Ogólny zarys problematyki polskiej wojny obronnej 1939
Autor: Praca zbiorowa
niedziela, 24 października 2010 08:49

1 września 1939 r hitlerowska III Rzesza napadła na Polskę rozpoczynając najkrwawszą wojne w historii świata. Mimo zatrważającej przewagi wroga Wojsko Polskie dzielnie broniło sie przez kilka tygodni.
Preludium wojny
Rządy państw, które uczestniczyły w I wojnie światowej, zawierając traktaty pokojowe z Państwami Centralnymi nie zdołały zapewnić Europie trwałego pokoju, a powołana do jego utrzymania Liga Narodów okazała się fiaskiem politycznym. Do państw, które szczególnie czuły się pokrzywdzone przez "system wersalski", należeli sąsiedzi Polski: Rzesza Niemiecka oraz Rosja Sowiecka. Przez cały okres dwudziestolecia międzywojennego ich rządy starały się na wszelkie sposoby doprowadzić do rewizji tzw. "ładu wersalskiego". Od 1933 roku, po objęciu przez Hitlera władzy w Rzeszy, sytuacja polityczna wokół Polski stawała się coraz bardziej napięta.
Rozpoczął się okres izolacji politycznej Polski przed nową agresją. Do takiej możliwości prowadził kierunek jaki obrała Polska dyplomacja, która od początku starała utrzymać jak najlepsze stosunki zarówno z III Rzeszą, jak i ZSRR. Ukoronowaniem politycznego balansowania było podpisanie i ratyfikowanie w 1932 r. polsko-sowieckiego paktu o nieagresji, a dwa lata później polsko-niemieckiej deklaracji o niestosowaniu przemocy. Po podpisaniu paktu nastąpiło wyraźne zbliżenie pomiędzy Warszawą a Berlinem, co spowodowało że w umyśle Hitlera powstał plan wciągnięcia Polski w ekspansję niemiecką. Po konferencji monachijskiej Adolf Hitler złożył polskim dyplomatom propozycję stworzenia sojuszu przeciwko Związkowi Sowieckiemu. Jednak ze względu na różnicę potencjałów porozumienie miało być nierównoprawne ale korzystne dla obydwu stron. W zamian za podpisanie politycznego cyrografu, oznaczającego zgodę na uzależnienie się w zakresie polityki zagranicznej i straty terytorialne, Rzeczpospolita miała uzyskać sojusznika oraz gwarancje wspólnych granic.
Polska dyplomacja przez dłuższy czas unikała udzielenia jednoznacznej odpowiedzi na propozycje Hitlera. Działo się tak aż do momentu, gdy do akcji włączyła się dyplomacja brytyjska, rozbudzona złamaniem postanowień monachijskich - zajęciem Czechosłowacji, a następnie Okręgu Kłajpedy. Gdy 31 marca 1939 roku w brytyjskiej Izbie Gmin premier Neville Chamberlain wypowiedział słowa: "Na wypadek jakichkolwiek działań wojennych, mogących wyraźnie zagrozić niepodległości Polski i które by Rząd Polski uznał zatem za konieczne odeprzeć przy użyciu swych narodowych sił zbrojnych Rząd Jej Królewskiej Mości będzie się czuł zobowiązany do udzielenia Rządowi Polskiemu natychmiastowego poparcia będącego w jego mocy", było wiadome że Polska odrzuci propozycje Hitlera. Tydzień później, po dwudniowych rozmowach ministra spraw zagranicznych Józefa Becka i ambasadora RP w Londynie Edwarda Raczyńskiego z premierem Chamberleinem i ministrem spraw zagranicznych Edwardem Halifaxem, wydano dekret o wzajemnej pomocy. Po upływie kolejnego tygodnia premier Francji Edouard Deladier potwierdził publicznie polsko-francuski sojusz z 1921 roku.
Hitler wzburzony kierunkiem polskiej polityki zagranicznej, 28 kwietnia 1939 roku w Reichstagu, ogłosił iż sojusz polsko-brytyjski jest zachętą do wystąpienia przeciwko III Rzeszy, co doprowadziło do zerwania polsko-niemieckiej deklaracji z 1934 roku. 5 maja 1939 roku na posiedzeniu Sejmu minister Beck, w imieniu Rady Ministrów, odrzucił wcześniejsze żądania niemieckie, kończąc swoje przemówienie słowami: "Pokój jest rzeczą cenną i pożądaną. Nasza generacja skrwawiona w wojnach, na pewno na pokój zasługuje. Ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata, ma swoją cenę wysoką, ale wymierną. My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor".
Od tej chwili już nikt nie miał wątpliwości iż wojna wybuchnie. Toczące się na wiosnę i w lecie polsko-francuskie (Kasprzycki - Gamelin) oraz polsko-brytyjskie (Stachiewicz - Clayton, Rydz-Śmigły - Ironside) konsultacje wojskowe powinny być dla polskich polityków i wojskowych poważnym ostrzeżeniem, gdyż zachodni sojusznicy ograniczali się jedynie do ogólnikowych deklaracji, z których niedwuznacznie wynikało, że Polska przez co najmniej dwa tygodnie będzie skazana na samotną walkę przeciw całej potędze III Rzeszy.
Tymczasem 23 sierpnia 1939 roku doszło do zawarcia porozumień niemiecko-sowieckich, których ukoronowaniem był układ o nieagresji - tzw. pakt Ribbentrop-Mołotow. Układ ten zawierał tajny protokół, który zobowiązywał oba państwa do współpracy podczas ataku na Polskę oraz stanowił podział stref wpływów w Europie Wschodniej. Dwa dni później w Londynie został podpisany, przez ambasadora Raczyńskiego i ministra Halifaxa, układ o wzajemnej pomocy miedzy Rzeczpospolitą Polską a Zjednoczonym Królestwem Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Układ ten spowodował przesunięcie terminu agresji na 1 września.
Militarne przygotowania do agresji
Plan niemiecki
Hitler wytyczne do planu operacyjnego działań przeciwko Polsce podpisał 11 kwietnia 1939 r. Niemiecki plan otrzymał kryptonim Fall Weiss (Plan Biały) i zakładał zmasowany atak sił lądowych, lotniczych i morskich z zaskoczenia – tzw. wojnę błyskawiczną. Dwa potężne koncentryczne uderzenia wychodzące ze Śląska i Pomorza oraz Prus Wschodnich miały się spotkać w Warszawie. W ten sposób planowano okrążyć i zniszczyć na zachód od Wisły główne siły armii polskiej. Dodatkowo nakazano wykonanie kolejnych dwóch uderzeń z północy i południa wzdłuż linii Bugu z punktem docelowym w Brześciu. Miało to doprowadzić do zniszczenia reszty wycofujących się jednostek Wojska Polskiego. Kierownictwo nad całością operacji powierzono Naczelnemu Dowództwu Wojsk Lądowych (Oberkommando des Heeres - OKH) z gen. płk. Waltherem von Brauchitschem na czele. Siły lądowe podzielono na dwie podstawowe grupy: Grupę Armii "Południe" dowodzoną przez gen. płk. Gerda von Rundstedta składającą się z dwunastu korpusów działających w ramach trzech armii (8. - pod dow. gen. von Blaskowitza, 10. - pod dow. gen. von Reichenau i 14. - pod dow. gen. Lista) oraz Grupę Armii "Północ" pod dow. gen. płk. Fedora von Bocka złożoną z sześciu korpusów działających w dwóch armiach (3. - pod dow. gen. von Küchlera i 4. - pod dow. gen von Kluge). Główną siłę uderzeniową niemieckich wojsk lądowych stanowiły wielkie jednostki pancerne, lekkie i zmotoryzowane (łącznie 15.). Całością operacji lotniczych kierowało Naczelne Dowództwo Wojsk Lotniczych (Oberkommando der Luftwaffe - OKL) z marsz. Hermannem Göringiem na czele, które jednak było podporządkowane pod OKH. Głównym zadaniem Luftwaffe było zniszczenie polskiego lotnictwa i dezorganizacja komunikacji, wsparcie wojsk lądowych na polu walki oraz sterroryzowanie ludności cywilnej. Na obszarze operacyjnym GA "Południe" rozmieszczono 4. Flotę Powietrzną pod dowództwem gen. lotnictwa Alexandra Löhra (2. Dywizja Lotnicza, 7. Dywizja Lotnicza (spadochronowa) i zgrupowanie lotnictwa do zadań specjalnych). Na obszarze operacyjnym GA "Północ" rozmieszczono 1. Flotę Powietrzną pod dowództwem gen. lotnictwa Alberta Kesselringa (1. Dywizja Lotnicza, Zgrupowanie Lotnicze Prusy Wschodnie i Lotnicza Dywizja Instruktorska). Całość sił morskich podporządkowano Naczelnemu Dowództwu Marynarki (Oberkommando der Marine - OKM) pod dowództwem gen. admirała Ericha Raedera. Zadaniem Krigsmarine miało być zniszczenie polskiej floty, blokada Zatoki Gdańskiej, ochrona morskich linii komunikacyjnych Rzeszy z Prusami Wschodnimi. Zadania te miała wykonać grupa marynarki wojennej "Wschód" dowodzona przez gen. admirała Conrada Albrechta, złożona z 2 pancerników, 9 niszczycieli, 14 okrętów podwodnych i flotylli mniejszych jednostek.
Plan sowiecki
W Sztabie Generalnym Armii Czerwonej przygotowania do inwazji na Polskę rozpoczęły się pod koniec sierpnia 1939 r. (Plan nr 22 "A"). Do akcji wytypowano jednostki pochodzące z Leningradzkiego, Kalinińskiego, Białoruskiego, Kijowskiego, Moskiewskiego, Charkowskiego i Orłowskiego Okręgu Wojskowego. Dowództwo operacyjne powierzono Radom Wojennym Białoruskiego i Kijowskiego Specjalnego Okręgu Wojskowego przekształconym w dowództwa Frontów. W skład obydwu frontów wchodziły po trzy armie. Łącznie siły pierwszego rzutu obejmowały 9 korpusów i 1 dywizję piechoty, 4 (lub 5) korpusy i 1 dywizję kawalerii, 2 korpusy i 12 brygad czołgów. Operacja przeciwko Polsce została zaplanowana jako regularne działania wojenne z udziałem wojsk pancernych, lotnictwa i działań grup sabotażowo-dywersyjnych przerzuconych lub zorganizowanych na terytorium Polski już na początku września 1939 r. Ludowym Komisarzem Obrony ZSRR we wrześniu 1939 r. był marszałek Kliment Woroszyłow, a szefem Sztabu Generalnego Armii Czerwonej komandarm Borys Szaposznikow. Wieczorem 16 września do oddziałów zgromadzonych w strefie przygranicznej dotarł tajny rozkaz Woroszyłowa nr 16634: "Uderzać o świcie siedemnastego!".
Plan polski
Kierownictwo wojskowe przyznawało w dziedzinie gotowości obronnej państwa priorytet przygotowaniom sił zbrojnych do wojny na wschodzie. Do 1935 roku prowadzono w tym teatrze działań studia operacyjne, po czym podjęto prace sztabowe nad planem "Wschód", zakończone w lutym 1939 roku. W tym położeniu wypadki dające znać o niemieckim niebezpieczeństwie zaskoczyły polskie naczelne władze wojskowe. Dlatego 4 marca 1939 roku rozpoczęto prace nad planem "Zachód", który w przeciwieństwie do planu "Wschód" nie był owocem wieloletnich studiów sztabowców. Dość szybko opracowano wytyczne dotyczące ogólnego podziału sił, rozwinięcia wojsk na głównej pozycji obronnej i zadań poszczególnych związków pierwszego rzutu operacyjnego; a nieco później ostateczną koncepcję przeznaczenia i wykorzystania systemu technicznego oraz materiałowego zabezpieczenia realizacji planu operacyjnego. Do wybuchu wojny Sztab Główny nie zdołał wykończyć planów niższego rzędu (fortyfikacyjnego, łączności, obrony przeciwlotniczej, użycia lotnictwa, kwatermistrzowskiego, transportowego i wycofania). Podstawowym założeniem polskiego planu było przyjęcie bitwy w mierzącym ok. 1600 km długości pasie nadgranicznym, a następnie organizowanie oporu na kolejnych liniach obronnych w głębi kraju, aż do momentu zbrojnego wystąpienia aliantów na Zachodzie, przewidywanego w trzecim tygodniu wojny.
Naczelnym Wodzem Polskich Sił Zbrojnych był marszałek Edward Rydz-Śmigły. Sztabem Głównym kierował gen. Wacław Stachiewicz. Polskie siły zbrojne rozwinięte na froncie zostały zgrupowane w siedmiu związkach operacyjnych: Samodzielna Grupa Operacyjna"Narew" ( gen. Młot-Fijałkowski), Armia "Modlin" (gen. Przedrzymirski-Krukowicz), Armia "Pomorze" (gen. Bortnowski), Armia "Poznań" (gen. Kutrzeba), Armia "Łódź" (gen. Rómmel), Armia "Kraków" (gen. Szylling), Armia "Karpaty" (gen. Fabrycy) i wydzielonej Obronie Wybrzeża (płk Dąbek). Poza tym stworzono cztery odwody Naczelnego Wodza (Armia "Prusy" - gen. Dąb-Biernacki, ONW "Wyszków", ONW "Kutno", ONW "Tarnów"). W polskim planie nie przewidziano powołania grup armii ani korpusów. Większość sił pancernych WP było rozproszonych pomiędzy wieloma jednostkami piechoty. We wrześniu 1939 r. istniały tylko dwie brygady pancerno-motorowe: 10.Brygada Kawalerii (pod dow. płk Maczka) oraz w toku organizacji Warszawska Brygada Pancerno-Motorowa (pod dow. płk Roweckiego). Około dwóch trzecich lotnictwa przydzielono poszczególnym armiom, reszta pozostała pod bezpośrednimi rozkazami Naczelnego Wodza (brygada pościgowa i bombowa).
Proporcje sił
III Rzesza rzuciła przeciwko Wojsku Polskiemu ponad 1,8 mln żołnierzy trzech rodzajów sił zbrojnych. Na uzbrojeniu tych sił znalazło się ok. 10 tys. dział polowych i moździerzy, ponad 2700 czołgów, ok. 1300 samolotów bojowych i 25 okrętów wojennych. Związek Sowiecki (od 17 września) użył ponad 610 tys. żołnierzy posiadających prawie 5 tys. dział polowych i moździerzy, ponad 4700 czołgów i 3300 samolotów bojowych. Ostatnim agresorem była Słowacja, która skierowała kontyngent 50 tys. żołnierzy (trzy dywizje piechoty, grupę szybką i mniejsze oddziały w składzie niemieckiej 14. Armii).
Z drugiej strony w wyniku późnej mobilizacji (opóźnionej pod naciskiem aliantów zachodnich rozpoczętej dopiero 30 sierpnia) gotowość bojową osiągnęło ok. 70 proc. (ok. 1 mln żołnierzy) oddziałów Wojska Polskiego przewidzianych do obrony, reszta dopiero zmierzała do rejonów koncentracji lub była w trakcje mobilizowania się. Żołnierze WP byli uzbrojeni w ok 4300 dział polowych i moździerzy, nieco ponad 300 czołgów lekkich i ok. takiej samej liczby lekkich tankietek oraz pojazdów pancernych, nieco ponad 500 samolotów bojowych i 10 większych okrętów (w tym trzy niszczyciele od początku wojny stacjonujące w portach brytyjskich do których zostały ewakuowane).
Prowokacje graniczne i akty dywersji
Funkcjonariusze niemieckich służb specjalnych (Abwehra oraz SD) na około sześć miesięcy przed wybuchem wojny przystąpili do przygotowywania serii prowokacji (Operacja Himmler), których celem było ukazanie Polski jako agresora, a niemiecką inwazję jako operację odwetową. Wszystko to było częścią większego planu Berlina który chciał ograniczyć konflikt zbrojnego do Polski i powstrzymanie zachodnich sojuszników Warszawy od wypowiedzenia Niemcom wojny. Cel ten zamierzano osiągnąć poprzez odwołanie się do pacyfistycznych postaw społeczeństw krajów demokratycznych, które miały wywrzeć nacisk na rządy swoich państw i spowodować zachowanie przez nie neutralności. Najsłynniejszą akcją tego planu był pozorowany atak "polskich powstańców" na radiostację gliwicką.
Od później wiosny 1939 roku dochodziło do licznych napadów niemieckich band dywersyjnych na polskie obiekty (posterunki graniczne, stacje kolejowe i fabryki) leżące w pasie nadgranicznym oraz ataków o terrorystyczny, charakterze (podkładanie bomb, podpalenia, wywoływanie niepokojów) w głębi polskiego państwa. Duża część z tych aktów agresji, skierowanych przeciwko mniejszości niemieckiej w Polsce. Z tego powodu prasa niemiecka szybko zaczęła przedstawiać ludność polski jako przykłady narodu wrogo nastawionego i posługującego się terrorem względem mniejszości narodowych. W Niemczech przeprowadzano szereg fałszywych wywiadów, upozorowanych zdjęć oraz relacji.
Tuż przed wybuchem konfliktu (a właściwie w pierwszym planowanym terminie) niemieccy dywersanci przeprowadzili liczne akcje dywersyjne (próba przejęcia lub też zniszczenia mostów na Wiśle pod Tczewem, tunelu i stacji kolejowej na Przełęczy Jabłonkowskiej, mostu w Grudziądzu), które miały ułatwić działania regularnym jednostkom Wehrmachtu. Część obywateli RP narodowości niemieckiej, a także agenci skierowani bezpośrednio z Rzeszy zorganizowanych było w strukturę zwaną kolokwialnie piątą kolumną. Jej członkowie zajmowali się organizowaniem akcji dywersyjnych (różne akcje na Górnym Śląsku i Pomorzu) oraz szpiegostwem (systematyczne informowanie dowództwa Luftwaffe o miejscach postoju polskiego rządu i Naczelnego Dowództwa). W południowo-wschodnich powiatach Rzeczypospolitej Polskiej do proniemieckiej akcji dywersyjnej wciągnięte zostały grupy nacjonalistów ukraińskich (zajścia w Stryju, Podhorcach, Borysławiu, Truskawcu, Mraźnicy, Żukotynie, Uryczu, w okolicach Mikołajowa i Żydaczowa).
Agresja
W związku z sytuacją międzynarodową i zdecydowana pro Polską postawą Wielkiej Brytanii pierwotnie wyznaczony termin niemieckiej agresji na Polskę został przesunięty o pięć dni w których toczyły się różne rozmowy dyplomatyczne miedzy Berlinem i Londynem. Mimo przewidywań, że Niemcy mogą walczyć na dwa frontu Hitler zdecydował się rozpocząć wojnę. Faszystowski atak na Polskę bez oficjalnego dyplomatycznego wypowiedzenia wojny i ogłoszenia mobilizacji rozpoczął się o godz. 4.40. Pierwsze bomby spadły na bezbronne miast Wieluń w tym szpital i spowodowały 2169 zabitych wśród prawie wszystkie ofiary to ludności cywilnej którą wojna zastawa w swoich uszkach. Kilka minut później o 4:45 niemiecki okręt liniowy Schleswig-Holstein rozpoczął huraganowy ostrzał polskiej placówki wojskowej na Westerplatte. Zgodnie ze zbrodniczym i bestialskim planem, wojska nazistowskich niemieckie przekroczyły granicę lądową Rzeczypospolitej, zaatakowały z powietrza cały kraj i uderzyły z morza na Gdynię i Hel. Na całej długości granicy rozgorzały gwałtowne walki między polskimi pierwszymi oddziałami wysuniętymi na przednie rubieże obronne a szpicami niemieckich wojsk. Praktycznie wszędzie dochodziło 1 września to bardzo gwałtownych walka a opór polski dał do myślenia niemieckim dowódcom pewnych swoich możliwości. Do rangi wspaniałego symboli patriotyzmu i oddania dla kraju urosły polskie punkty oporu na terenie Wolnego Miasta Gdańska (Tranzytowa Składnica Amunicyjna i Poczta Polska). Również w powietrzu nie brakowało dramatycznych chwil. Niemiecka próba wyeliminowania polskich sił lotniczych na ziemi w pierwszym dniu wojny okazała się niewykonalna. Wiele niemieckich bomb spadało na opuszczone lotniska, a siły główne przygotowywały się do walki w zamaskowanych polowych lotniskach w dużej mierze stworzonych w krótkim okresie czasu. Jeszcze przez wiele dni Niemcy choć mieli przewagę w powietrzu to definitywnie nie zapanowali nad Polską. W tym miejscu pierwsze oddech wrogości poczuliśmy z ust wrogo nam nastawionego i zbrodniczego ZSRR, który przez wiele następnych lat stał się prawie tak samo okrutnym okupantem wolnej Polski jak III Rzesza. Już 1 września 1939 roku rząd ZSRR wyraził zgodę na korzystanie przez Niemców z radiostacji w Mińsku, aby umożliwić im w sposób zakamuflowany instruowanie niemieckich pilotów w kwestiach nawigacji przy prowadzeniu bombardowań nieufortyfikowanych miast i celów cywilnych Polskę łamiąc wszelkie konwencję wojenne.
Bitwa graniczna
W ciągu pierwszych trzech dni gwałtownych walki Niemcom udało się przełamać polski opór na przedpolu głównej pozycji obronnej. Linie frontu na zachodzie i północy zatruły pękać a na tyły walczących armii wlewały się pomału kolumny zmotoryzowanych związków pancernych. W każdym miejscu frontu wróg napotykała zaciekły opór walczącej Polski ale przez przewagę techniczną ilościową, zaskoczenie oraz nowatorską taktykę prowadzenia wojny przełamywał opór armii polskiej. 3 września front zaczął się załamywać, do odwrotu przeszła Armia "Pomorze" prowadząca dramatyczne walki np. pod Mławą z 4. i 5. Armią Niemiecką atakującymi z dwóch różnych kierunków przy silnym wsparciu lotniczym i dywersyjnym. Nie wszystkim oddziałom udało się wycofa, cześć została otoczona i odcięta od głównych sił Wojska Polskiego ale mimo to nadal prowadziły przez wiele dni działania wojenne. Na styku Armii "Łódź" i "Kraków" oraz nad Wartą front został przełamany. Dowództwo niemieckie przejęło inicjatywę strategiczną, chociaż daleko było jeszcze do realizacji zasadniczego planu zniszczenia głównych sił polskich na zachód od Wisły.
3 września, Zachód wypowiada wojne
Wielka Brytania i Francja znalazły się w stanie wojny z Rzeszą Niemiecką 3 września 1939, w wyniku odrzucenia przez Berlin ultimatum z żądaniem natychmiastowego wycofania Wehrmachtu z terytorium Polski i Wolnego Miasta Gdańska (Francja 2 września ogłosiła mobilizację powszechną i rozpoczęła koncentrację oddziałów wzdłuż granicy z Niemcami). Mimo ogólnej przewagi nad wojskami Niemieckimi na Zachodzie, alianci nie mieli wystarczających środków do podjęcia w szybki sposób wielkiej ofensywy. Alianci przez cały wrzesień 1939 roku wstrzymywali się z podjęciem wielkiej ofensywy (7 września oddziały francuskiej 3. i 4. Armii przekroczyły granicę w Saarze, lecz ograniczyły się do oczyszczania przedpola i zdobywania dojść do niemieckiej głównej pozycji obrony trącać ok. 900 zabitych rannych i wziętych do niewoli). Francja formalnie zobowiązała się wobec Polski, że piętnastego dnia od rozpoczęcia mobilizacji armii francuskiej, tzn. 17 września, rozpoczną generalne uderzenie na Niemcy. Po dyskusji w francusko-brytyjskich w Najwyższej Radzie Wojennej z udziałem premierów Chamberlaina, Daladiera i głównodowodzącego armii francuskiej gen. Maurice'a Gamelina w Abbeville 12 września podjęto decyzję o "maksymalnym zmobilizowaniu środków, zanim zostaną podjęte duże operacje lądowe oraz ograniczeniu działań powietrznych" w celu "minimalizacji niemieckiego odwetu". W istocie oznaczało to wstrzymanie wszystkich działań ofensywnych na przedpolu linii Zygfryda, czyli złamanie zobowiązań sojuszniczych wobec Polski, przy czym to Francuzi wpływali hamująco na Brytyjczyków którzy nalegali do odciążenia frontu polskiego. Z tego powodu również Paryż mimo deklaracji z 12 września zamierzał rozpocząć większe walki graniczne i działania mające przełamać Lizie Zygfryda od nocy z 17 na 18 września, ale nie miała to być główna ofensywa zrealizowane według planów "Hipoteza R". Ze względu jednak na barbarzyńska inwazję ZSRR na Polskę oraz wrogie zachowanie względem aliantów Paryż i Londyn nie znając dokładnych zamiarów Stalina wstrzymał się z rozpoczęciem silnych walk. Warto w tym miejscu pamiętać jednak o tym, że plany Francuskie zostały stożone na podstawie starego charakteru prowadzenia wojny, przez to termin 15 dni nie był tak kolosalnym okresem czasu jak to miało później miejsce w rzeczywistości.
Planowy odwrót
Armia "Modlin" po opuszczeniu pozycji mławskiej skąd została odrzucona przez Niemców obsadziła linię Wisły i Narwi osłaniając północną flankę Polski. Oddziały przeznaczone do obrony Wybrzeża zostały odcięte od reszty kraju i prowadziły chaotyczne lecz bohaterskie walki w oddzielonych punktach oporu. Niemcy przerzucili z zachodu na wschód przez polskie Pomorze XIX.Korpus Pancerny, który po przegrupowaniu atakował w kierunku południowym. Armie "Łódź" i "Kraków" utraciły styczność i zagrożone okrążeniem podjęły odwrót na linie Wisły i Wisłoki a później Sanu. Gwałtowne i udane walki w ramach Armii Kraków prowadziła polska 10.Brygada Kawalerii Zmotoryzowanej gen. Stanisława Maczka. W lukę pomiędzy amią "Kraków" a armia "Łódź" wlały się oddziały niemieckiej 10. Armii, które w rejonie Piotrkowa Trybunalskiego i Tomaszowa Mazowieckiego związały walką część nieskoncentrowanych, niegotowych jeszcze do walki dywizji odwodowej Armii "Prusy". Od 6 września rozpoczęła ona wycofywanie swoich oddziałów na prawy brzeg Wisły. Naczelne Dowództwo WP utraciło w ten sposób możliwość przeciwuderzenia na najważniejszym kierunku strategicznym i możliwość zahamowania marszu wroga do główne linii obrony która nie była jednak obsadzona wystarczającą ilością wojska. Odrzucenie Armii "Modlin" i"Łódź" niepokojąco zmniejszyło obszar tyłowy wysuniętych na zachód Armii "Poznań" i "Pomorze" i zaczęło grozić ich odcięciem. Niekorzystny rozwój sytuacji zmusił polskie dowództwo do wydania ogólnego rozkazu wycofania się na linię Wisły i Sanu. W ramach przygotowań do kolejnej operacji obronnej utworzono nowe armie "Lublin", "Warszawa" i "Małopolska".
Wycofujące się polskie armie zostały wyprzedzone i oskrzydlone przez szybsze zmotoryzowano-pancerne jednostki 3. i 14. Armii niemieckiej atakujące spod Mławy w kierunku Siedlec i ze Śląska w kierunku Jordanowa oraz Lublina. Do 9 września Niemcom udało się przełamać główną linię polskiej obrony. W dodatku odwodowa Armia "Prusy" została odcięta od przepraw na Wiśle i musiała przeprawiać się przez rzekę o własnych siłach pod naciskiem wrogich wojsk. Improwizowane i dysponujące słabymi siłami armie"Lublin", "Warszawa" i "Małopolska", dodatkowo zagrożone okrążeniem nie były w stanie zapewnić trwałości frontu nad środkową Wisłą i Sanem. Związki taktyczne Wehrmachtu 8 września po południu dotarły do Warszawy (czołowe oddziały niemieckiego XVI. Korpusu Pancernego).
W celu kontynuowania zorganizowanej obrony (przy uniknięciu decydującej bitwy na zachodnich obszarach kraju) Naczelne Dowództwo WP powołało 11 września dwa fronty (Północny i Południowy) i podjęło decyzję odwrotu na tzw. przedmoście rumuńskie. To zniweczyło niemiecką drugą operację oskrzydlającą (pierścień okrążenia na Bugu zamknięty 16 września w rejonie Chełma). W związku z tym niemieckie dowództwo wydało rozkaz dokonania głębokiego obejścia sił polskich i odcięcia dróg polskiego odwrotu w kierunku południowo-wschodnim. Dodatkową zaporę pod Lwowem miała utworzyć część sił 14. Armii (12 września dotarła pod Lwów).
Bitwa nad Bzurą
Do 10 września na obszar pomiędzy Łodzią, Płockiem i Warszawą zepchnięte zostały trzy polskie armie - "Pomorze", "Poznań" i "Łódź". Dla uzyskania swobody operacyjnej ułatwiającej odwrót zostały one zmuszone do wykonania zwrotu zaczepnego na skrzydło maszerującej na Warszawę 8 Armii niemieckiej. W wyniku tego manewru rozpoczęło się największe stracie kampanii polskiej - bitwa nad Bzurą, w której polskimi siłami dowodził gen. Tadeusz Kutrzeba. Główne uderzenie poszło w kierunku południowym, lecz po pierwszych sukcesach i wprowadzeniu paniki w siłach wroga rozwijało się mimo to powoli i zostało ostatecznie przerwane. Po przegrupowaniu oddziałów podjęto próbę uderzenia na wschód w celu otwarcia drogi na Warszawę, lecz tym razem dobrze przygotowani Niemcy skutecznie mu się przeciwstawili i nie dopuści do przerwania swoich linii obrony. W ciągu następnych dziesięciu dni okrążone oddziały polskie zostały w większości rozbite i tylko części spośród nich udało się przebić do stolicy.
Atak Armii Czerwonej
Barbarzyńskim ciosem w plecy bez wypowiedzenia wojny, doprowadził kompletnie do unicestwienia polskiego planu dalszej obrony na tzw. przedmościu rumuńskim, był atak armii czerwonej rozpoczęty 17 września nad ranem. Na głównych kierunkach natarcia Frontu Białoruskiego leżały: Wilno, Grodno - Suwałki, Białystok i Brześć nad Bugiem. Głównymi celami natarcia Frontu Ukraińskiego były: Lublin, Zamość, Lwów, Sambor i Kołomyja. Oddziały Armii Czerwonej miały dotrzeć do Narwi, Bugu, Wisły i Sanu. W dużych zgrupowaniach posuwały się na ogół jednostki pancerne, które w pierwszej kolejności starały się osiągnąć granice Rzeczypospolitej z Litwą, Węgrami i Rumunią, by uniemożliwić ewakuację jednostek WP za granicę. Nieogłoszenie przez prezydenta i rząd RP stanu wojny pomiędzy ZSRR a Polską oraz brak jednoznacznego rozkazu Naczelnego Wodza stawiania oporu najeźdźcy doprowadziły do dezorientacji dowódców i żołnierzy. Dysponujące przytłaczającą przewagą wojska sowieckie stosunkowo łatwo przełamywały opór Korpusu Ochrony Pogranicza, Brygady Rezerwowej Kawalerii Wołkowysk i Samodzielnej Grupy Operacyjnej "Polesie" oraz improwizowanych jednostek WP. Mimo to atak sowiecki choć przełamywał opór sił polskich to był prowadzony chaotycznie a wojska szybko się bez ładu i składu ze sobą zmieszały. Po pierwszych stacjach Polacy zrozumieli, że wojska zmierzające z wschodu są na równie wrogo postawione do walczącej Polski tak jak Niemcy. Poważniejszą próbą opóźnienia marszu jednostek sowieckich była obrona: Rejonu Umocnionego Sarny (17-20 września), Czortkowa (17 września), Wilna (18-19 września), Grodna (20-21 września), Kobrynia (20-22 września) i Lwowa (broniony przed Niemcami od 12 września, przed Sowietami od 19 września, skapitulował przed Sowietami 22 września choć część oddziałów wcześniej wycofała się w stronę granicy z Węgrami). Od tego momentu opór w Polsce szybko słabł i był prowadzony w chaotyczny sposób, ponieważ nie było możliwości go koordynować.
Ostatnie bitwy i ewakuacja
Warszawa poddała się 28 września po trzytygodniowych walkach. Modlin padł następnego dnia, a 2 października skapitulował Hel. Za ostatnie starcie kampanii polskiej można uznać bitwę stoczoną przez SGO "Polesie" gen. Franciszka Kleeberga na Lubelszczyźnie pod Kockiem 2-5 października. Następnego dnia podpisano kapitulację.
Władze RP opuściły terytorium kraju w nocy z 17 na 18 września. Prezydent Ignacy Mościcki wraz z premierem Felicjanem Sławojem-Składkowskim i rządem przekroczyli granicę polsko rumuńską 17 września. 18 września to samo zrobił marszałek Rydz-Śmigły. Władze Rumunii odmówiły im jednak prawa do wolnego przejazdu do Francji, wszyscy wymienieni zostali więc internowani. Do krajów neutralnych przedostało się ok. 80 tys. żołnierzy WP. Na Węgry dotarło 35 tys. żołnierzy, do Rumunii 32 tys., natomiast na Litwę i Łotwę 12 tys. Przez granice przedostały się nawet zwarte formacje takie jak: 10 Brygada Kawalerii, Batalion Saperów Kolejowych, Batalion Policyjny "Golędzinów". Drogą lotniczą ewakuowało się 119 pilotów wojskowych. Przed wybuchem wojny w ramach operacji "Pekin" do Wielkiej Brytanii ewakuowano niszczyciele ORP "Grom", "Błyskawica&" i "Burza", również okręty podwodne zdołały dostać się do Wielkiej Brytanii, były to ORP "Orzeł" i "Wilk". Trzy okręty podwodne ORP "Ryś", "Sęp" i "Żbik" zostały internowane w Szwecji.
Straty
Ogólne wojska polskiego we wrześniu 1939 r. wyniosły: ok. 66 tys. zabitych, prawie 134 tys. rannych i ok 700 tys. jeńców. Niemcy stracili: ponad 16 tys. zabitych, ponad 27 tys. rannych i 320 zaginionych. Oficjalnie straty sowieckie wynoszą: prawie 1,5 tys. zabitych i zaginionych oraz prawie 2,4 tys. rannych – nieoficjalnie przyjmuje się, że mogły one być od dwóch do czterech razy większe. Armia słowacka straciła: 18 poległych, 46 rannych i 11 zaginionych.
Niemcy stracili: ok. 1 tys. czołgów i samochodów pancernych (30 proc.), ponad 11 tys. pojazdów mechanicznych, ok. 600 samolotów (32 proc.), 370 dział i moździerzy i ponad 14 tys. karabinów i pistoletów. Straty te uniemożliwiły Wehrmachtowi szybkie przejście do działań ofensywnych na Zachodzie. Wiadomo, że Armia Czerwona straciła: prawie 500 czołgów i samochodów pancernych oraz 15 samolotów.
Zbrodnie
We wrześniu 1939 r. obydwaj agresorzy prowadzili wojnę łamiąc normy prawa międzynarodowego – Wehrmacht i Armia Czerwona oraz wspierające je grupy policyjne popełniły wiele zbrodni wojennych. Liczyło się tylko zwycięstwo, a chciano je osiągnąć, stosując wszelkie możliwe środki. Bombardowano otwarte miasta i osiedla, rozstrzeliwano jeńców wojennych i ludność cywilną, ostrzeliwano i bombardowano cywilnych uchodźców, umyślnie podpalano domostwa. Atakowane państwo miało być całkiem wyniszczone. Rozkazy w tych sprawach wydawano żołnierzom ustnie, funkcjonariusze służb policyjnych (niemieckich i sowieckich) działali według wcześniej przygotowanych na piśmie planów.
Zbrodnie niemieckie
Wyżsi oficerowie Wehrmachtu już przed wybuchem wojny mieli świadomość, jak zbrodniczy będzie ona miała charakter. Świadczy o tym notatka z rozmowy kontradmirała Wilhelma Canarisa (szefa Abwehry) z gen. płk. Wilhelmem Keitlem (szefem OKW): "Zwróciłem uwagę generałowi Keitlowi, iż wiem, że w Polsce planuje się masowe rozstrzeliwania i że eksterminacji mają podlegać zwłaszcza inteligencja i kler. Oczywiście, świat obarczy odpowiedzialnością za te metody Wehrmacht". Żołnierze Wehrmachtu w czasie kampanii polskiej popełnili wiele zbrodni wojennych, ponadto osłaniali tysiące innych masowych mordów dokonywanych przez Grupy Operacyjne Policji i SD oraz członków ochotniczych formacji paramilitarnych. Ogólna liczba ofiar zbrodni Wehrmachtu popełnionych podczas kampanii polskiej wynosi ok. 15 tys. osób (w tym w ok. 600 egzekucjach). Do najpotworniejszych zbrodni na jeńcach doszło pod: Ciepielowem, Śladowem, Zambrowem, Terespolem, Trzebinią, Zakroczymiem, Uryczem; na ludności cywilnej w: Torzeńcu, Podzamczu, Mącznikach, Złoczewie, Niewieszy, Kłecku, Gnieźnie, Mogilnie i Piaśnicy. Luftwaffe jest odpowiedzialne za całkowite zniszczenie Wielunia, Sulejowa i Frampola. Około 434 wsi zostało spalonych przez żołnierzy niemieckich. Niemieckie sądy wojskowe, jeśli w ogóle badały przypadki zbrodni popełnione na terenie Polski, to ich sprawców traktowały wyjątkowo pobłażliwie.
Zbrodnie sowieckie
Ocenia się, że w czasie kampanii polskiej żołnierze Armii Czerwonej oraz członkowie grup operacyjno-czekistowskich (powołanych rozkazem NKWD ZSRS z 8 września 1939 r.) wymordowali ok. 2,5 tys. jeńców (żołnierzy i policjantów) oraz kilkuset cywilów. Aresztowań i zatrzymań dokonywano na podstawie przygotowanych uprzednio list proskrypcyjnych i bieżących donosów. Największe zbrodnie popełniono w: Rohatynie, Grodnie, Nowogródku, Sarnach, Tarnopolu, Wołkowysku, Oszmianie, Świsłoczy, Mołodecznie, Kosowie Poleskim, Chodorowie, Złoczowie, Stryju, Mostach Wielkich i pod Wilnem. Pod Sopoćkiniami z premedytacją zamordowano strzałem w tył głowy dowódcę obrony Grodzieńszczyzny, gen. Józefa Olszynę Wilczyńskiego, i jego adiutanta kpt. artylerii Mieczysława Strzemeskiego. Oficerowie Armii Czerwonej łamali także postanowienia umów dotyczących złożenia broni (np. wobec obrońców Lwowa, Brześcia i zgrupowania KOP rozbitego pod Wytycznem). Władze ZSRS do wybuchu II wojny światowej nie wypowiedziały się, czy uznają za obowiązujące konwencje dotyczące zasad prowadzenia wojny zawarte i ratyfikowane przez rząd carski. Dlatego zbrodnie popełnione podczas kampanii polskiej nie były w ogóle rozpatrywane przez sowieckie sądy wojskowe.
Podsumowanie
Ogromna dysproporcja sił oraz brak realnej pomocy ze strony aliantów sprawiły, że we wrześniu 1939 r. los Polski był z góry pewien. Zapewnienia władz Rzeczypospolitej o niezwyciężoności państwa przyczyniły się do powiększenia wstrząsu psychicznego społeczeństwa po klęsce wrześniowej. Mimo to agresorom nie udało się złamać woli oporu narodu polskiego, chociaż zawierając w Moskwie 28 września traktat o granicy i przyjaźni, triumfalnie obwieszczali "upadek byłego państwa polskiego". Polacy wkrótce otrząsnęli się z pesymistycznych nastrojów, a wielu spośród nich podjęło walkę w konspiracji. Dzięki postanowieniom konstytucji kwietniowej, na emigracji mógł być sformowany prawowity rząd polski, który koordynował wysiłek wojenny narodu. Chociaż wojna skończyła się zwycięstwem koalicji antyhitlerowskiej, jednak Polska tylko formalnie należała do obozu zwycięzców. Stało się tak za przyczyną Związku Sowieckiego, który w 1945 r. pozbawił Polskę suwerenności na ponad 40 dalszych lat. Jednak wysiłek, zaangażowanie, ofiary i niezłomna wola wybicia się na niepodległość sprawiły, że katastrofa wrześniowa została po latach przekuta w zwycięstwo.
Bibliografia
1. Kunert A. K., Walkowski Z., Kronika Kampanii Wrześniowej, Warszawa 2005.
2. Kosiński P., Wrzesień 1939, "Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej", nr 8-9/2009, s. 21-30.
3. Zgórniak M., Europa w przededniu wojny, Kraków 1993.
4. Łuczak Cz., Dzieje Polski 1939-1945. Kalendarium wydarzeń, Poznań 2007.
5. Piekałkiewicz J., Kalendarium wydarzeń II wojny światowej, Warszawa 1999.
Artykuł opracował zespół redakcyjny:
- Chiquita
- Michał Banach
- Artur Micek
- Rafał Surdacki













