickr.com).


Główne siły lądowe wykorzystane od zajęcia Danii i Norwegii wchodziły w skład dwóch dużych związków operacyjnych jakim była:

** XXI. Grupa Wojsk gen. Rathaya-Biographiena Falkenhorsta składająca się z: 
- 69., 163., 181. i 196.DP;
- 3.DGór.;
- 3.Kompania Pancerna 40 zbV;
- 1.Bateria 729.Dywizjonu Artylerii (105 mm), 1., 2. i 3.Bateria 730.Dywizjonu Artylerii (105 mm) oraz 916. i 936.Bateria Artylerii (150 mm);
- Dwie kolejowe kompanie saperskie;
- 510.Pułk Zaopatrzeniowy (cztery kolumny transportowe, pluton naprawczy i batalion zaopatrzenia);
- 463.Batalion Łączności, II./640.Batalionu Łączności oraz 9.Kompania 645.Batalionu Łączności;
- I./32.Dywizjonu Plot, II./33.Dywizjonu Plot i I./611.Dywizjonu Plot (każda bateria po trzy działa 88 mm i dwa działa 20 mm);

** XXXI.Korpus gen. L. Kaupischa złożony z:
- 170., 198. i 214.DP;
- 11.Brygada Zmotoryzowana;
- 4., 13. i 14.Batalion Ciężkich Karabinów Maszynowych;
- 23., 24. i 25.Pociąg Pancerny;
- 2.Batalion SS z 6.SS-T;
- 2. i 3.Bateria 729.Dywizjonu Artylerii (105 mm);
- I./8.Dywizjonu Przeciwlotniczy, II./19.Dywizjonu Przeciwlotniczy i I./GG.Dywizjonu Plot (każda bateria po trzy działa 88 mm i dwa działa 20 mm) oraz dywizjon Kluge (kompania piechoty, kompania przeciwlotnicza (12 działek 20 mm), kompania motorowa, pluton samochodów pancernych (trzy pojazdy) i pluton łączności.);
- 431.Batalion Łączności oraz odziały wsparcia (plutony łączności, pocztowe, szpitale, zaopatrzeniowe itp.);
- 2.Eskadra z 10.Dywizjonu Rozpoznawczego (12 samolotów Do-17).

W uderzeniu lądowym skierowanym przeciw Danii bez żadnych desantów morskich dokonały w większości sił 170.DP w składzie: 391., 399. i 401.Pułk Piechoty, 240.Dywizjonu Artylerii Lekkiej, 240.Dywizjonu Artylerii Przeciwpancernej, 240.Batalionu Saperskiego i 140.Batalionu Łączności.

W skład sił szybkich weszła 11.Zmotoryzowana Brygada Strzelców składająca się z: 40.Specjalnego Batalionu Pancernego, 13.Batalionu Motorowego CKM, 2.Zmotoryzowanego Pułki Piechoty i dodatkowych oddziałów motorowych CKM. Do działań tych zamieszano użyć 70 czołgów (40 PzKpfw I oraz 30 PzKpfw II).

Wsparcie lotnicze w inwazji na Danię i Norwegię zapewniał cały: X. Korpus Lotniczy gen. H. Geishera składał się z:
- KG.4 (1., 2. i 3.Eskadra uzbrojona w samoloty He 111P);
- KG.26 (1., 2. i 3.Eskadra uzbrojona w samoloty He 111H);
- KG.30 (1., 2. i 3.Eskadra uzbrojona w samoloty Ju 88A);
- 506. Eskadra Łodzi Latających (1., 2. oraz 1.Skrzydło z 106.Eskadry uzbrojone w samoloty He 115);
Jednostki transportowe: KGr zbV 101 (53 Ju-52), KGr zbV 102 (53 Ju-52), KGr zbV 103 (53 Ju-52), KGr zbV 104 (53 Ju-52), KGr zbV 105 (6 Ju-90, 1 G38 i 4 Fw200), KGr zbV 106 (52 Ju-52), KGr zbV 107 (59 Ju-52) oraz KGr zbV 1 (1. i 2., 3. i 4.Eskadra uzbrojone w Ju-52);
- KGr 100 (He 111H – jednostka torpedowa);
- 1.Eskadra z StG.1 (samoloty Ju-87R);
- 2.Eskadra z Jg.77 (samoloty Bf-109E);
- 1.Eskadra z Zg.76 (samoloty Bf 110);
- KGr zbV 108 (22 He 59);
- 1.Skrzydło z 120.Eskadry Rozpoznawczej oraz 1.Skrzydło z 122.Eskadry Rozpoznawczej;
- 1.Batalion Powietrznodesantowy z 1.Pułku Powietrznodesantowego 7.DPD.

 

Inwazja na Danię i jej kapitulacja

 
W dniach 2 i 3 kwietnia 1940 r. niemieckie statki transportowe oraz okręty wojenne Krigsmarine wyszły z portów i obrały kurs na Norwegię. Dowódcą niemieckiego ataku został gen. Nikolausa von Falkenhorsta. Do operacji przeznaczono siedem dywizji piechoty, ok. 900 samolotów oraz całość sił morskich III Rzeszy. Wojska inwazyjne podzielono na 11 grup desantowych, a termin jednoczesnego lądowania w norweskich portach ustalono na 9 kwietnia o godzinie 5:15 (terminy dla każdego portu były jednak inne).

Niemiecka operacja inwazyjna była bardzo ryzykowna ze względu na to, że druzgocącą przewagę na morzu miała flota brytyjska. Mimo wszystko niemieckie okręty bez większych strat dopłynęły do wybrzeży norweskich (część wyższych dowódców Krigsmarine głosiło wcześniej nawet poglądy takie, że z tej operacji nie przetrwa żaden okręt w starciu z aliantami). W taki o to sposób zaczęła się kampania w której alianci mimo utraty terenów Norwegii wygrali wielką bitwę oraz zadali wrogim siłom morskim dotkliwe straty, które mogły wywrzeć nad losami Bitwy o Atlantyk oraz operacji „Lew Morski”.

Operacja „Weserubung” rozpoczęła się 9 kwietnia 1940 r. o godzinie 4:15 od ataku XXXI. Korpusu niemieckiego na Danie. Inwazja ta była złamaniem traktatu niemiecko-duńskiej o nieagresji podpisany w roku poprzednim. Duńczycy jednak spodziewali się wrogich kroków kilka dni wcześniej, ale mieli nadzieję, że Berlin opamięta się i nie złamie nowo co podpisanego protokołu.

W armii duńskiej już 8 kwietnia o godzinie 13:30 ogłoszono stan gotowości bojowej i poinformowano wszystkie oddziały o niebezpieczeństwie niemieckiej inwazji. Pułkownik Lunding z wywiadu duńskiej armii potwierdził, że wywiad wiedział o ataku już 8 kwietnia i poinformował o tych możliwościach rząd. Również duński ambasador w Niemczech, Herluf Zahle wydał podobne ostrzeżenie wieczorem 8 kwietnia, który zostało zignorowane przez Kopenhagę. Ze względu jednak na chęć nieprowokowania Niemców zakazano przeprowadzania operacji zwiadowczych nad granicą i nakazano przebywać wojskom w jednostkach. Alarm bojowy połączony z zajęciem wcześniej zaplanowanych pozycji ogłoszono już po godzinie trzej rano. 

Atak niemiecki nastąpił niedługo później w dwóch miejscach. Inwazja miała skoordynowany charakter i gdy z niemieckich statków zaczęli wysiadać żołnierze w dokach w Kopenhadze granicę w Jutlandii przekroczyło drugie skrzydło sił inwazyjnych. To właśnie w Jutlandii wojska agresora starły się z regularną armii duńską. W Kopenhadze Niemcy musieli podjąć walkę z Gwardią Królewską. Zaczynimy jednak od walk w Jutlandii.

 

Bitwa o Jutlandię

 
Główne i najbardziej intensywne walki wybuchły w między miastami Krusa - Tonder – Bredebro - Aabenraa - Krusa. Pierwsze walki armia duńska stoczyła siłami 4.Batalion Cyklistów z 6.Pułku Piechoty 2.DP. Jednostka ta o godzinie 04:17 dostała rozkaz wyruszenia na pozycję rozlokowane w promieniu kilku kilometrów na południe i południowy-wschód od Bredevad. 4.Batalion w sile 1., 2. i 3.Kompanii Cyklistów, 4.Kompanii Motorowej oraz 1.Kompanii Ciężkiej (wsparcia) wyruszył o 4:35 na wcześniej zaplanowane stanowiska bojowe. Zaledwie kilka minut przed przybyciem pierwszych niemieckich żołnierzy w godzinach od 5:00 do 5:30 oddziały te zajęły pozycję w pobliżu na południe od wsi Korskro, Bredevad, Gaardeby, Perbøl, Oksekær, Vilsbæk, Lundtoftebjærg Kliplev, Kværs, Hokkerup i Rønshoved i Bjærgskov.

Zaczynimy od walk na prawej flance obrony duńskiej w regionie, a wiec od walk w miejscowościach Korskro i Bredevad. Minęło raptem kilka minut gdy przybyły tam wojska, a już po kilku następnych minutach rozpoczęły się walki. Duńscy zwiadowcy wykryli kolumnę wrogich samochodów pancernych i motocykli jadących w stronę miejscowości Bredevad drogą z południowego-zachodu oddaloną o 300 metrów od pozycji obrońców na zachodzie i południu miejscowości. W tym czasie Duńczycy rozstawili działko 20 mm i rozpoczęli ostrzał wrogich ruchomych celów szybko niszcząc pierwszy pojazd pancerny wroga z 40.Batalionu Pancernego. Niemieccy motorzyści w momencie gdy znaleźli się pod ostrzałem zeszli z pojazdów i wraz z trzema pojazdami pancernymi (wspartymi po pewnym czasie kolejnymi dwoma pojazdami) zmienili nieznacznie kierunek natarcia i ruszyli w stronę pozycji Duńczyków. Doszło wtedy do walk w wyniku których byli zabici i ranni po obydwu stronach bitwy. Nie są jednak znane bliższe straty jakie poniesiono.

O godzinie 7:15 Duńczycy wykryli zgrupowanie wrogich oddziałów zmotoryzowanych jadące drogą z Tinglev do Bredevad. Kolumna ta kierowała się w stronę miast Toflund i Vojen. Nie czekając na zmasowany wrogi atak podjęto decyzję o ewakuacji na północ. Rozkaz padł za późno i część oddziałów poddała się Niemcom widząc miażdżącą przewagę wroga.

Tuż na północ od pozycji w Bredevad broniły się oddział w miejscowości Korskro. Wojska tam znajdujące się o godzinie 6:34 zostały zaatakowane przez wroga, ale odparły jego atak przeprowadzony z marszu. Niemcy nie chcąc wdawać się w niepotrzebne walki po porostu ominęli nieświadomych własnej sytuacji Dubczyków. Dopiero pojmanie dwóch Niemców i ich przesłuchanie pokazało obrońcom w jakiej są fatalnej sytuacji. Obrońcy po zorientowaniu się w rozwoju sytuacji na froncie postanowili bocznymi drogami postanowili wycofać się do miejscowości Hellevad (około 18 kilometrów na północny-wschód od Korskro). Gdy tam ostatecznie dotarli musieli się poddać wrogowi ponieważ Dania ogłosiła kapitulację. Oddziały z Korskro w walkach stracili wcześniej czterech zabitych i dwóch rannych.

Na południowy-wschód od Korskro i Bredevad oddziały 3.Kompanii 4.Batalionu obsadziły od południa miejscowości Gaardeby, Perbøl, Oksekær, Vilsbæk i Kliplev. Dzięki wczesnemu rozkazowi o wyjściu na pozycję obronę pododdziały działające w ramach tej kompanii zdołały zająć pozycję obronne zanim zjawił się wrogie czołówki wojsk zmotoryzowanych 11.Zmotoryzowanej Brygady Strzelców.

Głównym i najmocniejszym punktem obrony była wieś Gaardeby w której to żołnierze stworzyli blokady dróg z różnych materiałów i urządzeń rolniczych oraz drzew. Niemcy wysłali w ten region dwa samochody pancerne, które o 5:30 wykryły stanowisko duńskiego działka automatycznego. Duńczycy wiedząc czym to grozi i obawiając się oskrzydlenia szybko postanowili zmieniać jego położenie. Nie zdążyli jednak tego uczynić. Nagle pojawiła się cała masa samochodów pancernych i motocyklistów niemieckich, które rozpoczęły ostrzał. Załoga działka w desperacji sposób próbowała zająć dogodną pozycję co się ostatecznie im udało. Według niepotwierdzonych doniesień dwa nieokreślone pojazdy pancerne miały zostać trafione i unieruchomione. W czasie trwania wymiany ognia do Duńczyków dodarł rozkaz wycofania się na północ, gdyż groziło im oskrzydlenie ponieważ obrona w Bredevad została przełamana. W kolejnym miejscu po krótkich walkach obrońcy musieli szybko odchodzić od wroga z powodu załamywania się flanek.

Na wschód od pozycje trzymały się wojska w wsiach Perbøl, Oksekær i Vilsbæk. Nie zostały one jednak zaatakowane. Uderzenie spadło za to na miejscowość Lundtoft położoną na wschód od wcześniejszych osad i przez którą biegła droga do miasta portowego Aabenraa. Okolic Lundtoftu (a dokładnie pozycji ok. 1,5 kilometra na południe od niej) bronił jeden wzmocniony pluton 2.Kompanii 4.Batalionu mająca do dyspozycji dwa automatyczne armaty z 1.Kompanii Ciężkiej oraz pluton karabinów maszynowych.

Jak i w innych regionach oddziały dotarły do swojego stanowiska w ostatniej chwili i już o 04:50 kolumna samochodów pancernych, motocykli i inne pojazdy niemieckie została zauważone przez obserwatorów duńskich. Wróg kierował się w stronę obrońców. Załogi dział jeszcze zajmowały pozycję gdy widać było już wroga gołym okiem. Wręcz w ostatnich sekundach zanim znaleźć się mogły w zasięgu wrogiej broni otworzyły ogień zatrzymując czołowe dwa czołgi PzKpfw II i unieruchamiając w ten sposób kolumnę wroga. Pluton karabinów maszynowych powstrzymał również rajd wrogich motocyklistów zasypując ich gradem kul. Niemcy odpowiedzieli ogniem i prowadzili ostrzał pozycji obrońców przez prawie pół godziny zapalając wiele domów. O godzinie 5:00 przy wsparciu ogniowym moździerzy i pojazdów pancernych rozpoczął się niemiecki szturm pozycji obrońców. Po kilku minutach walki dowódca obrońców wydał rozkaz oderwania się od wroga i wycofania na północ w kierunku Aabenraa.

Niemcy ruszyli szybko na północ, aby zająć most kolejowy na północy miejscowości Lundtoft. Po przejechaniu ok. 1,5 kilometra niemiecka kolumna wsparta nisko latającymi myśliwcami Bf-109 starła się z plutonem rowerowym Duńczyków broniących tego obiektu. Cykliści szybko wycofali się na północ nie wdając się w walki z wrogimi pojazdami pancernymi ponieważ nie mieli broni przeciwpancernej, a wrogiem okazały się czołgi PzKpfw II. Oddział ten stracił w krótkiej wymianie ognia jednego zabitego (Karl Gunnar Jørgensen) i jednego rannego. 

W tym czasie 2.Pluton 2.Kompanii 2.Batalionu broniący wsi Kværs, został o godzinie 5:05 zaatakowany przez samoloty i następnie oskrzydlony przez wroga mającego czołgi. Duńczycy nie wiedzieli, że mają za swoimi siłami już wojska wroga trzymali pozycję do godziny 8 rano. Wtedy to do wsi od północy wkroczyła niemiecka piechota i pojazdy pancerne, a pluton po krótkiej wymianie ognia podał się nie widząc szans dalszego kontynuowania walk. W czasie walk 4.Batalion stoczył jeszcze pięć małych starć z wrogimi oddziałami. Do walk doszło m. in. w miejscowościach Hokkerup i Rønshoved. Chociaż broniła się tam małe jednostka to walki o Hokkerup są pozytywnym symbolizuje ducha walki duńskich żołnierzy 9 kwietnia 1940 r. Jakiś czas przed pojawieniem się sił wroga pozycje obronne w miejscowości zostały sprawdzone przez oddział zwiadowczy, ale zgodnie z instrukcjami rządu o nieprowokowanie Niemców żadna z pozycji nie został przygotowana w inny sposób (nie wykopano okopów, nie ustawiono blokad na drogach itd.). Na te niegotowe pozycje obronne przybyły dwa działa z 3.Pluton, 2.Kompanii 4.Batalionu oraz działko 20 mm i działko automatyczne z 2.Baterii Przeciwpancernej 2.Batalionu. Łącznie siły te wyniosły raptem 30 ludzi.

Po prawej stronie obronny rozstawiły się działka wraz z motocyklami holowniczymi zaopatrzeniowymi osłaniane przez jedną sekcję cyklistów z 4.Batalionu. Na lewym skrzydle rozlokowała się sekcja karabinów maszynowych oraz druga sekcja cyklistów. Wojska zajęły odpowiednio pozycją o godzinie 5:10 w Hokkerup i 5:20 w Rønshoved. 

Pierwszy atak spadła na miejscowość Hokkerup, gdzie obrońcy w prowizoryczny sposób zablokowali drogę czym się tylko dało (wozem konnym i kłodami drzewa). Sygnałem dla obrońców o zbliżaniu się wroga było pojawienie się wrogich samolotów myśliwskich latających bardzo nisko nad ziemią. W międzyczasie kilka innych myśliwców przeleciało nad ich pozycjami kierując się jednak w głąb terytorium obrońców 2.DP. 20 minut później, niemiecka kolumna została dostrzeżona przez żołnierzy. 

Kolumna zbliżyła się do skrzyżowania położonego tuż przed wsią i tam zatrzymała się o godzinie 5:30. Dowódca obrony widząc tą sytuację wydał rozkaz otwarcia ognia i nakazał oddać trzy strzały do pierwszego pojazdu. Szybko zostały zniszczone też dwa następne pojazdy po czym zacięło się jedno działko Duńczyków. Dla agresorów spokojnie zbliżających się do osady zaskoczeniem musiało być naglę stracenie pierwszych trzech pojazdów z kolumny zniszczonych przez działka przeciwpancerne 20 mm. Oddziały motorowe osłaniające pojazdy pancerne w tym czołgi PzKpfw I szybko zajęły po bokach drogi stanowiska i odpowiedziały ogniem w stronę zabudowań duńskiej wsi. Atak był wspierany przez działo przeciwpancerne 37 mm, który jednak został szybko zniszczone przez ogień duńskich szybkostrzelnych działek. Obsługa tego działa zdołała oddać tylko jeden strzał.

Oddziały piechoty i czołgi (w sumie 100 żołnierzy) rozpoczęły oskrzydlanie pozycji obrońców od ich lewej strony. Wsparcie zapewniało im osiem karabinów maszynowych i kilka moździerzy. Na wsparcie wojskom lądowych Wehrmachtu przyleciały po chwili również myśliwce Bf 109, które otworzyły z broni pokładowej ogień w stronę wrogich pozycji i zabudowań. W północnej części miejscowości obrońcy bronili się dosłownie do końca – ostatni obrońca z tamtym regionie wsi nie podał się lecz zginą w walce, co ostatecznie załamuję mit poddania się bez walki całej armii duńskiej.

Duńczycy się nie cofali, lecz twardo bronili własnych stanowisk obronnych w innych częściach wsi. Obrona była tak uparta w utrzymaniu miejscowości, że dość szybko została całkowicie otoczona i zmuszona do podania się o godzinie 6:15. W walkach tych obrońcy stracili tylko dwóch zabitych i dwóch rannych. Niedługo później Niemcy ruszyli w dalszą drogę. Wieś Rønshoved, która była następnym celem została prewencyjnie zaatakowana przez myśliwce. Po chwili do obrońców doszła informacja o upadku wsi Hokkerup, wiec ci postanowili wycofać się do Sønderborga, gdzie dotarli o godzinie 10:15.

Również rano rozgorzały duże walki wokół miejscowości Bjærgskov, gdzie broniły się pluton motorowy z 4.Kompanii, oraz plutony rezerwowe z 1. i 2.Kompanii. Pluton z 1.Kompanii zajął pozycję umieszczone wzdłuż południowego skraju lasu. Armaty i karabiny maszynowe rozstawiono troszkę bardziej na północ, lecz mogły wpierać obrońców w południowym sektorze. Cały pluton 2.Kompani obsadził północną część lasu.

O godzinie 6:30 rozgorzały walki gdy ok. 300 metrów na południe od lasu na otwartą przestrzeń wyjechały samochody opancerzane oraz czołgi PzKpfw I, PzKpfw II i motocykliści. Duńczycy trzymający pozycje w lesie pierwsi otworzyli ogień i zdołali uszkodzić jeden pojazd. Przewaga Niemców była jednak bezdyskusyjna i w ogniu działek oddziały duńskie musiały zaprzestać ostrzału przeciwpancernego tracąc jednego zabitego z obsługi. Niemcy nie wkroczyli jednak do lasu obawiając się tego, że tam poniosą znacznie większe straty na skutek walk na krótkim dystansie. Z tego powodu czołgi i pojazdy pancerne oraz piechota motorowa otoczyła w ciągu godziny cały las i rozpoczęła od południa systematyczny powolny atak na obrońców. Obrońcy widząc, że walka nie ma sensu szybko rozpoczęli pertraktację i po chwili się poddali.

Do walk w sektorze przygranicznym doszło też w miejscowościach Sdr. Hostrup i Aabenraa. 4 kilometry na południe od Aabenraa rozlokowały się nieangażowane wcześniej w walki oddziały plutonu cyklistów 2.Kompanii 4.Batalionu. Na jednostkę tą o 5:40 spadł atak samolotów Luftwaffe w wyniku których zginą jeden żołnierz, a trzech zostało ciężko rannych. Dowódcy plutonu wydawało się prawdopodobne, że Niemcy przygotowują się do ataku, więc z tego powodu rozpoczął odwrót w kierunku Knivsbjerg. Nie zdawał sobie on jednak sprawy, że oddziały cofające się spod granicy w tym miejscu chcą stawić zdecydowany opór wrogowi. 

Podstawą obrony według sztabu 2.Batalionu miały być sił cofające się z miejscowości Lundtoft. Siły te oparte były jednak o jedną baterię przeciwpancerną i kilkudziesięciu żołnierzy z różnych pododdziałów. W przeciwieństwie do cyklistów zajęli oni pozycję i stawili opór wrogowi. Niemcy zaatakowali ich pozycje siłami 15 czołgów i pojazdów pancernych poruszających się na północ drogą międzymiastową nr 10.

Pierwszy pocisk z działa duńskiego zniszczył pojazd prowadzący kolumnę, a następnie strzelec chciał zniszczyć pojazd w środku i na końcu. Opór jednak pod zmasowanym strzałem działek 20 mm i karabinów maszynowych szybko został stłumiony, a obrońcy w gradzie wrogich pocisków rozpoczęli odwrót w kierunku Knivsbjergu, gdzie połączyli własne siły z plutonem cyklistów z 2.Kompanii. Miasteczka tego nie miano jednak bronić, choć obsadzono jego północy sektor. Z powodu dużej liczby nieewakuowanych cywilów oddziały wyruszyły po pewnym czasie dalej na północ, gdzie zakończyły wojnę poddając się po kilku godzinach wrogowi. Był to ostatni akord walk 4.Batalionu, który de facto przestał istnieć do południa 9 kwietnia jako zgrana jednostka liniowa.

Walki toczono też na południowym-zachodzie dzisiejszego regionu Sonderjylland w miastach i wsiach Tønder, Haderslev, Tyvse i Abild. Regionu tego broniły dość skromne siły – były nimi: 4.Kompania (cztery plutony piechoty) z szkoły podoficerskiej Fodfolkspionerkommandoet jak i również z niej zmotoryzowany pluton dział 20 mm (dwa karabin maszynowe i jeden lekki karabin) oraz pluton cyklistów (cztery lekkie karabiny maszynowe). Sił te nie były teoretycznie nawet w stanie prowadzić działań opóźniających. 

W koszarach szkoły o godzinie 4:30 ogłoszono alarm bojowy i wydano rozkaz opuszczenia jednostki. 10 minut później w mieście Tønder pojawiły się już dwa niemieckie samochody pancerne z 11.Pułku Piechoty, które ostrzelały koszary ale same stały się celem działek 20 mm i musiały się wycofać. Żołnierze natychmiast uciekli na północ miasta. Główne siły w postaci 4.Kompanii wycofały się na północ do wsi Tyvse, gdzie zajęły pozycję obronne. Odwrót przebiegła jednak z problemami. Jednostki szkoły podoficerskiej próbowały opóźnić marsz wroga na wszelkie możliwe sposoby. Głównym miejscem stawienia oporu oprócz wsi Tyvse była też miejscowość Bredebro. W czasie odwrotu na północ kadeci i żołnierze wykonali liczne blokady dróg tak jak w Abild, gdzie działania opóźniające miała przeprowadzić sekcja cyklistów wspartych jedną armatą.

Zanim jednak wszystko zostało przygotowane do obrony, niemieckie samochody pancerne i motocyklistki zaatakowały tą miejscowość odrzucając obrońców ze wsi na północ. W ataku na barykadę Duńczyków pomocne okazały się trzy samoloty Henschel Hs 126. Drugą próbę spowolnienie wrogiego marszu podjęto w Sølsted. Tam blokada drogi okazałą się bardziej skuteczna. Działka automatycznie zostały rozstawione po bokach blokady i kiedy nadjechały samochody pancerne III Rzeszy Duńczycy otworzyli ogień trafiając pierwszą salwą prowadzący pojazd, który zjechał gwałtownie do rowu. Opór tam stawiany był dość długi i dał czas na zbudowanie solidnych barykad drogowych w miasteczku w Bredebro i umocnionych stanowisk dział automatycznych. Do miasteczka tego wycofały się też siły z z Sølsted.

Wbrew nadziejom dowództwa obrona miasta była bardzo krótka. Miasto otoczyły dość szybko liczne jednostki pancerne i zmotoryzowane 11.Pułku Piechoty wroga, które od tyłu (północy) zaatakowały pozycję obrońców. Do ataku użyto też trzech ponownie samolotów Hs 126. Niemcy bardzo szybko nacierali w mieście w kierunku południowym i południowo-wschodnim. Wśród obrońców wybuchła panika i chaos. Duńczycy stawili opór wrogowi, lecz po kilkunastu minutach o 8 rano zostali zmuszeni do rezygnacji z prowadzenia działań bojowych. Część jednostek poddała się, ale byli też żołnierze, którzy na własną rękę podjęli próbę przebicia się do centralnej Danii.

Wszystkie te działania opóźniając były kłopotliwe nie tylko ze względu na ich dynamiczność, szybkość podążania na północ sił wroga ale również bezkarna działalność Luftwaffe. Pocieszeniem dla Duńczyków może być to, że w tych walkach nie stracili strat w postaci zabitych żołnierzy.

Opór graniczny Duńczyków na wchodzie ich sektora bezpośredniej granicy z III Rzeszą został przełamany bardzo szybko (wręcz błyskawicznie), mimo różnych prób opóźniania działania wroga. Nie było żadnych szans na powstrzymanie Wehrmachtu. Skromne siły w sektorach nadgranicznych dokonały więcej (mimo ciągłych realnie odwrotów) niż mogło się wydawać wobec przewagi wroga. W obliczu dominacji Luftwaffe jak i użyciu sprzętu pancernego oraz szybkich związków piechoty to działalność głównie 4.Batalionu Piechoty z 2.DP był bardzo znacząca zwłaszcza, że jednostka ta nie miała do dyspozycji ani nowoczesnego sprzętu ani solidnych umocnień i broniła się na szerokim froncie. Walki armii duńskiej jednak na nie skończyły się tylko na działalności tej jednostki.

Do większych walk kampanii duńskiej doszło w mieście Haderslev położonym nad morzem Batyckim ok. 40 kilometrów na południe od duńskiego miasta portowego Kolding. Obronę Haderslev gwarantował cały 3.Batalion Piechoty pułkownika H. Elmgrena z 2.Pułk Piechoty z 2.DP. Batalion ten składał się z 4.Kompanii (siedem lekkich karabinów maszynowe i trzy statyczne karabiny maszynowe), 5.Kompani Ciężkiej (cztery ciężkie karabiny maszynowe i dwa moździerze), kompania przeciwpancerna z 2.Pułku Artylerii po cztery działa 37 mm i 20 mm działka automatyczne), 1.Bateria 8.Dywizjonu Artylerii (cztery działa 75 mm).

Wsparcie temu batalionowi gwarantowały różne oddziały wsparcia. Dało to łącznie ok. 400 żołnierzy, którzy o 4:15 rano zostali powiadomieni o początku wojny. Jednostki piechoty bez większych kłopotów zajęła stanowiska w południowej części miasta, blokując dwie drogi prowadzące na północ Danii przez to miasto. Drogi zostały wyłączone z ruchu przez blokady na nich stworzone z kilku wagonów oraz z drewna w dwóch innych miejscach. Bateria artylerii rozstawiła się na północ od miasta. Część oddziałów musiała zostać jednak przeznaczona do innych celów. Jeden pluton 4.Kompanii został wycofany w celu osłaniania specjalnego transportu, a ok. 30 żołnierzy skierowanych do zabezpieczenia przystani barkowej.

Do obrońców o godzinie 7:30 dotarło trochę żołnierzy z 4.Batalionu wycofującego się przed niemieckimi czołówkami pancerno-zmotoryzowanymi. W mieści ogłoszono również mobilizację wszystkich rezerwistów. Zdołano uzbroić tylko 20 rezerwistów, choć już wcześniej pod broń powołano 100.

Walki o miasto rozpoczęły się już o godzinie 7:50. Jak w wielu innych miejscach Niemcy musieli zapłacić za swój pospiech. Niemieckie czołgi wpadły na działo przeciwlotnicze dowódcy Corneta Frode'a Vesterbya z 5.Kompani Piechoty. Oficer ten z czterema żołnierzami obsługi pierwszy oddał do wroga strzały. Zanim wróg zorientował się co dzieje się działo wystrzeliło trzy razy unieruchamiając dwa czołgi i kompletnie dewastując trzeci. Agresorzy szybko jednak wykryli wrogi punkt ogniowy i po kilkunastu sekundach zniszczyli działo zabijając dowódcę działa wraz z strzelcem oraz ranili trzech innych żołnierzy. To nie był jednak koniec bitwy.

Gdy czołgi zbliżyły się do działa znalazły się w polu widzenia obłóg dwóch automatycznych armaty i karabinu maszynowego. Duńczykom udało się uszkodzić wrogowi jeden pojazd pancerny..., ale na tym walki się zakończyły, mimo bardzo dobrego początku. O godzinie 8 rano do dowódczy obrony pułkownika A. Hartza dowódcy 2.Pułku Piechoty doszła wiadomość o zawieszeniu walk i kapitulacji. Płk A. Hartz skontaktował się z wrogimi oddziałami i został przetransportowany do niemieckiej centrali, gdzie negocjował warunki zaprzestania walk z niemieckim oficerami.

W czasie podróży do miejsca prowadzenia negocjacji, pułkownik widział ogromne niemieckie kolumny, które stały na drodze na południe od Haderslev. Był to idealny cel dla ognia artyleryjskiego. Kolumny te był w zasięgu artyleria rozstawionej na północ od miasta, ale ze względu na mgłę nie była możliwa obserwacja celów na południe od Haderslev. Z tego powodu dowództwo podjęło decyzję, aby nie używać broni przeciwko południowej części miasta. Załoga bateria artyleryjskiej dostała po godzinie ósmej rozkaz ewakuowania się na północ Danii. Niemieckie oddziały z 170.DP weszły do miasta rozbijając zapory i wzięły do niewoli obrońców. O godzinie 8:05 wszystkie odziały były już w niewoli, a Niemcy podeszli pod koszary w Haderslev. Obsada tam znajdująca się nie miała pojęci o kapitulacji i podjęła zaciekłą próbę obrony. Dopiero po kilkunastu minutach dowódca obrony koszarów podpułkownik Hansgaard dostał z dowództwa dywizji rozkaz zaprzestania walk. Zanim zaprzestano prowadzenia bitwy obrońcy zdołali uszkodzić wrogowi jeden czołg, a osłaniający go żołnierz na motorze zginął. Po chwili w regionie walk pojawił się drugi czołg i również został ostrzelany choć nic poważnego mu się nie stało. 

Koszary skapitulowały o 8:15. Cała bitwa o Haderslev zakończyła się śmiercią trzech żołnierzy, trzech zabitych cywilów i dwoje rannych żołnierzy. Dla Niemców walki duńskich żołnierzy okazały się wielką niespodzianką, gdyż zostali wcześniej poinformowani, że nie będą prowadzone żadnej walki! W związku z tym nie podjęły żadnych specjalnych środków ostrożności w natarciu i tworzeniu kolumn wojska. Jak się okazało kosztowało to dowództwo niemieckie poważne uszkodzenie wielu pojazdów oraz śmierć niektórych żołnierzy jak i przeciągnięcie się walk.

W tym czasie podał się również garnizon w Sønderborg, który nie brały udziału w walkach 9 kwietnia 1940 r.

  

Bitwa o Kopenhagę i kapitulacji Danii

  
Bitwa o Kopenhagę rozpoczęła się od nalotu ulotkowego. Nad miasto o świcie nadleciało kilka bombowców którym z komór bombowych wysypały się dziesiątki tysięcy ulotek. W ulotkach tych wzywano Duńczyków do przyjęci okupacji niemieckiej w pokoju. W ulotkach można było wyczytać m. in., że Niemcy zajęli Danię w celu ochrony jej przed Wielką Brytanią i Francją. Mimo tego ataku władze postanowiły stawić opór wrogowi.

Bitwa o Kopenhagę i dostęp lądowy do niej zaczęła się o godzinie o godzinie 4:20 od desantu 308.Pułku Piechoty z 198.DP mającego przechwycić połączanie między Jutlandią i Zelandią. W tym celu desantu dokonano na wyspie Fionii, gdzie miano dokonać opanowania mostu nad Małym Bełtem.

O godzinie 4:50 rozpoczął się desant an Kopenhagę. Do portu wpłyną stawiacz min Hansestadt Danzig, z eskortą lodołamacza Szczecina oraz dwóch łodzi patrolowych. Choć port był w zasięgu przybrzeżnych dział artylerii w Fortcie Middelgrund to nowo powołany dowódca zawahał się i nie wydał rozkazu otwarcia ognia.


Niemieckie samoloty transportowe nad Danią (źródło:http://www.historyguy.com).


Po wyładunku batalion piechoty 198.DP o godzinie 5:15 wojska niemieckie zdobył siedziba duńskiego wojska - bez oddania nawet jednego strzału. Następnym celem sił niemieckich był Pałac Amalienborg, czyli rezydencja duńskiej rodziny królewskiej. Gdy Niemcy zbliżyli się do pałacu natrafili na opór gwardii królewskiej. Pierwszy atak niemiecki zakończył się niepowodzeniem i trzema rannymi obrońcami.

W tym czasie król Christian X i jego ministrowie odbyli rozmowę z dowódcą duńskiej armii. Gdy odbywała się narada nad miasto nadleciało kilka formacji bombowców Heinkel He 111 i Dornier Do 17 z KG.4 zrzucających tony ulotek. W obliczu wyraźnego zagrożenia bombowego Luftwaffe, duński rząd skapitulował w zamian za utrzymanie niezależności politycznej w sprawach krajowych względem III Rzeszy. O godzinie 10 rano w Holbäk gotowość bojową osiągnął 13.Zmotoryzowany Bataliom Karabinów Maszynowych i dowództwo 198.DP. Batalion ten wyruszył do Kopenhagi zajmując o 11 godzinie Roskilde. O godzinie 12 po zabezpieczeniu okolic dowództwo 198.DP eskortowane przez motocyklistów ruszyło do Kopenhagi. Oddział przybył do zachodnich przedmieście stolicy około godziny 12:45 o ulicami skierowało się w kierunku cytadeli gdzie dotarło o godzinie 13:00.

O godzinie 6:15 jeszcze prawie dwie godziny przed zawieszeniem broni Niemcy przeprowadzili również desant powietrznych 96 żołnierzy 4.Kompanii Hauptmanna Gericke'a z 1.Pułku Fallschirmjäger dowodzonego przez Hauptmanna Waltera z dziewięciu Junkers Ju 52 z 8./KG.zbV1 w celu uchwycenia mostu Storstrøm, łączącego wyspę Falster i przybrzeżną twierdzą na wyspie Masnedø. Desant wspierały myśliwce oraz bombowce. 

Opanowanie mostu i okolic w tym fortu otworzyło drogę dla części jednostek 198.DP mogącej ruszyć w stronę Kopenhagi. Spadochroniarze z 4.Kompanii FR.1 uchwycili też o godzinie 7:30 lotnisko Alborg na północnym krańcu Danii. Dwie godziny później wylądowały tam pierwsze niemieckie myśliwce.

W czasie desantu nie doszło praktycznie do żadnych walk lotniczych. Cztery eskadry duńskich sił lotniczych armii stacjonowały w Værløse w pobliżu Kopenhagi. W oczekiwaniu na niemiecką inwazją, eskadry przygotowywały się do odlotu na lotnisk w całym kraju w celu uniknięcia dużych zniszczeń w jednym ataku. Większość maszyn była gotowa do działań, których jednak nie miała okazji podjąć (później maszyny te częściowo wykorzystywali Niemcy). Manewr ten był jednak opóźniony, gdyż Luftwaffe pojawiła się dość wcześnie na niebie. Nad lotniskiem tym doszło do jedynej bitwy powietrznej. Gdy niemiecki samolot osiągnęły Værløse cztery samoloty rozpoznawcze C.5 Fokker znajdowały się w powietrzu. Niemiecki Messerschmitt Bf 110 pilotowany przez Hauptmanna Wolfgang Falcka z I/1ZG stracił jedną maszynę C.5 Fokker. Następnie 1.Eskadra rozpoczęła tzw. wymiatanie lotniska niszcząc 10 samolotów i uszkadzając 14. Oznaczało to praktycznie unicestwienie duńskiej osłony lotniczej.


Flota wojenna choć słaba mogła dość poważnie utrudnić działanie wroga. Mimo to żaden stawiacz min, patrolowiec, okręt podwody lub pancernik nie podjął żadnej operacji. Użycie wszystkich sił morskich Danii choć nie powstrzymałoby inwazji mogło poważnie pokrzyżować plany wroga oraz przedłużyć obronę nawet o kilka dni co dałoby być może czas na ewakuowanie władz, części żołnierzy do Szwecji lub Norwegii. Jednak obawa o naloty w których mogłaby zginąć ludność cywilne była większa niż chęć walki z najeźdźcą. Przykładem chęci kontynuowania walki był za to dowódca 4.Puku Piechoty z siedzibą w Roskilde, który nie akceptował zawieszenia borni i ewakuował się do Szwecji.

Dania poddała się ok. godziny 8 rano 9 kwietnia 1940 r. W wyniku szybkiego obrotu wydarzeń, rząd duński nie miał nawet wystarczająco dużo czasu na oficjalne wypowiedzenie wojny Niemcom. W wojnie obronnej zginęło szesnastu duńskich żołnierzy (w tym trzech żandarmów) oraz ok. 40 zostało rannych. Straty niemieckie miały wynieść ok. 29 zabitych i 70 rannych. Kapitulacja po ponad dwóch godzinach walki była konieczna. Płaskie tereny Jutlandii, w bezpośrednim sąsiedztwie Niemiec, były doskonałym obszarem dla działań wojsk niemieckich. Obrona stolicy z obawy o możliwość jej zbombardowania dla rządu duńskiego została zaniechana po małej symbolicznej bitwie. Wojna zakończyła się więc bardzo szybko.

Większość Duńczyków gdy wstała z łóżek, nie zdawała sobie jeszcze sprawy, że ich kraj był już zajęty przez wrogie wojska. Dosłownie obudzili się w innej rzeczywistości. Świat zmienił się dla nich z dnia nadzień. Dla reszty świata był to szok zwłaszcza, że wydawało się jakby Danii rząd staną szybko po stronie Niemiec ze względu na krótki opór. Dania historycznie bardzo blisko była związana z Niemiec, ale nie oznaczało to tego, że społeczeństwo nie będzie sprzeciwiać się okupacji. Dania jak i inne kraje stałą się areną walki dość dużego jak na warunku duńskie ruchu oporu oraz miejsca, gdzie Niemcy dopuszczali się zbrodni.

Cały kraj nie była jednak okupowany – jej tereny zamorskie do końca wojny były w rękach aliantów. Wyspy Owcze zostały szybko zajęte przez wojska brytyjskie, gdyż obawiano się, że w ślad za kapitulacją przybędą tutaj Niemcy i założą bazę lotniczą oraz morską. Londyn przeprowadził też inwazję na Islandię za zgodą tamtejszych władz. Następnie kontrolę nad wyspą przejęły Stany Zjednoczone. Islandia stałą się niezależną republiką już w 1944 r.

Ostatnia posiadłość Dani – Grenlandia stała się terenem bronionym przez USA. 9 kwietnia 1941 r. duński poseł (ambasador) do Stanów Zjednoczonych, Henrik Kauffmann, podpisany traktat z USA, upoważniającej go do obrony Grenlandii i budowy tam wojskowych baz. Traktat ten zgłosił ambasador przy wsparciu dyplomatów USA oraz władz lokalnych znajdujących się na Grenlandii. Podpisanie traktatu „w imię króla” było oczywiste naruszeniem jego uprawnień dyplomatycznych, ale H. Kauffmann twierdził, że nie będzie wykonywał zadań. które są tworzone przez władze w okupowanej Kopenhadze.

Kapitulacja Dani zaraz za upadkiem sił zbrojnych Luksemburga była najszybszą klęską całego państwa w tej wojnie. Nie było żadnych szans na wsparcie Aliantów, a ewakuacja sił zbrojnych w tym marynarki wojennej i samolotów nie pojęto, choć było to wykonalne. W późniejszych latach wojny w Wielkiej Brytanii powstały jednaka bardzo małe duńskie siły zbrojne.

 

Inwazja na Norwegię – zarys kampanii

 

Ze względu na dużą liczbę literatury przedmiotu dotyczącą walk w Norwegii, kampania zostanie przedstawiona w maksymalnie skróconej i przystępnej formie.

Rano 9 kwietnia 1949 r. niemieckie siły desantowe, liczące 2 tys. żołnierzy, zajęły porty w Oslo, Kristiansand, Savanger, Bergen, Trondheimie i Narwiku. Desant był wspierany przez Luftwaffe. Oddziały strzelców spadochronowych oraz transportowane samolotami niewielkie jednostki piechoty błyskawicznie opanowały lotniska w Oslo i Stavanger. Obrona portów (w walce z norweskimi oddziałami nadbrzeżnymi uszkodzony został np. krążownik KMS „Lützow”), choć miejscami zaciekła, nie mogła zagrozić desantowi, tym bardziej, że niewielka licząca zaledwie 15 tys. żołnierzy armii norweskiej nawet nie zdołała się w całości zmobilizować. Norweskie stare dwa pancerniki „Eidsvold” i „Norge” w Narwiku szybko poszły na dno jak po tym jak do fiordu Ofotfjord wpłynęło 10 niszczycieli III Rzeszy.

Szkic przedstawia kierunki i miejsca ataków niemieckich (czerwony kolor) oraz kontr-działań aliantów (kolor niebieski). (źródło: http://ww2total.com/)

„Norwegia i Dania zajęte...” - tymi słowami 9 kwietnia 1940r. o 5:30 meldował do Naczelnego Dowództwa gen. Falkenhorst. Całkowicie zaskoczeni Brytyjczycy nie byli w stanie zaszkodzić flocie niemieckiej w transporcie wojsk do Norwegii. Norwegia została w błyskawiczny sposób opanowana przez Niemców, ale alianci nie dali za wygraną. Alianckie siły ekspedycyjne od 14 do 23 kwietnia desantowali swoje wojska w Andalsnes, Namsos i Harstadt. Opanowawszy tam przyczółki, desperacko starały się je połączyć w okolicach Trondheimu. Źle przygotowane i słabo wyposażone oddziały sprzymierzonych, pomimo swojej przewagi liczebnej, nie dorównywały w polu nieprzyjacielowi. 25 kwietnia po przegranym starciu z Niemcami, Anglicy rozpoczęli odwrót w miejsca lądowania. Już 30 kwietnia rozpoczęto ewakuację z Andalsnes i Namsos, która zakończyła się 2 maja. Początek interwencji był stanowczo nieudany. W Narwiku mimo rozgromienia floty niemieckiej i zdecydowanej przewagi ogniowej alianci pod dowództwem gen. Piers'a Mackesy'a nawet nie sprawdziły jak silną obrona dysponuje 149.Pułku Strzelców Górskich gen. Eduarda Dietla. Wojska alianckie wylądowały w miejscowościach Skanland, Bogen, Ballangen, Grantagen, Laphaug, które były miejscami położonymi z daleka od Narwiku, ale praktycznie oskrzydliły wojska Dietla. 2 maja 1940 r. wojska alianckie uderzyły na miejscowość Hakwik.

24 kwietnia 1940 r. z portu w Brescię w morze wyruszył konwój, który wiózł na swoim pokładzie 1. Lekką Dywizje Strzelców złożoną z 13. Półbrygady Legii Cudzoziemskiej i polskiej Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich (w sile 4778 osób mających na uzbrojeniu oprócz broni strzeleckiej, 15 moździerzy 60 mm, 15 moździerzy 81 mm i 25 działek przeciwpancernych). W nocy z 7 na 8 maja 1940 r. Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich wyokrętowała się w regionie Narwiku aby uderzyć w prawe skrzydło niemieckiego ugrupowania. Operacja ta miała za cel główny zdobyć północne wybrzeża fiordu Rombaken oraz opanować miasteczko Bjerkviku, dzięki czemu linia kolejowa prowadząca do Narwiku znalazłaby się pod odstrzałem tak samo jak całe miasto. Do 22 maja wojska alianckie opanowały wszystkie pozycje konieczne do ataku na resztę półwysep Arkenes, na miasto o tej samej nazwie, a następnie na Narwik. Natomiast 16 maja polska brygada została przetransportowana na półwysep Arkenes, gdzie zluzowała wojska brytyjskie i francuskie trzymające przyczółek w regionie wsi Hakwik i Gindjord. Polacy bronili swoich pozycji jednocześnie przygotowując się do ataku na resztę półwyspu i miasto Arkenes.

Gdy wojska korpusu ekspedycyjnego przygotowywały się do ostatecznego ataku na Narwik, wojska alianckie we Francji zaczęły szybko ulegać wrogowi. W takiej sytuacji Najwyższa Rada Wojenna Sprzymierzonych postanowiła wycofać wojska alianckie z Norwegii i skierować je do obrony Francji. Gdy 25 maja rozkaz ten dotarł do gen. Bethouarta (głównodowodzącego w regionie Narwiku) wszystko było już gotowe do przeprowadzenia ataku. Ze względów prestiżowych, propagandowych i czysto militarnych, naczelne dowództwo postanowiło jednak przeprowadzić atak, a dopiero po nim wycofać się.

Atak rozpoczął się w nocy z 27 na 28 maja 1940 r. Do ataku ruszyła Legia Cudzoziemska desantując się kilkaset metrów na północny wschód od miasta Narwik. Polacy przystąpili do operacji opanowania reszty półwyspu Ankenes oraz przebicia się do wsi Beisfiord odcinając Niemcom odwrót. Pierwsze uderzenie aliantów z morza zaskoczyło Niemców, ale po godzinie walk Francuzi i Norwegowie zostali zepchnięci do obrony na linii kolejowej. Do wieczora alianci jednak opanowali strategiczne wzgórze 457 górujące nad miastem oraz przystąpili do szturmu na samo miasto. O godzinie 22:00 miasto zostało zdobyte. Polskie uderzenie na półwyspie Akenes zostało zahamowane na skutek czego rozpoczęły się ciężkie czternastogodzinne walki o wzgórze 773. Rankiem 29 maja podhalańczycy dotarli w końcu do Beisfiord, ale zastali tam tylko odpoczywających legionistów. Niemcy wycofali się pod osłoną mgły i miasto Anenkes zostało zdobyte bez walki. Straty podhalańczyków wyniosły 97 zabitych, 189 rannych, 7 jeńców i 21 zaginionych.

8 czerwca 1940 r. ostatni żołnierze 25-tysięcznego korpusu ekspedycyjnego wypłynęli z Narwiku, Polacy osłaniali odwrót i jako ostatni zostali zaokrętowani. W czasie całej kampanii Norweskie polskie siły straciły również niszczyciel ORP „Grom” zatopiony 4 maja 1940 r., 14 maja okręt transportowy „Chrobry” (został storpedowany), a 25 maja zatoną okręt podwodny ORP „Orzeł”.

Niemieccy żołnierze w czasie walk w Norwegii (źródło: http://commentary.historyguy.com).


Ogólnie straty alianckie w czasie kampanii norweskiej osiągnęły: 3734 zabitych, 50 samolotów, jeden lotniskowiec, dwa krążowniki, 10 niszczycieli, sześć okrętów podwodnych i cztery transportowce. Straty niemieckie były zdecydowanie większe i wyniosły: 5296 zabitych, 242 samoloty, jeden ciężki krążownik, dwa lekkie krążowniki, 10 niszczycieli, 11 torpedowiec, sześć okrętów podwodnych, 31 statków transportowych, kilkadziesiąt okrętów wsparcia oraz ok. 50 dział.

Kampania norweska pokazała aliantom, z jak trudnym przeciwnikiem przyszło im walczyć. Bezwzględnie obnażyła braki zarówno w dowodzeniu, wyposażeniu i wyszkoleniu wojska. Ogromny udział w niemieckim sukcesie należy przypisać użyciu lotnictwa, które wobec przewagi morskiej aliantów odegrało zasadniczą rolę we wsparciu działań lądowych. Zajęcie Norwegii przez wojska niemieckie w znacznym stopniu poprawiło sytuację strategiczną III Rzeszy. Niemiecka Flota Wojenna zyskała dogodne bazy wypadowe na Atlantyk, Luftwaffe już za kilka tygodni mogła wykorzystywać norweskie lotniska do ataków na Wyspy Brytyjskie, natomiast przemysł otrzymał nieograniczony dostęp do złóż rudy żelaza.

   

Kampania morska u wybrzeży Norwegii

  

5 kwietnia 1940 r. w kierunku Norwegii z Scapa Flow i Rosyth wypłynęły brytyjskie pancerniki HMS „Rodney”, HMS „Valiant”, HMS „Repulse”, cztery krążowniki i 14 niszczycieli mające zapewnić osłonę dla jednostek minujących wody norweskie. Towarzyszył im francuski krążownik osłaniany przez dwa duże niszczyciele. W innej grupie wyruszającej w kierunku Norwegii znajdowały się dwa brytyjskie krążowniki i dziewięć niszczycieli. Następne siły morskie wyszył 8 kwietnia w morze. W ich skład wchodziły statki transportowe, kilka okrętów podwodnych, cztery krążowniki oraz cztery niszczyciele. Konwój ten z powietrza osłaniały samoloty RAF-u. W morze wyszył też pojedyncze okręty podwodne mające patrolować międzynarodowe szlaki morskie prowadzące do Niemiec na Morzu Północnym. W taki sposób rozpoczęła się tajna operacja „Wilfred”.


W dniach od 5 do 8 kwietnia ruszyła aliancka operacja minowania wód norweskich będąca jednym z trzech elementów planu „R4”. Początkowo jej termin wyznaczono na 5 kwietnia, jednak ostatecznie przesunięto na 8 kwietnia. Opóźnienie to spowodowane było problemem nienaruszalności granic neutralnej Norwegii i obaw na reakcję opinii międzynarodowej na złamania prawa międzynarodowego. Wobec jednak narastającego napięcia i poszlak wskazujących na niemiecki wrogi manewr zajęcia Norwegii zdecydowano się pogwałcić to prawo. Efektem wahania się w podjęciu tejże decyzji było zbyt późne przeprowadzenie operacji „Wilfred”. W konsekwencji okręty niemieckie z siłami inwazyjnymi bez przeszkód popłynęły na północ, zostawiając Brytyjczyków daleko w tyle.


Operacja „Wilfred” zaczęła się od rajdu trzech niszczycieli brytyjskich, które minowały szlaki morskie prowadzące od portów w Niemczech do Norwegii w regionie portu Molde. Było to mimo wszystko tylko działanie pozoracyjne. Następnie okręty z innych grup zaczęły stawiać miny w fiordzie Vestfjord na północ od miasteczka Bodø. Następnie miny postawiono między miastami Aalesund i Bergen. Operacja ta rozpoczęła się po wcześniejszym powiadomieniu stronty norweskiej o wtargnięciu aliantów na ich wody terytorialne. Brytyjczycy rozpoczęli te działania choć musieli wziąć pod uwagę możliwość działania floty norweskiej i niemieckiej skierowanej przeciw Royal Navy. Z tego powodu w regionie pływały liczne ciężkie okręty floty macierzystej a w bazach Wielkiej Brytanii czekały koleinę siły gotowe natychmiast wyjść w morze.


Do eskorty niszczycieli minujących wody oddelegowano m. in. trzy krążowniki, pięć niszczycieli oraz trzy krążowniki osłaniające operację z wód międzynarodowych. W regionie walk pływały również dwa pancerniki z eskortą niszczycieli, a w ich kierunku śpieszył lotniskowiec z eskortą.


Na 5 kwietnia wyznaczono z też rozpoczęcie działań floty okrętów podwodnych na Morzu Północnym. W planowanych działaniach Brytyjczycy postanowili użyć także Polaków, co wynikało z własnych braków. Flota niemiecka poniosła 8 kwietnia pierwsze straty z rąk Polskiej Marynarki Wojennej w pobliżu wejścia do fiordu Oslo. Okręt podwodny ORP „Orzeł” o godzinie 11:00 wykrył podejrzany statek transportowy płynący na północ. O godzinie 11:10 po rozpoznaniu i zidentyfikowaniu celu ORP „Orzeł” wynurzył się blisko statku „Rio de Janeiro” i nakazał kapitanowi wrogiej jednostki przybyć na pokład okrętu podwodnego w celu wyjaśnienia pochodzenia statku, gdyż nazwa jak i port macierzysty wskazywały iż jest to obiekt niemiecki. Wróg co prawda zatrzymał się, ale kapitan statku niemieckiego nie przejawiał chęci szybkiego przybycia na OPR „Orzeł”. Choć spuszczono łódź, to jej obsługa płynęła w tempie ślimaczym w kierunku polskiej jednostki. Polscy marynarze z tego powodu po kilku minutach ostrzelali jednostkę nawodną wroga z broni maszynowej, przy okazji dziurawiąc lodź którą płyną już przedstawiciel wroga. Niedługo później wykryto zbliżający się wojskowy kuter norweski i podjęto decyzję storpedowaniu wroga. Wcześniej jednak wydano dwa ostrzeżenia nakazujące opuścić statek.


O godzinie 11:47 pierwsza torpeda z polskiego okrętu trafiła w niemiecki transportowiec „Rio de Janeiro” na którego pokładzie było pełno żołnierzy piechoty płynących jak sami przyznali do Bergen w Norwegii. Kilka minut później druga torpeda dobiła wrogi statek, który się przełamał i zatonął. Dowódca okrętu polskiego kapitan Jan Grudziński natychmiast zameldował o tym Londynowi, ale generalicja aliancka nie podjęła żadnych działań w tym regionie operacyjnym. Z działaniami przeciwdesantowymi wstrzymano się także w innych sektorach wybrzeża norweskiego. Brytyjczycy nie wiedzieli, czy Niemcy rzeczywiście atakują Norwegię, czy też ich okręty zmierzają do ponownego przedostania się na Atlantyk, aby podjąć dywersyjną akcję przeciw flocie brytyjskiej. Warto jednak pamiętać, że było to pierwszy okręt zatopiony przez polskich podwodników w II wojnie światowej.


Dzień później polski okręt podwodny zatopił wrogi zbiornikowiec płynący w kierunku Norwegii. Był to koleiny sukces polskiej marynarki wojennej w kampanii norweskiej.


8 kwietnia zakończył się stratami po stronie Aliantów, lecz też bohaterska walką marynarzy brytyjskich. Brytyjski niszczyciel HMS „Glowworm” od 6 kwietnia szukał jednego z marynarzy, którego woda zmyła z pokładu. Jednostka ta odłączyła się od swojej 1.Eskadry Niszczycieli z Harwich eskortującej pancernik HMS „Renown” i krążownik HMS „Birmingham”. Siły te wykonały zadania w ramach operacji „Wilfred”. Niszczyciel brytyjskie stracił też z kontakt radiowy z własną eskadrą oraz pancernikiem i krążownikiem.


Okręt prowadząc akcję poszukiwawczą natknął się jednak 8 kwietnia na niemiecki niszczyciel KMS „Bernd von Arnim”. Niemcy jako pierwsi otworzyli ognień co spotkało się naturalnie z podobnym działania u strony przeciwnej. Brytyjczycy natychmiast postawili zasłonę dymną i rozpoczęli ostrzał w kierunku wrogiej jednostki sami próbując jak najwięcej czasu spędzać za zasłoną dymną. W czasie walk dwóch niszczycieli do działań włączył się drugi okręt niemiecki tej samej klasy, którym był KMS „Paul Jacob”. W wymijania ognia niemieckie okręty zostały lekko uszkodzone. Ich dowódcy mając jednak na pokładzie dużą liczbę żołnierzy piechoty dość szybko wycofali się z walki i uciekły w stronę mgły korzystając z trudnych warunków pogodowych i małej widzialności.


8 kwietnia 1940 r. pogoda na morzu Norweskim i Północnym wzdłuż wybrzeży Norwegii była wyjątkowo zła. Brytyjczycy po odłączaniu się wrogich okrętów od walki ruszyli natychmiast za wrogiem chcąc zatopić wrogie siły z anim te znikną w mgle. Był to jednak duży błąd popełniony przez kapitana Lt Commander Gerarda B Roope'a. HMS „Glowworm” po wpłynięciu w mgłę i chwilowym poszukiwani nie tylko spotkał dwa niszczyciele których szukał, ale też ciężki krążownik KMS „Admiral Hipper” kapitana zur See Helmutha Guido Heye'a płynący w kierunku portu Trondheim w Norwegii, z zadaniem opanowania go. Brytyjczycy mimo ujrzenia tak silnej wrogiej eskadry nie uciekali, lecz ruszyli momentalnie do ataku. Do sztabu floty w Scapa Flow został wysłany natychmiast także meldunek o zauważeniu wrogich sił w tym ciężkiego krążownika. Gdy radiooperatorzy kończyli nadawania meldunku, niemieckie okręt z wszystkich dział (osiem dział 8 cala i dwanaście 4 calowych dział) oddał salwę do jednostki Royal Navy. W niszczyciel trafiło kilka pocisków poważnie go uszkadzając, ale na szczęście maszynownia nie ucierpiała. Brytyjczycy natychmiast postawili zasłonę dymną i odpowiedzieli ogniem z ocalałego uzbrojenia artyleryjskiego. W 15-minutowej walce HMS „Glowworm” prowadził intensywny ostrzał artyleryjski, wystrzelił torpedy oraz nadal przekazywał komunikat o wrogich okrętach. Torpedy nie trafił jednak w żadną wrogą jednostkę. Po 15 minutach walki, dowódca Gerard B. Roope postanowił staranować wrogi ciężki okręt. Brytyjczycy na maksymalnej prędkości pod gradem pocisków ruszyli na krążownik KMS „Admirał Hipper”. Po chwili w szaleńczym pedzie walnęli w kadłub wrogiej jednostki powodując rozległe uszkodzenia kadłuba nazistowskiego okrętu. Niemcy starali się uciec z linii natarcia niszczyciela, ale ich powolny okręt nie był w stanie tego zrobić. Okręt Royal Navy uderzył w prawą burtę na śródokręciu Admirała Hippera i wbił się na trzy metry (rozdarł około 30 metrów pancerza uszkadzają) w wrogą jednostkę uszkadzając jej burtową wyrzutnie torped, przebijając dwa nowe zbiorniki na wody pitną, niszcząc prawo burtowe działo przeciwlotnicze, prądnice nr 3 i powodując wyciek paliwa.Jednostki po chwili odłączyły się od siebie. Brytyjski okręt był tak uszkodzona, że zaczął tonąć, ale nadal ostrzeliwał wroga samemu będąc atakowanym przez wroga z broni maszynowej i dział przeciwlotniczych. Dowódca brytyjskiej jednostki dość szybko wydał jednak słuszny rozkaz opuszczenia okrętu, lecz sam tego nie zrobił. Chwile później HMS „Glowworm” przewrócił się do góry dnem i zatonął momentalnie między wrogimi okrętami. Dowódca ciężkiego krążownika KMS „Admiral Hipper” niezwłocznie rozkazał zatrzymać krążownik i ratować ocalałych marynarzy brytyjskich. W niezwykle ciężkich warunkach pogodowych zdołano uratować 40 z 149 członków załogi w godzinnej akcji ratunkowej. Niemcy w tym sam dowódca robili co mogli aby pomóc rozbitkom, ale ci z powodu zimnej wody bardzo szybko tonęli i nie mieli sił aby wspiąć się po siatce lub też drabinie na okręt niemiecki. Marynarze którzy mieli szczęście trafić do niewoli byli dobrze traktowani przez Niemców, którzy pogratulowali im dobrej i niezwykle odważnej walki. Kapitan Heye osobiście powiedział rozbitkom, że ich kapitan był dzielnym człowiekiem. Niemiecki krążownik, mimo posiadania ok. 500 ton wody w kadłubie dopłynął mimo trudności do Trondheim. Po powrocie z operacji, kapitan niemieckiego okrętu przekazał do Royal Navy szczegółowy raport z wydarzenia jakie rozegrało się na morzu. W swym raporcie zasugerował nadanie odznaczenia dla bohaterskiego dowódcy niszczyciela. 10 lipca 1945 r., komandor porucznik Gerard B. Roope, który zginął na posterunku, został uhonorowany pośmiertnie najwyższym odznaczeniem Imperium Brytyjskiego, Victoria Cross (Krzyż Wiktorii). Jest to jedyny przypadek, kiedy oficer Royal Navy otrzymał brytyjskie odznaczenie na wniosek oficera Kriegsmarine. Medale Distinguished Service Cross (Krzyż za Wybitną Służbę) otrzymał również Lt Ramsey Distinguished, a trzech innych marynarzy medale Military Medal (Medal Wojskowy).


8 kwietnia o godzinie 19:06 o włos od zatonięcia lub też poważnego uszkodzenia znalazły się niemieckie krążowniki KMS „Blucher”, KMS „Lützow” i KMS „Emden” oraz torpedowce „Albatros”, „Möwe” i „Kondor”. Zagrożenie to spowodował brytyjski okręt podwodny HMS „Triton” który odpalił 10 torped w kierunku wrogiej eskadry. Zawczasu zagrożenie odkryła jednak załoga krążownika KMS „Blucher” która podniosła alarm przeciwtorpedowy. Żadna z torped nie trafiła w cel, a niemieckie okręty nie podjęły akcji odwetowych ponieważ przewoziły na swoich pokładach siły desantowe.

9 kwietnia 1940 r. rozegrała się bitwa brytyjskiego pancernika HMS „Renown” osłaniającego operację minowania wód przybrzeżnych Norwegii z niemieckimi pancernikami KMS „Gneisenau” i KMS „Scharnhorst”8. Do bitwy morskiej doszło kilkadziesiąt mil na zachód od wejścia do fiordu West prowadzącego do portu w Narwiku. Brytyjczycy mimo że wróg był szybszy i miał więcej dział postanowili atakować. Tak wspomina początek bitwy dowódca pancernika HMS „Gneisenau” komandor Netzband: ...Morze było coraz bardziej wzburzone, a wiatr osiągał siłę 11 w skali botforta. Oba okręty zmuszone zostały do znacznego zmniejszenia prędkości z powodu bardzo silnych uderzeń fal. Nad ranem jednakże poczęło się rozpogadzać, a śnieg padał jedynie przelotnie, pokazały się nawet gwiazdy. Oficer nawigacyjny określił naszą pozycję i w tym momencie nadszedł meldunek: „Po lewej burcie za rufą widoczna w przerwach świeżego szkwały sylwetka jakiegoś okrętu”. Ogłosiłem alarm bojowy choć sądziłem przez jakiś czas, że jest to nasz tankowiec zaopatrzeniowy.


Nie był to jednak tankowiec, lecz samotnie płynący potężny pancernik Royal Navy, który pierwszy wykrył wroga, skierował się w jego kierunku wykonując gwałtowny i agresywny zwrot po czym o godzinie 4:05 otworzył ogień z swoich potężnych 381 mm dział. Pierwsza selwa skierowana została w kierunku pancernika KMS „Gneisenau”. Następnie celem brytyjskich artylerzystów były też jego bliźniak KMS „Scharnhorst”. Brytyjczycy strzelali bardzo szybko i celnie. Po 20 minutach walki marynarze Royal Navy wyłączyli z walki pancernik KMS „Gneisenau”. Pocisk 381 mm z armaty Renowna dopadły na jego pokładzie główne stanowisko dowodzenia, urządzenie radarowe FuMO 22 i dalmierz 10,5m. W okręt niemiecki trafiły również dwa pociski 114 mm, które uszkodziły wieżę artyleryjską „A” całkowicie ją demolując oraz lekko uszkadzając wieża artyleryjską „B”, która została zalana częściowo wodą. W ostrzale zginął jeden oficer i pięciu marynarzy. Dziewięciu innych członków załogi zostało rannych. Uszkodzona była również burta w okolicy rufowej armaty przeciwlotniczej 105 mm.


Okręt bliźniaczy wyszedł z walki bez szwanku (miał jedynie zalane pomieszczenia wieży „A”, ale nie była to wina ostrzału lecz zlewania pokładu przez fale) po rozkazie dowódcy zgrupowania wiceadmirała Guntera Lutjensa nakazującego natychmiastowe oderwać się od przeciwnika i zmierzać na północ na pełnej mocy silników. Bitwa skończyła się sukcesem Brytyjczyków, którzy nie ponieśli strat, poważnym uszkodzeniem pancernika KMS „Gneisenau” i zaprzestaniem walki przez Niemców.


Z drugiej strony i wróg odniósł sukces ponieważ odciągnął uwagę tak istotnego okrętu brytyjskiego od sektora w którym zaczynała się bitwa o Narwik. Brytyjski pancernik wraz z pancernikiem HMS „Repulse”, krążownikiem HMS „Penelope” i czterema niszczycielami cały dzień ścigały wroga, coraz bardziej oddalając się od Narwiku. Gdy Brytyjczycy zorientowali się, że główny cel operacji wroga znajduje się gdzie indziej było już za późno na reakcję i zniszczenie wrogich sił inwazyjnych na morzu.


12 kwietnia niemieckie okręty niemieckie zawinęły do portu w Wilhelmshaven, gdzie czekały już ekipy remontowe. Trwała przecież inwazja na Norwegię i każdy okręt był na wagę złota. Jak się miało okazać, złoto to szybko zaczęło tonąć w starciu z potężnym wrogiem jakim była Royal Navy wsparta sojusznikami.


Niemcy nie tylko 9 września musieli uciekać z morza dwoma pancernikami, ale też stracili krążownik KMS „Blucher”. Okręt ten wraz z krążownikiem KMS „Lützow”, lekkim krążownikiem KMS „Emden” i torpedowcami „Albatros”, „Möwe” i „Kondor” tworzył 5.Grupę Inwazyjną, która wyruszyła z desantem piechoty z portu w Świnoujściu. Eskadra ta w nocy 9 kwietnia wpłynęła do Oslofiordu, gdzie po krótkiej walce zatopiły norweski patrolowiec Pol III. O godzinie 3 w nocy od eskadry odłączyły się torpedowce „Albatros” i „Kondor” wraz z dwoma trałowcami. Sił te miał przeprowadzić desant na port w Horten.


O godz. 5.18 płynący na czele eskadry, krążownik KMS „Blücher” został ostrzelany przez działa 280 mm fortu Oskarborg broniącego wejścia do portu w Oslo. Pierwsza salwa dosięgła od razu krążownik KMS „Blücher”. Cztery działa z tego fortu zostały wyprodukowane w zakładach Kruppa w 1892 r. Do krążownika strzelały tylko dwa działa nazwane „Moses” i „Aaron”. Załoga obu dział zakładała się z siedmiu żołnierzy. Okręt doznał od ataku artyleryjskiego Norwegów uszkodzeń nadbudówki i zaczął płonąć.


W kierunku wrogiego okrętu obrońcy wystrzelili również kilka torped z nadbrzeżnych wyrzutni torpedowych. W trakcje próby wycofania się z portu (ok. godziny 5:32) trafiły go dwie torpedy typu „Wihtehead” wystrzelone z wyrzutni brzegowej obrońców. Pierwsza torpeda trafiła kotłownie nr 1. a druga torpeda pomieszczenia turbin nr 2. i 3. Ciężki krążownik KMS „Blücher” zatonął o godz. 7.23 zabierając ze sobą 125 marynarzy i od 122 do 195 żołnierzy przewożonego desantu.


W walce z norweskimi oddziałami nadbrzeżnymi uszkodzony został również krążownik KMS „Lützow”. Otrzymał on z odległości 1,8 km trzy trafienia z dział 280 mm. Pierwszy pocisk uszkodził wieżę „A” raniąc czworo marynarzy. Drugi pocisk trafił w szpital, salę operacyjną, izolatkę, spowodował duże spustoszenia w sąsiednich przedziałach, wzniecił pożar jak i śmierć dwóch żołnierzy desantu oraz ciężko ranił ośmiu marynarzy. Trzeci pocisk trafił w dźwig, uszkadzając go tak samo jak dwa wodnosamoloty. Odłamki spowodowały również eksplozję amunicji przeciwlotniczej, śmierć dwóch marynarzy i ranienie dziewięciu innych. Następnie krążownik zaczął być okładany pociskami kalibru 150 mm z fortu Drobak. Nie spowodował on jednak większych uszkodzeń. O godzinie 5:43 siły niemieckie rozpoczęły odwrót z obszaru objętego ostrzałem.


W innym regionie wybrzeża norweskiego 9 kwietnia brytyjski okręt podwodny HMS „Trauant” ciężko uszkodził niemiecki lekki krążownik KMS „Karlsruhe”. Okręt wykonywał operację w ramach ataku na Norwegię. KMS „Karlsruhe” operował w składzie niewielkiej 4.Grupy Inwazyjnej mającej wysadzić i wesprzeć wojska zajmujące bazę Kristiansand na południu Norwegii. W toku operacji KMS „Karlsruhe” walczył nieskutecznie z norweską artylerią nadbrzeżną znajdującą się na wysokim brzegu, lecz wysadzony przez niemieckie okręty desant opanował baterie i port.


Podczas powrotu krążownika z trzema torpedowcami do Niemiec wieczorem 9 kwietnia, został około godz. 20 storpedowany przez brytyjski okręt podwody HMS „Truant” którym dowodził kapitan C. H. Hutchinson. Krążownik został trafiony jedną torpedą w rufę i unieruchomiony. Pomimo istnienia szans na uratowanie okrętu, został on opuszczony przez załogę i dobity dwoma torpedami przez niemiecki torpedowiec „Greif”.


Niemcy postanowili zatopić lekki krążownik KMS „Karlsruhe” w obawie o to, że może wpaść w ręce wroga. Brytyjczycy 9 kwietnia stracili także swój okręt - był nim niszczyciel HMS „Gurkha” zatopiony przez lotnictwo III Rzeszy w regionie portu Bergen. Okręt ten został ugodzony bombą w rufę. W wyniku eksplozji, która spowodowała przewrócenie się okrętu i jego zatoniecie zginęło 16 marynarzy w tym dowódca kmdr. ppor. Ianem Howdenem. 190 rozbitków natychmiast zabrał na pokład krążownik HMS „Aurora”.


Podczas ataku lotnictwa niemieckiego uległy lekkiemu uszkodzeniu również krążowniki HMS „Southampton” i HMS „Glasgow”.


10 kwietnia samoloty alianckie zatapiały w porcie Bergen niemiecki krążownik KMS „Konigsberg”. Krążownik działał w składzie 3.Grupy Inwazyjnej i transportował 750 żołnierzy wraz z krążownikiem KMS „Köln”. Dzięki podstępowi Niemców, podających się za okręty brytyjskie, udało się im rankiem 9 kwietnia 1940 r. wysadzić żołnierzy. Zanim opanowano sytuację, Norwegowie odpowiedzieli ogniem i KMS „Königsberg” został ostrzelany przez norweską baterię nadbrzeżną która trafiła w wrogą jednostkę trzema pociskami artyleryjskimi. Uszkodzony krążownik musiał pozostać w porcie samotnie, gdyż reszta sił wycofała się na pełne morze. Rano 10 kwietnia nad portem zjawiły się jednak brytyjskie bombowce nurkujące Blackburn Skua z 803. i 800.Eskadry FAA, startujące z bazy na Orkadach. Krążownik otrzymał trzy bezpośrednie i trzy bliskie trafienia bombami 227 kg. Na pokładzie okrętu zginęło 18 marynarzy, a 24 zostało rannych. Była to jednak strata dość mała w porównaniu do dramatu jaki rozegrał się na północy Norwegii. 
10 kwietnia w regionie Narviku doszło do pierwszej wielkiej bitwy morskiej.


Brytyjskie niszczyciele niepostrzeżenie weszły do fiordu dzięki burzy śnieżnej. O godzinie 4:15 do portu w Narwiku podpłyną niszczyciel HMS „Hardy”, który szybko odpalił siedem torped w stronę wroga. Po chwili ogień otworzyła jego artyleria. Niemcy z powodu zaskoczenie nie mogli określić nawet pozycji wroga. Rozpoczęli ostrzał dopiero w chwili wejścia do walki niszczycieli brytyjskich HMS „Hunter” i HMS „Havock”. Walka trwała do godziny 6 rano gdy Brytyjczycy znaleźli się częściowo w pułapce, w momencie jak z fiordu Ballangen wypłynęły dwa wrogie niszczyciele KMS „Georg Thiele”, KMS „Bernd von Arnin”. Brytyjczycy stracili w walce dowódcę eskadry oraz dwa okręty.


Pięć brytyjskich niszczycieli HMS „Hardy”, HMS „Havock”, HMS „Hostile”, HMS „Hotspur” i HMS „Hunter” zatopiło dwa niszczyciele niemieckie KMS „Wilhelm Heidkamp” i KMS „Anton Schmitt” za pomocą torped oraz sześć statków, transportowiec amunicji „Rauenfles” i kilka jednostek pomocniczych. Brytyjczycy wyszli z bitwy posiadając trzy niszczyciele poważnie uszkodzone i tracąc dwa okręty: HMS „Hardy” i HMS „Hunter”.


Tego samego dnia do wybrzeży Norwegi przybył pancernik HMS „Warspite” i lotniskowiec HMS „Furious”.


Około południa 10 kwietnia brytyjski okręt podwodny HMS „Thistle” przeprowadził nieudany atak na niemiecki okręt U-4. Niemcom atak jednak się udał i zatopili podwodny okręt wroga.


11 kwietnia o godzinie 1:29 brytyjski okręt podwodny HMS „Spearfish” ciężko uszkodził niemiecki okręt liniowy KMS „Lutzow” znajdujący się 10 mil na północny-wschód od Skagen. Na skutek ataku torpedowego wysapało nadpęknięcie kadłub krążownika na wysokości wyrzutni torped, urwanie steru, uszkodzenie śród napędowych i dostanie się do kadłuba ok. 1,3 tys. ton wody. Na skutek nabrania wody krążownik przechylił się na prawą burtę. Krążownik początkowo zdołał jeszcze płynąć, ale ostatecznie mimo pracy silników stanął. Dowódca okrętu wezwał na pomoc siły ratunkowe i poprosił o eskortę. O godzinie 4 rano przybyła eskorta złożona z ścigaczy i torpedowców (Luchs, Seeadler, Jaguar, Falke, Mowe i Kondor), niedługo potem statek Rugard i cztery holowniki. Eskadra ta wzmocnia w dniu następnym dwoma dodatkowymi holownikami z małą prędkością zdołała dopłynąć do portu w Kilonii dwa dni później po kilku alarmach przeciw podwodnych i prewencyjnym obrzucani okolic krążownika bombami głębinowymi. Przez następne 12 miesięcy był remontowany z tego powodu.


Tego samego dnia zatonął także okręt podwodny U-50 po tym jak wpłynął na miny postawne przez brytyjski niszczyciel HMS „Hero” na północ od Trondheim.


13 kwietnia 1940 r. przed południem silny zespół morski Royal Navy w sile dziewięciu niszczycieli i pancernika HMS „Warspite” dopłyną w region Narviku. Pierwszą ofiarą tejże armady stał się wrogi niszczyciel KMS „Erich Koellner” który nawet nie zdołał podjąć żadnej akcji gdyż został ugodzony dwoma torpedami i od razu zakryty ogniem z dział potężnego pancernika. W taki sposób rozpoczęła się tzw. II bitwa morska pod Narwikiem.


Po godzinie 13 w fiordzie wybuchła gwałtowna walka zakończona posłaniem całej floty niemieckiej przebywającej w Narwiku na dno. Krigsmarine tego dnia straciła w samym Narwiku okręt podwodny U-64 zatopiony przez działa brytyjskiego pancernika oraz niszczyciele: KMS „Dieter von Roeder”, KMS „Erich Giess”, KMS „Hermann Kunne”, KMS „Georg Thiele”, KMS „Bernd von Arnin”, KMS „Hans Ludeman” oraz KMS „Wolfgang Zenker”. Niemcy sami zatopili trzy niszczyciele nie widząc sensu prowadzenia walki z potężnym wrogiem mającym działa 381 mm. Brytyjczycy zatopili również wszystkie statki pomocnicze przejęte na Norwegach i pochodzące z Niemiec. Za sukces ten alianci zapłacili śmiercią 28 marynarzy i ranieniem 55 członków załóg eskadry wiceadmirała Whitwortha .


Bitwa morska w fiordach Narwiku nie była jednak końcem strat dla marynarki A. Hitlera. Na polu minowym na zachód od Szetlandów w tym samym czasie zatonął U-44.


14 kwietnia Niemcy odnieśli mały sukces w kampanii morskiej na wodach przybrzeżnych Norwegii. Niemiecki trałowiec M-6 zatopił brytyjski okręt podwodny HMS „Tarpon” na południe od Norwegi.
W regionie Jutlandii późnym wieczorem brytyjski okręt podwodny HMS „Sterlet” zemścił się na wrogu zatapiając mu szkolny okręt artyleryjski KMS „Brummer”. Okręt ten mimo statusu szkolnego wykonywał jednak zadanie typowo agresywne. KMS „Brummer” wziął udział w operacji „Weserübung” i był używany jako okręt dowodzenia dywizjonu transportowego, który również osłaniał. W brytyjskim ataku torpedowym niemiecka jednostka straciła od eksplozji torped cały dziób. Statek unosił się jednak na powierzchni przez dziewięć godzin, ale w końcu następnego dnia wczesnym rankiem wywrócił się i zatonął.
15 kwietnia brytyjskie niszczyciele HMS „Brazen” i HMS „Fearless” zatopiły niemiecki okręt podwodny U-49 w rejonie Narwiku. W tym samym dniu prawdopodobnie eksplodował także U-1 po wpłynięciu na minę postawioną przez okręt podwodny HMS „Narwhal”. 16 kwietnia niszczyciel HMS „Porpoise” wystrzelił torpedę w kierunku nieznanego okrętu podwodnego, którym także mógł być U-1. Do dnia dzisiejszego nie jest wyjaśniona ta zagadka historii.


Dwa dni później niemiecki samoloty Ju-88 z II./KG.30 poważnie uszkadzają brytyjski krążownik HMS „Suffolk”, gdy ten zaczął wracać na pełne morze po zakończonej akcji ostrzeliwania celów w regionie norweskiego miasta Stavanger. Brytyjczycy zdołali jednak zniszczyć instalację portowe, kilka małych łodzi i kutrów oraz zestrzelić wrogowi cztery bombowce. Brytyjski okręt ledwo co dopłyną do portu w Scapa Flow, gdzie osiadł na dnie na mieliźnie. Jego naprawa trwała do lutego 1941 r.


18 kwietnia zatoną brytyjski okręt podwodny HMS „Sterlet” zatopiony przez niemieckie kutry artyleryjskie.


24 kwietnia poważnie został uszkodzony przez nalot brytyjski krążownik HMS „Curacoa” gdzie zginęło 30 marynarzy. Krążownik ten udanie wrócił do Chatham i został dość szybko wyremontowany (w sierpniu 1940 r. wrócił do służby działając w ramach północnej grupy ochrony konwojów).


3 maja dopiero Niemcy zemścili się za liczne klęski zadane w kwietniu zatapiając brytyjski niszczyciel HMS „Afridi” oraz francuski wielki niszczyciel „Bison” za pomocą licznych samolotów Ju-87. Okręty te transportowały żołnierzy z batalionu pułku York and Lancaster. Niemieckie samoloty początkowo zaatakowały większy francuski okręt. Piloci z I/StG 1 zrzucili bombę która spowodował wybuch dziobowego magazynu amunicji i oderwała część dziobową. W okręcie tym zginęło 103 marynarzy, w tym dowódca okrętu i Dywizjonu Capitaine de Vaisseau komandor Jean Adolphe Roger Bouan. Brytyjski niszczyciel HMS „Afridi” uratował 69 rozbitków z tonącego francuskiego wielkiego niszczyciela, po czym dobił go torpedami aby nie wpadł w ręce wroga. W kolejnym ataku bombowców Junkersów Ju 87 ok. godz. 14 sam HMS „Afridi” został trafiony dwoma bombami. Po 46 minutach od nalotu przewrócił się i zatonął. Zginęło wówczas 52 członków załogi, około 30 rozbitków z wielkiego niszczyciela „Bisona” i 13 żołnierzy transportowanego batalionu. Reszta żołnierzy marynarzy została uratowana przez niszczyciele HMS „Imperial” i HMS „Griffin”.


Następnego dnia niemieckie bombowce He-111 dopadały polski niszczyciel ORP „Grom” w okolicach Narwiku. Zginęło wówczas 59 członków załogi. Dwie bomby lotnicze trafiły w załadowaną wyrzutnię torpedową oraz w okolice komina na śródokeciu. Na skutek eksplozji okręt przełamał się i zatonął w ciągu zaledwie kilka minut.


Dzień później Brytyjczycy stracili okręt podwodny HMS „Seal”, a w nim na rzecz Niemców torpedę z nowym brytyjskim zapalnikiem. Niemiecka grupa abordażowa z trawlera „UJ-128” zajęła brytyjski okręt i doprowadziła go do bazy morskiej w Frederikshavn. 30 listopada 1940 r. HMS „Seal” został wcielony do marynarki niemieckiej pod oznaczeniem U-B i brał udział w walkach przeciw Aliantom.


17 maja 1940 r. Brytyjczycy z własnej winy pozbyli się ze stanu floty krążownika HMS „Effingham”, który z powodu błędów w nawigacji wpłynął na podwodne skały w okolicach Bodo. Uderzenie w skały spowodowało rozdarcie lewej strony kadłuba, zalanie wodą wielu pomieszczeń w tym kotłowni oraz utknięcie na skałach. Marynarze mieli dużo szczęścia, że w porę udało się wygasić kotły zanim dostała się do nich woda. Sam okręt przewoził na swoim pokładzie sprzęt wojskowy oraz 1200 żołnierzy 2.Batalionu Pułku South Wales Borderers wchodzącego w skład 24.Brygady Piechoty Gwardii. Jednostka ta miała wylądować w norweskim Bodo.


Początkowo były nadzieje, że uda się uratować okręt, ale próby wyciągnięcia go z skał okazały się nieudane. W związku z tym postanowiono ewakuować pasażerów oraz większość marynarzy. Przez całą noc z 17 na 18 maja oraz rano tegoż dnia ewakuowano z okrętu ludzi, sprzęt, pojazdy gąsienicowe, dokumenty, zaopatrzenie oraz wszelkie możliwe do zebrania rzeczy (nawet papierosy i alkohole). Tego co nie można było zabrać niszczono, aby wróg nie mógł wykorzystać zdobycznego sprzętu. O godzinie 9 krążownik został storpedowany przez niszczyciel HMS „Echo”. 

4 czerwca 1940 r. rozpoczęła się niemiecka operacja morska „Juno”, która ma odciążyć wojska walczące w Norwegii. W ramach tej operacji w morze wyszła eskadra złożona z pancerników KMS „Gneisenau” i jego bliźniak KMS „Scharnhorst”. Eskortę zapewniał ciężki krążownik KMS „Admirał Hipper” i cztery niszczyciele. Pierwszymi ofiarami eskadry było zatopienie brytyjskiego zbiornikowca „Oil Pioneer” i eskortującego go trałowca HMS Juniper. Po zniszczeniu tych jednostek, okręty podążały dalej na północ, napotykając nieeskortowane statek transportowy wojska „Orama” oraz okręt szpitalny "Atlantis". Admirał Wilhelm Marshall zgodnie z międzynarodowym prawem wojennym polecił nie atakować okrętu szpitalnego, nakazując jednak zatopienie „Oramy”.


Po tych atakach, admirał zdecydował się odesłać krążownik KMS „Admirał Hipper” i niszczyciele do Trondheimu, dla uzupełnienia zapasów paliwa, zaś pancerniki skierował na północ aby poszukiwać jednostki alianckie prowadzące w tym czasie ewakuację z Norwegii. Decyzja ta była sprzeczna z rozkazami otrzymanymi sztabu Kierownictwa Wojny Morskiej.


9 czerwca ciężkie niemieckie okręty w rejonie wyspy Jan Mayen natknęły się na brytyjski lotniskowiec HMS „Glorious” i eskortujące go niszczyciele HMS „Ardent” i HMS „Acasta”. Lotniskowiec pozbawiony był osłony lotniczej własnych maszyn, ponieważ cały pokład startowy zastawiony był ewakuowanymi z Norwegi samolotami myśliwskimi Hawker Hurricane i Gloster Gladiator. Obsługa samolotów starała się pośpiesznie poderwać choć część maszyn, ale ze względu na zatłoczenie pokładu i ostrzał nie zdołano poderwać żadnej maszyny.


Brytyjskie niszczyciele w tym czasie postawiły zasłonę dymną która miała ukryć lotniskowiec, co jednak nie zapobiegło jego zniszczeniu. Niszczyciele wraz z stawianiem zasłony dymnej wystrzeliły w wroga również prawie wszystkie załadowane do wyrzutni torpedy. O godzinie 17.20 załoga lotniskowca otrzymała rozkaz opuszczenia jednostki, zaś niszczyciel HMS „Ardent” zatonął w wyniku trafienia ciężkim pociskiem w komory amunicyjne. Pod koniec bitwy, niszczycielowi HMS „Acasta” udało się trafić torpedą pancernik HMS „Scharnhorsta” co wywołało poważne uszkodzenia. Do pancernika dostało się 2,4 tys. ton wody w obawie o wybuch amunicji zalano wodą magazyn wieży „C”.W wyniku ataku brytyjskiego zginęło dwóch podoficerów i 46 marynarzy. Jednak i brytyjski niszczyciel HMS „Acasta” została zniszczona ogniem artyleryjskim. Z załogi trzech brytyjskich okrętów wyratowano 44 rozbitków. Był to ostatni akord kampanii norweskiej.

  

Bibliografia

  
Biegański W., Polacy w bitwie o Narwik, Warszawa 1971.

Borowski M., Żelazne rekiny Donitza, t. I, Warszawa 2009.

Ciołek A., Podwodne ślady Bitwy o Narvik, „Ilustrowany Magazyn Historyczny Militaria (Wydanie Specjalne)”, nr 1 (2), 2007, s.68-74.

Danielewicz W., Skwiot M., Pancerniki kieszonkowe cz. I - Deutschland, Lutzow, Monografie Morskie, nr 7, Warszawa 1997.

Damski Z., ORP „Orzeł”, „Nowa Technika Wojskowa”, nr 4/1991, s. 25-26.

Dildy C. D., Denemark and Norway 1940 – Hitler's boldest operation, Campaign, nr 183, Oxford 2007.

Edmund K., Bitwy Morskie, Warszawa 1984.

Fowler W., Poland and Scandinavia 1939-1940, Blitzkrieg, nr 01, Surrey 2002.

Holicki W., Lądowanie w południowej i środkowej Norwegii, „Ilustrowany Magazyn Historyczny Militaria (Wydanie Specjalne)”, nr 1(2), 2007, s. 26-31.

Holicki W., Pechowy rejs do Bodo, „Morze, Statki i Okręty”, nr 6, 2010, s. 50-56.

Holicki W., Royal Navy w Kampanii Norweskiej, „Ilustrowany Magazyn Historyczny Militaria (Wydanie Specjalne)”, nr 1 (2), 2007, s. 36-46.

Jando H., Patrole bojowe ORP Orzeł, „Morze, Statki i Okręty”, nr 6, 2010. s. 25-31.

Jankowicz K., Operacja Weserubung – Ćwiczenia nad Wezerą, „Ilustrowany Magazyn Historyczny Militaria (Wydanie Specjalne)”, nr 1(2), 2007.

Kingston D. T., The Campaign in Norway, Londyn 1952.

Krzemiński C., Wojna Powietrzna w Europie 1939 – 1945, Warszawa 1983.

Kopacz M., Francuski pancernik Dunkerque, Kartoteka Marinisty, nr 8, czerwiec 2006, Wyszków 2006.

Lipiecki S., Norweskie pancerniki obrony wybrzeża, „Ilustrowany Magazyn Historyczny Militaria (Wydanie Specjalne)”, nr 1(2), 2007, s. 47-52.

Lipiński J., Druga wojna światowa na morzu, Gdańsk 1976.

Mann Ch., Jorgenes Ch., Hitler's Arctic War – The German Campaigns in Norwey, Finland, and the USSR 1940-1945, Hersham 2002.

Odziemkowski J., Narwik 1940, Warszawa 1988.

Olszański M., Narwik, Warszawa 2005.

Orzechowski J., Dowodzenia i sztaby, Warszawa 1986.

Panecki T., Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich, Warszawa 1992.

Perepeczko A., Wielkie ewakuacje – Norwegia 1940, Francja 1940, Grecja 1941, Warszawa 2010.

Perepeczko A., Wojna za kręgiem polarnym, Gdańsk 1973.

Pertek J., Napaść morska na Danię i Norwegię, Poznań 1973.

Piekałkiewicz J., Wojna na morzu, Warszawa 2002.

Polskie Sił Zbrojne w drugiej wojnie światowej, t. II, cz. 1, Londyn 1959.

Roskill S. W., The War at Sea 1939-1945, t. I, London 1954.

Sobańska-Bondaruk M., Lenard S. B., Wiek XX w źródłach, Warszawa 2001.

Szostak H. R., Blitzkrieg w Norwegii – próba podsumowania, „Ilustrowany Magazyn Historyczny Militaria (Wydanie Specjalne)”, nr 1 (2), 2007, s. 75-76.

Tamelander M., Zetterling N., Inwazja na Norwegię 1940, Warszawa 2008.

Trojca H., Trojca W., Krążowniki ciężkie klasy „Admirał Hipper”, Warszawa 1995.

Trojca W., Trojca H., Pancerniki Scharnhorst, Gneisenau, Warszawa 1994.

Trojca W., Encyklopedia Okrętów Wojennych – U-Bootwaffe 1939-1945, cz. I, nr 10, Inowrocław 2004.

Turner D., Last Dawn – The Royal Oak tragedy at Scapa Flow, Ely 2008.

 

   

Artykuł ma na zadaniu przedstawić tylko zarys problematyki tzw. kampanii norweskiej. Nie ma tutaj poruszanych szczegółowych opisów bitw toczonych szczególnie w Danii. Ów brak będzie jednak w najbliższej przyszłości systematycznie uzupełniany.



Autor: Artur Micek

 

Inne wpisy tego autora

Joomla SEO by AceSEF
Sytuacja międzynarodowa i tendencje w budowie okrętów po I wojnie
niedziela, 24 października 2010
Nowa sytuacja międzynarodowa, która wykształciła sie po zakończeniu pierwszego konfliktu światowego spowodowała również zmianę mysli technicznej w budowie okrętów wojennych wszystkich typów.
Więcej…
Strategia bezpieczeństwa Chińskiej Republiki Ludowej
wtorek, 28 lutego 2012
  Strategia bezpieczeństwa jest dla każdego praworządnego kraju na świecie niezbędnym atrybutem, pomagającym zachować ład i porządek. Jest niejako planem jaki każdy kraj stawia sobie aby uniknąć kryzysu. Jest on pomocny oczywiście w chwili jego zaistnienia, jednak przede wszystkim...
Więcej…
KTO ROSOMAK
niedziela, 24 października 2010
Pojazd pancerny Wojska Polskiego, będący modyfikacją Fińskiego Patria AMV. Wykorzystywany w misjach pokojowych i stabilizacyjnych, transportu żołnierzy, prowadzenia rozpoznania i działań patrolowych. Maksymalna prędkość przekracza 100 km/h : (Proszę się nie sugerować tytułem)
Więcej…
D. K. Webster - Kompania spadochronowa
niedziela, 25 grudnia 2011
Dzieje kompanii E z 506. pułku 101. Dywizji Powietrznodesantowej w Polsce znane są dzięki książce Stephena Ambrose’a, a przede wszystkim serialowi produkcji Toma Hanksa i Stevena Spielberga Band of Brothers. W Kompanii braci poznajemy szlak bojowy Easy Company oraz przeżycia wojenne...
Więcej…

Instytut Wydawniczy Erica Rebis Almapress War Book Inne Spacery Cenega    

Blog Michała Banacha Blog Damiana Ratka

Facebook Nasza-Klasa YouTube Twitter RSS

All rights reserved by Militis.pl 2008-2012